Lipcowe, piątkowe popołudnie zdecydowanie warto spędzić na Półwyspie Iberyjskim. Na spotkanie z post-jazzową, dość swobodną improwizacją zaprasza katalońska pianistka Clara Lai, która znamy z kilku intrygujących albumów pochodzących z tego pięknego rejonu świata, a którą mieliśmy okazję gościć w naszych skromnych, spontanicznych progach jesienią ubiegłego roku.
Najpierw pochylimy nad kwartetem, który garściami czerpie z estetyki
muzyki fussion (przy okazji dobrze kojarzy się z debiutancką płytą …
Return to Forever sprzed ponad pięćdziesięciu lat), potem sięgniemy po trio,
które akustyczne frazy piana i saksofonu obleka warstwą niebanalnej elektroniki.
W roli współtwórców obu albumów prawie wyłącznie nasi dobrzy znajomi. So, welcome to beloved Portugal and
Catalunya!
Abyssal
Plains
Fortepian, także preparowany, elektryczna, delikatnie kwaśna
gitara, post-jazzowy wokal i perkusja, niekiedy dość filigranowa, to podstawowe
komponenty tego definitywnie smakowitego nagrania.
Inauguracja albumu jest żywa, realizowana od pierwszego dźwięku
w pełni kolektywnie. Kilka radosnych, post-jazzowych podskoków, całkiem ekspresyjne
inkrustacje i intrygujące brzmienie gitary, które przypomina uszkodzony syntezator.
Druga opowieść jest dla odmiany mroczna, wystudzona, osnuta ambientem gitary, z
głosem, który bardziej recytuje niż śpiewa. W podobnym klimacie utrzymana jest
piąta część. Z kolei w trzecim utworze artyści zaczynają od fraz preparowanych,
potem działają w podgrupach i stają się zaskakująco nerwowi, ale ostatecznie
lepią w jeden organizm.
Czwarta opowieść trwa tu najdłużej, i to ona sięga po emocje,
które przywołują w pamięci debiutancki album Return To Forever. Kwaśna gitara,
która brzmi jak Hammond, zalotny, delikatnie latynoski wokal. Tu również doświadczamy
soczystych akcji w podgrupach – szczególne brawa dla duetu gitarzysty i wokalistki.
Klimat fussion zdaje się być kontynuowany także w szóstej odsłonie. Siódma
i ósma historia silnie trzymają się jazzowych korzeni – ta pierwsza introdukowana
w trio, rozwinięta w kwartecie, ta druga osadzona na basowym brzmieniu gitary, agresywnym
piano z klawisza i motorycznym groove perkusji. Album domyka mroczna kołysanka
– perkusjonalne świecidełka, inside piano, szept wokalistki i dudnienie
pudła rezonansowego gitary.
Instante
Ten album przynosi nagranie w trio, choć zlepiony został z akustycznego duetu piana i saksofonu oraz elektroniki dogranej w innym czasie i miejscu. Z jednej strony stonowany post-jazz, niekiedy bardzo kameralny, z drugiej porcja nieoczywistej elektroniki, która czasami tylko snuje się wokół akustycznych dźwięków nie zmieniając szyku ich zdania, niekiedy jednak sieje ferment i skutecznie stymuluje dramaturgię improwizacji.
Nagranie zdaje się mieć dwubiegunową dramaturgię. Z jednej
strony rozbudowane, ciche, dość mroczne post-ballady, z drugiej krótkie,
zwarte, nerwowe, nasycone emocjami, niespełna dwuminutowe improwizacje. I to te
drugie budują jakość całego albumu. Warto zatem zanurzyć się szczególnie w utworze
trzecim, piątym i siódmym. Dobrym przykładem tych pierwszych jest utwór
otwarcia, zlepiony z fraz inside piano, delikatnie zarysowanej melodii
dęciaka i snującego się w tle, dość mrocznego ambientu, który na etapie puenty płata
trochę fonicznych figli.
Najciekawszą wszakże opowieścią na płycie jest ta … najdłuższa,
trwająca ponad siedem minut szósta improwizacja. Mroczne echo, oniryczna post-akustyka
tła, a na powierzchni nerwowe, perkusyjne inside piano i pozostająca w kontrze
spłoszona melodia saksofonu. Dramaturgiczny suspens na etapie rozwinięcia i emocjonalny,
zatrwożony finał, przypominający wołanie o pomoc na zagubionej autostradzie,
w zupełnej ciemności.
Clara Lai,
Mariana Dionísio, Norberto Lobo & Vasco Furtado Abyssal Plains
(Profound Whatever, DL 2026). Clara Lai - fortepian, Mariana Dionísio –
głos, Norberto Lobo – gitara elektryczna oraz Vasco Furtado – perkusja. Nagrane
w Estúdios Namouche, Lizbona, marzec 2025. Dziewięć utworów, 38 minut.
Lai/ Lencastre/ Reviriego Instante (Phonogram Unit, CD 2026). Àlex Reviriego - elektronika, Clara Lai - fortepian oraz José Lencastre – saksofon altowy i tenorowy. Nagrane w Louva-a-Deus, Lizbona, maj 2024 (instrumenty akustyczne) oraz Premià de Mar, czerwiec 2024 (elektronika). Osiem utworów, 35 minut.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz