Najpierw było Centrifugal Trio, bazujące na brzmieniu puzonu, kontrabasu i perkusji. Potem pomysłodawca przedsięwzięcia, Jeb Bishop, wpadł na niebanalny pomysł, by formułę ansamblu rozbudować do kwartetu, a elementem dodatkowym uczynić soczyste, ale lekkie brzmienie saksofonu altowego.
Historia kwartetów na dwa dęciaki i sekcje rytmu bez
instrumentu harmonicznego ma swój początek w niepowtarzalnych dziełach Ornette
Colemana. Dziś do tego wątku muzycznej narracji dopisujemy kolejną formację - Centrifugal
Quartet. Ich koncertowe dzieło z Berlina składa się z czterech opowieści, z
których każda kolejna jest dłuższa od poprzedniej – od sześciu minut na
początek do prawie dwóch kwadransów na koniec.
Artyści rozpoczynają improwizowaną podróż kolektywnym strumieniem
umiarkowanie spokojnych dźwięków. Pachnie post-jazzem obleczonym zwiewną powłoką
wytrawnej kameralistyki. Z czasem akcja nabiera tempa - muzycy posuwają się marszowym
krokiem mając pod kontrolą każdą frazę, tudzież rozliczne, dramaturgiczne
zakamarki. Groove sekcji udanie koreluje tu z melodią i śpiewem dęciaków.
Puenta utworu wydaje się z kolei odrobinę zbyt balladowa. Początek drugiej
opowieści ma swoją dynamikę, swingowy anturaż i bardzo swobodne podejście do niemal
każdej frazy. Szczególnie podobać się może smyczkowe interludium, które bierze
w nawias jazzowe inklinacje pozostałych instrumentów. Być może to nowa tradycja,
ale zakończenie utworu znów nosi znamiona ballady.
Kolejną przygodę – tu już ponad 20-minutową - inauguruje
dęty duet. Sekcja wchodzi po dłuższej chwili porcją dość dynamicznej, swingowej
ornamentyki. Kwartet dobrze kontroluje tempo, ale pomiędzy saksofonem i puzonem
iskrzy coraz ciekawiej. Rozbudowana formuła utworu pozwala na kilka akcji w
podgrupach – od solowego expose kontrabasu, przez preparowany duet
sekcji rytmu, po sytuacje trzyosobowe. Finał? Oczywiście znów jest bardzo
przytłumiony.
Ostatnia opowieść rodzi sie w znoju mrocznych, preparowanych
fraz, z istotną rolą smyczka. Po sekwencji otwarcia sekcja rysuje zgrabny groove,
a dęte tańczą i śpiewają. Tu również zostaje dużo przestrzeni na akcje w podgrupach,
zarówno te bardzo kameralne, jak i te całkiem ekspresyjne. Pod koniec muzyce
sugerują farewell song, ale gdzieś w środku kłębi się jeszcze finałowa porcja
emocji. Kilka radosnych podskoków w swingującym tempie i łagodne opadanie.
Centrifugal Quartet feat. Jeb Bishop, Mia Dyberg, Antonio Borghini & Michael Griener Industry (FSR Records, CD 2026). Jeb
Bishop – puzon, Mia Dyberg – saksofon, Antonio Borghini – kontrabas oraz
Michael Griener – perkusja. Nagranie koncertowe, Industriesalon Schöneweide,
Berlin, wrzesień 2022. Cztery
utwory, 66 minut.
*) recenzja powstała na potrzeby portalu jazzarium.com
I tamże została pierwotnie opublikowana






