wtorek, 20 stycznia 2026

Le GGRIL & DDK in Diffraction!


Czy stali Czytelnicy tych łamów potrzebują rozszyfrowania skrótów, jakie padły w tytule dzisiejszej opowieści? Ten pierwszy, to oczywiście wielka kanadyjska orkiestra improwizatorów z Quebecu, której losy śledzimy od dnia jej narodzin. A nasza do niej miłość eksplodowała szczególnie, gdy załoganci z Rimouski zagrali kilka lat temu wspaniały koncert na scenie poznańskiego Dragona. DDK, z kolei, to trio bardziej osadzone w estetyce kameralnej, ale z udziałem improwizatorów (szczególnie trębacza), których nazwiska zwykliśmy wymawiać dużymi literami.

Spotkanie osiemnastoosobowej orkiestry i tria, to ich pierwsze wspólne działanie w wymiarze scenicznym. Jako rzecze albumowe credits, ta zgraja wspaniałych muzykantów improwizowała wedle wskazań kompozytorskich, jakie na spotkanie w siedzicie Le GGRIL dotargali panowie DDK. Efekt ich prac, to ledwie dwa kwadranse, ale dzieje się w nich tak wiele, że można by tym obdzielić kilka wielopaków edytorskich.

Z kronikarskiego obowiązku dodajmy/ przypomnijmy, iż Diffraction, to jeden z 50 powodów dla których warto zapamiętać rok 2025. So, welcome!

  


Tajemnicze, skupione, dęte i strunowe wydechy pełne mocy i towarzyszące im wdechy zaskakującej trwogi, a wszystko poprzedzielane ułamkami dudniącej ciszy. Otwarcie koncertu od razu stawia nasze uszy na baczność i nie pozwala przegapić najdrobniejszego szczegółu dramaturgicznego. Orkiestra i trio tworzą tu jedno ciało wyposażone w bardzo bogaty arsenał sił i środków. Niewiele im trzeba, by zbudować ścianę hałasu, jeszcze mniej, by zmilknąć w bezdennej ciszy. Zagajenia gitar, westchnienia smyczków, dęte okrzyki tworzą tu imponujący wir zdarzeń, wszystko wszakże pozostaje pod pełną kontrolą zarówno kompozytorów, jak i aparatu wykonawczego.

Po kilku minutach zdaje się, że to pianista delikatnie wychodzi przed szereg i serią stempli z klawiatury nadaje nowy kierunek marszu. Muzyczny potwór w pozie kameralnego zadęcia szybko nabiera tu wiatru w żagle. W tle pracują strunowce, pozornie wystudzone, ale gotowe na każde szaleństwo. W okolicach dziesiątej minuty flow na moment zapada się w onirycznej ciszy. Sygnał do powrotu na powierzchnię emocji dają strunowce i wysoko podwieszone dęte, blaszane frazy. Piano wciąż zdaje się stawiać granice, ale reszta załogi intensywnie kontrapunktuje. Opowieść ma teraz fazę hałasu, a zaraz potem moment dętych wydechów, wspieranych pieśnią z klawiatury. Zmiana goni zmianę, a słuchacz nawet nie zauważa, że spektaklowi wybija dwudziesta minuta.

To wtedy orkiestra bierze głęboki oddech i zaczyna szyć nowy wątek. Monumentalne rozbłyski dętych i pasaże z klawiatury zdają się szyć teraz więcej dłuższych fraz, przeplatanych plejadami tajemniczych short-cuts. Znów pojawiają się nanosekundy ciszy i momenty dramaturgicznego zawahania. Muzycy zaciskają zęby, wpadają w okazjonalne eksplozje, ciągle mając pod kontrolą każdy dźwięk. W trakcie ostatnich trzech minut czuć już nerwowe wyczekiwanie na napisy końcowe. Strunowce grają krótkimi, dęte długimi podaniami. Wszędzie panoszą się okrzyki trwogi.

 

Le GGRIL & DDK Diffraction (Circum-Disc/ Tour de Bras, CD 2025)

DDK: Jacques Demierre – fortepian, kompozycja, Axel Dörner – trąbka, kompozycja oraz Jonas Kocher – akordeon, kompozycja. GGRIL: Robert Bastien – gitara elektryczna, Rémy Bélanger de Beauport – wiolonczela, Clarisse Bériault – obój, obiekty, Isabelle Clermont – harfa elektryczna, Sébastien Côrriveau – klarnet basowy, Olivier D'Amours – gitara elektryczna, Alexis Gagnier-Michel – wiolonczela, Mathieu Gosselin – saksofon barytonowy, Jonathan Huard – wibrafon, instrumenty perkusyjne, Pascal Landry – gitara klasyczna, Antoine Létourneau-Berger - ondes martenot, instrumenty perkusyjne, Éric Normand – bas elektryczny, Alexandre Robichaud – trąbka, Gabriel Rochette-Bériau – puzon oraz Catherine Savard-Massicotte – skrzypce. Nagrane w Desjardins-Telus, Rimouski, Quebec, październik 2023. Jeden utwór, 30 minut.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz