Niemiecki puzonista Matthias Muche będzie gościem najbliższej edycji Spontaneous Music Festival. Zagra ze swoim macierzystym triem TON, będzie także uczestnikiem jednego z kwartetów kleconych, jak zwykle na tej pokrętnej imprezie, metodą ad hoc.
Muche nie stanie jednak na poznańskiej scenie samotnie z puzonem. Teraz, gdy słuchamy jego pierwszej solowej płyty, aż chciałoby się powiedzieć - jaka szkoda. Pozostaje nam zatem odsłuch albumu, który przynosi konceptualne, puzonowe wzdychanie, dobrze udramatyzowane, zwinnie ustrukturyzowane, intrygująco wzbogacone głosem z tekstem na początku i kościelnymi dzwonami na końcu nagrania.
Album otwiera męski glos, który recytuje tekst zaczynając oczywiście od początku pierwszego zdania. Lekko dogłośniony puzon parska, próbuje odpalić silnik zdezelowanego motocykla. Narracja ma walory medytacji, choć jest na swój sposób nerwowa. Puzon zdaje się wchodzić w dialog z tekstem, bywa szorstki w obyciu, bywa także intrygująco melodyjny. Potrafi krzyknąć, potrafi zamilczeć. Elementami drugiego utworu są szum tuby, piskliwe salwy do samego do sufitu i cisza. Potem także melodyjne rozkołysanie i zabawy z echem. Muzyk łapie czystszy tembr, oddycha głębiej, szyje dłuższe frazy, ale cały czas kusi go, by szukać brudu i zadry. Na końcu jakby łapał rytm, nie wiadomo skąd nadciągający.
Trzecia opowieść klei się dysonansem. Z jednej strony minimalistyczne westchnienia i cisza, z drugiej wulgarne parsknięcia. Brud leży tu obok czystego, wysoki dźwięk tuż nad niskim. Ostatecznie zapada konsensus – rodzaj repetytywnej pętli z głosem brzuchomówcy. Puentą jest jednak śpiew. W czwartej części muzyk sprawdza wydolność płuc. Dla równowagi posługuje się także ciszą. Buduje efektowne echo, potem łamie melodie na mocnym wydechu. W części finałowej biją dzwony. Puzon pozostaje z boku i nadyma się. Wdycha brud, wydycha czyste powietrze. Dzwony zdają się wpadać w spazm, puzon wręcz przeciwnie – zrelaksowany jak nigdy. Z czasem ten zantagonizowany duet zaczyna rozmywać się w potoku czegoś bardziej wspólnego. To dobry pomysł na pożegnanie.
Matthias Muche Trombone Alone (col legno, CD 2026). Matthias Muche – puzon oraz gościnnie Anthony Moore – głos, tekst (pierwszy utwór). Nagrane w Zionskirche, Bielefeld, Niemcy, czerwiec 2025. Pięć utworów, 48 minut.




