wtorek, 14 kwietnia 2026

Butcher & Trilla at MMI!


Po raz kolejny wracamy na ubiegłoroczną edycję monachijskiego Festiwalu MMI. Przed nami drugi set trzeciego dnia, a na scenie brytyjski saksofonista John Butcher i kataloński perkusjonalista Vasco Trilla. Aż trudno uwierzyć, że tych dwóch wybitnych artystów improwizuje ze sobą po raz pierwszy w życiu. Set trwa tradycyjne na tej imprezie trzy kwadranse i znów łechta nasze receptory słuchu miodem płynącą, soczystą improwizacją.

  


Koncert inauguruje dronowa ekspozycja, szyta szmerem z werbla i rezonującą porcją dętych podmuchów. Wszystko zdaje się szeleścić, drżeć, pulsować, coraz ciężej oddychać. Tenorzysta wyprowadza garść melodii, z kolei perkusjonalista reaguje czymś, co brzmi jak pocieranie smyczkiem metalowej powierzchni. Tylko pisk i rezonujący skowyt. Wraz z wybiciem dwunastej minuty muzycy grzęzną w ciszy, czym wieńczą pierwszy wątek spektaklu.

Kolejny inicjuje Trilla budując drumming najpierw samymi dłońmi, potem już pełnoprawnymi akcesoriami perkusyjnymi. Butcher swoim tradycyjnym tremolem wbija się w coraz gęstszą fakturę rytmu, a improwizacja brnie w post-jazzowe tango. Jeszcze przed upływem dwudziestej minuty akcja dramatu śmiało zasługuje na miano free jazzowej erupcji.

Z głębokiej ciszy dętych szmerów i trzeszczenia glazury werbla rodzi się trzeci akt koncertu. Saksofon wpada w ptasie migotanie, choć na scenie wciąż towarzyszy nam jego tenorowa odmiana. Perkusjonalia mienią się efektownym blaskiem, a my słyszymy dodatkowy dźwięk, który brzmi definitywnie elektroakustycznie. Prawdopodobnie to efekt dmuchania plastikową rurką w werbel. Saksofon efektownie imituje ten dźwięk, sprawiając, iż scenę opanowuje teraz dęty duet. Po niedługim czasie artyści zgrabnie przechodzą do eksploracji dźwięków, które moglibyśmy nazwać pre-industrialnymi. Akcje są głośne, zaczepne, zawadiackie. Wszystko drży, migocze, wpada w strzelisty rezonans.

Kolejna faza koncertu, to swoista wymiana coraz większej porcji szumów. Znów inicjuje Vasco, a John bez trudu wchodzi w jądro tego tajemniczego zdarzenia fonicznego. W międzyczasie na werblu zaczynają mościć się typowe trillowe robaczki, które szybko budują akustyczną ścianę dźwięków. Odpowiedzią saksofonisty jest pierwsza bardziej rozbudowana akcja na sopranie.

Po drobnym spiętrzeniu, w okolicach trzydziestej minuty, muzycy przechodzą do wymiany uprzejmości prowadzonej wyjątkowo minimalistycznymi metodami. Z jednej strony dęta melodia, z drugiej nowa odsłona drummingu, tu czynionego po krawędziach i innych metalowych obiektach. Tempo tymczasem rośnie, a emocje zdają się być coraz gorętsze. Do bardziej istotnego spiętrzenia jednak nie dochodzi, o czym decyduje zmysł dramaturgiczny Trilli, który feerią dzwonków tłumi narrację, a ta jeszcze przed upływem czterdziestej minuty niespodziewanie gaśnie.

To jednak nie koniec koncertu. Ostatnie cztery minuty to rodzaj multimedialnej dogrywki. Saksofonista dosyła garść nowych dźwięków, perkusjonalista z kolei coś, co przypomina brzmieniem cytrę. Muzycy kołyszą się na delikatnym wietrze, drżą, szeleszczą, aż do momentu, gdy Butcher, nie przestając grać, wchodzi ze sceny. Publiczność klaszcze bardzo głośno.

 

John Butcher & Vasco Trilla Munich 2025 - Day 3 Set 2 (MMI Festival, DL 2026). John Butcher – saksofon tenorowy i sopranowy oraz Vasco Trilla – instrumenty perkusyjne. Nagrane w trakcie MMI Festival, Einstein Kultur, Monachium, maj 2025. Jedna improwizacja, 44 minuty.


 

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz