Piątkowa aura sprzyja słuchaniu muzyki, która koi zszargane nerwy, nie zadaje pytań retorycznych, płynie wartkim, intrygującym strumieniem i dobrze oddaje perspektywę rozpoczynającego się weekendu.
Najnowsze nagranie osiadłej w Portugalii kanadyjskiej pianistki
Karoline Leblanc i jej nie tylko muzycznego partnera, perkusisty i
perkusjonalisty Paulo J Ferreiry Lopesa w pełni zaspokaja oczekiwania
wyartykułowane w poprzednim akapicie. Preparowany fortepian, rezonujące perkusjonalia
i smakowite zdobienia, z jednej strony odrobinę syntetyczne, z drugiej zebrane
ze świata fauny i flory, czyli field recordings. Podróż dwójki mieszkańców przepięknej
Sintry trwa 50 minut i zdaje się skrzyć urodą w każdej sekundzie swojego
trwania.
Na starcie wita nas feeria szeleszczących, perkusjonalnych fraz,
pochodzących zapewne także z wnętrza fortepianu. Wtórują im pojedyncze dźwięki
z czarnej części klawiatury. Narracja zdaje się być wystudzonym ceremoniałem, w
środku którego tli się szczypta niepokoju. Muzycy chętnie skupiają się na tym
etapie podróży na szczegółach, pojedynczych frazach, którym dają przestrzeń na
efektowne wybrzmiewanie, niczym prawowici spadkobiercy artystycznej spuścizny
po AMM.
Ich skrupulatna praca powoduje, iż w niektórych momentach
wszystkie dźwięki przypominają śpiew. W tej strudze post-fonii zdarzają się jednak
głośniejsze incydenty. Ale one jedynie podkreślają wagę rytuału ciszy i
skupienia. Głęboka wyrwa wspomnianej ciszy zdobi zakończenie pierwszego
kwadransa improwizacji. Strzępy dźwięków łączą się tu w efektowne plejady.
Przez moment wydaje się, że flow szuka pewnej meta rytmicznej regularności.
Pomiędzy dwudziestą siódmą, a trzydziestą piątą minutą Karoline
i Paulo zabierają nas do mrocznej pieczary. Słyszymy mnóstwo tajemniczych dźwięków
– szumy, szmery, garść mikroskopijnych, syntetycznych plam, zapewne z organów i
syntezatora, a nade wszystko z pakietu nagrań terenowych. Po bodaj
najpiękniejszym fragmencie albumu muzycy z mozołem odbudowują opowieść. Znów tkają
ją z drobiazgów. Powraca brzmienie czarnej klawiatury, które kreuje dodatkowe napięcie.
Ostatnie dziesięć minut wydaje się bardzo minimalistyczne. Znów dużo do
powiedzenia ma cisza, drżące, szeleszczące podmuchy zimnego powietrza. Finałowa
prosta jest rodzajem medytacji. Razem z pianistką i perkusjonalistą bez trudu osiągamy
oniryczny błogostan.
Karoline
Leblanc / Paulo J Ferreira Lopes Frangible Seams Of Lore (atrito-afeito,
CD 2026). Karoline Leblanc – fortepian, organy, syntezator oraz Paulo J
Ferreira Lopes – instrumenty perkusyjne, field recordings. Nagrane w
2025 roku, miejsce nieznane. Jedna improwizacja, 50 minut.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz