Pokrewne Namiętności i inne archiwalia

piątek, 13 marca 2026

Hannah Marshall in Grazing!


Wiolonczelistka Hannah Marshall jest aktywnym uczestnikiem brytyjskiej sceny muzyki improwizowanej od przynajmniej dwóch dekad. Grywała na każdej scenie, uczestniczyła w setkach, tysiącach muzycznych spotkań, zarówno w małych grupach, jak i słynnych, wielkich orkiestrach, z tą najważniejszą włącznie. Z występów na naszej ziemi winniśmy ją pamiętać z doskonałego koncertu u boku Trevora Wattsa na jednej z edycji warszawskiego Festiwalu Ad Libitum.

Marshall grywa też solo, choć tę ostatnią aktywność nieczęsto przekuwa w stosowne wydawnictwa płytowe. Tym większą zatem mamy radość z odsłuchu jej najnowszego solowego albumu (bodaj drugiego w ujęciu historycznym), który zawiera rejestracje dwóch koncertów, jakie odbyły się w londyńskim Cafe Oto – jednego pod koniec roku 2024, drugiego w trakcie wiosny roku 2025.

  


Koncert grudniowy Hannah otwiera zamaszystym szorowaniem strun silnie zakrzywioną cięciwą smyczka. Strumień fonii jest gęsty, wielobarwny, choć odrobinę szorstki, prawdziwie żywy, nieutemperowany. Artystka i jej instrument zdają się żyć każdą sekundą swojej fizycznej obecności, każdym dźwiękiem płynącym ze strun, pudła rezonansowego i ludzkiego ciała. Ekspresja, pewna czupurność, brak zgody na dramaturgiczne przestoje, skróty i uproszczenia, to naczelne charakterystyki tej historii. Ma ona swój wewnętrzny rytm, czasami koślawy, ale niezmiennie piękny, doposażony nerwowym oddechem. W drugiej fazie dwudziestokilkuminutowej improwizacji artystka i jej cello wpadają w rodzaj rozkołysania, nasycony nutą nostalgii, tudzież filozoficznej refleksji. Pojawia się też efektowna plejada flażoletów. Zmiana goni tu zmianę, albowiem już po chwili opowieść wpada w tryby rytmicznego tanga. Artystka zdaje się przez moment wisieć nad przepaścią, ale moc ekspresji i determinacji utrzymują ją na powierzchni. Narracja tymczasem przepoczwarza się w gęste drony, a sfinalizowana zostaje porcją post-barokowej, bardzo szorstkiej melodii.

Koncert kwietniowy inauguruje świst zimnego powietrza, jaki generuje smyczek próbujący wejść w fizyczny kontakt ze strunami i korpusem instrumentu. Hannah szoruje struny, aż nabierają blasku i zaskakującej śpiewności. Potem przechodzi do fazy efektownych preparacji – piłuje struny, zgrzyta zębami, piszczy jak leniwe kocisko. Po niedługiej chwili zawiesza smyczek wyjątkowo nisko i zaczyna generować gęste plamy dark ambientu. Wchodzi w tryb minimalistycznego pizzicato, po czym śpiewa post-barokiem, tu wyjątkowo głośno. Ostatnie kilka minut spektaklu najpierw przynosi porcje post-kameralnej łagodności, a potem wbrew oczekiwaniom, w defensywnym dysonansie, kolejne ekscesy szarpania za struny i szukania drugiego dna. Finałowa prosta eksploduje emocjami, szyta brudnym, rockowym temperamentem.

 

Hannah Marshall Grazing (Relative Pitch, CD 2026). Hannah Marshall – wiolonczela. Cafe Oto, Londyn, grudzień 2024 i kwiecień 2025. Dwie improwizacje, 49 minut.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz