piątek, 10 lipca 2026

Gonçalo Almeida in two antic dramas: Independent/ Interdependent & Mistérios Negros!


Gonçalo Almeida, wybitny portugalski kontrabasista, improwizator, kompozytor, człek nieskończonej liczby talentów, nie przestaje zaskakiwać i dostarczać dowodów na tezy postawione w tym zdaniu.

Dziś zaglądamy na dwa jego najnowsze wydawnictwa. Pierwsze, to okazjonalny koncert z grecką wokalistką Saviną Yannatou, doposażony w wyjątkowo zgrabny live processing czyniący z post-akustyki prawdziwe antyczny dramat. Drugie dzieło, to piąte już dokonanie tria The Selva, które w portfolio Portugalczyka stanowi być może jego najprostsze dzieło (sam tak mówi o tej formacji), to jednak nie przestaje dowozić wartościowych wzruszeń artystycznych. Tym razem trio spotykamy w mrocznej dżungli dźwięków, którym niekiedy całkiem blisko do … klasyki brytyjskiego trip-hopu.

 


Independent/ Interdependent

Najpierw jednak Grecja, druga edycja festiwalu Defkaz i duet kontrabasowo-wokalny umieszczony w ogniu jakże żywego live processingu. Improwizowany koncert składa się z czterech części, ale po prawdzie jest niemalże nieprzerwanym ciągiem dźwięków.

Spektakl rodzi się nisko nad ziemią w aurze mrocznego post-baroku – wokalistka recytuje niemal basowym głosem, kontrabasista równie nisko podwiesza smyczek. Swoje czyni także magik od elektroniki sprawiający, iż już po kilku pętlach narracji słyszymy podwójny duet voice & bass. Dodatkowo powstaje syntetyczne tło, które dostarcza mnóstwa filigranowych zdarzeń fonicznych. W drugą fazę koncertu wchodzimy przy wtórze głosu, jaki zdaje się wydobywać z offu i stukania smyczkiem po pudle rezonansowym kontrabasu. W nurcie głównym opowieści pojawia się teraz śpiew, przeplatany nuceniem i wzdychaniem, a także drobne akcje pizzicato. Improwizacja przechodzi ze stanu na poły mobilnej medytacji do serii nerwowych podrygów. Rodzi się coś na kształt rytmu, ale jest on łamany kołem zębatym i dewastowany kreatywnością kontrabasisty. W tle snuje się delikatna dubowa powłoka czegoś definitywnie nieoczywistego. Elektronika dba o emocje, akustyka raczej tłumi je zmyślnymi preparacjami. Na zakończenie tego epizodu śpiewa zarówno wokalistka, jak i rozmarzony smyczek.

Trzecia część koncertu jest najkrótsza i składa się niemal wyłącznie z akcji kontrabasisty, delikatnie wspomaganego chmurą ledwie dostrzegalnej elektroniki. Od szarpania strun po soczyste smagnięcia smyczkiem. Wokalna szadź osadza się na dźwiękach basu dopiero na koniec ekspozycji. Finałowa część koncertu, to spazmy i skomlenia. Nerwowa recytacja, roztańczony smyczek, incydentalne szarpnięcia za struny i uderzania. Początkowo muzycy zdają się stąpać po kruchym lodzie, potem brną jednak przed siebie niczym radzieckie lodołamacze. Groove, wystukiwany puls i śpiew. Elektronika mąci flow, rozmazuje go, ale wydaje się stać na przegranej pozycji. Akustyka tryumfuje do tego stopnia, że strumień live processingu także nabiera melodyki. Wielka multifoniczna orkiestra post-baroku dociera do celu gaszona onirycznymi loopami czegoś, co kiedyś było dźwiękiem akustycznym.

  


Mistérios Negros

Kontrabas, wiolonczela i perkusja/ instrumenty perkusyjne, to podstawowe instrumenty wykorzystywane w formacji The Selva. Ów kameralny punkt wyjścia od samego początku pieczętowany jest porcją elektroniki, która wraz z rozwojem koncepcji artystycznej nabiera coraz większego znaczenia. Dziś podłączona jest pod każdy z instrumentów i zdaje się każdorazowo stawiać trio w nowej rzeczywistości estetycznej, a nawet gatunkowej.

Mroczne Tajemnice składają się z ośmiu opowieści, które trwają od dwóch do prawie dziewięciu minut. Spokojne otwarcie dalekie jest od modus operandi typowego dla string trio. Wszędzie sączy się post-gitarowy ambient, struny rezonują elektroakustyczną poświatą, a na backgroundzie rodzi się swobodny circle drumming. Po kilku minutach pojawia się rytm obleczony smugą kwaśnej psychodelii. Całość przypomina w ostatecznym rozrachunku post-barokową piosenkę otuloną emocjami post-rocka. W drugiej części prosty rytm obecny jest od samego początku, a jego zadaniem jest wyniesienie ku tajemniczym wzgórzom równie prostej melodii, która brzmi bardzo arabsko. Jest w tym jakaś odrobina szaleństwa.

W kolejnych dwóch piosenkach czujemy coraz pokaźniejszy ładunek rockowych emocji. Najpierw nasze skojarzenia płyną w kierunku mniej mrocznych ekspozycji Massive Attack, potem sięgają wręcz noise’owej estetyki, tu niesionej głównie syntetycznie brzmiącą perkusją. Tańczymy w minimalistycznym rytmie, marzymy o dalekich i bezpowrotnych eskapadach. W piątej części moc pozostaje z nami – tłoczymy się w kłębach rockowego misterium, nie bez elementów post-jazzowych, jakie dostarcza kontrabas. Jest dynamika, ekspresja drum’n’bass, wreszcie roztańczone pizzicato.

W szóstym utworze odradza się klimat trip-hopowy. Dubowy beat, zgrzyty i obcierki, ale i liryczna, post-barokowa melodia. W przedostatniej opowieści powraca ambientowe tło, ale na froncie wciąż buzują zdrowe emocje – basowy groove, rzewna melodia cello i zwinny drumming po talerzach. Całość wydaje się ujmująco minimalistyczna i repetytywna. Samo zakończenie płyty jest delikatne – perkusjonalne świecidełka, wiolonczela w post-klasycznej melodyce i kontrabasowe zdobienia, niosące długo oczekiwane ukojenie.


Savina Yannatou, Gonçalo Almeida & Costis Drygianakis Independent/ Interdependent (Defkaz Records, LP/DL 2026). Savina Yannatou – głos, Gonçalo Almeida – kontrabas oraz Costis Drygianakis – sound processing. Nagrane na żywo w trakcie Defkaz Take 2 Festival, Mikri Skini, Thessaloniki, marzec 2025. Pięć utworów, 42 minuty.

The Selva Mistérios Negros (OSSO, LP/DL 2026). Ricardo Jacinto – wiolonczela, elektronika, Gonçalo Almeida – kontrabas, elektronika oraz Pedro Oliveira – instrumenty perkusyjne, elektronika. Nagrane w OSSO studios, luty 2025. Osiem utworów, 41 minut.


 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz