Spotkanie saksofonu tenorowego i perkusji, to klasyczny model free jazzu, zapoczątkowany przez Coltrane’a i Alego dobre sześćdziesiąt lat temu. To proste połącznie dwóch instrumentów akustycznych, mimo upływu lat, wciąż pozostaje inspirujące dla rzeszy młodych (lub jeszcze nie starych) adeptów sztuki improwizacji.
Nagranie wciąż aspirującej Argentynki Camili Nebbi i zaprawianego
w bojach Amerykanina Chrisa Corsano, to kolejny epizod tej nieśmiertelnej sagi.
Bardzo udany, dodajmy na wstępie i bez zbędnej zwłoki przejdźmy do poznania szczegółów.
Album składa się z siedmiu opowieści, z których pięć trwa
ponad dziesięć minut i to właśnie w ich trakcie szczególnie silnie uwypuklają
się zdolności Camili i Chrisa do kreowania dramaturgii. Stylowe otwarcie,
zgrabna kulminacja, zejście w ciszę preparacji i rezonujących śpiewów, wreszcie
soczysta finalizacja, czyniona niekiedy w imponującym tempie.
Z tego schematu narracyjnego wyłamuje się wszakże pierwsza opowieść.
Po melodyjnym, niemal roztańczonym, usłanym tysiącami pomysłów otwarciu muzycy wchodzą
w fazę wymiany ciosów i wyłącznie udanych interakcji, po czym na długie chwile zanurzają
w mrocznej otchłani preparowanych dźwięków. Wieńczą utwór bez ognistej puenty,
czyniąc dzięki temu ów wytłumiony passus równie ważnym elementem całej improwizacji.
Początek drugiej opowieści jest bardzo leniwy. Akcja rozwija się wieloetapowo,
także poprzez fazę melodyjnego rozkołysania. Tu puenta jest pełnokrwista i niepozostawiająca
złudzeń, co do intencji twórców.
Po krótkiej free jazzowej petardzie (nie bez rezonującego interludium),
w odsłonie czwartej artyści krok po kroku budują nowe emocje. Zaczynają od rozkołysanej
ballady, potem klecą post-jazzowe rozwinięcie, a na koniec wzdychają w oparach
dogasającej ciszy. W kolejnym utworze początek stanowią dęte preparacje i błyszczące
talerze. Camila szuka wymyślnych melodii, Chris komentuje to aktywizującym się drummingiem.
W fazie zasadniczej dostajemy soczysty, free jazzowy galop, a na etapie zakończenia
kolejny smakowity poemat talerzowych, rezonujących melodii. Część szósta, poza poznanymi
już walorami nagrania, przynosi także perkusyjne solo, które ewokuje nie
pierwszą tego wieczoru eksplozję fire music. Wreszcie finałowa czterominutówka,
lepiona z perkusjonalnych świecidełek, szumu saksofonowej tuby i radosnego
pogwizdywania. Tak kończy się album, który nie wnosi niczego nowego do historii
gatunku, ale daje niebywałą radość z odsłuchu, szczególnie, gdy weźmie się pod
uwagę warsztat obojga artystów, którzy zdają się być stworzeni do tego typu dzieł
duetowych.
Camila
Nebbia & Chris Corsano Six or Seven Ways Towards Becoming Undone
(The Relative Pitch, CD 2026). Camila Nebbia – saksofon tenorowy oraz
Chris Corsano – perkusja. Nagrane w LowSwing Records, Berlin 2025. Siedem
improwizacji, 63 minuty.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz