wtorek, 16 czerwca 2026

Mayas & Denley on 19 January 2025!


Artystyczne losy niemieckiej pianistki Magdy Mayas oraz australijskiego saksofonisty i flecisty Jima Denleya śledzimy na tych łamach od zarania dziejów. I to zarówno w działaniach wspólnym, jak i tych osobnych. Jako duet Magda i Jim pracują razem od kilkunastu lat, znamy doskonale ich obie płyty wydane w nowojorskim Relative Pitch. Choć miejsca ich stałych rezydencji dzielą tysiące kilometrów, gdy tylko spotykają się, natychmiast wspólnie muzykują.

Przed nami ich spotkanie ze stycznia ubiegłego roku, które dostarcza - jedynie w wersji digitalnej – wydawnictwo Red Raw z Australii. Koncert trwa niewiele ponad dwa kwadranse, warto zatem skupić się nad każdym dźwiękiem.

  


Początek koncertu tworzą skromne, ledwie uformowane frazy matowo brzmiącego klawinetu i podmuchy z tuby dęciaka, doposażone klekotem dysz. Dźwięki lepią się do siebie jak małe stwory w tańcu godowym. Całość zdaje się mieć delikatny posmak ethno, jakby muzycy odbywali spacer po złowrogim lesie, za każdym drzewem którego czai się niespodzianka.

Ich opowieść od czasu do czasu nabiera pewnej intensywności, bywa wszakże równie często minimalistyczna, post-melodyjna, a nawet medytacyjna. Sporo dźwięków wydaje się bardzo tajemniczych, jakbyśmy nie do końca znali pełne instrumentarium Magdy i Jima. Trochę brakuje nam przekazu wizyjnego z ich koncertu. Niekiedy artyści toczą się niemal tanecznym krokiem, szukają melodii i marzą o dalekich podróżach. Magda w przestrzeni inside piano budzi niepokój, jest w stanie odnaleźć każdy dźwięk, z kolei na klawiaturze snuje martwe melodie, które ewokują egzystencjalne refleksje. Jim zdaje się pracować niekiedy na kilku instrumentach jednocześnie, a frazy saksofonu i fletu zlewają się w jedną tajemniczą strugę fonii.

W połowie koncertu Magda podaje melodię z klawiatury, a Jim tańczy wokół niej, niczym groźny wąż boa i śle pociągłe, nisko osadzone drony. Gdy Magda preparuje struny, Jim staje na palcach i kompulsywnie podryguje. Po dwudziestej minucie następuję antrakt fonii osadzonych wyjątkowo blisko ciszy. Najpiękniejszy moment koncertu skutkuje niespodziewanie dużą dawką emocji – klawinet zaczyna tańczyć, a flet kłębić się w konwulsjach. Chwilę potem Magda przechodzi w stan lewitacji, z kolei Jim pomrukuje niczym groźny zwierz.

Zakończenie koncertu tkane jest z drobiazgów, okazjonalnie dość melodyjnych, bardzo filigranowych. Jakby muzycy odnajdywali ulubioną melodię z dzieciństwa.

 

Magda Mayas & Jim Denley 19 January 2025 (Red Raw, DL 2026). Magda Mayas – fortepian preparowany, klawinet oraz Jim Denley – flet, saksofon. Nagrane na żywo w Australii (?), styczeń 2025. Jedna improwizacja, 32 minut.



 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz