Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mike Gennaro. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mike Gennaro. Pokaż wszystkie posty

piątek, 25 kwietnia 2025

Alex Ward in two similar trios!


Czas na jedną z naszych ulubionych sytuacji – dziś słowami na Trybunie, w niedziele dźwiękami na deskach poznańskiego Dragona!

Klarnecista Alex Ward, kontrabasista John Edwards i perkusista Mike Gennaro będą gośćmi 73.edycji cyklu koncertowego Spontaneous Live Series i w niedzielę 27 kwietnia 2025 roku, punktualne o godzinie 20.00, zagrają w poznańskim klubie. Dodajmy, iż dzień później swoje intrygujące improwizacje zaprezentują przez łódzką publicznością, w klubie Ciągoty i Tęsknoty.

Artyści koncertami w Niemczech i Polsce promują nowe wydawnictwo, zatytułowane Activity, nad którym za moment pochylimy nasze recenzenckie macki. Nie będzie to wszakże nasza jedyna dziś opowieść. Sięgniemy także po inny nowy album Alexa Warda, nagrany również w towarzystwie kontrabasisty (tu Dominika Lasha) i perkusisty (tu Emila Karlsena).

Dla pełnej jasności zauważmy, iż hołubiony na tych łamach Ward na obu albumach improwizować będzie jedynie na klarnecie, a swój drugi ulubiony instrument, czyli gitarę elektryczną, tym razem schowa w szafie.

Zapraszamy do lektury, a potem na koncert!



 

Activity

Jesteśmy w słynnym londyńskim klubie Vortex, a muzycy zaprezentują nam trzy improwizacje, z których każda potrwa mniej więcej piętnaście minut.

Pierwszą z nich rozpoczynają kolektywnie, bez zbędnych introdukcji, tudzież przemówień motywacyjnych. Skłębione pomruki klarnetu, drobne szarpnięcia za struny kontrabasu i rozkołysany werbel tworzą bazę dla narracji, która w umiarkowanym tempie zazębia się. Emocje pozostają pod pełną kontrolą muzyków, a obszar do indywidualnych szaleństw wydaje się precyzyjnie wytyczony. Już w szóstej minucie, po kilku bardziej gwałtownych krokach, improwizacja wystudza się. Każdy z muzyków toczy teraz swoje mroczne, dronowe strumyczki ciepłej krwi. Efektowny powrót w objęcia ekspresji zarządza tu mięsiście brzmiący, nisko osadzony smyczek. Nim opowieść wyzionie ducha, mamy jeszcze krótki spacer w post-jazzowej aurze, podparty na kontrabasowym pizzicato i udane zakończenie, tu wsparte na repetującym smyczku.

Otwarcie drugiej gry jest bardzo spokojne, leniwe, lepione z drobnych fraz, nie bez udziału charakterystycznego dla Edwardsa arco & pizzicato in one note. Narracja łapie tempo, ale każdy z muzyków zdaje się inaczej pojmować jego znaczenie dramaturgiczne. Dronowe preparacje klarnetu, post-kameralny smyczek i najbardziej tu gotujący się drumming. Emocje rosną, dynamika także, choć kontrabasista zgłasza drobne votum separatum przeciąganym pizzicato, a potem swoją jakże smakowitą techniką mieszaną. Opowieść zatem stygnie i wchodzi w fazę post-barokowych westchnień. Klarnet zyskuje melodykę, perkusja szeleści, smyczek łka. Także i ta opowieść, z fazie finalizacji, zyskuje na emocjach, wszak Gennaro nigdy tu nie zasypia.

Początek ostatniej historii tkany jest z mikro zdarzeń, obleczonych grubymi plastrami ciszy. Muzycy zdają się sugerować kilka możliwych rozwiązań dalszej części improwizacji. Post-jazz z kameralnymi didaskaliami? A może nerwowa kołysanka? Albo dronowa medytacja w aurze dogasającego słońca? W efekcie nadmiaru pomysłów improwizacja przyjmuje szaty spokojnej, melodyjnej ballady. Potem klarnet i smyczek budują wystudzone drony, a perkusja stawia drobne stemple obecności. Finałowa faza koncertu mobilizuje artystów do większej aktywności. Klarnet wpada w histeryczną melodię, kontrabas i perkusja wyznaczają całkiem taneczną marszrutę. Opowieść nadyma się, a potem efektownie gaśnie, kolektywnie, aż po ostatni dźwięk każdego z muzyków.

 


Intent

Tym razem jesteśmy w Birmingham, gdzie na scenie miejscówki zwanej Centrala czekają na muzyków, podobnie jak miało to miejsce w poprzednim przypadku, klarnet, kontrabas i perkusja. Tu pierwsza improwizacja potrwa prawie dwa kwadranse, a druga kilka sekund ponad osiem minut.

Piskliwy klarnet szukający echa w rezonującej tubie, twarde struny kontrabasu, które za moment znajdą się pod władaniem smyczka i punktowe percussion, to atrybuty otwarcia, które pozwalają sformować muzykom definitywnie kameralne wejście w koncert. Już po kilka pętlach zyskują ekspresję godną miano free jazzowej, ale równie szybko zanurzają się w samotnym wyziewie klarnetu, wspartym na perkusyjnych obcierkach. Narracja jest płynna, niekiedy całkiem melodyjna, częściej przypomina rozhuśtane chamber, rzadziej post-jazzowe zagrywki inspirowane trybem pizzicato. Po kilku bardziej zwartych krokach ekspozycja zawisa na niedługą chwilę na basowej pulsacji, a potem przekształca się w kameralne, niemal lewitujące trio, pełne rezonansu i szemrzących szczoteczek perkusyjnych. Opowieść swobodnie unosi się na falach, okazjonalnie traktowana bystrym szarpnięciem za struny. Po upływie kwadransa syci się melodią budowaną wspólnie przez klarnet i smyczek, pięknie inkrustowaną drobnym percussion w estetyce Paula Lovensa. Potem nabiera rozmachu i zdaje się sygnalizować free jazzowe wzniesienie. Ostatnie dwa kroki przed końcem seta zasadniczego, to filigranowe wystudzenie okraszone dźwiękami wprost z ludzkiego gardła oraz piękna, dronowa finalizacja.

Albumowe encore inicjuje kontrabas dygoczący mocą wprawianych w ruch strun. Pracują szczoteczki, oddycha strwożony klarnet. Muzycy udają się teraz na zrównoważony emocjonalnie, delikatnie nostalgiczny spacer, bogacony szarpnięciami za stygnące struny. Pojawia się odrobina dynamiki, która bezpośrednio poprzedza zmysłowe zakończenie, budowane z drobnych, zanikających fraz.

 

John Edwards/ Mike Gennaro/ Alex Ward Activity (Copepod Records, CD 2025). Alex Ward – klarnet, John Edwards – kontrabas oraz Mike Gennaro – perkusja. Vortex Jazz Club, Londyn, lipiec 2023. Trzy improwizacje, 43 minuty.

Alex Ward/ Dominic Lash/ Emil Karlsen Intent (Copepod Records/ Spoonhunt, DL 2025). Emil Karlsen – perkusja, Dominic Lash – kontrabas oraz Alex Ward – klarnet. Centrala, Birmingham, wrzesień 2023. Dwie improwizacje, 37 minut.

 

 

niedziela, 20 kwietnia 2025

Alex Ward, John Edwards i Mike Gennaro w ramach 73.edycji Spontaneous Live Series


(informacja prasowa)

 

Siedemdziesiąta trzecia, a piąta już w tym roku, edycja spontanicznego cyklu koncertowego, odbywającego się pod patronatem Trybuny Muzyki Spontanicznego i poznańskiego Dragon Social Club, zapowiada się jako prawdziwy rarytas dla fanów free jazzu i muzyki improwizowanej.

Na deskach Małego Domu Kultury gościć będziemy pomnikową postać europejskiego free jazzu i muzyki improwizowanej, brytyjskiego kontrabasistę Johna Edwardsa, jego tylko odrobinę mniej utytułowanego rodaka, klarnecistę (tym razem tylko w tej roli) Alexa Warda i kanadyjskiego perkusistę Mike’a Gennaro. Muzycy ruszają w pierwszą wspólną trasę, która promować będzie ich debiutancki album „Activity” (link poniżej). Trio jest zatem nowym zjawiskiem na scenie muzyki improwizowanej, ale warto wspomnieć, iż Alex i John grywali razem w wielu projektach i zwoływanych „ad hoc” składach, a Alex i Mike czynili to z pewnością rzadziej, ale mają w dorobku dwa albumy nagrane w duecie.

Miłośników muzyki free czeka zatem prawdziwa uczta swobodnej improwizacji, spektakl o wielu twarzach, równie free jazzowych, jak i kameralnych, okazjonalnie zadumanych i często niebywale ekspresyjnych.

Artyści promują nową płytę koncertami w Niemczech (Schorndorf i Wiesbaden) oraz w Polsce. Po koncercie w Poznaniu zagrają także w Łodzi (w poniedziałek 28 kwietnia).



 

Spontaneous Live Series, Vol. 73:

John Edwards – kontrabas

Alex Ward – klarnet

Mike Gennaro – perkusja

27 kwietnia 2025, Poznań, Dragon Social Club, Zamkowa 3, godzina 20.00

Bilety dostępne przed koncertem: gotówka albo blik

 

Wspomniany album tria, którzy promowany będzie na koncertach, można odsłuchać w tym miejscu:

https://alexward.bandcamp.com/album/activity

 

Oto krótkie notki o artystach:

John Edwards, to prawdziwy wirtuoz, którego oszałamiający wachlarz technik i nieograniczona wyobraźnia muzyczna na nowo zdefiniowały możliwości kontrabasu i dramatycznie rozszerzyły jego rolę, niezależnie od tego, czy gra solo, czy z innymi. Nieustannie pożądany na każdej scenie świata - grał z Evanem Parkerem, Sunny Murrayem, Derekiem Baileyem, Joe McPhee, Lolem Coxhillem, Peterem Brötzmannem i wieloma innymi.

Alex Ward jest kompozytorem, improwizatorem i muzykiem występującym z klarnetem i gitarą elektryczną. Jego zaangażowanie w muzykę swobodnie improwizowaną sięga 1986 roku, kiedy poznał gitarzystę Dereka Baileya (miał wówczas … 12 lat!). Następnie regularnie brał udział w wydarzeniach Bailey's Company i stał się bardzo ważną postacią w brytyjskiej muzyce improwizowanej.

Jego obecna aktywność muzyczna obejmuje m.in. duet awangardowo-rockowy Dead Days Beyond Help, w którym gra na gitarze, śpiewa i współtworzy materiał; różne grupy wykonujące jego kompozycje dla improwizatorów, w tym Forebrace, Alex Ward Quintet/Sextet i improwizacyjne kolaboracje zarówno regularne, jak i „ad hoc” z muzykami, takimi jak Steve Noble, Dominic Lash, Kay Grant, Joe Morris i Weasel Walter. Oprócz własnych grup i improwizacji występuje również w stałych zespołach, w tym Duck Baker Trio/Quartet, niedawnych projektach multi-gitarzysty Thurstona Moore'a Galaxies i New Noise Guitar Explorations oraz Charles Bullen i Charles Hayward's This Is Not This Heat.

Perkusista Mike Gennaro wkroczył do kręgu muzyki improwizowanej w 1999 roku wraz z wydaniem „Port Huron Picnic” (Spool), płyty ze szwedzkim saksofonistą Matsem Gustafssonem. Wtedy, mając zaledwie dwadzieścia kilka lat, Gennaro wystąpił również dwukrotnie na Toronto Jazz Festival, wykonując duet z innym pionierskim saksofonistą — niepowtarzalnym Johnem Butcherem. Późniejsze współprace koncertowe obejmowały uznanych na całym świecie improwizatorów, takich jak Juini Booth, Wilbert de Joode, Veryan Weston, Trevor Watts i Tobi Delius.

W 2022 r. podczas krótkiej trasy po Niemczech występował w duecie z Erikiem Boerenem, Frankiem Gratkowskim i Matthiasem Schubertem. Tego samego roku tydzień sesji nagraniowych w Berlinie zaowocował nowo wydanym „Initials” z Bradem Henkelem na trąbce oraz nagraniem tria z klarnecistą basowym Rudi Mahallem i basistą Benem Lehmannem, zatytułowanym „Second Take”.

https://johnedwards.bandcamp.com/

https://alexward.bandcamp.com/

https://confrontrecordings.bandcamp.com/album/running-for-trains

https://gustafsson1.bandcamp.com/track/flint

https://silversetrecords.bandcamp.com/music

 


niedziela, 23 lutego 2025

Zapraszamy na marcowe i kwietniowe edycje cyklu koncertowego Spontaneous Live Series


(informacja prasowa)

 

Trzynastu improwizatorów z Europy (i nie tylko) zagości w Poznaniu w trakcie czterech marcowych i kwietniowych edycji cyklu koncertowego Spontaneous Live Series, który odbywa się pod patronatem Trybuny Muzyki Spontanicznej i Dragon Social Club już siódmy rok.



Pierwsza z rzeczonych okoliczności będzie miała miejsce we wtorek 4 marca, stanowiąc przy okazji siedemdziesiątą edycję cyklu. Na scenie Dragona pojawi się międzynarodowe trio, które tworzą portugalski saksofonista José Lencastre, czeski saksofonista Michał Wróblewski i polski gitarzysta Paweł Doskocz. Poznański koncert formacji, która wywodzi się z trwającej od dłuższego czasu współpracy obu saksofonistów, będzie elementem większej trasy koncertowej. Po Poznaniu muzycy zagrają także w Łodzi (Ignorantka, 5.03), Wrocławiu (Galeria Toy Piano, 6.03), Katowicach (Komitywa, 7.03), Brnie (Rello, 8.03) oraz Pradze (Punctum, 9.03). W każdym z przypadków czeka nas intrygujące spotkanie dwóch abstrakcyjnie frazujących saksofonów altowych i preparowanej gitary elektrycznej, bez zupełnie w tym wypadku zbędnych konotacji gatunkowych, nakierowane na poszukiwanie niebanalnych zjawisk sonorystycznych. Lencastre i Doskocz grywali już razem w Dragonie, obaj są postaciami świetnie rozpoznawalnymi na europejskiej scenie muzyki improwizowanej. Z kolei Wróblewski, w trakcie wspólnych występów z tą dwójką, będzie mógł nie tylko zaprezentować swój wysoki kunszt improwizatorski, ale także sprawić, by jego rozpoznawalność wyrosła ponad okowy niszowej, awangardowej muzyki Europy Środkowej.

W ostatnią środę marca, dokładnie 26-ego, zapraszamy na koncert kolejnej, międzynarodowej formacji, tym razem wyposażonej w nazwę własną. Trio Exhaust, to z jednej strony Camila Nebbia, młoda argentyńska saksofonistka, która od wielu miesięcy sieje artystyczny ferment po obu stronach Atlantyku, z drugiej kolejni artyści młodego pokolenia, w tym wypadku z Anglii – pianista Kit Downes i perkusista Andrew Lisle. Ten pierwszy ma w dorobku albumy dla monachijskiego ECM, z powodzeniem grywa także na organach, ten drugi całkiem niedawno został uznany za najciekawszego, europejskiego bębniarza młodego pokolenia. Czeka nas wieczór definitywnie jazzowy, ale w którą stronę skierowany, zdecydować będzie zapewne temperament Argentynki. Dodajmy, iż dzień po koncercie w Dragonie Exhaust przeniesie się do Gdańska i zagra w ramach wiosennej edycji Jazz Jantar Festival.

Sobota, 12 kwietnia, będzie dniem koncertu podwójnego, a może nawet potrójnego. W Dragonie gościć będą bowiem dwa duety. Ten międzynarodowy stworzą amerykański kontrabasista John Hughes i portugalski trębacz Luis Vicente, ten polski – saksofonista Tomek Gadecki i akustyczny basista Marcin Bożek. Ci pierwsi muzykują w duecie od niedawna, rok temu gościliśmy ich w Poznaniu w ramach kwartetu Gravelshard (z Olafem Ruppem i Vasco Trilla), ci drudzy od prawie dwóch dekad tworzą formację Olbrzym i Kurdupel. Oba spotkania będą miały najprawdopodobniej charakter swobodnie improwizowanego jazzu – w pierwszej sytuacji być może bliskiego wyszukanej kameralistyki, w drugim ognistego free jazzu. Wszyscy bardzo liczą, iż po ekspozycjach duetowych, na scenie zakróluje sklecony „ad hoc” kwartet.

Z kolei 27 kwietnia, w niedzielę, w Poznaniu zagra trio, które współtworzą legendy brytyjskiej sceny free jazz/ free impro – kontrabasista John Edwards, klarnecista i gitarzysta Alex Ward. Towarzyszyć im będzie kanadyjski perkusista Mike Gennaro. Panowie w tym składzie nigdy jeszcze nie grali, ale i tak spodziewać się możemy samych smakołyków – ekspresyjnego free jazzu, swobodnej kameralistyki, a także post-rockowej ekspresji, w momentach, gdy Ward przesiadać się będzie na gitarę elektryczną. Muzycy planują trasę koncertową po Niemczech i Polsce. Do tej pory zabukowali dwa terminy za naszą zachodnią granicą (odpowiednio 25 i 26 kwietnia), koncert poznański oraz łódzki (ten przypadnie na dzień 28 kwietnia).

Zapraszamy na wszystkie koncerty!

 

4 marca, wtorek

José Lencastre – saksofon altowy, Michał Wróblewski – saksofon altowy, Paweł Doskocz – gitara elektryczna

https://joselencastre.bandcamp.com/

https://marecords.bandcamp.com/album/prelude-and-variations-in-db

https://paweldoskocz.bandcamp.com/

 

26 marca, środa

Exhaust: Camila Nebbia – saksofon tenorowy, Kit Downes - fortepian, Andrew Lisle - perkusja

https://camilanebbia.bandcamp.com/

https://kitdownesmusic.bandcamp.com/

https://andrewlisle.bandcamp.com/

 

12 kwietnia, sobota

John Hughes – kontrabas, Luis Vicente - trąbka

https://johnhughesdoublebass.bandcamp.com/album/gravelshard-2

https://multikultiproject.bandcamp.com/album/unnavigable-tributaries

Olbrzym i Kurdupel: Tomek Gadecki – saksofon tenorowy, Marcin Bożek – akustyczna gitara basowa

https://olbrzymikurdupel.bandcamp.com/

https://creativesources.bandcamp.com/album/sadoil

 

27 kwietnia, niedziela

Alex Ward – klarnet, gitara elektryczna, John Edwards - kontrabas, Mike Gennaro - perkusja

https://silversetrecords.bandcamp.com/album/bring-a-book

https://johnedwards.bandcamp.com/

https://alexward.bandcamp.com/


Wszystkie koncerty: Dragon Social Club, Poznań, Zamkowa 3, godzina 20.00

Bilety do kupienia bezpośrednio przed koncertami: gotówka albo blik.




czwartek, 2 listopada 2017

Alex Ward & Mike Gennaro – Bring A Book! Poczytajmy zatem!


Alex Ward, angielski klarnecista i gitarzysta, gości na łamach Trybuny dość regularnie, acz nie za często. Jeśli chcielibyście sobie odświeżyć poprzednie historie, warto zajrzeć choćby tutaj właśnie.

Wspomnienie muzyki Alexa zawsze budzi do życia moje wewnętrzne dysputy dotyczące komponowanych aspektów muzyki improwizowanej. Doskonale pamiętam moment sprzed półtora roku, gdy Ward i kontrabasista Dominic Lash, popijając piwo, dyskutowali o czekającym ich za moment koncercie w duecie, rysując wiele dziwnych symboli na pięciolinii. Szczęśliwie sam koncert okazał się … bardzo swobodną improwizacją. W innych okolicznościach, dla organizacji predefiniowanej improwizacji swojego sekstetu, przygotował dla muzyków … 14 stronicową instrukcję. Muzyka na płycie płonęła emocjami i w niczym nie przypominała grania spod linijki.

Dziś przed nami płyta Alexa w duecie z kanadyjskim perkusistą Mike’em Gennaro, którą z całą stanowczością określić możemy jako swobodną improwizację. Co Panowie ustalili przed samym procesem twórczym nie wiemy, ba, nawet nie chcemy wiedzieć. Efekt bowiem końcowy tak bardzo nas zadowala. A przy okazji, nagranie o którym mówimy jest pierwszorzędną okolicznością do zachwycenia się warsztatem improwizatorskim Warda, zarówno w kontekście drobnego instrumentu dętego, jakim jest klarnet, jak i wybuchowej gitary elektrycznej. A że partner na perkusji okazał się być nie mniej kreatywny, powstała płyta, którą już dziś śmiało możemy rekomendować jako jedną z najlepszych, udostępnionych światu z datą 2017.




Lądujemy w londyńskim Cafe Oto (tu określonym z dodatkowym epitetem Project Space, domniemuję, iż bez udziału publiczności), jest 22 września 2016 roku. Panowie zagrają 55 minut, a swój spektakl zaprezentują w czterech odcinkach z tytułami. Muzyka z tego wydarzenia dostępna jest  – jedynie w wersji elektronicznej - na stronie bandcampowej Mike’a Gennaro (link na końcu tekstu), pod tytułem Bring A Book.

A Strange Message. Alex startuje na klarnecie, a towarzystwo Mike’a akcentują dźwiękowo incydenty na dzwonkach i talerzach. Od początku improwizacja jest dynamiczna, a dźwięki ścielą się gęsto. Klarnet pędzi bardzo szerokim pasmem (dużo eskalacji w wysokim rejestrze), drumming jest aktywny, czujny, w ślad za każdym oddechem partnera. Progresywny free jazz z konwulsyjnym, wręcz dzikim klarnetem. Gdy muzycy świadomie tracą tempo, pozostają równie zadziorni i przekonywujący. W formule wyzwolonej improwizacji (gdzież to zapodziały się notatki przedkoncertowe?!) Ward udowadnia, jak doskonałym jest improwizatorem. 13 minuta przynosi ostre hamowanie narracji – efektem tego piękne, sonorystyczne interludium! Powrót do dynamiki sprzed chwili, jeszcze bardziej podnosi temperaturę tego artystycznego wydarzenia. Finał wybrzmiewa bardzo spokojnie, trwającymi, dronowymi pasażami klarnetowymi, zdobionymi mikrozdarzeniami na zestawie perkusyjnym.

The Zoo Clue. Tym razem gitara z dużym prądem. Spokojne rozeznanie walką. Już na wstępie można usłyszeć, jak szeroka jest paleta artystycznych środków wyrazu po stronie gitarzysty. To szaleństwo gitarowe nie ma posmaku rockowego sensu stricte, ale naleciałości psychodelii lat 60. ubiegłego stulecia słyszy się tu nawet niewprawionym uchem. Jest i punkowy zadzior, a także noise’owa nuta w zaśpiewie – wszystko wszakże na wirtuozerskim poziomie. W 6 minucie muzycy popadają w urokliwą galopadę, by już w 8 minucie przystanąć i delektować się onirycznymi klimatami wprost z rozżarzonych strun (doskonałe!).

Nitshell Trail. Powrót do klarnetu! Rozbujana, ale nieśpieszna melodyka. Bez zbędnej zwłoki artyści ruszają w kolejną podróż, pełną energii i pomysłów na rozwój wolnej improwizacji. Bez wątpliwości, bez niedopowiedzeń, krwisty kawałek free jazzowego mięcha z najwyższej półki (tak napakowanego emocjami klarnetu próżno szukać w gatunku!).

Dancing Sticks. Zgodnie z prawem serii, Ward znów sięga po gitarę. Drumming Gennaro jest stabilny i dość jednorodny, ale za to świetnie stymuluje improwizatorską wyobraźnię partnera. Tu znów doświadczamy gitarowej orgii na tle kompulsywnej pracy perkusisty. Znów krok w pogłos i wątek psychodeliczny, który świetnie podkreśla wartość całej ekspozycji. Tuż potem, jakże błyskotliwe wybrzmienie! Gitarowa uwertura! No i szczypta konstruktywnego hałasu, niczym wisienka na torcie! Ale to jeszcze nie koniec, galopada rusza w najlepsze! Kolejne zejście w oniryzm i enigmatyczność środków wyrazu smakuje nad wyraz wytrawnie i nie drażni podniebienia. Na gryfie prawdziwa eksplozja! Taki Steve Vai już bierze się za dźwiganie pieców Warda! Eskplozywne, wyzwolone ze szponów zapisów kompozytorskich, dzikie zwierze! Oto Alex Ward w pełnej krasie! Finał jest pełen ognia – istotnie fire music! I wielkie brawa dla Gennaro! Rzadko który muzyk potrafi wykrzesać tak wiele emocji z duszy Warda.


****

W uzupełnieniu najnowszych wydawnictw z udziałem Alexa Warda, z pewnością warto sięgnąć po nagranie jego Kwartetu (personalne powiązania z jego Sekstetem, czy też Kwintetem oczywiste). Od wiosny jest z nami płyta Inductance (Copepod Records, tylko wersja elektroniczna). Ward gra tu na obu swoich ulubionych instrumentach, a wspierają go Olie Brice na kontrabasie, Steve Noble na perkusji i Rachel Musson na saksofonie tenorowym. Nagranie nie jest długie (łącznie niespełna 40 minut) i składa się z trzech części tytułowej kompozycji (!) plus tzw. alternative take części 2. Część zasadnicza, choć zawiera nagrania powstałe w trzech różnych okolicznościach nagraniowych (dwa koncerty, jedno studio), jest jednym ciągiem dźwiękowym i przynosi niezbadane pokłady wolnej improwizacji! Widać taki urok tych wardowskich kompozycji.



Płyta Bring a Book jest dostępna w tym miejscu