Pokrewne Namiętności i inne archiwalia

▼

piątek, 6 listopada 2026

La Interdimensional Discordiana in Radix-1a!


Dawno nie gościliśmy na barcelońskiej Gracii. Karygodne! Zatem bez zbędnej zwłoki przenosimy się do słynnego przybytku kultury tamtej części miasta zwanego Soda Acústic i bezczelnie zamierzamy uczestniczyć w 478. edycji cyklu koncertowego Nocturna Discordia. Na scenie the one and only El Pricto, jego notacje graficzne i szóstka instrumentalistów – dwóch saksofonistów, dwóch gitarzystów, basista i perkusista.

Formacja zwie się buńczucznie La Interdimensional Discordiana, a inicjatywa artystyczna Radix-1a. Podzielona na siedem odcinków specjalnych potrwa niespełna pięćdziesiąt minut. Startujemy!

  


Każda z opowieści ma separatywną dramaturgię i żyje od sześciu do niespełna dziewięciu minut. Tę pierwszą otwiera szczebiot gitar nasączonych dużą porcją prądu, melodyjne westchnienia saksofonów i trzeszcząca sekcja rytmu. Całość przypomina wydech dużego stwora tuż po przebudzeniu. Z jednej strony post-jazzowy zgiełk, z drugiej rockowy anturaż. Do intrygujących spiętrzeń po mroczne spowolnienia. Kolejny odcinek przypomina pozornie spokojny spacer, gdy w tle zdają się zbierać czarne chmury. Notacja Pricto jest jak zwykle precyzyjna do bólu, ale i tak pozostawia każdemu z muzyków odpowiednią przestrzeń na personalizowanie przekazu. Niektóre frazy skrzeczą, inne śpiewają melodią zachodzącego słońca. Puentą jest zaś prawdziwie rockowy kocioł.

W trzeciej odsłonie kompozytorskie dyrektywy wydają się jeszcze bardziej tonować emocje. Klimat post-colemanowski, to niechybnie bardzo trafne skojarzenie. Całość przypomina jednak samonakręcającą się spiralę emocji, a garść gitarowej psychodelii stanowi intrygujący ornament. W następnej piosence melodia jeszcze silnie odciska swoje piętno, zatem gitarowe noise interludia wydają się doskonałym rozwiązaniem dramaturgicznym. W fazie finalizacji realizowanej systematycznymi wdechami i wydechami nie brakuje wszakże nuty kojącej relaksacji. W kolejnej części czujemy posmak kameralnego post-jazzu, a moc, jaką prezentował sekstet na starcie albumu wydaje się teraz czymś niebywale odległym. Ta opowieść nabiera jednak skrzydeł, a finał grany na suchych strunach wydaje się jeszcze bardzie urokliwy.

Szósta historia ma iście rockowe otwarcie, ale definitywnie kameralne rozwinięcie. Prowadzona w dużym skupieniu, nie szczędzi nam rockowych przełomów, a jej puenta jest zaskakująco agresywna. Wreszcie finał koncertu płynący wyjątkowo szerokim korytem, niczym klangor uciekających przed zima żurawi. Pożegnalna nuta nie przeszkadza artystom w kreowaniu wysokich lotów, mięsistych zakrętów i intensywnej ostatniej prostej.

 

La Interdimensional Discordiana Radix-1a (Discordian Recordings, DL 2026). Don Malfon – saksofon altowy, Luis Erades – saksofon tenorowy, Oskar Salat – gitara elektryczna (kanał lewy), Yeo Shachar – gitara elektryczna (kanał prawy), Richi Pons – bas elektryczny, Soren Alcaraz – perkusja, El Pricto – kompozycje, dyrygentura. Nagrane w trakcie Nocturna Discordia #478, Soda Acústic, Barcelona, kwiecień 2026. Siedem utworów, 49 minut.


 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz