Kontynuujemy spotkania z artystami, których spotkaliśmy w tym miesiącu na spontanicznym feście w Poznaniu.
Puzonistę Matthiasa Muche widzieliśmy w Dragonie w kwartecie
ad hoc oraz macierzystej formacji T.ON. Dziś sięgamy na najnowsze
nagranie jego dużej formacji Bonecrasher (tylko puzony i perkusjonalia), w
której składzie odnajdujemy kolejnych muzyków, których pamiętamy sprzed kilkunastu
dni – puzonistę Matthiasa Müllera i perkusjonalistę Etienne Nillesena.
Śmiało wkraczamy w świat współczesnej muzyki komponowanej, tu
uformowanej w cztery smakowite opowieści, które skrzą się mnóstwem
fantastycznych blaszanych brzmień i drgających membran. Za dwie z nich opowiada
lider formacji, jedną przygotował Müller, a ta czwarta, to transkrypcja multitrackowej
kompozycji solowej na puzon autorstwa nieodżałowanego Johannesa Bauera.
Na starcie puzony leniwie budzą się do życia, nieśmiało formują dron, ale korzystają jeszcze z plastrów ciszy. Z czasem ich ekspozycja przyjmuje
formę rezonującego strumienia, który drży, wydaje się delikatnie rozdygotany, a
u jego podnóża snuje się ulotna warstwa śpiewających werbli Nillesena. Opowieść
pęcznieje bez nadmiernego pośpiechu, sukcesywnie rozwarstwia się. Każdy z puzonistów
ma do zagrania podobną frazę, ale i całkowitą dowolność w zakresie tempa, w jakim
wydaje dźwięki. Całość przypomina rozblask porannego słońca, ale też metaliczny
klangor w locie w wnoszącym.
W drugim utworze dyscyplina wykonawcza sprawia, iż założenia
kompozytorskie są w pełni realizowane, a ekspresja czai się za wielką kurtyną.
Najpierw pojedyncze westchnienia, rodzaj uporządkowanej gry w pytania i
odpowiedzi. Także garść mikro melodii, które snują się wokół. Jęki, pokrzykiwania,
wdechy i wydechy z czasem formują się linearna opowieść, która nabiera podskórnej
taneczności, wzmagana rezonującymi akcjami wprost z werbli. Ta urokliwa kołysanka
ma zaskakująco radosną, melodyjną puentę.
Trzecia odsłona, najkrótsza na płycie, to pokaz puzonowej
mikrotonalności. Narracja ma tu wiele twarzy - początkowo wydaje się dość filigranowa,
potem staje się uroczym glissandowym chórem. Incydentalnie bywa mroczna, przypomina
ciemną stronę Święta Wiosny. A werble nieustannie śpiewają stawiając
dramaturgiczne znaki zapytania.
Czwarta opowieść, choć stanowi interpretację solowej kompozycji
na puzon, zdaje się mienić wszystkimi kolorami tęczy, jest epicka, definitywnie
wielowątkowa. Od precyzyjnie skodyfikowanych wdechów i wydechów, po feerie
radosnych okrzyków. W okolicach siódmej minuty napotykamy na wyjątkowe
zjawiskowe interludium szumów i martwych westchnień puzonów, które idealnie lepią
z dźwiękami werbli. W okolicach dziesiątej minuty narracja przybiera formę fanfarową,
jakby Marsz Weselny łączył się z brzmieniem … nalotu dywanowego. W końcu
radosna puenta, która kojarzy się bluesową biesiadą, choć wybrzmiewa w zdecydowanie
mrocznej aurze.
Matthias
Muche’ Bonecrasher Densities - for 12 trombones & percussion (ezz-thetics
now series by Hat Hut Records, CD 2026). Matthias Muche, Matthias Müller, Adrian
Prost, Carlotta Armbruster, Daniel Riegler, Jeb Bishop, Maria Trautmann, Matthias
Schuller, Maximilian Wehner, Moritz Anthes; Moritz Wesp i Till Künkler – puzony
oraz Etienne Nillesen – instrumenty perkusyjne. Nagrane w Fattoria
Musica, maj 2025. Cztery kompozycje: : #1/ #2 by Matthias Muche, #3 by
Matthias Müller, #4 by Johannes Bauer. Łącznie 45 minut.







