piątek, 3 maja 2019

Ferran Fages & Albert Cirera! Aliatge!


Witamy w świecie fałszywych dźwięków! Welcome to the world of fake sounds! Syczenie z tuby, ruchy suchego powietrza, dysze, które mlaskają niewybrednie, prawdziwa i żywa fizyka saksofonu. Gitara, z powykręcanym strojem, abstrakcyjnie minimalistyczna, brnie przez pierwszą improwizację, plamiąc podłogę pojedynczymi, metalicznymi frazami, dobywanymi przez jedwabne struny. Saksofon wydaje z siebie dźwięki nieistniejącymi szczelinami, wyżłobionymi ciężką pracą w korpusie instrumentu. Dysze, które zdolne są generować fonie w ogóle nie wykorzystując ruchu powietrza. Metafizyka ulotnej chwili. Obok gitara grzmi niczym dzwon, skrytobójczo tłumi narrację, czeka na ostatni dźwięk.




Instrument strunowy wpada w przewiewny rezonans, przez moment sprawiając wrażenie, iż chciałby brzmieć, jak umieszczony na przeciwległej flance narracji saksofon. Ten ostatni odpowiada porcją suchych dronów, a całość zdaje się zanikać w miękkim ogniu elektroakustyki. 3 minuta przynosi kolejną porcję syczących fonii wprost z lodowatego gryfu gitary. Tuba tenoru ma gościa w swoim wnętrzu – pulsuje, grzmi, ma wyjątkowe złe myśli, których pilnuje z atencją godną lepszej sprawy. Na kablach elektroniki, której nie ma w studiu nagraniowym, rodzi się post-harsh-ambient. Moc tajemniczych fonii spowija nasze uszkodzone słuchawki.

Saksofon brzęczy niczym stado szerszeni. Wprowadza nas w trzecią historię zagubionych dźwięków. Na gryfie gitary zagościł filigranowy ćwierćdźwięk. Cirera toczy zapasy z fonią swojego dmuchawca, Ferran wykłada lekcję o zgubnym wpływie elektroniki analogowej na losy świata ponowoczesnego. Kolejnym etapem gry zdaje się być taniec upalonych dysz saksofonu - powietrze wokół niego, od czasu do czasu, wydaje dźwięki, które nawet nieprzygotowany słuchacz bez trudu skojarzy z instrumentem dętym drewnianym. Wszystkim wszakże, bez względu na okoliczności, udziela się zachwyt nad jakością dźwięku, jaki dociera z każdego miejsca studia nagraniowego. Fizyka materii, elektromechanika dźwięku, pytania, które samoistnie rodzą się w procesie odsłuchu – oto i kolejna nowa garść fonii, budowana w skupieniu, artystycznie celna, ekspresyjnie transparentna. W 6 minucie, w ramach zwinnego kontrapunktu, akcenty perkusjonalne saksofonu, którym towarzyszy odgłos dudnienia gitary, oddalonej od tego miejsca i czasu o miliony lat świetlnych. Ślady diamentu na gryfie i pętle przedechów na tubie – to obraz ostatnich tchnień trzeciej opowieści.

Artyści zdają się testować moc pogłosu i echa studia nagraniowego – molekuły dźwięku na gryfie, mokre wydechy tuby. Krople deszczu z jednej strony, pustynne podmuchy wiatru z drugiej.  Piasek w oczach, krew w mózgu. Na moment narracja zagęszcza się – surowy, ogorzały Ferran, natarczywy, emocjonalny Albert. Post-contemporary structured improv vs. new fake sounds! – recenzent notuje myśl z intensywnością adekwatną do sytuacji, w której odnalazłbył właśnie Świętego Grala.

Gitara konsekwentnie gubi moc na porozrywanych kablach. Rozmiar jej dźwięków zasługuje już na przedrostek nano. Tuba szumi. Metafizyka po obu flankach ekspozycji. Poszukiwanie pretekstu do imitacji – elektroakustyczny posmak industrial, jako efekt finalny. Preparacje preparacji, dron w dronie, myśli na dłoniach. Post-elektroniczna akustyka duszy. Piękne wygaszenie płomienia.

Drobna myśl o większej aktywności spowija umysły obu muzyków w tej samej dokładnie chwili. Ferran wspomina najlepsze chwile na płytach tria Phicus, Albert myśli o kolejnej edycji swojej solowej płyty – mała armia fonii nieprawdopodobnych. Narracja gęsta, jak nigdy dotąd. Wulgarne riffy na czerwonych strunach gitary w opozycji do śpiewu, jaki wydobywa się z gardła saksofonu, pełnego brudu, kurzu i popiołu. Po 5 minucie, w obliczu zbliżających się napisów końcowych, muzycy postanawiają złagodnieć. Na moment tłumią emocje, szukają finałowej refleksji. Wejście na ostatnią prostą wyznaczają abstrakcyjne grafiki Ferrana i warstwa suchego powietrza, wyłaniająca się z płuc Alberta.


Aliatge (Multikulti Project/ Spontaneous Music Tribune Series, CD 2019). Ferran Fages – gitara elektryczna, Albert Cirera – saksofon tenorowy i sopranowy. Nagrane w Barcelonie w listopadzie 2017 roku. Sześć improwizacji, 38 minut i 18 sekund.



Uwaga! Autor recenzji jest współwydawcą płyty.


Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza