Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Krzysztof Pabian. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Krzysztof Pabian. Pokaż wszystkie posty

piątek, 18 października 2019

Dan Philips Quartet and Light At Depth!


Recenzja sporządzona na potrzeby portalu polish-jazz i tamże pierwotnie opublikowana some weeks ago.


Amerykański kwartet z polskim akcentem proponuje podróż po zakamarkach swobodnie kreowanego fussion jazzu, udowadniając przy okazji istotnie ważną tezę, iż w muzyce improwizowanej najważniejsza jest dobra komunikacja, poparta odpowiednim poziomem kreatywności artystów.





Nagranie Light At Depth otwiera łagodne intro, budowane przez fortepian i kontrabas traktowany techniką arco. Kolejnym krokiem jest wejście spokojnej gitary, którą wspiera szelest talerzy. Opowieść otwarcia tkana jest niezwykle skrupulatnie, a elementem, który tworzy dramaturgię wydarzeń jest niewątpliwie Pabian i jego kontrabas. Muzyk burzy, narzucająca się mimowolnie po lekturze instrumentarium wykorzystanego na płycie, estetykę typowego fussion jazzu. Pierwszy utwór zdaje się być balladą, która szuka pretekstu do wybuchu emocji. Po 5 minucie repetujący kontrabas i rozgrzewająca się gitarą zaczynają budzić nadzieję na kolejne udane fragmenty płyty. Drugą kompozycję (za nieparzyste odpowiada Philips, za pozostałe cały kwartet i mają one nieco bardziej swobodną formę) otwiera gitara tańcząca z werblem. Syntezator kreśli plamy, kontrabas snuje niebanalny pasaż pizzicato. Muzycy bardzo umiejętnie wchodzą w improwizowany rozgardiasz. Całość smakuje fussion jazzem, niemniej kontrabas i perkusja czynią tu dużo nieoczywistych rzeczy, co podnosi jakość narracji w sposób krytyczny. Dynamika, energia, jakże oświecony kolektywizm! Jakby na podkreślenie słów recenzenta, w 5 minucie muzycy zwinnie wyhamowują i rozlewają się czterema bardzo swobodnymi improwizacjami, które pozostają wszakże ze sobą w bliskich relacjach. Po kilkudziesięciu sekundach znów bardzo kolektywnie łapią dynamikę. Prym wiedzie tu Baker, który wpada w zmysłowy rezonans, podczas gdy gitara i perkusja snują na boku nowy wątek. Brzmienie całości zdaje się być nieco zabrudzone, mało selektywne, co w tym akurat wypadku dodaje niewątpliwego uroku temu specyficznemu fake fussion.

Trzecia kompozycja startuje gitarowo-perkusyjną introdukcją, która szybko wchodzi w stan narracji właściwej dzięki bystrym plamom syntezatora i ciekawej, prowadzonej na froncie ekspozycji kontrabasu. Wszystko nieśpiesznie, stylowo, bardzo swobodnie budowane. Swoim zwyczajem kwartet w mgnieniu oka nabiera dynamiki, a po 5 minucie łapie także zmyślny rytm. Soliści na flankach (Baker i Philips) płyną dość separatywnie, sekcja samym środkiem łapie zaś funkowego dryla! Power quartet z mocą rockowego combo! Czwarty odcinek budzi się spokojnie – perkusyjne intro, plumkająca gitara. Pabian proponuje zwinnym pizzicato bardziej dynamiczną narrację. Rockowy nerw dopada muzyków. Udane momenty Philipsa i Bakera. Po wytłumieniu wszystkie dźwięki zlewają się do jednego, ambientowego strumienia, który zdobiony jest świetnym drummingiem.

W trakcie piątej kompozycji powraca fortepian, traktowany przez Bakera w tradycyjny sposób. Klimat buduje mała gitara i drżące talerze. Krok ku estetyce funk znów zdaje się być dobrym pomysłem. Moc rockowej ekspresji, z jazzem zaszytym pod skarpetkami.  Narracja nabiera wigoru i smaku, co w drugiej jej części potwierdza świetna współpraca kontrabasu i perkusji. Szósta opowieść i znów pulsuje sekcja – tańczą, jak koniki polne na zroszonej łące. Gitara i piano dają rytm, który po niedługim czasie zostaje ciekawie zastopowany. Kolejny stylowy flow tkany bystrym kontrabasem Pabiana. Krok ku dynamice, krok wu wyciszeniu. Na finał fragmentu o bardzo zmiennej akcji, świetne, klasycyzujące solo Bakera po białych i czarnych klawiszach. Po kolejnym wyhamowaniu, w 7 minucie, dla odmiany taneczne solo Pabiana, jakby dla podkreślenia dobrze wykonanej przez niego roboty na całym albumie.  W kompozycji finałowej, mała klamra dramaturgiczna – Pabian powraca ze smyczkiem i buduje wraz z partnerami finałową balladę, która - tu bez zaskoczenia - znów nabiera dynamiki i stylu. Dobra ekspozycja gitary, zadziorna sekcja, ciekawe piano. Ostatnie dźwięki też powstają tu kolektywnie, co dodatkowo podkreśla walor świetnej komunikacji pomiędzy muzykami, od pierwszego dźwięku po finał ostateczny.


Dan Phillips Quartet ‎ Light At Depth (Lizard Breath Records, CD 2019)

Dan Phillips – gitara, Krzysztof Pabian – kontrabas, Bill Harris – perkusja, Jim Baker – fortepian, syntezator.