Sytuacja dramaturgiczna jest następująca – mamy francuskiego kompozytora, dwie wersje utworu Handmade, tworzonego/ wykonywanego za pomocą ruchu rąk okablowanych sprzętem elektronicznym oraz francuską wokalistkę i niemiecki nonet, którzy podejmują się realizacji dzieła w wersji akustycznej.
Jak to często bywa w przypadku muzyki współczesnej, dla
złaknionych wiedzy werbalnej przygotowano szczegółowy opis procesu, szczęśliwe napisany
… ręką kompozytora i zamieszczony na bandcampowej stronie albumu. My, jak
zawsze, skupiamy się na samych dźwiękach.
Najpierw słuchamy kompozycji Handmade 3 w wersji elektronicznej.
Początek przypomina szum wiatru, który hula na zewnątrz, a do nas dociera przez
ledwie co uchylone okno. W potoku narracji zaczynają z czasem pojawiać się drobne
zgrzyty, jakby elektroniczne muśnięcia, a wszystko wokół syczy, skwierczy i
pęcznieje. Droga od masywnego spiętrzenia do filigranowego wyciszenia odbywa
się tu niemal w kilka chwil, których upływ wydaje się niezauważalny. W drugiej
fazie utworu narracja staje się z wolna strumieniem subtelnych, elektronicznych
usterek. Niekiedy przypomina owady stąpające po rozgrzanej patelni, innym razem
mamy wrażenie, że ktoś rozdziera papier, a może to dźwięk dogasającego
pogorzeliska. W drugim utworze tę samą materię kompozytorką bierze na warsztat,
a może wkłada do gardła, the one and only Isabelle Duthoit. Na początku
… nie słyszymy specjalnej różnicy w stosunku do wersji elektronicznej. Z czasem
nasze uszy wypełnia kosmos wokalnych możliwości Francuzki. Artystka mruczy z
samego dna przełyku, ciężko oddycha lub świszczy jak gruźlik, skrzeczy, charczy,
wydaje kocie piski – od mikro zgrzytów po wybuchy prawdziwe zwierzęcej
ekspresji. Pod koniec utworu nawet melodyjnie pośpiewuje, to chyba przejaw autoironii,
potem jeszcze gwiżdże i szeleści, aż w końcu umiera na suchoty. Doprawdy chciałoby
się obu wersji Handmade 3 posłuchać jednocześnie.
Tymczasem na dysku ujawnia się kompozycja Handmade 2,
najpierw w wersji akustycznej. Niepowtarzalny zeitkratzer, to tym razem cztery
instrumenty strunowe, trzy dęte, fortepian i perkusjonalia. Otwarcie lepi się z
drobnych, suchych, ledwie słyszalnych dźwięków szarpanych strun, szeleszczących
dętych i percussion. Owa plejada dobrze zintegrowanych short-cuts
dość sprawnie przepoczwarza się w rozedrgany dron, ale zaskakująco filigranowy
– przypomina dziecięcy kalejdoskop w wersji monochromatycznej. Po niezbyt intensywnym
spiętrzeniu narracja powraca do gry na małe pola. Teraz wydaje się leniwą flautą
mikrobiotycznych prychów i skrzypień. Pojawiają się melodie inicjowane na wydechu,
gaszone na wdechu. Całość nabiera jednak masy, zaczyna groźnie hałasować. Na
finałowej prostej przypomina wielki, rozklekotany pociąg towarowy, który kończy
bieg wyjątkowo precyzyjnym falling down.
Na koniec albumu dostajemy elektroniczną wersję utworu przed
momentem performowanego przez niemiecki nonet. Wracają podmuchy wiatru, jakie
znamy z początku płyty. Ale tu dość szybko stają się burzą z piorunami. Zmyślnie
uformowany masyw górski rozpada się nagle na drobne, zanikające odpryski skalne.
Flow budowany jest teraz jakby do nowa, ale przy użyciu kompulsywnego power
electronics. Najpierw tylko incydentami noise, potem już pełnym
spektrum dźwiękowym. W końcu słyszymy chyba ten sam pociąg towarowy, ale tym razem
napędzany silnikami najnowszej generacji. A może to wielki rój owadów, który
opada nad miastem. Ostatnie frazy tego niebywałego albumu, to mroczny, dość intensywny
ambient, który umiera nagle po zwinnym cięciu skalpelem.
Gilles
Sivilotto/ zeitkratzer / Isabelle Duthoit Handmade (Zeitkratzer Records,
CD 2025). Gilles Sivilotto – kompozycje, handmade electronics (utwory 1
i 4), Isabelle Duthoit – głos (2), zeitkratzer (3): Frank Gratkowski –
klarnety, Hild Sofie Tafjord – rożek francuski, Hilary Jefferey – puzon, Reinhold
Friedl – fortepian, Maurice de Martin – instrumenty perkusyjne, Lisa Marie
Landgraf i Burkhard Schlothauer – skrzypce, Nora Krahl - violincello oraz Ulrich
Phillipp – kontrabas. Czas i miejsce nagrania różne. Cztery utwory, 50 minut.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz