Kolejny bohater ostatniego, spontanicznego festu i jego najnowsza płyta! Trzymamy się jesiennej tradycji na Trybunie i definitywnie nam z tym dobrze!
Brytyjski kontrabasista i gitarzysta, wytrawny improwizator,
ale także kompozytor Dominic Lash, to artysta niewymagający w tym miejscu jakichkolwiek
introdukcji. Z radością prezentujemy jego najnowsze, trzypłytowe dzieło, które zdaje
się podsumowywać artystyczne działania muzyka w perspektywie jego dwudekadowej aktywności
artystycznej. Przekornie muzyk ten zbiór nazywa Tradycje, choć rozumie je nade wszystko jako kontynuacja wątków
historycznych gatunku, które nieustannie towarzyszą jego muzycznej działalności.
Zatem z jednej strony kreatywna kameralistyka, z drugiej free jazz, z trzeciej
muzyka współczesna, komponowana, która bez cienia żenady czerpie ze wszystkiego,
co fonicznie otacza artystę. A zatem Traditions,
to trzy różne płyty, w sumie cztery okoliczności nagraniowe, kwiat brytyjskiej
(także hiszpańskiej i szwajcarskiej) improwizującej socjety i ponad trzy godziny
frapujących dźwięków.
Otwierający album duet Lasha z madryckim saksofonistą Ricardo Tejero, to niemalże klasyka w palecie gatunkowej Brytyjczyka. Choć sięga on tu po gitarę elektryczną, jest wyciszony, kameralnie usposobiony, nastawiony na koherentną wymianę nieinwazyjnych dźwięków. Oczywiście emocji nie brakuje, zwłaszcza w sytuacjach, gdy post-kameralna liryka staje się niespodziewanie soczystym post-jazzem, zabarwionym incydentalnie porcjami niemal post-rockowej psychodelii. Nie mniej muzycy najlepiej czują się tu chyba w formule mrocznej ballady, a estetyka minimalizmu udanie spina ich improwizatorskie wyczyny. Pierwszy album uzupełnia trwająca ponad 24 minuty improwizacja na trzy instrumenty smyczkowe – wiolonczelę, kontrabas i skrzypce. The Imaginary String Trio rysuje tu intrygującą, podszytą nerwem kreacji kameralistykę, która zdaje się być równie śpiewna i rzewna, jak nerwowa i zastawiona konfrontacyjnie.
Drugi album wypełniają kompozycje Tony’ego Oxleya przygotowane
na sekstet, który wykonuje wedle aranżacji Lasha jego autorski … septet. Dobrze
znane z historii gatunku utwory zyskują tu ciekawą interpretację. Notacja kompozytorska
wydaje się dość precyzyjna, wszakże obszar na improwizacje jest przeogromny,
podobnie jak kreatywność indywidualna i zespołowa. Co najbardziej być może intryguje,
muzykom w londyńskim Café Oto udało się uzyskać brzmienie godne pionierskich lat
gatunku, tych jeszcze pod koniec lat 60. ubiegłego stulecia. Cztery długie
utwory nie unikaj tu dłużyzn, ale efekt całości musi cieszyć ucho każdego fana
free impro jazzu. Szczególnie trzeci utwór, który do połowy wydaje się nieco nazbyt
rzewną kameralistyką, po wejściu perkusji zostaje zdominowany przez kreatywny
free jazz, a potem oddany niemal wyłącznie w ręce Marka Wastella, którego perkusyjna
i perkusjonalna, wielominutowa ekspozycja jest najsilniejszym momentem całego
albumu.
Ostatni dysk wypełnia pięćdziesięciominutowe nagranie oktetu
złożonego z instrumentów strunowych, dwóch klarnetów, tyluż gitar elektrycznych,
ale także garści nagrań terenowych, umiejętnie wplatanych w opowieść. Ta niezwykła
podróż zaczyna się od kameralnego szelestu akustycznej orkiestry, który barwi
dialog kontrabasowego smyczka i klarnetu. Mniej więcej w okolicach dziesiątej
minuty strumień narracji zaczyna pęcznieć, sycić się coraz brudniejszymi frazami,
w których rozpoznajemy dźwięki gitar, wzmacniaczy, a także ferment czegoś definitywnie
elektroakustycznego. Flow narasta, by
po kolejnych dziesięciu minutach uformować się w gęsty, hałaśliwy dron, który skrzy
się emocjami i dźwiękowymi niespodziankami. Ów dron pęcznieje przez kolejne kilkanaście
minut, całkowicie zawłaszczając ekosferę nagrania i pojemność naszych receptorów
słuchu. Dopiero po czterdziestej minucie z tego tygla prądu, elektroniki i dogorywającej
akustyki zaczynają wyłaniać się bardziej separatywne frazy. Ostatnie kilka
minut nagrania, to garść zaskoczeń. Najpierw agresywna dyskusja strun i klarnetów,
potem niemal free jazzowe duo kontrabasowego pizzicato i klarnetu. Samo zakończenie, to piękna dronowa agonia.
Dominic Lash Traditions
(Spoonhunt, 3CD 2026).
For Twos and A Three
(CD 1). Ricardo Tejero – saksofon altowy, Dominic Lash – gitara elektryczna. Nagrane
w Cambridge, maj 2023 (utwory 1-4,6-8); The Imaginary String Trio: Bruno
Guastalla – wiolonczela, Dominic Lash – kontrabas oraz Philipp Waschmann –
skrzypce. Nagrane w Oxfordzie, listopad 2025 (utwór 5). Łącznie 64 minuty
Four Compositions for
Septet (CD 2). The Dominic Lash Ensemble plays Tony Oxley: Raph Clarkson –
puzon, Charlotte Keeffe – trąbka, flugelhorn, Dominic Lash – kontrabas,
aranżacje, Andrew Lisle – perkusja, Rachel Musson – saksofon tenorowy, Alex Ward
– gitara elektryczna oraz Mark Wastell – perkusja, elektronika. Nagrane w
Londynie, styczeń 2025. Cztery utwory ,
78 minut.
Construction (CD
3). Consorts: Seth Cooke – cymbal feedback,
Angharad Davies – skrzypce, Dave Fowler – perkusja, Matthew Grigg – gitara elektryczna,
amplifikator, Dominic Lash – kontrabas, feedback gitarowy, nagrania terenowe,
N.O. Moore – gitara elektryczna, Heather Roche – klarnet basowy oraz Alex Ward –
klarnet, amplifikator. Nagrane w Cambridge, grudzień 2024. Jeden utwór, 50
minut.
