Poznańskie, jakże spontaniczne akcje improwizowane przyczyniły się w ostatnich latach do powstania niejednego międzynarodowego składu, który uroczo pożenił krajową moc twórczą z jej zagranicznym odpowiednikiem.
Oto kolejny przykład. Na kasecie wydanej w dalekiej Irlandii
odnajdujemy dwóch pełnokrwistych londyńczyków - saksofonistę i klarnecistę Alana
Wilkinsona i perkusistę Andrew Lisle’a oraz polskiego gitarzystę Pawła
Doskocza. Tych dwóch ostatnich śmiało mogłoby być synami tego pierwszego, ale
czy wiek w soczystej, free jazzowej improwizacji ma jakiekolwiek znaczenie?
Ich drogi zbiegły się zimą dwa lata temu, zaowocowały intrygującą
trasą koncertową po Polsce, a fonograficznie dokumentują się nagraniem powstałym
w trakcie ich pierwszego wspólnego koncertu - oczywiście w Poznaniu, oczywiście
w Dragon Social Club, pod jak zawsze ognistymi sztandarami cyklu koncertowego
Spontaneous Live Series.
Koncert składa się z dwóch długich, zdecydowanie ponad
dwudziestominutowych improwizacji i jednej krótszej, niespełna
dziesięciominutowej, umieszczonej na wydawnictwie pomiędzy tymi dłuższymi.
Muzycy rozpoczynają spektakl bez inicjacyjnych ceregieli. Ostro,
kolektywnie z bystrym free jazzowym przesłaniem. W tej fazie nagrania podobać
się może szczególnie koherentność brzmienia gitary i altu, która unaocznia się
w strefie fraz wysokich. Z kolei perkusja trzyma kontakt z podłożem, buduje groove
i sprawia, że całość gna do przodu z odpowiednią asekuracją. Już po pięciu
minutach opowieść studzi się i przez kilka chwil dryfuje niesiona gitarowymi
flażoletami, tworząc rodzaj psycho-ballady z dźwiękami preparowanymi, a także
odgłosami z gardła saksofonisty. W stadium kolejnej galopady trio wchodzi po mniej
więcej dwunastu minutach – kocie ruchy perkusji, free jazz dęciaka i rockowy temperament
gitary lepią się w bardzo ekspresyjną strugę fonii. Po drobnym przesileniu narracja
przepoczwarza się w duet sax & drums, a potem na krótką chwilę w
plamę gitarowego ambientu. Na ostatnie kilka minut pierwszej odsłony na scenie pojawia
się klarnet basowy, który daje dodatkowy impakt muzycznym pomysłom całej
trojki. Najpierw groźnie mruczy, a potem zabiera wszystkich na zionącą ogniem i
siarką przebieżkę. Nim utwór ostatecznie przygaśnie dostajemy jeszcze smakowity
duet klarnetu i gitary.
W drugiej części starszy z Anglików pozostaje przy nisko brzmiącym
dęciaku. Medytuje, zachęca kolegów do interakcji. Opowieść najpierw przypomina kolejną
inkarnację psycho-ballady, potem niesiona klarnetowym ogniem pokonuje istotne
wzniesienie. Wieńczy swój los w oparach gitarowych preparacji.
Trzecia opowieść przez wiele minut toczy się w mrocznych odmętach
klarnetowej tuby, dark ambientowej gitary i rezonujących talerzy perkusyjnych.
W stadium bardziej intensywne wprowadza trio akcja perkusisty, dodatkowo podkreślona
ekspresją gitarzysty. Przez moment narracja jest duetem, co starszy z Anglików wykorzystuje
do zmiany instrumentu na saksofon altowy. Po kilku definitywnie radosnych podskokach
Wilkinson dorzuca frazy gardłowe, które nie pozostawia bez echa zarówno
Doskocz, jak i Lisle. Niedługo potem muzycy przechodzą do fazy wystudzonej finalizacji
z kolejną tego wieczoru szczyptą gitarowej psychodelii, a także repetycji.
Wilkinson /
Doskocz / Lisle Trio in POZ (Fort Evil Fruit, Kaseta 2026). Alan
Wilkinson – saksofon altowy, klarnet basowy, Paweł Doskocz – gitara elektryczna
oraz Andrew Lisle – perkusja. Nagrane w Dragon Social Club, Poznań w
ramach cyklu Spontaneous Live Series, luty 2024. Trzy improwizacje, 60
minut.




