Premiera albumu za tydzień, ale my piszemy o nim na Trybunie już dziś! Cofamy się na osi czasu o trzynaście lat, lądujemy w przepięknych okolicznościach wiosennego Paryża, a na scenie znaczącego przybytku kultury lokalnej odnajdujemy trójkę wspaniałych improwizatorów, legendy gatunku, artystkę i artystów, o których można opowiadać w nieskończoność. Słuchamy 40-minutowego seta swobodnych, równie post-jazzowych, jak post-kameralnych improwizacji, zgodnie z tytułem zrealizowanych za pomocą saksofonu barytonowego, kontrabasu i perkusji.
Panie i Panowie, Daunik Lazro, Joëlle Léandre i Paul Lovens!
Koncert, który jest nieprzerwanym ciągiem dźwięków (podzielonym
na cztery odcinki) rozpoczyna leniwy duet sax & drums. Kontrabas, od
pierwszej frazy osadzony na smyczku, wchodzi do gry po kilku pętlach narracji,
sprawiając, że sytuacja dramaturgiczna od razu nabiera rumieńców. Smyczek piłuje,
saksofon groźnie wzdycha, talerze perkusyjne intensywnie szeleszczą. Ścieg improwizacji
zagęszcza się, ale muzycy from time to time spowalniają i biorą głęboki,
kameralny oddech, studząc emocje na post-melodyjnym smyczku. Incydentalnie trio
łapie intrygujące tempo, które często rodzi się na perkusyjnym werblu. Przez
niedługi moment flow opiera się na warczącym barytonie i basowej bazie
szytej trybem pizzicato.
Już po zmianie numeru tracku na dysku improwizacja
wpada w krótkotrwały rytm, dzięki szarpnięciom za struny i dętemu prychaniu. Całość
nabiera pewnej rubasznej taneczności, a dość szybko rozpływa się ambiencie niedługiego
relaksu. Nie brakuje bardziej śpiewnych, melodyjnych fraz, także lamentów i
smyczkowych zdobień. W dalszej kolejności muzycy dostarczają nieco więcej ekspresji,
przez moment pod postacią ostro frazującego duetu drum’n’bass. Tę część
koncert wieńczy melodyjna ballada, bazująca na imitacji saksofonu i kontrabasu.
W trzeciej, najkrótszej partii doświadczamy klimatu definitywnie
post-kameralnego. Od głębokiego wydechu, po grę na małe pola, nie bez odrobiny
zadumy. Wejście w finałową, najdłuższą część szyte jest kontrabasowym, leniwym pizzicato
i dźwiękami perkusjonalnych dzwonków. Komentarz saksofonu jest melodyjny, ale
bardzo smutny. Sygnał do niedługiej eskalacji daje teraz perkusista. Kilka
radosnych podskoków i szybkie nurkowanie w kameralne, rezonujące przestrzenie. Po
kilku minutach nowy wątek szyje kontrabasistka, szarpiąc za struny w niemal bluesowym
pochodzie. Po powrocie do smyczka, wszystko zaczyna kołysać się na lekkim
wierze. Uśpione chamber zdobi intrygujący chrobot barytonu. Ostatnie minuty
koncertu, to udana próba finałowej eskalacji. Piękne wyjście z głębokiej
pieczary w ogień dopiero co rodzącego się poranka.
Lazro, Léandre
& Lovens For Baritone Sax, Double Bass and Drumset (The Relative
Pitch Records, CD 2026). Daunik Lazro – saksofon barytonowy, Joëlle
Léandre – kontrabas oraz Paul Lovens – perkusja, instrumenty perkusyjne. Nagrane
w Les temps du corps, Paryż, maj 2013. Jedna improwizacja podzielona dla
komfortu odsłuchu na cztery części, łącznie 40 minut.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz