W kolejny wiosenny wtorek sięgamy po album z bogatych zasobów bandcampowych austriackiego, rezydującego w Berlinie multiinstrumentalisty, Wernera Dafeldeckera, muzyka, którego winniśmy nade wszystko kojarzyć w formacją Polwechsel i zgrabnie preparowanym kontrabasem.
Dziś zasłuchujemy się w nagraniu, w którym artysta ten
wykorzystuje wyłącznie elektronikę i taśmy, a towarzyszą mu pianista Simon
James Phillips oraz, jedynie w pierwszym utworze, perkusjonalista Morten Joh.
Skupiona improwizacja dobrze zdefiniowana pod postacią kompozycji, kameralny
mrok, okazjonalny minimalizm i niewyczerpalne źródła kreatywności. Trzydzieści
pięć minut dramaturgicznych konkretów. Zapraszamy!
Inicjacja pierwszego utworu grzęźnie w mroku – subtelności inside
piano i dźwięki pojedynczych klawiszy, szmer elektroniki i drobna akustyka płynąca
z glazury bębna basowego. Tło narracji wydaje się oniryczne, jakby trochę nierealne.
Minimalistyczny chamber, który sadowi się w metafizyce post-ciszy. Całość
zdaje się być skupioną, trochę niepokojącą celebracją oczekiwania. Z czasem
spod klawiatury fortepianu zaczyna wkłuwać się post-klasyczna melodia Simona,
która elektroakustykę Wernera i preparacje Mortena bierze w nawias dramaturgicznych
didaskalii. W połowie utworu mroczne tło zaczyna formować się w coraz groźniej
brzmiący dron, dzięki czemu akcje na froncie zaczynają nabierać rumieńców. Owe
delikatnie spiętrzenie nie trwa jednak długo. Muzycy wracają do swojego ulubionego
minimalizmu, strzępów melodii i snucia egzystencjalnych dywagacji.
Druga odsłona albumu grana jest w duecie. Bardziej
przypomina lewitację. Rezonujące frazy, które być może powstały w pudle fortepianu,
ale dawno już o tym zapomniały oraz oniryczna post-elektronika, która zaczyna dostarczać
także coś na kształt dźwięków otoczenia, tudzież coraz pokaźniejszej palety field
recordings. Narracja jest teraz dość filigranowa, niesiona chmurami ambientu,
które wypełniaj tło. Jednak z czasem akcji zaczyna przybywać, a piano jest w
stanie nawet zasugerować repetycję, która nosi znamiona rytmu. Ze strony elektroniki
dostajemy pakiet drobnych usterek (także perkusjonalnych) i subtelnych sprzężeń,
które wprowadzają intrygującą nerwowość w poczynania artystów. Muzycy nie przestają
lewitować, a na ostatniej prostej dorzucają jeszcze garść nieokreślonych, ale definitywnie
akustycznych zdarzeń fonicznych.
Werner
Dafeldecker, Simon James Phillips, Morten Joh Simultan (Bandcamp’
self-released, DL 2025). Simon James Phillips – fortepian, Werner Dafeldecker -
elektronika, tape delay oraz Morten Joh – bęben basowy (w utworze pierwszym). Czas
i miejsce nagranie nieznane. Dwa utwory, 35 minut.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz