Czy stali Czytelnicy tych łamów potrzebują rozszyfrowania skrótów, jakie padły w tytule dzisiejszej opowieści? Ten pierwszy, to oczywiście wielka kanadyjska orkiestra improwizatorów z Quebecu, której losy śledzimy od dnia jej narodzin. A nasza do niej miłość eksplodowała szczególnie, gdy załoganci z Rimouski zagrali kilka lat temu wspaniały koncert na scenie poznańskiego Dragona. DDK, z kolei, to trio bardziej osadzone w estetyce kameralnej, ale z udziałem improwizatorów (szczególnie trębacza), których nazwiska zwykliśmy wymawiać dużymi literami.
Spotkanie osiemnastoosobowej orkiestry i tria, to ich
pierwsze wspólne działanie w wymiarze scenicznym. Jako rzecze albumowe credits,
ta zgraja wspaniałych muzykantów improwizowała wedle wskazań kompozytorskich,
jakie na spotkanie w siedzicie Le GGRIL dotargali panowie DDK. Efekt ich prac,
to ledwie dwa kwadranse, ale dzieje się w nich tak wiele, że można by tym
obdzielić kilka wielopaków edytorskich.
Z kronikarskiego obowiązku dodajmy/ przypomnijmy, iż Diffraction,
to jeden z 50 powodów dla których warto zapamiętać rok 2025. So,
welcome!
Tajemnicze, skupione, dęte i strunowe wydechy pełne mocy i towarzyszące
im wdechy zaskakującej trwogi, a wszystko poprzedzielane ułamkami dudniącej
ciszy. Otwarcie koncertu od razu stawia nasze uszy na baczność i nie pozwala
przegapić najdrobniejszego szczegółu dramaturgicznego. Orkiestra i trio tworzą
tu jedno ciało wyposażone w bardzo bogaty arsenał sił i środków. Niewiele im
trzeba, by zbudować ścianę hałasu, jeszcze mniej, by zmilknąć w bezdennej
ciszy. Zagajenia gitar, westchnienia smyczków, dęte okrzyki tworzą tu imponujący
wir zdarzeń, wszystko wszakże pozostaje pod pełną kontrolą zarówno kompozytorów,
jak i aparatu wykonawczego.
Po kilku minutach zdaje się, że to pianista delikatnie wychodzi
przed szereg i serią stempli z klawiatury nadaje nowy kierunek marszu. Muzyczny
potwór w pozie kameralnego zadęcia szybko nabiera tu wiatru w żagle. W tle
pracują strunowce, pozornie wystudzone, ale gotowe na każde szaleństwo. W okolicach
dziesiątej minuty flow na moment zapada się w onirycznej ciszy. Sygnał
do powrotu na powierzchnię emocji dają strunowce i wysoko podwieszone dęte,
blaszane frazy. Piano wciąż zdaje się stawiać granice, ale reszta załogi intensywnie
kontrapunktuje. Opowieść ma teraz fazę hałasu, a zaraz potem moment dętych wydechów,
wspieranych pieśnią z klawiatury. Zmiana goni zmianę, a słuchacz nawet nie zauważa,
że spektaklowi wybija dwudziesta minuta.
To wtedy orkiestra bierze głęboki oddech i zaczyna szyć nowy
wątek. Monumentalne rozbłyski dętych i pasaże z klawiatury zdają się szyć teraz
więcej dłuższych fraz, przeplatanych plejadami tajemniczych short-cuts. Znów
pojawiają się nanosekundy ciszy i momenty dramaturgicznego zawahania. Muzycy
zaciskają zęby, wpadają w okazjonalne eksplozje, ciągle mając pod kontrolą
każdy dźwięk. W trakcie ostatnich trzech minut czuć już nerwowe wyczekiwanie na
napisy końcowe. Strunowce grają krótkimi, dęte długimi podaniami. Wszędzie panoszą
się okrzyki trwogi.
Le GGRIL &
DDK Diffraction (Circum-Disc/ Tour de Bras, CD 2025)
DDK: Jacques
Demierre – fortepian, kompozycja, Axel Dörner – trąbka, kompozycja oraz Jonas
Kocher – akordeon, kompozycja. GGRIL: Robert Bastien – gitara elektryczna, Rémy
Bélanger de Beauport – wiolonczela, Clarisse Bériault – obój, obiekty, Isabelle
Clermont – harfa elektryczna, Sébastien Côrriveau – klarnet basowy, Olivier
D'Amours – gitara elektryczna, Alexis Gagnier-Michel – wiolonczela, Mathieu
Gosselin – saksofon barytonowy, Jonathan Huard – wibrafon, instrumenty
perkusyjne, Pascal Landry – gitara klasyczna, Antoine Létourneau-Berger - ondes
martenot, instrumenty perkusyjne, Éric Normand – bas elektryczny, Alexandre
Robichaud – trąbka, Gabriel Rochette-Bériau – puzon oraz Catherine
Savard-Massicotte – skrzypce. Nagrane w Desjardins-Telus, Rimouski,
Quebec, październik 2023. Jeden utwór, 30 minut.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz