Szwajcarski Insub Records dostarcza nam nieustannie intrygujących, muzycznych i około muzycznych doznań. Z pespektywy łamów zaprawionych w eksploracji muzyki improwizowanej często wychodzić musimy z tzw. strefy komfortu i nurzać się w odmętach dźwięków uporządkowanych kompozycji, skrojonych niekiedy konstytucyjnym minimalizmem lub nietypowym zestawem instrumentalnym. Ale jesteśmy twardzi, nieustępliwi i coraz chętniej sięgamy pod dokonania artystów związanych z labelem, silnie ukorzenione w komponowanej muzyce współczesnej.
Dziś zapraszamy na rodzaj wycieczki po starych studiach
nagraniowych, tych eksperymentalnych, nastawionych na muzykę elektroakustyczną.
Nie będziemy w słynnym polskim Studiu Eksperymentalnym Polskiego Radia, ale
odwiedzimy podobne miejsca w Szwecji, Holandii, Grecji i Stanach Zjednoczonych.
Przed nami sześć rozbudowanych kompozycji, pomieszczonych na trzech winylowych
krążkach, wykonanych na instrumentach lub urządzeniach elektronicznych (rzecz
można … instrumentach z epoki). Autorem albumu jest Laurent Güdel, który
z jednej strony zdaje się wcielać w role kustosza, który oprowadza nas po
muzeum, z drugiej strony sprawia wrażenie dziecka, które cieszy się, bo raz za razem
napotyka na coraz ciekawsze zabawki. Elektroniczne i elektroakustyczne
brzmienia towarzyszą nam przez prawie 90 minut, nie nużą choćby przez moment,
są dobrze udramatyzowane, a ilość ciekawych dźwięków rośnie tu w tempie
geometrycznym, powodując, iż obcowanie ze State Music wydaje się definitywnie
czasem udanie spożytkowanym.
Na dobry początek instrument (urządzenie?) zwane Buchla w
wersji 100 i 200. Toniemy w filigranowych, mrocznych frazach, gęsto usianych w strudze
analogowej elektroniki. Od onirycznych pulsacji, przez szmery i syntezatorowe
plamy, po wyjątkowo matowo brzmiące medytacje z odrobiną głęboko skrywanej melodii.
W kolejnym utworze w użyciu jest serge modular system, generujący elektroakustyczne,
drobne fonie płożące się po gęstej, mrocznej fakturze wypełniającego tło
ambientu. Rodzaj pajęczyny dźwięków, niekiedy niepokojącej, innym razem
migotliwej i na swój sposób kojącej.
W kolejnej opowieści muzyk określa swoje narzędzie pracy
jako analog test & measurement equipment. Znów wątkiem głównym jest
mroczny ambient i delikatne, filigranowe zdobienia, pulsujące i dodatkowo chwytające
niepostrzeżenie drobiny rytmu. Ten fragment albumu ma też nerwową, bardziej emocjonalną
fazę, spuentowaną plejadą urokliwych, elektroakustycznych usterek. W dwóch
kolejnych kompozycjach w roli wiodącej występuje syntezator EMS Synthi 100,
najpierw posadowiony na ziemi greckiej, potem wschodnio-amerykańskiej. Pierwszy
z tych występów brzmi z jednej strony bardzo akustycznie, z drugiej minimalistycznie,
ale bardziej syntetycznie, pozostając w intrygującym, zawieszonym w czasie klimacie
wczesnych nagrań Eliane Radigue. To rodzaj medytującej repetycji. Drugi występ syntezatora
EMS jest dla odmiany zgrzytliwy, napastliwy, wszystko w nim bulgocze i nasycone
jest niespotykaną na tym albumie ekspresją. Wystudzony, ambientowy finał zdaje
się komentować zbytek tych emocji. Ostatnia kompozycja skonstruowana jest przy
użyciu urządzenia, które z jednej strony jest rezonatorem, z drugiej anteną, która
ściąga dźwięki otoczenia. I rzeczywiście wydaje się, że spędzamy czas na nowojorskiej
ulicy i zasłuchujemy się w jej brzmieniach. Ale to nie hałas, to raczej kontemplacja
życia zastygłej cywilizacji.
Laurent
Güdel State music (Insub.Records, 3LP 2026). Laurent Güdel –
różne instrumenty i urządzenia elektryczne. Nagrane w latach 2019-2023 w
Sztokholmie, Den Bosch, Atenach i Nowym Jorku. Sześć utworów, 87 minut.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz