wtorek, 26 maja 2026

Evan Parker & Joëlle Léandre during Long Bright Summer!


Życiu recenzenta towarzyszy wiele dylematów. Jednym z nich jest wątpliwość – wielokrotnie w tym miejscu artykułowana – czy nowe nagrania definitywnych legend muzyki improwizowanej wypada w ogóle komentować, a tym bardziej wystawiać jakiekolwiek cenzurki. Wiadomo, że nagrali tysiące wspaniałych albumów, zagrali miliony wstrząsających koncertów. Choćby z tej racji każdy dźwięk przez nich wydawany jesteśmy w stanie wyobrazić sobie jeszcze przed jego zaistnieniem.

Zauważmy wszakże, nie tylko z kronikarskiego obowiązku, iż Evan Parker i Joëlle Léandre wydali w roku ubiegłym nową płytę, która w ich przypadku – mimo, iż grywali razem setki razy – jest bodaj pierwszym zarejestrowanym albumem w duecie. Dodajmy, zdecydowanie udanym, która zabiera nas w podróż, którą świetnie znamy, ale która wciąż potrafi przynosić dużo radości. Choćby z powodu niemal telepatycznej komunikacji pomiędzy artystami. Zatem bez specjalnych ocen, czy uwag, zobaczmy/ posłuchajmy po prostu, co działo się w trakcie letniego koncertu, jaki miał miejsce we Francji prawie trzy lata temu.

 


Francuzka i Brytyjczyk postawili na zwartą opowieść w ośmiu odcinkach. Każdy z nich trwa mniej więcej od sześciu do ośmiu minut i zdaje się być zamkniętą formą. Parker używa swoich ulubionych saksofonów niemalże naprzemiennie, Léandre z kolei nie rozstaje się z kontrabasowym smyczkiem. Jeśli tylko potrafilibyśmy wyrzucić z finalnego miksu oklaski po każdym utworze, które delikatnie naruszają rytuał skupionego spektaklu, nasze szczęście nie miałoby granic.

Otwarcie koncertu jest dość kameralne, zaskakująco mroczne. Smyczek drży na strunach kontrabasu, saksofon tenorowy parska post-dźwiękami. Opowieść leniwie rozwija się, nabiera z czasem nawet tanecznego rytmu. W drugim utworze Evan sięga po sopran i snuje unikatowe melodie. Z kolei Joëlle preparuje instrument i definitywnie szuka zwady. I tu puentą jest drobna eskalacja. Kolejne utwory stawiają na minimalistyczne introdukcje, szyte na ogół strzępami fraz, czy dźwięków. Tenor raczy nas swoją obecnością w utworach nieparzystych, sopran w parzystych. Z czasem w każdej improwizacji zaczynają pojawiać się wystudzone inteludia, która stają się okazją do wzięcia głębszego oddechu, zapewne po obu stronach sceny. To, co najciekawsze muzycy serwują nam w szóstej i siódmej odsłonie. Wbrew regule, Parker dwa razy pod rząd sięga teraz po sopran, co więcej, w każdym przypadku buduje efektowną, cyrkulacyjną opowieść, która dynamizuje akcję dramatu w stopniu niespotykanym w trakcie poprzednich utworów. Finałowa improwizacja także przynosi nowy element. Jest  nim głos kontrabasistki, który prowadzi narrację w takim samym stopniu jak smyczek kontrabasu i saksofon tenorowy. Artyści nastawieni są zdecydowanie łobuzersko. Szarpią struny, znów oddychają cyrkulacyjnie. Nie podchodźcie do nich zbyt blisko!

 

Evan Parker & Joëlle Léandre Long Bright Summer (Rouge Art, CD 2025). Joëlle Léandre – kontrabas oraz Evan Parker – saksofon tenorowy, sopranowy. Nagrane w Le Chaix du domaine "Les Davids", Viens, Francja, sierpień 2023. Osiem improwizacji, 55 minut.

 

 

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz