wtorek, 17 marca 2026

Pascal Niggenkemper’ Ensemble Tuvalu goes d'une rive à l’autre!


Pascal Niggenkemper, kontrabasista o niemieckich korzeniach, ale francuskiej rezydencji, od pewnego czasu unika estetyki free jazz/ free impro, koncentrując się na zgłębianiu stylistyk, tudzież estetyk, którym trudno przypisać nazwę, a tym bardziej kierunek gatunkowy. Ale to w sumie świetna wiadomość! A dla zapominalskich trop – prawie trzy lata temu Trybuna omawiała sześciopak Pascala z muzyką niezwykle intrygującą, na ogół komponowaną, po części performatywną, okazjonalnie improwizowaną *).

Nowa podróż Pascala wydaje się definitywnie szalona. To krzyk artysty w obronie świata, który umiera, wyartykułowany wielobarwną muzyką, którą buduje akustyczny oktet, dźwiękowa instalacja, wreszcie konglomerat pieśni i poematów z historii dalekiego świata, ubranych w całkiem współczesne szaty.

Bohaterem dramatycznym albumu jest Tuvalu - polinezyjska wyspa na południowym Pacyfiku, w przyrodzie której szczególnie silnie ogniskuje się proces globalnej zmiany klimatu. Przewiduje się, że sztormy, erozja wybrzeża i wzrost poziomu morza sprawią, że w ciągu kilku dekad wyspa stanie się niezamieszkana, a kraj zniknie z mapy świata.

Ensemble Tuvalu, to oktet złożony z dwóch niemal bliźniaczych instrumentalnie kwartetów, a może jednak czterech duetów – kornetu i trąbki, dwóch klarnetów, dwóch akordeonów, wreszcie wiolonczeli i kontrabasu. Każdy z artystów używa też głosu.

Osiem akustycznych instrumentów, to nie jedyne narzędzia pracy muzyków. Wokół nich, w okolicznościach studyjnych, rozwieszono szesnaście kurtyn dźwiękowych, tworzących przestronną instalację wykonaną z metalu i paneli plastikowych, dodatkowo wyposażoną w wzbudzające rezonatory. Muzycy mogą je aktywować za pomocą pedałów, w ten sposób przekształcając brzmienie instrumentów i głosów w osobliwe akustycznie twory o drżącym, trzeszczącym i klekoczącym anturażu.

Album zawiera kompozycje Niggenkempera, które zdają się stanowić ledwie szkice wypełniane treścią poprzez improwizację i interaktywne akcje muzyków. Rzeczonych kompozycji jest jedenaście, a prawie każda z nich ma także swoją warstwę werbalną/ wokalną, skonstruowaną na bazie tradycyjnych tuwalskich pieśni i poematów. Wykonują je poszczególni członkowie zespołu, pochodzący z różnych, bardziej oczywistych rejonów świata (głównie Europy), transponując je na język im ojczysty. W sześciu przypadkach dramaturgię utworu budują instrumentalne improwizacje duetowe, przy czym duet klarnetów występuje w tej roli trzykrotnie. Dodajmy, iż wydawnictwo d'une rive à l’autre składa się z dwóch krążków. Opisanemu wyżej nagraniu studyjnemu (dostępnemu na CD) towarzyszy nagranie koncertowe dostarczone na płycie DVD.

  


Siedemnastoczęściowa opowieść o Tuvalu ma mroczne, nerwowe otwarcie, łagodną, taneczną, post-folkową część środkową i spinający całość dramatyczny, zgiełkliwy, wręcz hałaśliwy, ale także po części taneczny finał. Zanurzymy się w niej po koniuszek nosa i ucha.

Po kilkudziesięciosekundowym, uroczo chaotycznym otwarciu, pełnym sprawiających wrażenie przypadkowych fraz instrumentów i głosów, muzycy uginają kolana i niesieni nisko osadzonymi smyczkami budują mroczny dron, który efektownie eskaluje. Napięcie potęguje także pierwsza ekspozycja głosowa. W trzeciej odsłonie z zastygłej modlitwy wyłania się dziki taniec. Cięte, dźwiękowe riposty i nerwowy wielogłos, to sedno tej opowieści. W kolejnej części napotykamy na chwilę mrocznego uspokojenia – struny drżą, tajemnicze szepty docierają z głębokiego lasu. Aurę kameralnego ambientu rozpraszają rozśpiewane klarnety, zwiastujące nadchodzącą burzę z piorunami.

Piątą opowieść biorą na swoje barki klarnety i akordeony, które kwilą po ptasiemu, komentowane mniej przyjaznymi frazami smyczkowymi. Narracja nabiera teraz podskórnego rytmu, pojawiają się okrzyki i zgrzytanie zębami. W kolejnych dwóch odsłonach muzycy przechodzą definitywnie do lżejszej, bardziej tanecznej, by nie rzec piosenkowej części nasączonej meta folkową estetyką. Po krótkiej introdukcji klarnetów pojawia się śpiew i niemal polirytmiczna taneczność. Łagodność chwili delikatnie kontrapunktują nerwowe akordeony posadowione na backgroundzie.

Począwszy od ósmej opowieści idylla pryska. Najpierw duet akordeonów w szybkiej, jakże emocjonalnej wymianie zdań, potem oktetowa zabawa w pytania i odpowiedzi, okraszona tekstem po japońsku. Kolejna porcje emocji wnosi preparowany duet trąbki i kornetu. Jedenasta opowieść zdaje się być kulminacją hałasu, chaosu i trudnych do opanowania spamów. Szczęśliwie scenę w mgnieniu oka opanowują śpiewacy i tancerze. Rytm jest teraz pokraczny, ale wydaje się nieść szczyptę ukojenia. W opozycji stają jednak dwa kolejne duety – najpierw kameralne, ale strwożone klarnety, potem głośne, zawadiackie cello i bas. Kolejna opowieści jeszcze podnosi temperaturę wydarzenia – struny dygoczą, ktoś krzyczy po niemiecku. Piętnasta opowieść stara się za wszelką cenę koić nerwy długą, teatralną recytacją. Ale emocje nie chcą nas opuścić. Artyści zdają się wyć, krzyczeć, choć brakuje im sił witalnych. Ostatni epizod wystukiwany jest na pudle rezonansowym kontrabasu, szyty dronami, rwanymi frazami, ostatecznie wpada w finałowy afrykański taniec. Śpiew niesie tu nie tylko ludzkie gardło, ale także lekki kornet. Czy końcowa, spokojna recytacja daje nam jakąkolwiek nadzieję?

Po powrocie do rzeczywistości sięgnijcie po obraz i dźwięki z koncertu. Tym razem dwanaście opowieści - tytuły podobne do tych z części studyjnej, ale atmosfera inna. Bardziej rytmiczna, kreowana bez dźwiękowej instalacji, ale kontrapunktowana w wielu momentach intrygująco brzmiącą analogową elektroniką. Publiczność cierpliwie słucha, choć przecież mogłaby się włączyć w ów zawrotny niekiedy taniec.


Pascal Niggenkemper’ Ensemble Tuvalu d'une rive à l’autre (Subran Music, CD/DVD 2026). Ensemble Tuvalu: Ben LaMar Gay - kornet, głos, Louis Laurain - trąbka, głos, Mona Matbou Riahi – klarnet, głos, Joachim Badenhorst – klarnet, głos, Tizia Zimmermann – akordeon, głos, Artemis Vavatsika – akordeon, głos, Elisabeth Coudoux – wiolonczela, głos, Pascal Niggenkemper – kontrabas, głos, kompozycje, instalacja dźwiękowa oraz Jaumes Privat – słowa (w utworze piętnastym). CD nagrane w Südwestrundfun, Baden-Baden, DVD zarejestrowane na żywo w Tollhaus, Karlsruhe – oba wydarzenia w listopadzie 2024. Ścieżka audio - łącznie siedemnaście utworów, 65 minut. Ścieżka video - dwanaście utworów, około 60 minut.

 

*) https://spontaneousmusictribune.blogspot.com/2023/04/pascal-niggenkemper-renaissance-man.html

 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz