Pod koniec kwietnia br. zaprezentowaliśmy na tych łamach cztery albumy szwajcarskiego wydawnictwa Insub Records, które celebrowały dwudziestolecie współpracy dwóch najważniejszych postaci tamtejszej sceny, czyli Cyrila Bondiego i d’incise’a. Z tej zacnej okazji artyści przypomnieli dawną nazwę własną swojego duetu, czyli Diatribes.
Muzycy każdą z płyt nazwali L'apport, a ich zawartość
stanowiły skomponowane improwizacje kolejnych składów trzyosobowych.
Dziś dostajemy coś w rodzaju dogrywki, co podkreśla także zbliżona grafika
okładki płyty. Rzeczona kompozycja powraca, tym razem wykonują ją jednak zjednoczone
moce kolektywu Insub, artyści, którzy zazwyczaj stanowią część wielkiej Insub
Meta Orchestry. Dodajmy, iż przedsięwzięcie ma charakter charytatywny, a sam
album zawiera skupioną, dobrze udramatyzowaną kompozycję wykonywaną przez septet
złożony z dwóch instrumentów dętych, dwóch głosów, skrzypiec, harmonium i elektroniki.
To tylko 35 minut, ale całe mnóstwo radości z odsłuchu. Bardzo zapraszamy!
W trakcie rzeczonych dwóch kwadransów i kilku minut septet
zdaje się wykonywać zbliżoną sekwencję akcji dźwiękowych. Dęty, wysoko zawieszony
śpiew, niżej osadzone głosy, martwe skrzypce i zastygła fraza harmonium, zapewne
wspieranego elektroniką, tworzą rodzaj szkieletu narracyjnego, na którym
zasadza się akcja, początkowo minimalistyczna, leniwa, wręcz medytacyjna, w dalszej
fazie bardziej zwarta, żwawa, niekiedy nasycona znaczącymi porcjami emocji. Co
7-8 minut muzycy zatrzymują się na kilka chwil, pogrążają się w ciszy, wyznaczając
tym samym cztery akty wyrazistego, niekiedy mrocznego dramatu.
W pierwszym cyklu życia kompozycji intrygują frazy grane jakby
niechcąco unisono, zazwyczaj z udziałem skrzypiec, saksofonu sopranowego
i jednego z głosów. Wszystko zdaje się być pod pełną kontrolą muzyków, ich frazy
są w skończonej licznie przypadków zwarte, ścisłe ze sobą skorelowane, bywa
wszakże, że rozpływają się szerszym korytem. Najpiękniejsze chwile, to prawdopodobnie
te, gdy septet zwiera szyk i wydaje z siebie głębokie, dronowe westchnienia. Aż
do końca pierwszej ćwiartki stałym elementem gry zdaje się być jedynie plama
harmonium.
Po kilku chwilach szemranej ciszy w okolicach ósmej minuty, muzycy
wracają do plecenia pajęczyny interakcji. Pozostają w stadium konceptualnej
modlitwy, ale raz za razem któryś z ośrodków dźwiękowych sieje narracyjny ferment,
najczęściej czyni to elektronika. Pod koniec drugiego aktu całość wydaje się
już silnie rozśpiewana, rozedrgana, na swój sposób ludyczna i post-melodyjna.
W trzecim akcie septet kroczy jakby bardziej zdecydowanie.
Harmonium frazuje teraz w trybie zmiennym, przypomina brzmieniem akordeon. Akcje
zazębiają, ale wciąż wydaje się, że oglądamy tę samą, opowiadaną od lat historię,
choć sam film pozbawiony jest obrazu.
Po trzeciej pauzie, która anonsuje akt czwarty dramatu, zjednoczone
siły septetu widzą już jasno kierunek swojej podróży. Głośno śpiewają, ich flow
syci się coraz większą dawką emocji. Z czasem wydechy stają się coraz dłuższe –
harmonium i skrzypce drżą z emocji, głosy i dęciaki tonują je skrzętnie. Śmierć
dramatu jest nagła, jakby ktoś odciął tę niewielką strugę prądu zmiennego,
która trzymała przy życiu siedmioro zatrwożonych piechurów.
Insub.7tet L'apport:
Sound the alarm (Insub Records, CD 2026). Antoine Läng – głos, Anouck
Genthon – skrzypce, Christophe Berthet – saksofon sopranowy, Cyril Bondi –
harmonium, kompozycja, d’incise – elektronika, kompozycja, Esther Vaucher –
saksofon tenorowy, Natalie Peters – głos. Nagrane w Insub.studio,
Genewa, Szwajcaria, grudzień 2025. Jeden utwór, 35 minut.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz