wtorek, 18 sierpnia 2026

Butcher, Edwards & Sanders as Last Dream of the Morning play Sharp Illusion!


John Butcher, John Edwards i Mark Sanders, brytyjskie legendy sceny free jazz/ free impro, niemal dokładnie dwa lata temu zagrali koncert na jazzowym festiwalu w Lublinie. Takie wydarzenie nie mogło ujść uwadze bystrego krajowego wydawcy, który bez zbędnej zwłoki dostarczył nam fonograficzną dokumentację tego wyjątkowego wydarzenia.

Anglicy, którzy na potrzeby tego tria zwykli używać nazwy Last Dream of the Morning, na scenie lubelskiego Centrum Kultury zagrali godzinny set podzielony na cztery opowieści, z których trzecia trwa prawie dwa kwadranse.

  


Koncert rozpoczęli od small talks, jakby improwizowali ze sobą po raz pierwszy w życiu. Tuba tenoru metalicznie drży, smyczek głaska struny, perkusyjne pałeczki łaskoczą glazurę werbla i tomów. Spirala narracji nakręcana jest z należytą pieczołowitością, z kunsztem wykwalikowanego lutnika, z dbałością o detale brzmieniowe i dramaturgiczne niuanse. Anglicy pierwszy, niezbyt stromy szczyt pokonują w okolicach dziesiątej minuty. Puentę utworu szyją zaś z drobnych, rwanych fraz posyłanych wprost w pierwsze tego wieczoru oklaski publiczności.

Druga opowieść wydaje się bardziej kameralna, częściej osadzona na kontrabasowym smyczku, szyta sopranową frasobliwością. Niekiedy jest dość mroczna, kiedy indziej zaskakująco post-barokowa. Po drobnym szczycie osiada na nieskończonej jak zawsze kreatywności Edwardsa i jego tradycyjnej pieśni arco & pizzicato in one step. Nim utwór dokona swojego żywota napotykamy jeszcze na krótkie, drum’n’bassowe duo i całkiem nerwowe zakończenie.

Trzecia opowieść, jak się rzekło, jest tu tą najdłuższą. Jej pierwsze dziesięć minut, to swobodne dywagacje na temat istoty dźwięku, potencjału subtelnych interakcji. Minimalizm, dęte drony, perkusjonalne detale, gra na jednej strunie. Czyste frazy i brudne preparacje. Gdy opowieść nabiera w końcu pewnej linearności, tempo jest umiarkowane, a wzniesienia drobne i pokonywane zazwyczaj z kocią zręcznością. Butcher najpierw pracuje tu na tenorze, potem sięga po sopran i mając oparcie w rytmicznie usposobionym smyczku wynosi improwizację - nie bez oddechu cyrkulacyjnego – na zdecydowanie większe wzniesienia. Finał utworu jest jednak zaskakująco kameralny.

Koncertowe encore trwa niespełna cztery minuty. Ma pożegnalną nutę, lepi się z drobnych fraz i kilku niespodziewanych podskoków, a napotyka na oklaski publiczności jeszcze przed wybrzmieniem ostatniego dźwięku. Chyba się zatem podobało.

 

Last Dream of the Morning feat. John Butcher, John Edwards, Mark Sanders Sharp Illusion (FSR, CD 2025). John Butcher – saksofon tenorowy i sopranowy, John Edwards – kontrabas oraz Mark Sanders – perkusja. Nagrane na żywo w Centrum Kultury, Lublin, lipiec 2024. Cztery improwizacji, 58 minut.

 

*) niniejsza recenzja powstała dla portalu jazzarium.com i tamże została pierwotnie opublikowana



 

piątek, 14 sierpnia 2026

Florian Stoffner and bijou!


Z nagraniami szwajcarskiego gitarzysty Floriana Stoffnera jesteśmy na bieżąco od przynajmniej dekady. Uwielbiamy jego duety, tria, tudzież większe formacje, ale w sytuacji solowej odnajdujemy go bodaj po raz pierwszy.

Ktoś kiedyś zgrabnie określił improwizacje Floriana mianem sekcji zwłok gitary. To upiorne porównanie przylgnęło do artysty, on sam czuje się nim bardzo dobrze, a jego najnowsza produkcja zdaje się potwierdzać przewrotną trafność tamtego określenia.

Album zatytułowany Klejnot zawiera sześć improwizacji, które trwają od niespełna trzech do ponad dziewięciu minut.

  


Gitarzysta rozpoczyna solową przygodę od rozgrzewki - sprawdza siłę strunowych naciągów, analizuje stopień wypolerowania glazury pudla rezonansowego, testuje brzmienie każdej struny. Pierwsze akcje inicjuje bardzo minimalistycznie, serwuje strzępy dźwięków, filigranowe flażolety, które pokazują matową głębię - zdaje się, że nie są już akustyczne, ale jeszcze nabrały znamion elektrycznych. Muzyk snuje fałszywe melodie z definitywnie prawdziwą precyzją. W końcu idzie w pijany taniec nie zważając na konsekwencje.

W drugiej odsłonie gitara ma już w sobie pierwsze pokłady prądu, ulega delikatnym sprzężeniom, rezonuje pierwszym, bardzo płaskim echem. Nabiera masy, zaczyna pokrzykiwać i charczeć. Niedługo potem zgrzyta, chrobocze, szuka dynamiki, pokrętnych, mikroskopijnych melodii. Palce ślizgają się po strunach, a te ocierają się o siebie pozostając w pokracznym rytmie. Puentą trzeciej improwizacji są drobne, elektryczne usterki.

Czwarta historia trwa tu najdłużej, budowana skrupulatnie, z dużą cierpliwością. Najpierw przypomina martwego bluesa granego po ciężkiej, ostro zakrapianej nocy. Najdrobniejszy wszakże dźwięk nasycony jest odpowiednią dawką prądu. Każda struna ma swoje brzmienie, każda może opowiadać własne historie. Każda też na swój sposób cierpi. Matowy blask piątej historii, splecionej z drobniutkich flażoletów dociera do nas jakby zza teatralnej kotary. To frazy pozbawione tlenu, to uwiezione struny, które chcą podejrzeć pierwsze promienie słońca.

Finałowa opowieść leje się przez ręce. Jest powolna, lepiona z filigranowych fraz, które łapią mikro sprzężenia, a potem odpływają w siną dal. Opowieść zaczyna pulsować, nabierać dubowej głębi. Nie jest pożegnalną kołysanką, choć bardzo chciałaby nią być.

 

Florian Stoffner bijou (Relative Pitch Records, CD 2026). Florian Stoffner – gitara. Nagrane w Bee Street Studio, czas nieznany. Sześć improwizacji, 32 minuty.




wtorek, 11 sierpnia 2026

Gilles Sivilotto played by zeitkratzer, Isabelle Duthoit and himself!


Sytuacja dramaturgiczna jest następująca – mamy francuskiego kompozytora, dwie wersje utworu Handmade, tworzonego/ wykonywanego za pomocą ruchu rąk okablowanych sprzętem elektronicznym oraz francuską wokalistkę i niemiecki nonet, którzy podejmują się realizacji dzieła w wersji akustycznej.

Jak to często bywa w przypadku muzyki współczesnej, dla złaknionych wiedzy werbalnej przygotowano szczegółowy opis procesu, szczęśliwe napisany … ręką kompozytora i zamieszczony na bandcampowej stronie albumu. My, jak zawsze, skupiamy się na samych dźwiękach.

 


Najpierw słuchamy kompozycji Handmade 3 w wersji elektronicznej. Początek przypomina szum wiatru, który hula na zewnątrz, a do nas dociera przez ledwie co uchylone okno. W potoku narracji zaczynają z czasem pojawiać się drobne zgrzyty, jakby elektroniczne muśnięcia, a wszystko wokół syczy, skwierczy i pęcznieje. Droga od masywnego spiętrzenia do filigranowego wyciszenia odbywa się tu niemal w kilka chwil, których upływ wydaje się niezauważalny. W drugiej fazie utworu narracja staje się z wolna strumieniem subtelnych, elektronicznych usterek. Niekiedy przypomina owady stąpające po rozgrzanej patelni, innym razem mamy wrażenie, że ktoś rozdziera papier, a może to dźwięk dogasającego pogorzeliska. W drugim utworze tę samą materię kompozytorką bierze na warsztat, a może wkłada do gardła, the one and only Isabelle Duthoit. Na początku … nie słyszymy specjalnej różnicy w stosunku do wersji elektronicznej. Z czasem nasze uszy wypełnia kosmos wokalnych możliwości Francuzki. Artystka mruczy z samego dna przełyku, ciężko oddycha lub świszczy jak gruźlik, skrzeczy, charczy, wydaje kocie piski – od mikro zgrzytów po wybuchy prawdziwe zwierzęcej ekspresji. Pod koniec utworu nawet melodyjnie pośpiewuje, to chyba przejaw autoironii, potem jeszcze gwiżdże i szeleści, aż w końcu umiera na suchoty. Doprawdy chciałoby się obu wersji Handmade 3 posłuchać jednocześnie.

Tymczasem na dysku ujawnia się kompozycja Handmade 2, najpierw w wersji akustycznej. Niepowtarzalny zeitkratzer, to tym razem cztery instrumenty strunowe, trzy dęte, fortepian i perkusjonalia. Otwarcie lepi się z drobnych, suchych, ledwie słyszalnych dźwięków szarpanych strun, szeleszczących dętych i percussion. Owa plejada dobrze zintegrowanych short-cuts dość sprawnie przepoczwarza się w rozedrgany dron, ale zaskakująco filigranowy – przypomina dziecięcy kalejdoskop w wersji monochromatycznej. Po niezbyt intensywnym spiętrzeniu narracja powraca do gry na małe pola. Teraz wydaje się leniwą flautą mikrobiotycznych prychów i skrzypień. Pojawiają się melodie inicjowane na wydechu, gaszone na wdechu. Całość nabiera jednak masy, zaczyna groźnie hałasować. Na finałowej prostej przypomina wielki, rozklekotany pociąg towarowy, który kończy bieg wyjątkowo precyzyjnym falling down.

Na koniec albumu dostajemy elektroniczną wersję utworu przed momentem performowanego przez niemiecki nonet. Wracają podmuchy wiatru, jakie znamy z początku płyty. Ale tu dość szybko stają się burzą z piorunami. Zmyślnie uformowany masyw górski rozpada się nagle na drobne, zanikające odpryski skalne. Flow budowany jest teraz jakby do nowa, ale przy użyciu kompulsywnego power electronics. Najpierw tylko incydentami noise, potem już pełnym spektrum dźwiękowym. W końcu słyszymy chyba ten sam pociąg towarowy, ale tym razem napędzany silnikami najnowszej generacji. A może to wielki rój owadów, który opada nad miastem. Ostatnie frazy tego niebywałego albumu, to mroczny, dość intensywny ambient, który umiera nagle po zwinnym cięciu skalpelem.

 

Gilles Sivilotto/ zeitkratzer / Isabelle Duthoit Handmade (Zeitkratzer Records, CD 2025). Gilles Sivilotto – kompozycje, handmade electronics (utwory 1 i 4), Isabelle Duthoit – głos (2), zeitkratzer (3): Frank Gratkowski – klarnety, Hild Sofie Tafjord – rożek francuski, Hilary Jefferey – puzon, Reinhold Friedl – fortepian, Maurice de Martin – instrumenty perkusyjne, Lisa Marie Landgraf i Burkhard Schlothauer – skrzypce, Nora Krahl - violincello oraz Ulrich Phillipp – kontrabas. Czas i miejsce nagrania różne. Cztery utwory, 50 minut.



piątek, 7 sierpnia 2026

We Are Spontaneous! 10. Spontaneous Music Festival


(informacja prasowa)


„Spontaniczność stanowi wyzwanie, ponieważ życie zdaje się dyktować, że nie należy być spontanicznym… szczerze mówiąc” – powiedział John Stevens, współzałożyciel i główny twórca Spontaneous Music Ensemble.

Tymi słowami zapraszaliśmy w 2021 roku na piątą edycję Spontaneous Music Festival, której nazwa własna stanowiła rodzaj pytania retorycznego „Are You Spontaneous?”.

Dziś, otwierając dziesiątą edycję, mając w pamięci dorobek poprzednich lat, widząc każdego roku radość w oczach publiczności i pamiętając o satysfakcji artystów, którzy współtworzyli i współtworzą to wydarzenie, możemy z pełnym przekonaniem odpowiedzieć twierdząco na pytanie zadane pięć lat temu. Tak, jesteśmy spontaniczni. Jak zawsze wszyscy razem, muzycy, publiczność i organizatorzy. W pełni odpowiedzialni za własne słowa i czyny zapraszamy na „We Are Spontaneous! 10. SMF 2026”.

 


Jubileuszowa edycja Festiwalu kładzie szczególny nacisk na free jazzowe korzenie i muzyczną ekspresję, które stały u podstaw zawiązania tej inicjatywy pod koniec roku 2017. Tym samym oddaje cześć protoplastom gatunku, a nade wszystko tym, którzy ten pryncypialny wątek współczesnej muzyki awangardowej nieustannie kultywują i dbają o jego aktualny wizerunek oraz kondycję artystyczną.

Idąc tropem myśli, jakie cementowały pomysł na tegoroczną edycję SMF, w pierwszej kolejności zaprosiliśmy do uczestnictwa w wydarzeniu brytyjskiego saksofonistę Colina Webstera wraz z jego flagowym projektem artystycznym Large Ensemble, który łączy pokolenia londyńskiej i międzynarodowej sceny free jazzowej w osobach Cath Roberts i Sofii Salvo na saksofonach, trębaczki Charlotte Keeffe, Grahama Dunninga na elektronice, gitarzysty Matthew Grigga, kontrabasisty Johna Edwardsa oraz perkusisty Andrew Lisle’a. Sam Colin Webster będzie gościem festiwalu po raz trzeci i zagra dla nas aż czterokrotnie, każdego dnia tegorocznej edycji, zawsze w innym układzie personalnym, od solowego performance’u na amplifikowany saksofon, przez dwie formacje ad hoc, po finałowy występ Large Ensemble. Dodatkowo poprowadzi warsztat dla adeptów sztuki improwizacji. Nagrania Webstera z jego poprzednich bytności w Poznaniu dostępne są na trzech albumach serii Spontaneous Live Series, która od pierwszej edycji unieśmiertelnia muzykę wykonywaną na deskach Dragona.

Na festiwalowej scenie zaprezentują się też inne renomowane postacie europejskiej sceny free jazzowej – niemiecki saksofonista Stefan Keune oraz jego brytyjscy partnerzy, kontrabasista Dominic Lash i perkusista Steve Noble. Dla każdego z nich będzie to debiutancki show na naszej imprezie. Dodajmy, że Lash otworzy także festiwal setem solowym, dedykowanym zmarłej w tym roku francuskiej kompozytorce Éliane Radigue, a Keune wystąpi w międzynarodowym kwartecie w ramach jednej z formacji ad hoc.

Szeroko rozumiany idiom post jazzowej improwizacji zaprezentuje kolejne międzynarodowe trio: norweski perkusista Stale Liavika Solberg, amerykańska trębaczka Liz Allbee oraz brytyjski kontrabasista John Edwards. Norweski drummer będzie z nami na Festiwalu po raz drugi, poprowadzi też warsztat poświęcony rytmowi w improwizacji. Dla Johna i Liz będzie to debiut na festiwalu, choć nie na deskach samego Dragona.

Poszukującą scenę muzyki współczesnej, która sięga także po schematy kompozytorskie, reprezentować będzie trio TON. Tworzą je pochodzący z Niemiec puzonista Matthias Muche, kontrabasista Constantin Herzog oraz przybywający z Holandii perkusista Etienne Nillesen. Każdy z nich będzie na Festiwalu po raz pierwszy. Nillesen zagra też dla nas set solowy, a Muche będzie uczestnikiem jednego ze składów ad hoc.

Kwartet Trapeze, który tworzą niemiecki puzonista Matthias Müller, francuska saksofonistka Sakina Abdou, perkusista Peter Orins oraz szwajcarski turntablista Joke Lanz, wpisze się w nurt europejskiej sceny eksperymentalnej, łączącej brzmienia akustyczne i elektroakustyczne. Dla Müllera będzie to czwarta wizyta na Spontaneous Music Festival. Warto wiedzieć, że każdy z setów, które do tej pory wykonywał u nas, jest udokumentowany na oficjalnych wydawnictwach, na kasecie wydanej w Stanach Zjednoczonych oraz na pięciu albumach Spontaneous Live Series. Dodajmy, że Peter Orins wystąpi dodatkowo w jednym z kwartetów ad hoc.

Grono artystów zagranicznych uzupełni jak zawsze reprezentacja polskich wykonawców. W pierwszej kolejności zaprezentuje się free jazzowe trio Sundogs w osobach muzyków z Wrocławia, saksofonisty Mateusza Rybickiego i kontrabasisty Zbigniewa Kozery, oraz pracującego w Berlinie perkusjonalisty Samuela Halla. Sundogs wystąpią na scenie festiwalowej w kwartecie z gościem specjalnym, Colinem Websterem. Świetnie pamiętamy, że Rybicki współtworzył w roku 2022 festiwalowy Desarbres Ensemble, który wykonał minimalistyczną kompozycję Ferrana Fagesa, dostępną w digitalnej edycji Spontaneous Live Series.

Duet HAŁVVA tworzą artyści rodowodowo związani z Trójmiastem, pianista Kamil Piotrowicz oraz perkusista Jacek Prościński. Z tą multigatunkową, nieoczywistą stylistycznie formacją wystąpi gość specjalny, francuski trębacz Timothée Quost, którego doskonale pamiętamy z szóstej edycji festiwalu. Ich wspólny album „}}}}” został wydany w 2023 roku w angielskim labelu Waxing Crescent Records. Nadmieńmy, że Kamil Piotrowicz będzie współtworzył także jeden z kwartetów ad hoc.

Zestaw polskich uczestników Festiwalu uzupełni trójka muzyków: wrocławski eksperymentujący gitarzysta Michał Sember, którego pamiętamy z udziału w słynnym kwintecie gitarowym na Festiwalu w roku 2020, oraz artyści związani ze sceną poznańską – Maciej Maciągowski, syntezator modularny, i Adam Frankiewicz, taśmy i nagrania terenowe. Wszyscy oni będą ważnymi elementami składów ad hoc.

Prócz tego zapraszamy na wydarzenia towarzyszące. W ramach festiwalu odbędą się dwie projekcje filmu w Kinie Muza soundartowego „Conversations with Fuji”, którego współautorami są Adam Frankiewicz i Zofia Tomczyk, tworzący kolektyw Fields of Superorganisms. Wysłuchamy również performatywnego wykładu o improwizacji, który wygłosi Antoni Michnik. Dodatkowo zaplanowaliśmy dwa warsztaty dla osób chcących poszerzyć swoje kompetencje w zakresie muzycznej improwizacji, prowadzone przez zaproszonych gości: Colina Webstera oraz Ståle Liavika Solberga.


Poznań, SARP / Dragon Social Club / Kino Muza, 01–04.10.2026 


Koncerty:

01.10. SARP Social Club „Spontaneous Music Open Day” – wstęp wolny

19.00 Dominic Lash solo (kontrabas)

20.00 Sundogs: Mateusz Rybicki (saksofon), Zbigniew Kozera (kontrabas), Samuel Hall (perkusja) + Colin Webster (saksofon)

21:00 Stefan Keune (saksofon), Dominic Lash (kontrabas), Steve Noble (perkusja)

02.10. Dragon Social Club

19.00 Colin Webster solo (saksofon amplifikowany)

20:00 Ad hoc: Stefan Keune (saksofon), Michał Sember (gitara), Adam Frankiewicz (elektronika, taśmy), Peter Orins (perkusja)

21:00 HAŁVVA: Kamil Piotrowicz (instrumenty klawiszowe), Jacek Prościński (perkusja) + Timothée Quost (trąbka, elektronika)

22:00 Trapeze: Matthias Müller (puzon), Sakina Abdou (saksofon), Peter Orins (perkusja), Joke Lanz (gramofony)

03.10. Dragon Social Club

19:00 Etienne Nillesen solo (perkusja)

20:00 Ad hoc: Colin Webster (saksofon), Maciej Maciągowski (syntezator modularny), Kamil Piotrowicz (fortepian), Matthias Muche (puzon)

21:00 John Edwards (kontrabas), Liz Allbee (trąbka), Stale Liavik Solberg (perkusja)

22:00 Matthias Muche (puzon), Constantin Herzog (kontrabas), Etienne Nillesen (perkusja)

04.10. Dragon Social Club

19:00 Ad hoc: Stale Liavik Solberg (perkusja), Graham Dunning (elektronika), Michał Sember (gitara)

20:00 Ad hoc: Cath Roberts (saksofon), Adam Frankiewicz (elektronika, taśmy), Charlotte Keeffe (trąbka)

21:00 Ad hoc: Andrew Lisle (perkusja), Matthew Grigg (gitara), Maciej Maciągowski (syntezator modularny)

22:00 Colin Webster’ Large Ensemble: Colin Webster (saksofon), Sofia Salvo (saksofon), Cath Roberts (saksofon), Charlotte Keeffe (trąbka), Graham Dunning (elektronika), Matthew Grigg (gitara), John Edwards (kontrabas), Andrew Lisle (perkusja)

 

Wydarzenia dodatkowe:

Pokazy filmowe Rozmowy z Fujisan (PL) / Conversations with Fujisan (EN), Kino Muza – (Wkrótce więcej informacji o biletach!)

Premiera: 01.10.2026, godz. 17.00–18:30 (pokaz filmu plus Q&A), sala 3.

Drugi pokaz: 03.10.2026, godz. 17:00–18:30 (pokaz filmu plus Q&A), sala 3.

Rozmowy z Fujisan to film dokumentalny o słuchaniu świata poprzez nagrania terenowe. Dotyka krytyki konsumpcjonizmu krajobrazu oraz znaczenia drobnych gestów w dobie katastrofy klimatycznej. A. i Z. wyruszają na miesięczną rezydencję artystyczną do miasta Fujiyoshida w Japonii. Jako punkt wyjścia stawiają pytanie o to, jak możemy komunikować się z superorganizmami. Przyglądają się temu, co poetyckie i filozoficzne w kontakcie z nimi. Zabierają ze sobą archiwum nagrań by przedstawić je górze. Wyczekują i słuchają, trwając w skupieniu, aż nadejdzie odpowiedź. 

Warsztaty, Dragon Social Club – wstęp wolny (Wkrótce więcej informacji o zapisach!)

03.10.2026, godz. 11.00-12:00

Stale Liavik Solberg – warsztat poświęcony rytmowi w improwizacji. Zajęcia będą koncentrowały się na różnych sposobach odnoszenia się do muzyki i do siebie nawzajem w sytuacjach swobodnej improwizacji. Będziemy rozmawiać i wykonywać ćwiczenia, w których centralnymi elementami są słuchanie, przestrzeń (zarówno dawanie, jak i branie), forma oraz dynamika. W części praktycznej będziemy także tworzyć utwory z wykorzystaniem różnych technik, które pozwolą uczestnikom poznać strategie pracy z rytmem w kolektywnej improwizacji.

04.10.2026, godz. 11.00-12:30

Colin Webster – warsztat z technik improwizacji i pracy zespołowej, skoncentrowany na praktycznych narzędziach improwizacji, rozumianej jako proces twórczy oparty na dialogu, słuchaniu i reakcji na partnerów. Uczestnicy będą pracować nad budowaniem narracji muzycznej, świadomym wykorzystaniem własnego instrumentu, reagowaniem na zmiany struktury dźwiękowej oraz funkcjonowaniem w elastycznych zespołach improwizujących.

Wykład:

04.10. Dragon Social Club, godz. 14:00-15:30 – wstęp wolny

Antoni Michnik – „czas, miejsce, (interakcje) – półimprowizowany wykład o improwizacji”. Wystąpienie o charakterze performatywnym, wychodzące od tradycji Cage’owskiej, oparte o partyturę tekstową i zawierające kilka improwizowanych, niezdeterminowanych lub wariacyjnych sekcji.

 

Bilety:

Karnet na 3 dni: 200 zł normalny / 180 zł ulgowy*

Bilet na pierwszy dzień: 90 zł normalny / 70 zł ulgowy*

Bilet na drugi dzień: 90 zł normalny / 70 zł ulgowy*

Bilet na trzeci dzień: 90 zł normalny / 70 zł ulgowy*

* Po okazaniu ważnej legitymacji studenckiej, legitymacji uczniowskiej lub dowodu osobistego w przypadku 60+.

Bilety na koncerty do kupienia online >> więcej informacji wkrótce!

Bilety na seans filmowy w Kino Muza do kupienia online >> więcej informacji wkrótce!

 

Organizatorami Festiwalu są:

Fundacja Mały Dom Kultury, Trybuna Muzyki Spontanicznej, Dragon Social Club

Patronat medialny:

ImproSpot, Anxious Musick Magazine, Radio Afera, Radio Jazzkultura oraz Independent.pl

Partnerzy Festiwalu:

Estrada Poznańska, Moon Hostels & Apartments

 

Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury – państwowego funduszu celowego, w ramach programu „Muzyka”, realizowanego przez Narodowy Instytut Muzyki i Tańca.

Dofinansowano ze środków budżetowych Miasta Poznania. #poznanwspiera



 

wtorek, 4 sierpnia 2026

Frangenheim & Keune in New Traces!


Od wczoraj cały improwizowany świat aż huczy od informacji o szczegółach nowej, jubileuszowej edycji Spontaneous Music Festival, która opanuje poznańskie przybytki kultury wysokiej jak zwykle w pierwszy weekend października. Stosowne info prasowe będzie dostępne także na Trybunie, zapewne w ciągu kilkudziesięciu godzin.

Z powyższych anonsów medialnych jasno wynika, iż Stefan Keune, wybitny niemiecki saksofonista, będzie festiwalowym gościem pierwszego i drugiego dnia imprezy. Nie pozostaje nam zatem nic innego, jak sprawdzić w jakiej formie jest pochodzący z Zagłębia Ruhry artysta. Zapewne najlepszą do tego okazją będzie wnikliwe przeanalizowanie jego najnowszego nagrania. New Traces, to swobodnie improwizowany duet z berlińskim kontrabasistą Alexandrem Frangenheimem zarejestrowany w trakcie dwóch spotkań w roku ubiegłym - zimowego i letniego. Nagranie zawiera jedenaście zwartych, kilkuminutowych opowieści, w których Keune naprzemiennie używa saksofonu tenorowego i lekkiego jak pawie pióro sopranino. Kontrabasista chętnie sięga po smyczek, ale to wcale nie implikuje kameralnych, wystudzonych etiud. Wręcz przeciwnie. Gorąco zapraszamy do odczytu, a potem do odsłuchu. Szczególnie, że album jest dostępny na stronie szkockiego wydawcy w naszej ulubionej formule name your price.

  


 

Ponad siedmiominutowa pieśń otwarcia mówi nam wszystko o tym, czego w obszarze jakości i kreatywności możemy spodziewać się po tych improwizatorach. Najpierw garść drobnych akcji, które od pierwszego dźwięki świetnie ze sobą korelują, potem plejady dłużnych pasaży, granych niemal tanecznie i na pewno brawurowo. Jest także zejście w ciszę, kilka melodyjnych oddechów i grad finałowych preparacji. Kontrabasista stosuje tu wszelkie dostępne techniki gry na instrumencie, choć najwięcej emocji dostarcza smyczkowymi galopami. Saksofonista pracuje na tenorze, jest na tym etapie podroży precyzyjny i dość wstrzemięźliwy w eksponowaniu ekspresji. W kolejnych dwóch utworach parzystych Keune frazuje na sopranino, którym efektownie wyje do księżyca, osiągając intensywność godną miana white noise. Dłużny nie pozostaje kontrabasowy smyczek, który także pracuje w bardzo wysokich rejestrach.

Improwizacje trzecia, piąta i szósta, to powrót do saksofonu tenorowego i bardziej masywnych akcji kontrabasu, nadal pracującego wszakże pod dyktatem smyczka. Ten ostatni lubi skakać po strunach, budować napięcie nie tylko dobywając efektowne, kameralne post-melodie. Ciągle nieco wystudzony tenor z każdym oddechem zdaje się nabierać wiatru w żagle, tnąc powietrze pięknymi, kanciastymi frazami w natychmiast rozpoznawalnej estetyce Evana Parkera. Z każdą upływającą chwilą tej ekscytującej podróży rośnie także poziom interakcji i wzajemnego zrozumienia. Dźwięki obu artystów  zrastają się ze sobą, bardzo często osiągając stadium pełnej harmonii brzmieniowej i narracyjnej.

W siódmej odsłonie smyczek i sopranino piszczą, podskakują i cmokają z radości. W dziewiątej sopranino staje na palcach i śpiewa, z kolei smyczek schodzi do podziemia i buduję uroczy dysonans. Dziesiąta opowieść, to szorowanie strun i głębokie wdechy tenorowego. W finałowej, jedenastej części muzycy dosyłają plejady drobnych, preparowanych dźwięków, rozważnie stawiają każdy krok, a wybrzmiewają przy kontrabasowych frazach granych pizzicato.  

 

Frangenheim & Keune New Traces (Scatter Archive, DL 2026). Alexander Frangenheim – kontrabas oraz Stefan Keune – sopranino, saksofon tenorowy. Nagrane w studioboerne45, Berlin, luty i lipiec 2025. Jedenaście improwizacji, 45 minut.