Susana Santos Silva i Vasco Trilla spotkali się pewnego jesiennego wieczoru w Barcelonie i postanowili pomuzykować. Ona przyniosła trąbkę i być może garść dodatkowych przedmiotów (tu nie mamy pewności), on swój bazowy small drum kit i zapewne słynną, magiczną walizkę z urządzeniami do wydawania dziwnych dźwięków.
Okoliczności studyjne miejsca zwanego La Isla dawały im pełne spektrum brzmieniowych możliwości. Oni wszakże
wybrali aurę tajemniczości, szorstkiego, matowego sounds i fundamentalną wolę zaprzeczenia temu, co w warstwie
fonicznej może przynieść zetknięcie prostego instrumentu dętego blaszanego oraz
armii przedmiotów i obiektów post-perkusjonalnych.
Susana i Vasco formują swój dramat w dwóch prawie dwudziestominutowych
aktach. Oba mają formę dronowych strumieniu multifonii, w strukturze których
nie zawsze jesteśmy w stanie odseparować frazy trąbki od tego, co pichci
perkusjonalista. Początek pierwszego aktu lepi się z szumów i szmerów, które powstawać
mogą zarówno na werblu, jak pod naciskiem wentyli. Struga fonii jest tu jednym,
żyworodnym stworem, który kąsa każdą frazą. Całość jest mroczna, ale niekiedy dość
oniryczna, budowana z majestatem celebracji każdego oddechu. Z czasem akcje
trąbki stają się odrobinę bardziej linearne i płyną nad powłoką multi-percussion. W połowie utworu muzycy
sugerują nowe wątki. Jest szczypta dętej melodii, słyszymy też coś, co brzmi
jak cytra. Finałowa faza pierwszej improwizacja grana jest na wielkim wydechu,
zawiera też drobne, solowe interludium Susany, skomentowane głęboko matowym,
dochodzącym wprost z piwnicy small
drummingiem. Na ostatniej prostej wieją wielkie wiatry, zarówno z trąbki,
jak i zapewne gumowej rurki przytkniętej do glazury werbla.
Aura otwarcia drugiej improwizacji wydaje się cokolwiek nerwowa.
Trąbka prycha, werbel drży pod naciskiem łokcia, szumi wiatr, a okolica zdaje się
być nieprzychylna romantycznym spacerom po zmroku. Wszystko trzeszczy, bulgocze,
terkocze i stuka. Wokół wiją się strumienie śpiewnego rezonansu. W tym zaskakującym,
niemal industrialnym tyglu zdarzeń słyszymy nagle dźwięk fletu. Ale to pewnie złudzenie
foniczne. W środkowej fazie improwizacja zdaje się kołysać od progu ciszy do
przednówka hałasu. Muzycy głęboko oddychają, dobywają dźwięki niczym z głębin afrykańskiego
buszu. Tymczasem Vasco realizuje krótki rytuał wyniesienia, a Susana po chwili
odpoczynku inauguruje strugę trębackich preparacji. Opowieść nabiera teraz bardziej
zwartej formy – akcji trąbki towarzyszy ekspozycja
drummingowa. Emocje rosną, do gry wchodzą
robaczki tańczące na werblu, a tembr trąbki
unosi się coraz wyżej. Po efektownej, niemal hydraulicznej kulminacji improwizacja przygasa zdobiona piękną, pożegnalną
melodią blaszaka i tajemniczym, onirycznym tłem przypominającym brzmienie instrumentu
klawiszowego nasyconego odrobiną prądu.
Susana Santos Silva & Vasco Trilla Mushin (Defkaz Records, LP 2026). Susana Santos Silva - trąbka oraz
Vasco Trilla – instrumenty perkusyjne. Nagrane w La Isla, Barcelona, wrzesień 2024. Dwie improwizacje, 39 minut.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz