Dwudziestego piątego grudnia 2025 roku minęła dwudziesta rocznica śmierci Dereka Baileya. Pisaliśmy o tym na Trybunie, a nawet uczestniczyliśmy w muzycznych odchodach tej rocznicy w londyńskim Cafe Oto, dokładnie w połowie grudnia.
Dziś sięgamy po archiwalne nagrania gitarzysty, które przez
lata chomikowane były na różnych nośnikach fizycznych przez saksofonistę
Tony’ego Bevana. Przekonwertowane na pliki elektroniczne zostały nam
upublicznione – co oczywiste - 25 grudnia ubiegłego roku.
Jeden z utworów na albumie, ten najkrótszy, to list Baileya
zapisany na kasecie i przesłany do Bevana. Muzyk improwizuje na gitarze akustycznej
i opowiada o swoich spostrzeżeniach dotyczących okoliczności współpracy z saksofonistą.
Jak zwykle nie bez jego siarczystego humoru. Wspomina między innymi, iż saksofon
nie jest jego ulubionym instrumentem w kontekście improwizacji duetowej (co na
to Evan Parker?!), ale tym bardziej docenia wkład Bevana w poszerzenie jego doświadczeń
na tym polu. Odsłuchując cały album nie sposób nie zauważyć, iż rzadko który
muzyk był w stanie zmusić Baileya do równie ognistych, soczystych, niekiedy wręcz
free jazzowych improwizacji. Bevan dał radę, co czyni ów archiwalny zbiór
jeszcze ciekawszym. Zapraszamy do środka!
Pierwsze dwie improwizacje trwają dwadzieścia minut i są najmłodszymi
nagraniami w zestawie - pochodzą z jesieni 1999 roku. Gitara akustyczna i saksofon
basowy prowadzą tu intrygujący dialog, chętnie wchodząc w coraz żywsze interakcje.
Brzmienie jest szorstkie, ale na tle całego albumu definitywnie najbardziej
czyste i selektywne. Improwizacje mają swoje istotne zagęszczenia, bywają też psychodelicznie
rozbujane i zaskakująco filigranowe, zwłaszcza w drugim z utworów. Z kolei trzecia
opowieść, to najstarszy fragment płyty (z 1988 roku), zrealizowany przez gitarę
akustyczną i saksofon tenorowy. To rozmarzona impro ballada, która rośnie w
oczach i na etapie finalizacji zionie ogniem. Po tym utworze natrafiamy na niespełna
czterominutowy, kasetowy list Baileya, o który wspominaliśmy chwilę temu.
Pozostałe sześć improwizacji pochodzi w dwóch spotkań artystów,
jakie miały miejsce w roku 1998. W obu przypadkach Bailey używa gitary elektrycznej,
a Bevan saksofonu basowego. Improwizacje toczą się od szemranych, stonowanych introdukcji,
przez rozbudowane, niekiedy intensywne wymiany zdań, aż po kompulsywne, definitywnie
freejazzowe puenty. Brzmienie jest bardziej surowe, incydentalnie wpada w noise,
często kroczy w bardzo żwawym tempie, balansując na graniczy przesteru. Szczególnie
brudno brzmią ostatnie trzy fragmenty. Improwizacje saksofonu basowego zdają
się tu mieć tysiące twarzy, a nowe wątki dramaturgiczne pojawiają się raz na kilkadziesiąt
sekund. Gitara nie stroni od gęsto usianych dźwiękami reakcji za saksofonowe
zaczepki, często wpada w histeryczne uniesienia. Tym, który lansuje tu
permanentny wzrost ekspresji jest Bevan, ale Bailey nie pozostaje mu dłużny. Szczególnie
udanie wypada ostatnia improwizacja, która obok chmury zdrowego hałasu przynosi
też chwile wytchnienia, gdy pomiędzy dynamicznymi, pikantnymi frazami pojawia
się dużo powietrza, niemało melodii i artystycznego dystansu.
Derek
Bailey & Tony Bevan River Monsters (Scatter Archive, DL 2025). Derek
Bailey – gitara elektryczna, akustyczna, głos oraz Tony Bevan – saksofon
tenorowy i basowy. Kolekcja nagrań archiwalnych przekonwertowanych z kaset,
mini dysków i płyt cd-r – zarejestrowanych w Londynie, 1988/1998/1999. Dziesięć improwizacji, 68
minut.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz