Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Witold Oleszak. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Witold Oleszak. Pokaż wszystkie posty

piątek, 6 czerwca 2025

Spontaneous Live Series is also digital!


O cyklu płytowym Spontaneous Live Series, który dokumentuje koncerty, jakie odbywają się w ramach poznańskiego Spontaneous Music Festival, pisaliśmy na tych łamach tysiące razy, każdy tytuł odmieniając przez wszystkie przypadki. Jak do tej pory ukazało się piętnaście płyt kompaktowych, które zawierają rejestracje począwszy od pierwszej edycji imprezy w roku 2018, skończywszy na edycji siódmej w roku 2023. Nie jest żadną tajemnicą fakt, iż kolejne woluminy, te z koncertami z roku 2024, są już w procesie produkcji i zapewne w liczbie trzech zostaną wystawione na światowy poklask w pierwszym dniu kolejnej edycji spontanicznego festiwalu, która odbędzie się jak zawsze w pierwszy weekend października.

U progu 2023 roku wystartowała strona bandcapowa poświęcona omawianej serii płytowej, która stała się bezpośrednią inspiracją do stworzenia dodatkowej serii spontanicznych albumów z dźwiękami wprost z poznańskiego Dragon Social Club.

Albumy na nośniku fizycznym udokumentowały wiele wspaniałych koncertów. Trafiły na nie zarówno nagrania stale współpracujących składów improwizujących, jak i hołubionych na festiwalu tzw. składów ad hoc, czyli stanowiących pierwsze spotkania sceniczne muzyków. Pośród albumów znalazł się także zapis koncertu, w trakcie którego dekonstruowano (degenerowano) kompozycje polskich muzyków klasycznych do języka swobodnej improwizacji. Festiwalowe sety trwały na ogół 35-40 minut, ale zdarzały się też występy krótsze (choćby spontanicznie kleconych składów), które z racji swej długości nie były w pierwszym odruchu edytorskim desygnowane do produkcji. Pogłębiona analiza nagrań archiwalnych doprowadzała do konstatacji, iż w trakcie poznańskiej imprezy zarejestrowano mnóstwo krótszych koncertów, których jakość artystyczna zdecydowanie kwalifikowałaby się do ich upublicznienia. Z tych właśnie pobudek postanowiono powołać do życia tzw. podserię albumów dostępnych wyłącznie w formie digitalnej.

Na stronie www.spontaneousliveseries.bandcamp.com można je wszystkie odsłuchać, a także wejść w posiadanie plików elektronicznych. Ponad dwa lata funkcjonowania digitalnej SLS przyniosło siedem koncertowych rejestracji. Mają one delikatnie zmodyfikowaną grafikę w stosunku do serii na nośniku fizycznym, a ich symbole katalogowe zawierają literę D (jak digitalna).



 

Płyty oznaczone jako Spontaneous Live Series D01 i D03 zawierają nagrania z kwietnia 2019 roku. W Dragonie odbyła się wówczas tzw. Improwizowana Trzydniówka, która nie była określona mianem Festiwalu, ale nosiła wszelkie znamiona tego typu wydarzenia artystycznego. Oba albumy stworzyli niemal ci sami muzycy (z Półwyspu Iberyjskiego i Poznania), ale zawierają one diametralnie różne estetycznie improwizacje. Pierwsza, to koncert formacji Low Vertigo (znanej z czarno-czerwonej serii iberyjskiej Multikuti Project i Trybuny Muzyki Spontanicznej), która swe ciężkie, doom-metalowe improwizacje opiera na brzmieniu gitary basowej Gonçalo Almeidy, gitary elektrycznej Diego Caicedo oraz masywnym drummingu Vasco Trilli. Ta druga, w typowym zestawieniu ad hoc na kontrabas (tu znów Gonçalo Almeida), fortepian (Witold Oleszak) i dokładnie tę samą gitarę elektryczną (Diego Caicedo), zawiera subtelne, kameralne, wyjątkowo urokliwe improwizacje muzyków, których narzędziem pracy są nie tylko instrumenty, ale także panująca wokół cisza.

Albumy Spontaneous Live Series D02 i D04, to rejestracje poczynione na drugiej edycji Festiwalu, jaka miała miejsce w listopadzie 2018 roku. Obie to nagrania formacji, które śmiało możemy określić mianem working bandów. Mein Freund Der Baum, to międzypokoleniowe trio niemieckiego klarnecisty Rudiego Mahalla, szwajcarskiego gitarzysty Floriana Stoffnera i niemieckiej legendy europejskiej, improwizującej perkusji - Paula Lovensa. Warto podkreślić, iż dalece kameralne nagranie, o wyjątkowych walorach czysto artystycznych i brzmieniowych, jest także jednym z ostatnich koncertów, jakie zagrał Lovens, który od kilku lat jest już muzykiem na emeryturze, niepraktykującym występów publicznych. Dla odmiany album czwarty, to ekspresyjny, free jazzowy spektakl w wykonaniu dwóch Brytyjczyków wciąż jeszcze młodego pokolenia – saksofonisty Colina Webstera i perkusisty Andrew Lisle’a.

Piąty album digitalnej serii, czyli D05, to zapis koncertu specjalnego, jaki odbył się na zakończenie szóstej edycji festiwalu. Tym razem improwizowana scena Dragona była świadkiem wykonania … kompozycji, przygotowanej na zamówienie festiwalu przez katalońskiego gitarzystę Ferrana Fagesa. Minimalistyczny, pełen ciszy i zadumy utwór wykonał międzynarodowy Desarbres Ensemble w składzie: na saksofonach Tom Chant, Michał J. Biel i Mateusz Rybicki, na trąbce Carina Khorkhordina i na kontrabasie Àlex Reviriego. Muzycy zasiedli pośród publiczności, która stała się dzięki temu ważnym elementem spektaklu, albowiem każdym swym ruchem, czy oddechem współuczestniczyła w budowaniu ostatecznego kształtu nagrania.

Album Spontaneous Live Series D06 zawiera klasycznie festiwalową formację ad hoc: Gosia Zagajewska na wokalu, Paulina Owczarek na saksofonie altowym i Emilio Gordoa na wibrafonie i obiektach. Koncert ten miał miejsce w trakcie piątej edycji festiwalu w roku 2021. Jego spektrum dźwiękowe konsumowało nieskończone barwy brzmienia, estetyczną różnorodność i wyśmienite interakcje pomiędzy muzykami. Urok muzyki swobodnie improwizowanej w pełnej krasie.

Dotychczasowe portfolio digitalnej odsłony Spontaneous Live Series domyka edycja siódma. Album D07, to rejestracja ostatniego koncertu pierwszego dnia Spontanicznego Festiwalu roku 2023. Trio, które swą pierwszą płytę studyjną wydało w ramach iberyjskiej serii wydawniczej Multikulti Project i Trybuny Muzyki Spontanicznej, zagrało spektakularny koncert, na który złożyły się świetnie skomunikowane, głównie preparowane frazy saksofonu altowego Dona Malfona, jedynej w swoim rodzaju gitary Floriana Stoffnera i niezastąpionego w sytuacjach spontanicznych perkusisty Vasco Trilli.

 


Spontaneous Live Series D01: Low Vertigo (Diego Caicedo – g, Gonçalo Almeida – b, Vasco Trilla – dr), Improwizowana Trzydniówka, kwiecień 2019.

Spontaneous Live Series D02: Mein Freund Der Baum (Rudi Mahall – bcl, cl, Florian Stoffner – g, Paul Lovens – dr). Drumming Now! 2. Spontaneous Music Festival, listopad 2018.

Spontaneous Live Series D03: Gonçalo Almeida - db, Diego Caicedo – g, Witold Oleszak- p. Improwizowana Trzydniówka, kwiecień 2019.

Spontaneous Live Series D04: Colin Webster – as, Andrew Lisle – dr. Drumming Now! 2. Spontaneous Music Festival, listopad 2018.

Spontaneous Live Series D05: Desarbres Ensemble (Ferran Fages – kompozycja, Tom Chant – ss, Carina Khorkhordina – tp, Michał J. Biel – bs, Mateusz Rybicki – ts, Àlex Reviriego – db). Fast Forward 6. Spontaneous Music Festival, październik 2022.

Spontaneous Live Series D06: Gosia Zagajewska - v, Paulina Owczarek – as, Emilio Gordoa – vib, obj. Are You Spontaneous? 5. Spontaneous Music Festival, październik 2021.

Spontaneous Live Series D07: Don Malfon – as, Florian Stoffner – g, Vasco Trilla – dr. Noise/ Silence 7. Spontaneous Music Festival, październik 2023.



niedziela, 12 listopada 2023

Spontaneous Live Series Vol. 52 & Vol. 53 - zaproszenie na koncerty listopadowe


(informacje prasowe)


Dave Rempis na jedynym koncercie solowym w Europie! A to nie jedyne atrakcje Spontaneous Live Series w listopadzie

 

W pierwszym listopadowym terminie cyklu koncertowego Spontaneous Live Series organizatorzy kontynuują spotkania ze swobodną improwizacją, realizowane według formuły solo – solo - duo.

Tym razem na scenie Dragon Social Club spotkają się dwaj niezwykle doświadczeni i uznani improwizatorzy. Z jednej strony legenda chicagowskiej sceny free jazzowej, saksofonista Dave Rempis, z drugiej poznański weteran swobodnie improwizowanych bojów, pianista Witold Oleszak, muzyk, bez którego trudno sobie wyobrazić kreatywną scenę poznańską ostatnich kilkunastu lat.

Koncert, który odbędzie się we wtorek 14 listopada rozpocznie od dwóch setów solowych, potem artyści zagrają wspólną improwizację. Ponieważ będzie to ich pierwsze spotkanie sceniczne, śmiało możemy je nazwać terminem „ad hoc”.



Dave Rempis zdaje się być w ostatnich latach najważniejszym animatorem sceny muzycznej w Chicago. Jest stałym kuratorem klubu Elastic, także współtwórcą festiwalu Umbrella Music. Jest założycielem i właścicielem wytwórni płytowej Aerophonic Records, której bogactwo freejazzowej oferty może oszołomić nawet najbardziej obytych fanów gatunku. Muzyk nie często sięga po solowe ekspozycje na saksofonie, w jego przebogatej dyskografii znajdziemy ledwie kilka tego typu incydentów. Tym bardziej zatem złaknieni jesteśmy jego improwizacji w tej formule. Zwłaszcza, iż koncert poznański będzie jedynym solowym występem Rempisa w całej Europie.


Spontaneous Live Series, Vol. 52

14 listopada 2023, Dragon Social Club, Poznań, Zamkowa 3, Godzina 20.00

20.15 Witold Oleszak – fortepian solo

21.00 Dave Rempis - saksofon solo

21.45 Ad hoc duo


Bilety dostępne online:

https://www.kupbilecik.pl/imprezy/111027/Pozna%C5%84/Spontaneous+Live+Series/?fbclid=IwAR13ybps9wL9lOD0Da12Pv_HBtsUWO_vD8XV294XjRoAt9c5u0au8FMUrZU

 

Dave Rempis (USA) - saksofonista (altowy, tenorowy i barytonowy), kompozytor i improwizator; absolwent antropologii i etnomuzykologii Northwestern University oraz University of Ghana w Legon. Karierę muzyczną rozpoczął w 1997 roku i bardzo szybko otrzymał ofertę zastąpienia Marsa Williamsa w formacji Vandermark 5, której stałym członkiem jest po dziś dzień. Krótko po tym działalność rozpoczęły autorskie formacje Dave'a Rempisa - Triage (z Jasonem Ajemianem na basie i Timem Daisym na perkusji), Dave Rempis Quartet, The Rempis Percussion Quartet, Ballister. Koncertował i nagrywał z rozmaitymi składami - w triach z Aleciem Ramsdellem i Jerry'm Bryertonem, Jasonem Roebke i Jimem Bakerem, od początku został zaproszony do formacji Kena Vandermarka Territory Band, a także the Brian Dibblee Quartet oraz the Chicago Improvisers. Współpracuje z wszystkimi najważniejszymi muzykami chicagowskiego sceny, zarówno z jej weteranami, jak i młodym pokoleniem (Hamidem Drake'iem, Joe Morrisem, Fredem Lonberg-Holmem, Michaelem Zerangiem, Kevinem Drummem, Jaimie Branch, czy też Joshuą Abramsem), a także artystami europejskiej sceny awangardowej (Axelem Doernerem, Paulem Lyttonem, Frederikiem Ljungkvistem, Per-Ake Holmlanderem, Mikołajem Trzaską, Elizabeth Harnik i wielu innymi).

http://www.daverempis.com/

https://aerophonicrecords.bandcamp.com/album/coast-to-coast

https://daverempiscatalyticsound.bandcamp.com/album/lattice

 

Witold Oleszak (PL) - naukę muzyki rozpoczął w wieku 5 lat. Po latach formalnej edukacji (fortepian klasyczny) porzucił szkołę, występując jako członek para-teatralnych i avant-rockowych grup. Te doświadczenia, najbardziej wpłynęły na jego rozwój artystyczny. Od 1989 studiował architekturę (jest dyplomowanym architektem), jednocześnie samodzielnie kontynuował naukę gry na instrumencie. W tamtym czasie tworzył utwory-ilustracje dla teatru alternatywnego i koncepcje partytur graficznych. Zazwyczaj gra na fortepianie, fortepianie preparowanym, instrumentach własnej konstrukcji oraz zdewastowanych i uszkodzonych. Zarówno w muzyce, jak i w życiu, fascynuje go wszystko, co jest niejednoznaczne i niedookreślone. Przez ostatnią dekadę był całkowicie oddany swobodnej improwizacji. W 2021 roku powrócił do pisania muzyki graficznej i wykonawstwa muzyki komponowanej.

Jako wykonawca, najbardziej ceni sobie współpracę z improwizującymi perkusistami, z których poprzez przyjaźń i wieloletnią współpracę, największy wpływ wywarł na niego Roger Turner. Na scenie, najlepiej czuje się w duecie, którą to formę współpracy uważa za najbardziej wymagającą.

Maciej Lewenstein, w swojej książce "Polish Jazz Recordings and Beyond" napisał: „On jest absolutnym objawieniem: jego gra jest rodzajem mieszanki stylów Johna Cage’a i Cecila Taylora, wyniesionej na całkowicie nowe horyzonty”.

Dużą część dorobku artystycznego Oleszaka ostatnich lat na polu muzyki swobodnie improwizowanej można odnaleźć tutaj:

http://spontaneousliveseries.bandcamp.com

https://antennanongrata.bandcamp.com/album/adam-go-biewski-witold-oleszak-unisex


*****


Idzie młodość i świeżość - free jazzowe trio z Lipska i duet z Poznania w ramach 53.edycji Spontaneous Live Series


Spontaneous Live Series, cykl koncertowy Trybuny Muzyki Spontanicznej i Dragon Social Club, nie zwalnia tempa. Po improwizowanym wtorku 14 listopada z udziałem legend gatunku free jazz/ free impro – Dave’a Rempisa i Witolda Oleszaka, czas na sobotę 18 listopada i prezentację rozbudowanego grona równie fascynujących pretendentów.

Tegoż to dnia w roli rozprowadzających wystąpi poznańska formacja MikrobioM, czyli duet Michał Joniec & Michał Giżycki. To „wszechświat metalowych śmieci” w zetknięciu z czujnym, definitywnie dętym oprzyrządowaniem. Na scenie lokalnej, w bezmiarze swobodnej improwizacji, która czerpie zarówno z najlepszych wzorców gatunku, jak i wszelkich innych dźwiękowych emanacji, Michałowie nie mają sobie równych. Ich ubiegłoroczny album „S#O” skutecznie wbił nas w fotele na wiele miesięcy.




W roli rozwijających tygiel sobotnich, free jazzowych emocji zaprezentuje się trio z Lipska o jakże tajemniczej nazwie MOTUSNEU – Bruno Angeloni na saksofonie altowym, Stephan Deller na basie oraz Steffen Roth na perkusji. Prawdziwa mieszanka doświadczenia (saksofonisty) i młodości (dwa razy od niego młodszych kolegów) gwarantuje tu nie tylko międzypokoleniowe iskrzenia, ale nade wszystko jakość. Swobodna, osadzona na post-jazzowym idiomie improwizacja, czujna, bezczelnie niejednoznaczna i zagadkowa. Istnieje prawdopodobieństwo graniczące z pewnością, iż dawno nie słyszeliśmy na europejskiej scenie tak odkrywczych i bystrych dźwięków w obrębie gatunku, który wydawałby się być odczytany na wszystkie możliwe sposoby.

Zgodnie z dragonową tradycją podsumowanie wieczoru należeć będzie do połączonych sił obu formacji. Czy tak stanie się w istocie (wszak to spontaniczny koncert), przekonają się ci, którzy zdecydują się na wizytę w Dragon Social Club.

 

Spontaneous Live Series Vol. 53

18 listopada 2023, Dragon Social Club, Pozna, Zamkowa 3, godzina 20.00

20.15 MikrobioM

Michał Joniec – instrumenty perkusyjne, czyli „metal rubbish universe”

Michał Giżycki – klarnet basowy, saksofon tenorowy i sopranowy 

21.00 MOTUSNEU

Bruno Angeloni – saksofon altowy

Stephan Deller – bas

Steffen Roth – perkusja

 

Bilety on-line: https://tiny.pl/c44px

 

W uzupełnieniu podstawowych informacji dodajmy jeszcze kilka szczegółów. Notka od artystów z Lipska wydaje się być w tym kontekście wyjątkowo trafiona:

„MOTUSNEU (w wolnym tłumaczeniu „Nowy Motyw”) z Lipska przekazuje energię tria poprzez radykalnie swobodne sekwencje atonalne, elementy perkusyjne i przejrzyste rejestry. Jednak o wiele lepszym opisem ich muzyki niż ten, jaki dają terminy muzyczne, jest postrzeganie jej jako aktywnej obserwacji, jako nagiego wyrazu świata w stanie wstrząsu. Jako świadomą konfrontację z tym światem i jako prostą próbę dialogu pomiędzy artystami i publicznością, instrumentem i ciałem, od osoby do osoby, bez ulegania presji rozrywki. Trio łączy trzy różne, indywidualne style, uwalniając w ten sposób energetyczną muzykę, która jest surowa i niezmienna, która przedstawia chaos, ale sama w sobie nie jest chaotyczna.”

Jeszcze podeprzyjmy się opinią znamienitego portalu free jazzowego:

„(…) dominującym podejściem tej trójki jest telepatyczne odwzajemnienie, złamanie linii atonalnych i dynamiczne podżeganie. W trakcie całego albumu „Ospedale” muzyczne koleżeństwo jest instynktowne, a napięcie muzyczne wysokie, co sprawia, że nagranie jest żywe, wymagające, ale bogate w muzyczne nagrody” - Paul Acquaro (freejazzblog)

https://boomslangrecords.bandcamp.com/album/ospedale

 

Michał Giżycki i Michał Joniec u progu roku 2022 zagrali wspólną improwizację, której nadali tytuł „S#O”.

Trybuna Muzyki Spontanicznej umieściła album na liście „50 powodów, dla których warto zapamiętać rok 2022”, a o samym nagraniu pisała m.in. tymi słowami:

„Rytuał improwizacji, która wyrasta z gęstej ciszy, zaczyna się pojedynczymi westchnieniami saksofonu tenorowego i delikatnymi uderzeniami w metaliczny stelaż. Narracja na starcie budowana jest z drobiazgów, czasami ochłapów dźwięków, wydzieranych z samych trzewi zastanego instrumentarium. Bywa, że ten typ plecenia strumienia dźwiękowego przypomina duetowe nagrania Paula Lyttona i Evana Parkera z początków lat 70. ubiegłego stulecia, ale tu, w okolicznościach poznańskiej piwnicy, pozbawione elektroakustycznych wtrętów. Saksofon klei z urywanych, ale zrównoważonych emocjonalnie fraz spójną opowieść, a „wszechświat metali nieszlachetnych” kreuje nad wyraz egzotyczny ceremoniał dźwiękowy.”

https://torfrecords.bandcamp.com/album/s-o

 

 

piątek, 10 listopada 2023

Torf Records’ fresh outfit: RRTGC & EN!


Torf Records, poznański label radykalnej muzyki improwizowanej (cytujemy za wydawcą), permanentnie dostarcza nowych, swobodnie wykreowanych sytuacji dźwiękowych.

Letni i wczesnojesienny pakiet premier zawiera dwie intrygujące rejestracje. Pierwsza z nich została zaimprowizowana na … ogródkach działkowych, pośród gwaru rozmów, a uzupełniona parastudyjną rejestracją dnia kolejnego. Ta druga swe artystyczne życie rozpoczęła w naszym ukochanym Dragonie, w ramach jednej z najciekawszych, w ujęciu historycznym, najbardziej wartościowych edycji koncertowego cyklu Spontaneous Live Series. A naszą opowieść zaczniemy od drugiego z omawianych przypadków.



Duo, trio & quintet

W pewną listopadową niedzielę roku ubiegłego do Poznania zawitała trójka portugalskich improwizatorów – altowiolinista Ernesto Rodrigues, wiolonczelista Guilherme Rodrigues oraz saksofonista Nuno Torres. Do towarzystwa dodano im dwójkę lokalnych muzyków – klarnecistę i saksofonistę Michała Giżyckiego oraz pianistę Witolda Oleszaka. Dzięki temu stworzono program wieczoru składający się z dwóch mieszanych setów duetowych, setu portugalskiego tria i wieńczącego improwizowany capstrzyk setu kwintetowego. Na nowym albumie Torf trafia do nas wszystko poza pierwszym setem duetowym, wtedy wykonanym przez pianistę i altowiolinistę.

Na początek zatem albumu duet wiolonczeli i klarnetu basowego! W ramach działań rozpoznawczych, typowych dla setu ad hoc klarnet wypuszcza mroczne westchnienia, a na gryfie wiolonczeli powstają drobne, filigranowe riffy. Muzycy reagują na siebie na tyle bystrze, że już po kilku pętlach narracyjnych lepią wspólny, na poły imitowany strumień niemal post-barokowo brzmiącej melodii. Kilkunastominutowa improwizacja charakteryzuje się tu świetną dramaturgią, doskonałym zarządzaniem przez artystów zarówno ciszą, jak i incydentalnymi eksplozjami emocji. Owo wyzwolone, kameralne combo śle nam także mnóstwo urokliwie preparowanych fraz. Po kwadransie i mobilizującej porcji oklasków otrzymujemy jeszcze trzyminutowe encore, które kreują inteligentna gra na małe pola i kilka radosnych podskoków.

Po chwili przerwy na scenie montuje się portugalskie trio. Spokojne, wycyzelowane otwarcie to efekt delikatnie pocieranych strun i suchych podmuchów z tuby saksofonu. Po kilka głębszych oddechach flow tria staje się wspólnym strumieniem rozhuśtanego free chamber. Narracja charakteryzuje się stanem ciągłej zmiany – nastroju, instrumentacji, czy dynamiki. Bywa urokliwie dronowa, bywa ulotna i melodyjna niczym barok z epoki. Bywa wreszcie agresywna, pełna emocji, niemal o pół kroku od free jazzu. Świetna komunikacja, będąca efektem wielu wspólnych koncertów i nagrań, procentuje tu w dwójnasób. W połowie koncertu podobać się może szczególnie faza minimalistyczna – skrzypiące struny i saksofonowy bezdech. Z kolei pod sam koniec seta artyści serwują nam piękne, post-barokowe śpiewy. Po 23 minucie giną w chmurze oklasków, po czym pichcą nam niemal siedmiominutowy bis, który zdaje się skrzyć jeszcze większymi emocjami. A zaczyna go zmysłowo brzmiąca wiolonczela w imponującej introdukcji.

Po kolejnej przerwie na scenie pojawia się piątka artystów, w tym Witold Oleszak, którego publiczność w Dragonie słyszała już tego dnia, w przeciwieństwie do odbiorców rejestracji pomieszczonych na omawianym albumie. Kwintet zaczyna, oczywistą w tej sytuacji dramaturgicznej, grą na małe pola, ale rozpoznanie dźwiękiem nie trwa zbyt długo. Plejady short cuts & small talks szybko lepią się w wspólny strumień, wypełniony masą drobnych, preparowanych fonii, także ze strun fortepianu, który brzmi tu niczym trzeci strunowiec. Z kolei para dętych dość szybko nawiązuje relacje na atrakcyjnym wydechu. Gdy tylko piano wchodzi na klawiaturę, narracja od razu wybiera freejazzowy kierunek, gdy zawisa na nisko posadowionej strudze wiolonczelinowego dźwięku, chyli się efektownie ku kameralnej zadumie, tudzież tapla w oceanie post-barokowego smutku. Nie sposób nie zauważyć, iż w wielu momentach improwizacja pozostaje pod jurysdykcją polskich muzyków. Zarówno piano, jak i szczególnie saksofon sopranowy są bowiem w stanie narzucić kwintetowi intrygujący, jakże ekspresyjny kierunek rozwoju. Za akcje bardziej kameralne odpowiadają zaś Portugalczycy, szczególnie operatorzy instrumentów strunowych. Tymczasem improwizacja idzie na szczyt, osiąga go po 12 minucie, po czym zalega w przepięknej dolinie na kolejne cztery minuty. Potem już tylko burza oklasków oraz tradycyjny tego dnia bis, znów wielominutowy. Otwiera go nostalgiczne piano, wtóruje mu molowo usposobiony klarnet. Strunowce budują teraz bazę, a tym, który rwie do przodu jest portugalski saksofonista. Finał dogrywki, seta, albumu, wreszcie całego szalonego dnia w Dragonie, w połowie listopada ubiegłego roku, tonie w niebywałych emocjach.



Quartet

Nagranie kwartetu EN (trąbka Adama Jełowickiego, saksofon tenorowy i klarnet basowy Michała Giżyckiego, kontrabas Mikołaja Nowickiego i perkusja Piotra Dąbrowskiego) ma nieco performatywny charakter. Oto na starcie albumu znajdujemy się w gwarze swobodnych rozmów na tematy różne. W tym tyglu spokojnych głosów damskich i męskich nieśmiało rodzi się muzyka. W trakcie kilkunastominutowej ekspozycji narracja przechodzi wiele faz, bywa niekiedy ekspresyjna na prawdziwe free jazzowy sposób, ale rozmowy w tle nie ustają. Muzycy bez werbalnego akompaniamentu improwizują dopiero podczas drugiej, prawie półgodzinnej części.

Okoliczności początku nagrania zostały już zarysowane, zatem dodajmy, iż muzycy stan efektownie rozhuśtanych, free jazzowych emocji osiągają po kilku minutach rozgrzewki. Trąbka i klarnet zanoszą się śpiewem, a sekcja rytmu płynie do przodu niesiona tłustym, basowym groove. Muzycy dbają wszakże o komfort gadającego tła i mimo sporego ładunku ekspresji, który rośnie z każdym przebytym kilometrem, starają się być delikatni, nienachalni, wyczuleni na niuanse środowiska akustycznego. Brzmienie kwartetu jest dość surowe, wynika po części z outdoorowej rejestracji, dodaje wszakże całemu przekazowi fonicznemu znamion autentyczności. Gdy narracja szuka wytchnienia i snuje się nieco spokojniejszym strumieniem, słyszymy nie tylko głosy, ale nawet beat bliżej nieokreślonych, obcych dźwięków. Tymczasem opowieść zawiesza się na smyczku i nabiera bardziej kameralnego smaku. Sam finał trwającej ponad kwadrans improwizacji ma charakter bardziej transowy, medytacyjny.

Drugi, prawie dwa razy dłuższy set nosi w wymiarze akustycznym znamiona opowieści budowanej w cichej, zamkniętej przestrzeni. Brzmienie jest pełniejsze, bardziej soczyste. Początek budują wspólnie klarnet i kontrabasowy smyczek. Wokół panoszą się perkusjonalne świecidełka, moc rezonujących fraz, zapewne talerzowych i garść trębackich post-melodii. Opowieść nabiera rumieńców, gdy kontrabas zmienia tryb pracy na pizzicato i daje sygnał do zwarcia szeregów w kierunku definitywnie free jazzowym. Ekspresja rośnie jeszcze bardziej, gdy klarnet na kilka chwil ustępuje miejsca saksofonowi tenorowemu. Ognisty kwartet mknie przed siebie, a nieznaczne wyhamowanie następuje w momencie powrotu na scenę klarnetu basowego, który na nisko ugiętych kolanach pcha improwizację w bardziej kameralne rejony. Sekcja rytmu nie odpuszcza i opowieść mieni się teraz wieloma wymiarami dynamiki. Bas repetuje, trąbka zanosi się melodią, a perkusja wpada w furię. Po 23 minucie improwizacja definitywnie hamuje i mogłaby się w zasadzie kończyć. Muzycy nie chcą jednak iść spać i snują kolejne, niekiedy dość separatywne opowieści. Emocje tymczasem rosną - dynamika zdaje się być martwa, ale intensywność improwizacji przybiera na sile. Swoje dokłada tu smyczek. Ostatnia prosta bazuje na dość prostym, nieskomplikowanym rytmie.

 

Guilherme Rodrigues, Ernesto Rodrigues, Nuno Torres, Michał Giżycki & Witold Oleszak Live at SLS (DL 2023). Guilherme Rodrigues – wiolonczela (utwory 1-3), Ernesto Rodrigues – altówka (2, 3), Nuno Torres – saksofon altowy (2, 3), Michał Giżycki – klarnet basowy i saksofon sopranowy (1, 3) oraz Witold Oleszak – piano (3). Nagranie koncertowe, Spontaneous Live Series, Dragon Social Club, Poznań, listopad 2022. Trzy improwizacje, 77 minut.

EN Morrow (DL 2023). Adam Jełowicki – trąbka, Michał Giżycki – klarnet basowy, saksofon tenorowy, Mikołaj Nowicki – kontrabas oraz Piotr Dąbrowski – perkusja. Nagrane w Poznaniu, Działkowy Ogród Międzykulturowy (utwór pierwszy) oraz Kołorking (drugi). Dwie improwizacje, 43 minuty.


 

czwartek, 1 czerwca 2023

Almeida, Caicedo i Oleszak w trzeciej edycji digitalnej Spontaneous Live Series


(informacja prasowa)

 

„Spontaneous Live Series”, to szyld, który firmuje jednocześnie dwa wydarzenia - cykl koncertów muzyki improwizowanej, organizowany przez Trybunę Muzyki Spontanicznej w poznańskim Dragon Social Club oraz serię albumów, które dokumentują koncerty, jakie odbywają się w tymże klubie pod „spontaniczną” egidą.

Cykl płytowy doczekał się już jedenastu edycji kompaktowych, od roku zaś bieżącego funkcjonuje także digitalna podseria, dostępna jedynie w plikach elektronicznych. Ta ostatnia dokumentuje starsze koncerty, które z różnych względów nie znalazły się na dotychczasowych płytach.

W ramach digitalnej serii ukazały się jak dotąd koncerty iberyjskiego tria Low Vertigo oraz niemiecko-szwajcarskiego tria Mein Freund Der Baum, czyli Rudi Mahalla, Floriana Stoffnera i Paula Lovensa.



Na labelowym bandcampie startuje właśnie trzecia edycja digitalna, pod katalogowym oznaczeniem D03, która prezentuje koncert, jak odbył się w kwietniu 2019 roku w ramach tzw. Improwizowanej Trzydniówki. Drugiego dnia tej imprezy portugalski basista Gonçalo Almeida i kolumbijski gitarzysta Diego Caicedo zagrali w trio Low Vertigo (patrz digitalna „jedynka”). Dzień później zwarli zaś szeregi z poznańskim pianistą Witoldem Oleszakiem. Almeida sięgnął wówczas po kontrabas, Caicedo pozostał przy elektrycznej wersji swojej gitary. Muzycy swobodnie improwizowali przez prawie dwa kwadranse, przenosząc nas w świat magii akustycznych dźwięków preparowanego fortepianu i kontrabasu, wspomaganych nad wyraz subtelnym, niemal ambientowym frazowaniem gitary.

 

Spontaneous Live Series D03: Witold Oleszak, Gonçalo Almeida and Diego Caicedo „Live at Improvised Three-Days, 2019” (Spontaneous Music Tribune, DL 2023). Witold Oleszak – fortepian, Gonçalo Almeida – kontrabas i Diego Caicedo – gitara elektryczna. Jedna improwizacja, 26 minut. Nagrane w Dragon Social Club, Poznań, 9 kwietnia 2019 roku.

https://spontaneousliveseries.bandcamp.com/album/spontaneus-live-series-d03

 


Witold Oleszak na innych płytach cyklu:

Spontaneous Live Series 001: Witold Oleszak with Luis Vicente and Vasco Trilla

Spontaneous Live Series 003: Witold Oleszak & Roger Turner

Spontaneous Live Series 005: Tonus - Intermediate Obscurities III

Spontaneous Live Series 006: Matthias Müller with El Pricto, Vasco Trilla, Wojtek Kurek, Witold Oleszak and Jasper Stadhouders

Spontaneous Live Series 008: El Pricto & Degenerative Spontaneous Orchestra

Spontaneous Live Series 009: Guilherme Rodrigues' Spontaneous Ensemble and Trio

Spontaneous Live Series 010: Matthias Müller, Witold Oleszak, Peter Orins & Paulina Owczarek

Spontaneous Live Series 011: Superimpose with Witold Oleszak and Marcelo Dos Reis

 

Diego Caicedo na innych płytach cyklu:

Spontaneous Live Series D01: Low Vertigo

Spontaneous Live Series 007: El Pricto: Electric Guitar Quintet (Version 2020)

Spontaneous Live Series 008: El Pricto & Degenerative Spontaneous Orchestra

 

Gonçalo Almeida na innych płytach cyklu:

Spontaneous Live Series D01: Low Vertigo



wtorek, 16 maja 2023

Adam Go​ł​ę​biewski & Witold Oleszak in Unisex!


Ta opowieść zaczyna się w punkcie XXS. Pokonuje kolejne szczeble śmiertelności, potyka się o M, łamie kark na L, aż osiąga boskie stadium XXL. Stawia pytania o istotę dźwięku i pozostawia je ogołocone ze złudzeń, bez szans na jakąkolwiek odpowiedź.



 

XXS. Czarny klawisz fortepianu wydaje pierwszy, wyjątkowo głęboko skrywany dźwięk. Obok rezonuje metalowy przedmiot, który może okazać się brakującym elementem zestawu perkusyjnego. Mikrofoniczne zdarzenia idą równym krokiem, formując się w post-industrialną balladę, w stabilną strugę post-hałasu. Struny piana drżą głuchym, matowym wrzaskiem. Na perkusyjnym werblu dewastowane są kolejne przedmioty. Egzystencjalne pytania o źródło dźwięku.

XS. Na struny piana upuszczane są przedmioty, które skaczą niczym ołowiane, polne koniki. Na werblu gotuje się woda, dzieje się tysiąc akcji jednocześnie. Post-akustyczne tortury, masywny oddech plajtującego zakładu mechaniki pojazdowej.

S. Klawisze fortepianu pracują z echem, na potencjometrze mocy stadium minimalistyczne. Na glazurze talerzy skaczą małe, perkusyjne pałeczki. Krok taneczny, doposażony w ćwierć melodie piana. Perkusjonalne akcesoria metalicznie szeleszczą. Strumień narracji gęstnieje, niektóre przedmioty zaczynają śpiewać. Przed oczyma artystów staje ściana hałasu.

M. Szeleszczący, na poły dźwięczny korowód zdarzeń fonicznych płynie z nieokreślonego kosmosu martwej przestrzeni. Przypomina strugę wody, która gasi żar metalowych przedmiotów. Jego małe kawałki zaczynają tańczyć jak opętane. Atakują w postępie geometrycznym. Część z nich brzmi niczym zdewastowany klawesyn, część zdaje się być efektem boleści, jakie rodzą się na ledwo żywej glazurze werbla. A może to gitara zapętlona w chmurze meta rockowych riffów. Wszystko zdaje się teraz piszczeć, polerowane na matowy połysk.

ML. Smutne pieśni, metaliczne, rezonujące post-dźwięki, zabawny efekt maltretowania fortepianowych strun i perkusyjnych naciągów. Ta akurat opowieść ma swój rytm i drobiny słonecznych promieni. Psychodeliczny ragtime piana wsparty na perkusji, która uprawia bezczelny drumming. A wszystko przeciśnięte przez złamane filtry nieistniejącego amplifikatora.

L. Wielkie szumowisko wprost z werbla, głuche oddechy klawiszy. Ta historia toczy się przy huku armatnich wystrzałów, jest gęsta jak błoto w bucie martwego żołnierza, ale pełna nostalgii, dynamicznie serwowanej nam przez wybudzonego z koszmarnego snu pianistę.

XL. Niektóre przedmioty drżą, inne szeleszczą ułamkiem dźwięku. Na strunach piana pracują perkusyjne pałeczki, na werblu moszczą się dźwięczne przedmioty domowego nieużytku. Wolne, minimalistyczne spazmy, z odrobiną życia pomiędzy palcami, kaleczące się każdym wydarzeniem. Potem szczypta ogłady, gdy struny śpiewają, a werbel drży, zgrzyta i łamie kości. Industrialny taniec, który najpierw nabiera mocy, potem minimalistycznym trybem osiąga wieczne uspokojenie.

XXL. Finałowe śmiertelności na werblu, wyrywanie strun z trzewi pudła rezonansowego. Ta opowieść zdaje się mieć post-klasyczną melodykę. Przypomina balladę zabłąkanych terrorystów. Tuż przed upływem czterdziestej dziewiątej minuty improwizacja dwóch szaleńców kona w bezmiarze post-akustyki. Świat fortepianu, z jego białymi i czarnymi klawiszami, perkusja doprowadzona do stadium agonii – istota niektórych dźwięków nigdy nie będzie już taka sama.

 

Adam Go​ł​ę​biewski & Witold Oleszak Unisex (Antenna Non Grata, CD 2023). Adam Gołębiewski – perkusja, obiekty oraz Witold Oleszak – fortepian preparowany. Data i miejsce nagrania do wiadomości wydawcy. Osiem improwizacji, 48:49.

 

 

wtorek, 3 stycznia 2023

Spontaneous Live Series 009-011: sweet memories from 5th Spontaneous Music Festival 2021!


Pośród jedenastu setów Spontanicznego Festiwalu roku 2021 cztery wydały się szczególnie intrygujące już w momencie obcowania z nimi na żywo. Po żmudnym procesie decyzyjnym, poprzedzonym bezkrwawymi konsultacjami społecznymi, zostały one ostatecznie wybrane i skierowane do produkcji. W trakcie ostatniej edycji spędu miłośników wolnej improwizacji trzy albumy z owymi czterema setami miały swoją światową premierę. Dziś zaglądamy do środka każdej z szarych kopert z niemal bliźniaczymi napisami i sprawdzamy, jakie dźwięki zostały wygrawerowane na czarnych od smoły dyskach kompaktowych.



 

Spontaneous Live Series 009: Guilherme Rodrigues's Spontaneous Ensemble and Trio

Guilherme Rodrigues – wiolonczela, Marcelo Dos Reis – gitara elektryczna (utwór 1), gitara akustyczna (2, 3), Anna Jędrzejewska - elektronika (1), fortepian (2, 3), Wojtek Kurek - perkusja (1), Witold Oleszak - fortepian (1), Paweł Doskocz – gitara elektryczna (1), Michał Giżycki – klarnet basowy (1) oraz Ostap Mańko - skrzypce (1). Trzy improwizacje, 58:39.

Na początek oktet! Wiolonczela wybija inicjacyjny rytm, elektronika wysyła wilgotne fale, struny skrzypiec i tuba klarnetu oddychają, coś rezonuje, a drobiny prądu elektrycznego snują się po gryfach gitar – plejada drobnych, rwanych fraz zaczyna formować się w strumień powolnej narracji bez zbędnej zwłoki. Pierwsze preparowane dźwięki śle piano, skrzypce mimowolnie śpiewają, a coraz więcej akcji może liczyć na bystre reakcje. Jak za pociągnięciem czarodziejskiej różdżki narracja nadyma się zimnym powietrzem, co zdaje się zwiastować pierwszą burzę tego wieczoru. Kulminacja jest jednak pozorna, muzycy czuwają bowiem kolektywnie nad poziomem emocji. Strumień żywych dźwięków skrzy się coraz większą liczbą preparowanych fraz, podczas gdy elektronika buduje echo, stoi w miejscu i szeleści. Każdy z instrumentów zdaje się teraz szukać dla siebie właściwego pasma transmisji dźwięku. Jeszcze przed upływem dziesiątej minuty improwizacja przypomina małe crescendo, którego końcową fazę zdobi pierwsza bardziej aktywna akcja perkusisty. Flow pnie się jednak dalej ku górze – cello śpiewa pod smyczkiem, gitary atakują ogniem rozproszonym i dopiero zdecydowania reakcja piana sprawia, że narracja wchodzi w długo oczekiwaną fazę wytłumienia. Kameralny klimat łapania oddechu dość niespodziewanie nabiera tu filigranowego rytmu. Strunowce repetują, gitary sieją mały zamęt, a drummer tyczy dalszy szlak podróży. Jeszcze tylko kilka mocniejszych uderzeń w klawiaturę i narracja długo przed upływem dwudziestej minuty wpada w kompulsywny free jazz. Dziki taniec trwa tu kilka minut, a tym, który gasi ów urokliwy pożar jest aktywny dramaturgicznie pianista. Faza uspokojenia koncertuje się teraz na frazach preparowanych i ekspozycjach dronowych. Z jednej strony krótkie, rwane półdźwięki, z drugiej oddech backgroundu, który wydaje się lepki od potu. Po niedługim czasie narracja znów zdaje się nabierać powietrza w płuca. Strunowe riffy i klarnetowe podmuchy piętrzą się dłuższą chwilę, po czym, jakby bez walki poddają się dominacji gitary, która sprytnie gasi emocje. Improwizacja zdecydowanie wchodzi teraz w fazę przedfinałowych pulsacji i dramaturgicznych rozterek. Mniej lub bardziej skondensowane porcje dźwięków, z gitarami na czele pochodu, dość szybko znajdują końcową ciszę.

A teraz trio! Otwarcie spoczywa na barkach wiolonczeli, która sprytnie nawiązuje do klimatu poprzedniego seta. Tymczasem gitara stoi w blokach startowych, a piano stawia na minimalizm. Wzajemne szukanie się artystów na scenie nie trwa jednak zbyt długo. Kameralna nieśpieszność dodaje uroku, ale nie odbiera szansy na budowanie czegoś bardziej interaktywnego. Nim to jednak nastąpi, muzycy proponują garść preparowanych, łamanych kołem zębatym dźwięków, pełnych rezonansu i strunowych westchnień, które definitywnie zdobią opowieść, a może i cały dysk. Sygnał do budowania bardziej zwartej narracji daje tu pianistka, która powtarza kilka fraz. Potem buduje flow na klawiaturze, pod który podłączają się rozśpiewane cello i gitara, która szuka rytmu. Wszyscy idą teraz na szczyt, który osiągają w okolicach dziesiątej minuty. Przez moment każdy instrument wydaje się tu być zbrojnym ramieniem perkusji. Uspokojenie realizuje się w chmurze mglistych i szeleszczących dźwięków, usytuowanych w bezpośredniej bliskości ciszy. Nowy wątek improwizacji klecony jest z drobnych interakcji, które w mgnieniu oka formują się w całkiem efektowną kulminację. Dynamika, świetne reakcje, klimat gitarowego post-flamenco – ogień ekspresji króluje na scenie do końca siedemnastej minuty, po czym gaśnie wprost w ramiona post-klasycznych, pięknych fraz ze strony każdego instrumentu. Nim improwizacja dokona swojego żywota, wiolonczelista zejdzie jeszcze nisko na kolanach, a pianistka odnajdzie na klawiaturze kilka jakże adekwatnych sekwencji. Dogrywka tria trwa niecałe pięć minut budując piękne, melodyjne emocje jakby mimochodem. Wiolonczela śpiewa, a piano preparuje lub pracuje na klawiaturze, wszystko czyniąc w duchu kompulsywnego minimalizmu. Z kolei gitara dba o dramaturgię, kąsa rockowym nerwem i koncertuje się na warstwie rytmicznej tej jakże piosenkowej improwizacji. Ów nieco zaskakujący finał zdaje się urokliwie reasumować wyczyny muzyków w trakcie całego albumu.



 

Spontaneous Live Series 010: Matthias Müller, Witold Oleszak, Peter Orins, Paulina Owczarek

Paulina Owczarek – saksofon altowy, Matthias Müller – puzon, Witold Oleszak – fortepian oraz Peter Orins – perkusja, instrumenty perkusyjne. Dwie improwizacje, 40:50.

Najpierw set zasadniczy! Mała, leniwa gra rozpoznawcza – dęte szumy, półśpiewy, gołe struny piana i szemrzące przedmioty na werblu – nie trwa tu zbyt długo. Muzycy czują zew, znają się w podgrupach, choć w kwartecie tracą właśnie dziewictwo. Już po czterech minutach dęte stwory zaczynają kręcić skromne pętle post-jazzu, a perkusja i piano rozbudowują się na backgroundzie. Kompatybilna i kolektywna improwizacja ma tu swoje drobne incydenty indywidualne – raz puzon idzie na wzgórze, innym razem alt rozdmuchuje duszne powietrze sali koncertowej, z kolei piano błyszczy matowymi strunami, a perkusjonalne akcesoria rezonują. Każda minuta zdaje się tu przemycać magiczne drobiazgi, chwile akustycznych uniesień. Całość nabiera pewnej meta dynamiki po przekroczeniu dziesiątej minuty. Kreacja dramaturgii idzie tu ze strony piana i perkusji, z kolei dęte stawiają stemple czułości i emocjonalnych onomatopei. Narracja nieco tanecznym krokiem wspina się na wzgórze, na które dociera w okolicach 17 minuty. Bierze wtedy głęboki oddech dzięki ciężkiej pracy rezonującego talerza. Nowy wątek inicjuje puzon, a w dziele kreacji wspierają go szczoteczki perkusji i garść matowych, tajemniczych fraz z głębi fortepianowego oceanu. Gra toczy się teraz na mikro frazy – ledwie muskane młoteczki, głaskane dysze, nano-perkusjonalia, szumy i puste westchnienia. Bliskie spotkanie z ciszą inicjuje pianista, reszta stąpa na palcach, pełna strachu przed wydaniem dźwięku. Improwizacja zaczyna wykluwać się z mroku w okolicach 25 minuty. Subtelna dynamika idzie od strony perkusji. Każdy instrument zdaje się tu mieć własne tempo, ale cztery strumienie fonii kleją się do siebie perfekcyjnie. Pierwszy do lotu wzbija się tu puzon. Alt śpiewa, piano stawia na dynamikę, a perkusja na intensywność. Brama ekspresyjnego free jazzu została właśnie otwarta! Tymczasem improwizacja zaskakująco przybiera postać dętego duetu. Perkusista po chwili wraca na samych talerzach, z kolei pianista drży głębią pudła rezonansowego. Opowieść nie szuka już jednak emocji, powoli układa się do snu. Umiera na samej klawiaturze, tulona szumiącą tubą altu i drżeniem werbla.

A teraz encore! Taniec short-cuts, niczym Jezioro Łabędzie po kilku głębszych! Wszystko zaziębia się w mgnieniu oka – subtelności mikro preparacji, ciepło klawiatury, garść emocji na werblu i w tubach. Artyści w pośpiechu szukają kantów i zadziornych fraz, gęstnieją jak na zawołanie. Kręcą finałową pętlę, sycąc ją ognistymi płomieniami. Melodie, powtórzenia, rytm i nieskończone połacie emocji. Free jazzowa kipiel zakończenia zostaje ugaszona jednym spojrzeniem.



 

Spontaneous Live Series 011: Superimpose with Witold Oleszak and Marcelo dos Reis

Matthias Müller – puzon, Christian Marien – perkusja, instrumenty perkusyjne, Witold Oleszak - fortepian (od 21:12) oraz Marcelo dos Reis – gitara elektryczna (od 21:12). Dwie improwizacje, 40:11.

Set główny, w połowie którego duet staje się kwartetem! Pierwsze minuty koncertu, to prawdziwa mantra minimalizmu. Najpierw samotna stopa na bębnie basowym – bije jednostajny, powolny rytm, wypełniony kilogramami ciszy. Pierwsze oddechy puzonu następują po upływie półtorej minuty. Wtedy to perkusja dokłada kilka dodatkowych mikro fraz. Narracja z czasem nabiera powietrza, a może je tylko wypuszcza puzonowymi wentylami. Wieje umiarkowany wiatr, delikatnie kropi deszcz. Po upływie 5 minuty puzonista rozpoczyna bardziej zwartą, po części dronową ekspozycję. Podobnie rzecz ma się z perkusistą, który poleruje glazurę werbla … kostką styropianu. Po kolejnych trzech minutach artyści na moment stają w zupełnej ciszy, po czym rozpoczynają budować nowy wątek. Długie wydechy, skromny drumming, kłębowisko kurzu, tupot mew o pusty pokład. Opowieść nabiera jednak pewnej wewnętrznej dynamiki, przypomina teraz parowóz, który sapie na podjeździe. Po kolejnych kilku minutach flow znów szuka ciszy i przechodzi w fazę obustronnych preparacji - hydraulika, wulkanizacja, chmury rezonującej blachy i metalu. Narracja z oporami pnie się jednak ku górze – w tubie puzonu zagnieździł się jakiś ptak, na werblu piszczą tajemnicze przedmioty. Nim muzycy osiągną szczyt, wydadzą jeszcze z siebie kilka kompulsywnych okrzyków, które przypominają syrenę alarmową, po czym wejdą w tryb pełnowymiarowej narracji. W okolicach 20 minuty przestępują do fazy dramaturgicznego spowolnienia, która z pewnością jest już próbą przygotowania się dwójki muzyków na wizytę gości na scenie. Gitarzysta i pianista wchodzą w suchą magmę narracji i wydają kilka nieśmiałych dźwięków. Gitara dudni, śle garść flażoletów, piano liczy struny, a gospodarze spektaklu głęboko oddychają i szeleszczą. Po wybiciu 25 minuty cała czwórka bierze się do roboty! Pianista szarpie za struny, ale nie zapomina o klawiaturze, gitarzysta preparuje, ale łaknie też bazy dla rozwoju bardziej linearnej opowieści, puzonista wypatruje melodii i wydaje się być na delikatnym rozdrożu, z kolei perkusista preparuje i w ślad za gitarzystą szuka podwalin pod bardziej rytmiczną opowieść. Gdy puzon w końcu decyduje się na bardziej energiczny ruch, improwizacja od razu dostaje wiatru w żagle. Muzycy dynamizują swoje działania, ale nie idą na szczyt. Każdy dokłada teraz od siebie ziarenko złota, a całość efektownie wpada w polirytmię. Śpiewy, westchnienia, meta dynamiczne sploty zdarzeń sięgają narracyjnego punktu przegięcia, po czym wyjątkowo efektownie gasną w ciszy.

No i encore! Na początek plejada drobnych, klawiszowych fraz, które płyną dość matowym strumieniem. Gitarzysta szoruje struny, perkusista kłębi się w sobie, a puzonista po chwili zawahania zanosi się śmiechem i podrywa kolegów do lotu. Opowieść gęstnieje w ułamku sekundy, rysując połamane, kanciaste bohomazy ekspresji. Potem formuje się w taneczny szyk i jeszcze przed upływem szóstej minuty, bystrym cięciem skalpela, wpada wprost w burzę oklasków.

 

Wszystkie dźwięki zostały zarejestrowane w dniach 1-3 października 2021, w trakcie piątej edycji Spontaneous Music Festival, Dragon Social Club, Poznań, Polska. Wszystkie płyty dostępne są w formacie CD, Spontaneous Music Tribune, 2022.



sobota, 31 grudnia 2022

50 Reasons to Remember The Year 2022! Pięćdziesiąt powodów, by zapamiętać rok 2022!


Albums are presented in alphabetic order! Please notice that picture below doesn’t feature all honoured recordings!

Albumy prezentowane są w kolejności alfabetycznej! Proszę zauważyć, iż zdjęcie poniżej nie przedstawia wszystkich wyróżnionych nagrań! 



 

 Amidea Clotet  Trasluz

http://spontaneousmusictribune.blogspot.com/2022/09/the-relative-pitch-and-august-fresh.html

Artur Majewski/ Vasco Trilla  The End Of Something

(not reviewed yet)

„A” Trio  Folk

https://spontaneousmusictribune.blogspot.com/2022/12/a-trio-goes-into-folk-dance.html

Biliana Voutchkova & Tomeka Reid  Bricolage III

http://spontaneousmusictribune.blogspot.com/2022/12/the-relative-pitch-fresh-stuff.html

Biliana Voutchkova & Susana Santos Silva  Bagra

http://spontaneousmusictribune.blogspot.com/2022/09/biliana-voutchkova-duos2022-susana.html

Colin Webster/ Dirk Serries/ Emilie Škrijelj/ Martina Verhoeven/ Tom Malmendier  Oud Klooster

http://spontaneousmusictribune.blogspot.com/2022/11/oud-klooster-and-driven-in-paradox-two.html

Christian Marien  Solo The Sun Has Set, the Drums Are Beating

https://spontaneousmusictribune.blogspot.com/2022/03/christian-marien-sun-has-set-drums-are.html

Daunik Lazro/ Jouk Minor/ Thierry Madiot/ David Chiésa/ Louis-Michel Marion  Sonoris Causa

http://spontaneousmusictribune.blogspot.com/2022/05/lazro-minor-madiot-chiesa-and-marion-in.html

Dead Neanderthals  Metal

http://spontaneousmusictribune.blogspot.com/2022/12/the-december-round-up-dead-neanderthals.html

Deric Dickens, Erica Dicker & Eli Wallace  The Light Only Comes Sometimes

http://spontaneousmusictribune.blogspot.com/2022/11/dickens-dicker-wallace-light-only-comes.html

Don Malfon/ Florian Stoffner/ Vasco Trilla  A Tiny Bell and Its Restless Friends

http://spontaneousmusictribune.blogspot.com/2022/12/the-free-iberian-stories-continuation.html

Eli Wallace  Pieces & Interludes

(not reviewed yet)

Ensemble Icosikaihenagone  Volumes II - Fiction Musicale et Chorégraphique - Création pour Grand Orchestre et Corps Actants

http://spontaneousmusictribune.blogspot.com/2022/05/benjamin-duboc-ensemble.html

Ernesto Rodrigues, Brad Henkel, Guilherme Rodrigues & Matthias Müller  Wild Elegy

https://spontaneousmusictribune.blogspot.com/2022/08/the-rodrigues-family-and-fresh-fruits.html

Evan Parker X-Jazz Ensemble  A Schist Story

(not reviewed yet)

Guilherme Rodrigues/ Anna Jędrzejewska/ Marcelo Dos Reis/ Witold Oleszak/ Paweł Doskocz/ Michał Giżycki/ Ostap Mańko/ Wojtek Kurek  Spontaneous Live Series 009: Live at 5th Spontaneous Music Festival

(not reviewed yet)

Iris Ederer/ NO Moore/ Eddie Prevost  Traktor

http://spontaneousmusictribune.blogspot.com/2022/09/traktor-by-ederer-moore-and-prevost.html

Isysxae  Hyper Nature

https://spontaneousmusictribune.blogspot.com/2022/04/known-detractors-isysxae-two-noisey.html

Izumi Kimura/ Artur Majewski/ Barry Guy/ Ramon Lopez  Kind Of Light

(not reviewed yet)

John Butcher/ Angharad Davies/ Matt Davis/ Dominic Lash/ Dimitra Lazaridou-Chatzigoga  Nodosus

https://spontaneousmusictribune.blogspot.com/2022/05/butcher-davies-davis-lash-lazaridou.html

John Edwards, Steve Noble & Yoni Silver  HEME

http://spontaneousmusictribune.blogspot.com/2022/03/edwards-noble-silver-empty-bottle-of.html

José Lencastre  Common Ground

http://spontaneousmusictribune.blogspot.com/2022/05/the-phonogram-unit-fresh-outfit-common.html

Kaja Draksler  In Otherness Oneself

https://spontaneousmusictribune.blogspot.com/2022/06/kaja-draksler-in-otherness-oneself.html

Kaja Draksler & Susana Santos Silva  Grow

(not reviewed yet)

Known Detractors  The Centipede Switch

https://spontaneousmusictribune.blogspot.com/2022/04/known-detractors-isysxae-two-noisey.html

Liquid Trio  Camí ral

https://spontaneousmusictribune.blogspot.com/2022/09/liquid-trio-cami-ral.html

London Jazz Composers Orchestra  Kraków 2020

(not reviewed yet)

Luis Vicente, Seppe Gebruers & Onno Govaert  Room With No Name

http://spontaneousmusictribune.blogspot.com/2022/07/luis-vicente-seppe-gebruers-onno.html

Magda Mayas/ Tony Buck/ John Butcher glints

http://spontaneousmusictribune.blogspot.com/2022/03/mayas-buck-butcher-and-their-glints.html

Marcelo dos Reis/ Álvaro Rosso/ João Valinho/ Albert Cirera/ João Almeida  The Caldas Concert. Live at Igreja do Espírito Santo

http://spontaneousmusictribune.blogspot.com/2022/12/the-free-iberian-stories-continuation.html

Marek Pospieszalski  Polish Composers Of The 20th Century

http://spontaneousmusictribune.blogspot.com/2022/08/marek-pospieszalski-polish-composers-of.html

Mark Feldman & Katinka Kleijn  Sine Nomine

http://spontaneousmusictribune.blogspot.com/2022/11/mark-feldman-katinka-kleijn-sine-nomine.html

Mark Holub  Anthropods

https://spontaneousmusictribune.blogspot.com/2022/01/mark-holub-anthropods.html

Marlies Debacker  Shimmer

http://spontaneousmusictribune.blogspot.com/2022/10/marlies-debacker-and-her-shimmer.html

Marta Warelis  A Grain Of Earth

http://spontaneousmusictribune.blogspot.com/2022/04/marta-warelis-grain-of-earth.html

Martin Küchen/ Agusti Fernández/ Zlatko Kaučič  The Steps That Resonate

http://spontaneousmusictribune.blogspot.com/2022/06/kuchen-fernandez-kaucic-in-steps-that.html

Matthias Müller/ Matthias Bauer/ Rudi Fischerlehner  Der Dritte Stand

https://spontaneousmusictribune.blogspot.com/2022/03/muller-bauer-and-fischerlehner-der.html

Matthias Müller/ Witold Oleszak/ Peter Orins/ Paulina Owczarek  Spontaneous Live Series 010: Live at 5th Spontaneous Music Festival

(not reviewed yet)

Michał Joniec & Michał Giżycki  S#O

http://spontaneousmusictribune.blogspot.com/2022/03/so-by-micha-joniec-micha-gizycki.html

Paul Hession, Michael Bardon & Christophe de Bézenac  JakTar

http://spontaneousmusictribune.blogspot.com/2022/08/the-august-round-up-jaktar-forensic.html

Pedro Alves Sousa, Rodrigo Pinheiro, Gabriel Ferrandini  Cloud at rest

http://spontaneousmusictribune.blogspot.com/2022/11/the-lisbon-story-sousa-pinheiro.html

Reinhold Friedl/ Frank Gratkowski  Moon

http://spontaneousmusictribune.blogspot.com/2022/11/bocian-records-friedl-gratkowski-sawt.html

Silt  The Loft Sessions

(not reviewed yet)

SoundScapes Festival # 3  Munich - 2021 Schwere Reiter

http://spontaneousmusictribune.blogspot.com/2022/05/soundscapes-festival-3-munich-2021.html

Stopmobil  La m​á​quina de fabricar caprichos

(not reviewed yet)

Superimpose with Witold Oleszak and Marcelo dos Reis  Spontaneous Live Series 011: Live at 5th Spontaneous Music Festival

(not reviewed yet)

Toc  Did It Again

http://spontaneousmusictribune.blogspot.com/2022/09/toc-means-ternoy-orins-and-cruz-and.html

Tom Jackson/ Dirk Serries/ Kris Vanderstraeten  Dandelion

(not reviewed yet)

Torben Snekkestad/ Søren Kjærgaard/ Tomo Jacobson  Spirit Spirit

http://spontaneousmusictribune.blogspot.com/2022/12/snekkestad-kjrgaard-jacobson-spirit.html

Ziv Taubenfeld's Full Sun  Out of the Beast Came Honey

http://spontaneousmusictribune.blogspot.com/2022/07/ziv-taubenfelds-full-sun-out-of-beast.html

 

  

czwartek, 13 października 2022

Jesienne premiery płytowe Spontaneous Live Series!


(informacja prasowa)


Szósty Spontaneous Music Festival zakończył się w poznańskim Dragonie w minioną sobotę. W jego trakcie, zgodnie już z kilkuletnią tradycją, miała miejsce światowa premiera nowych albumów w ramach cyklu „Spontaneous Live Series”. Ta seria wydawnicza z muzyką improwizowaną dokumentuje koncerty, jakie odbyły się w trakcie kolejnych edycjach wspomnianego festiwalu. Skoro zakończyliśmy właśnie edycję anno domini 2022, to na płytach cyklu swą premierę miały nagrania z roku poprzedniego, zatem powstałe w trakcie „Are You Spontaneous? 5. Spontaneous Music Festival 2021”.

Na trzech wolumenach - 009, 010 i 011 - znalazły się cztery sety ubiegłorocznego festiwalu. Czy najlepsze, najciekawsze, to już subiektywna ocena publiczności. W opinii wszakże wydawcy i współtwórcy Festiwalu, na płytach słyszymy właśnie to, co na deskach Dragona było najbardziej frapujące, godne uwagi i upamiętnienia na trwałym nośniku.

Co dokładnie działo się na trakcie owych czterech setów, które miały miejsce od 1 do 3 października 2021 roku i utrwaliły się na najnowszych płytach „Spontaneous Live Series”, przypomnimy sobie sięgając po festiwalową relację sprzed roku, zamieszczoną zarówno na łamach Jazzarium.pl, jak i Trybuny Muzyki Spontanicznej.  



 

Spontaneous Live Series 009

Dziewiąty album serii zawiera dwa festiwalowe sety. W pierwszej kolejności, to ponad półgodzinny występ Spontaneous Ensemble w składzie: Guilherme Rodrigues (wiolonczela), Marcelo Dos Reis (gitara elektryczna), Anna Jędrzejewska (elektronika), Wojtek Kurek (perkusja), Witold Oleszak (fortepian), Paweł Doskocz (gitara elektryczna), Michał Giżycki (klarnet basowy) oraz Ostap Mańko (skrzypce). Na krążku znajdujemy także set tria, uformowanego przez muzyków współtworzących wyżej wspomniany oktet: Guilherme Rodriguesa (wiolonczela), Marcelo Dos Reisa (gitara akustyczna) oraz Annę Jędrzejewską (fortepian).

„Muzycy nie korzystali (…) z jakichkolwiek notacji, powiedzieli do siebie ledwie kilka słów przed występem. Sam Guilherme w zasadzie wskazał tylko na jeden ważny aspekt luźno zaplanowanej improwizacji – wszyscy mamy się intensywnie słuchać! Efekt był wszakże wspaniały. Ośmioro muzyków grało wedle wewnętrznego porządku, nigdzie niezapisanego - dźwięki płynęły gęstym strumieniem prosto z ich zwojów mózgowych, splecionych niebywale intensywną, artystyczną empatią. Improwizacja początkowo stawiała na kameralne frazy, na pewien minimalizm, ale wielokrotnie w trakcie 35-minutowego seta uciekała w efektowne, gorące, niemal ogniste erupcje emocji. (…) Trio zaprowadziło nas do krainy zmysłowej free chamber music (…). Mistrzowska dramaturgia, fantastyczne, akustyczne brzmienia, no i ten błysk narracyjnej perfekcji, szczególnie ze strony pianistki.”



 

Spontaneous Live Series 010

„Festiwalowa sobota zaczęła się od trzęsienia ziemi, a potem było jeszcze goręcej. Wedle spontanicznych reguł tej imprezy – najpierw składy „ad hoc”, a zatem złożone z muzyków, którzy grali ze sobą po raz pierwszy. Na początek taki oto kwartet - Paulina Owczarek na saksofonie altowym, Peter Orins na perkusji, Matthias Müller na puzonie i Witold Oleszak na fortepianie. Muzycy ci znają się dobrze, grali ze sobą w kilku układach duetowych, ale nigdy w takim kwartecie. Koncert wyniósł publiczność do samego nieba swoją swobodną, kosmicznie rozhulaną improwizacją. Co najbardziej intrygujące, szczególnie zazębiające się akcje biegły wprost od dwójki muzyków, którzy spotkali się na scenie z pewnością po raz pierwszy – od perkusisty i pianisty.”

 


Spontaneous Live Series 011

„Finał piątego spontanicznego festu zaczął się tuż przed godziną 22-ą czasu środkowoeuropejskiego. Na scenie świętujący swoje 15-lecie duet Superimpose - Matthias Müller (puzon) oraz Christian Marien (perkusja). Bijąca stopa bębna basowego, pierwsze pomruki buchającego zimnym powietrzem puzonu. Narracja budowana niczym piramida kart, wymagająca ogromnej precyzji, ale nienarażona na katastrofę. Po 20-25 minutach, w trakcie trwającej nieprzerwanie improwizacji, niemal niespostrzeżenie do duetu dołączyli - Marcelo Dos Reis (gitara elektryczna) oraz Witold Oleszak (perkusja). Dwaj ostatni weszli do świata Superimpose, jakby byli jego częścią całe piętnaście lat, a może i dłużej. Przynieśli dodatkową porcję własnych dźwięków, o niemal metafizycznej kruchości, ale definitywnie nieśmiertelnych. Wspaniały koncert, gigantyczne zwieńczenie trzech dni ciężkiej pracy, po obu stronach sceny.”

 

Wydawcą cyklu „Spontaneous Live Series” jest Trybuna Muzyki Spontanicznej. Wszystkie albumy ukazują się w formie tłoczonych w regularny sposób CD.

Wszystkie krążki są dostępne. Zapytaj wydawcę, nawet na tej stronie!



 

piątek, 8 października 2021

Paulina Owczarek & Witold Oleszak! Mono No Aware!


Echa piątej edycji poznańskiego Spontaneous Music Festival jeszcze nie wybrzmiały, ciągle mamy w głowach całą plejadę intrygujących dźwięków, jaką muzycy wnieśli na deski Dragona. Pozostańmy zatem w towarzystwie artystów, którzy byli gośćmi tej zacnej imprezy.

Krakowska saksofonistka Paulina Owczarek i poznański pianista Witold Oleszak muzykują już wspólnie od pewnego czasu, a na rzeczonym festiwalu zagrali nawet razem - w kwartecie i dwóch większych składach. Właśnie w trakcie wspomnianej imprezy swoją światową premierę miała ich duetowa płyta Mono No Aware, nagrana w Poznaniu tego lata, a upubliczniona - w formie poręcznego dysku kompaktowego - dzięki inicjatywie wydawniczej Oleszaka FreeForm Association. Zapraszamy do odczytu i odsłuchu dziewięciu swobodnych improwizacji, które trwają dokładnie 37 minut i 21 sekund. Dodajmy, iż Owczarek korzysta w ich trakcie wyłącznie z saksofonu barytonowego, a Oleszak doposażony jest, zgodnie z opisem płyty, w takie oto akcesoria – softly prepared piano, objects and balloon.

 


Paulina i Witold skomponowali swoją swobodnie improwizowaną podróż po oceanie nieoczywistych dźwięków niezwykle przebiegle. Zaczynają ją w szuwarach definitywnie preparowanych dźwięków, donikąd się nie śpieszą, czynią swe powinności starannie i w sposób, który znamy z innych ich nagrań. Konsekwentnie usypiają naszą czujność, bawią się w efektowne drobiazgi, by w drugiej połowie płyty przejść na zdecydowanie bardziej ofensywne pozycje i bezczelnie zaatakować nas całą porcją emocjonalnych, ognistych, niemal free jazzowych figur stylistycznych. Efekt tych działań nie może nie budzić naszego podziwu, także dlatego, iż być może daliśmy się odrobinę zaskoczyć. Ale po kolei ….

Pianista zaczyna bardzo perkusjonalnie, posadowiony głęboko we wnętrzu fortepianu. Używa pałeczek i nic, co drummerskie nie jest mu obce. Saksofonistka na starcie szumi i chrobocze. Całość mogłaby śmiało stanowić ścieżkę dźwiękową do kolejnej ekranizacji Cierpień Młodego Wertera. W roli cierpiących – dysze i struny, w roli oprawców dwoje wyjątkowo bezwzględnych improwizatorów. Mechanika instrumentów po pewnym czasie syci nasze uszy pierwszy frazami, które noszą znamiona prawdziwie dźwięcznych, płyną wprost z klawiatury i tuby. Energia kinetyczna rośnie, opowieść zaczyna smakować wykwintnym post-industrialem, a wieńczą ją niemal miłosne cmokania obojga interlokutorów. Kolejna improwizacja trzyma się zadanej estetyki, prowadzona jest wszakże w wyjątkowo leniwym tempie. Tępe dźwięki z klawiatury, szum sprężonego powietrza i być może pierwsze oznaki życia ze strony tzw. obiektów. Coś bowiem jęczy, niczym wygłodniale kojoty na pustyni. Improwizacja nabiera odpowiedniej gramatury, zdaje się płynąć wieloma strumieniami dźwięków, szczególnie ze strony pianisty.

Trzecia historia, to jakby pierwsza zajawka tego, co wydarzy się w drugiej części płyty. Najpierw drony i przyśpiewki saksofonu, udanie skąpane w perkusjonalnym pianie, potem krótka droga na szczyt. Zostaje ona jednak zaniechana w pół drogi, a aktywność muzyków przekierowana ku bardziej abstrakcyjnym frazom, nasyconym krnąbrnymi myślami. Kolejna opowieść nie trwa zbyt długo, skupia się na szczegółach. Klawisze dają znak życia, saksofon sugeruje ochłapy rytmu.

Części piąta i szósta, najdłuższe na płycie, skrzą się od początku do końca feerią pomysłów, zmiennością akcji i całą masą drobnych zaskoczeń. Piano najpierw szuka swojego dna, potem brnie w czerstwy minimalizm. Saksofon na wejściu zdaje się być odrobinę nostalgiczny, potem brudzi jednak swoje brzmienie i płynie gęstym korytem niczym wybroczyny z oczyszczalni ścieków. Od muzyków znów dostajemy garść drobiazgów, które świetnie się ze sobą zazębiają. Struny piana wiją się jak wąż, dysze saksofonu ciężko wzdychają. Nasi podróżnicy po raz kolejny docierają na mały szczyt, po czym leniwie sięgają wystudzonej doliny.

Siódmy track nie trwa nawet minutę, a wyczerpują go brzmienia balonu, który tańczy na strunach i pociągłych gwizdów, być może z samego ustnika masywnego dęciaka. Przedostatnia improwizacja rodzi się w leniwych bólach. Saksofon ponownie zasyła sumiaste westchnienia, przepuszcza wodę przez wentyle. W tle balon kontynuuje dzieło dewastacji. Powraca swąd post-industrialu. Muzycy i ich instrumenty niespodziewanie odnajdują w sobie niezbadane pokłady agresywności. Syczą na siebie niczym dzikie koty na prerii. Toczą bitwę na nieme słowa, ostre dźwięki, rychtują stalowe strzelby. Finał nie pozostawia już złudzeń. Paulina i Witek witają nas w kranie free jazzu! Ogień bucha, iskry lecą od podłogi po sam sufit. Piano z martwych klawiszy kreuje rytm i dynamikę, saksofon podśpiewuje, mruczy, by po niedługiej chwili wpaść w kompulsywny taniec, który wiedzie na sam skraj nagrania.