Najwyższy czas zakończyć na tych łamach obchody 70. urodzin Johna Butchera! Przez cały ubiegły rok nieustannie pisaliśmy o tym artyście omawiając jego płyty, zapraszając na koncerty, tudzież relacjonując przebieg licznych festiwali, które świętowały zacny jubileusz saksofonisty.
Z ubiegłorocznych edytorskich żniw zostały nam do omówienia
dwa ostatnie albumy Butchera, oba winylowe, oba dostarczone przez luxemburskie
Ni Vu Ni Connu i zawierające prawie wyłącznie nagrania poczynione jednego dnia
w londyńskim Iklectik niemal dokładnie trzy lata temu. Najpierw kwartet, potem
duety Johna z kolejnymi artystami tworzącymi ów kwartet, tu uzupełnionymi o dwa
duety z pewnym kontrabasistą, który muzykował z Johnem w tym samym miejscu, ale
dwa miesiące wcześniej. Zapraszamy na prawie osiemdziesiąt minut obcowania z
niezwykłymi dźwiękami swobodnej improwizacji w wykonaniu najlepszym z
możliwych.
Unlockings
Anonsowany kwartet stworzyli z Butcherem skrzypaczka Angharad
Davies, perkusista Mark Sanders i obsługujący elektronikę Pat Thomas. Muzycy uformowali
swoją barwną opowieść w cztery epizody, trwające po mniej więcej dziesięć minut
każdy. Otwarcie jest usłane subtelnościami, drobnymi frazami, przypomina grę inicjacyjną
artystów, którzy spotykają się ze sobą po raz pierwszy (co w tym wypadku nie miało
oczywiście miejsca). Coś drży, coś ociera się o siebie, nie brakuje
metalicznego rezonansu, drobnych pisków, subtelnych okaleczeń - akustyka szumi,
elektronika delikatnie skwierczy, a wszystko dość sprawnie zaczyna wchodzić w
interakcje. Narracja chętnie łapie ulotną dynamikę, ale równie chętnie ją
traci. Raz za razem skrzy się drobnymi, preparowanymi incydentami fonicznymi,
które dodają urody każdej fazie nagrania. Tą najbardziej hałaśliwą wydaje się
tu być skrzypaczka, tym najbardziej mrocznym elektronik. Drummer dba o
dynamikę, wystudzony sopran koi emocje. Pierwsza improwizacja dokonuje żywota w
efektownym, dronowym rozlewisku.
Druga część budzi się w onirycznej flaucie, plejadą drobnych,
niemal niesłyszalnych fraz. Ciszę skupienia intrygująco mąci ciepły tembr saksofonu
tenorowego, który tapla się w smudze nieinwazyjnej elektroniki i syczących skrzypiec.
Pojawia się melodia, która udanie niesie się na strudze analogowo brzmiącej syntetyki.
Ta ostatnia przez chwilę zdaje się być nazbyt natarczywa, ale nie trwa to zbyt
długo. Dość specyficznie brzmi też tenor. Opowieść zyskuje z czasem ciekawą
dynamikę, a wieńczy ją niebanalne wzniesienie.
Trzecia improwizacja zdaje się tu być tą najbardziej ekscytującą.
Kolektywne otwarcie, to garść bolesnych fraz skrzypiec i saksofonu, szum z
werbla i plamiąca elektronika. Nerwowy, dżdżysty poranek w oczekiwaniu na
pierwsze promienie słoneczne. Opowieść nabiera intensywności, radości tworzenia,
melodyjności i pięknie eksponuje skrzypce. Potem studzi się i przechodzi do
akcji w podgrupach. Z jednej strony moc melodii, z drugiej mrok
niedopowiedzenia. Narracja nabiera szczególnej urody w fazie finalizacji, która
przybiera formę duetu skrzypiec i saksofonu. What a duo!
Końcowa improwizacja jest najkrótsza, ale być może najbardziej
intensywna. Otwiera ją elektroniczna nawałnica, która inspiruje resztę do
wzmożonej aktywności. Skrzypce sytuują się w pozycji zaczepnej, tenor gotowy
jest do kontrataku, a skłębiona perkusja skłonna nadać całości adekwatny rytm.
Po osiągnięciu szczytu opowieść studzi się wprost w objęcia duetu sax & drums, który oplata oniryczna
porcja elektroniki. Samo zakończenie pełne jest emocji, tajemniczych,
postrzępionych fraz. Ktoś gwiżdże, ktoś podśpiewuje pod nosem.
Lower Marsh
Sekwencję duetowych ekspozycji saksofonisty otwiera
spotkanie z Patem Thomasem i jego wyjątkowo lekką
w tym momencie elektroniką. Muzycy rozpoczynają od wymiany prostych, niemal
melodyjnych komunikatów. Z jednej strony rozanielony sopran, z drugiej …
soczysta maszyna parowa. Dysonans estetyczny jest jednak pozorny, a dźwięki z
obu stron po chwil brzmią niemalże bliźniaczo. Z czasem gra nabiera rumieńców,
a samo zakończenie jest intensywne, niestroniące od brudnych, tłustych
dźwięków.
Dwa kolejne epizody, to spotkania z Johnem Edwardsem.
Kontrabasista pracuje tu w swoim ulubionym trybie arco & pizzicato in one moment. Czasami sięga po jazz, czasami śpiewa
post-barokiem, w każdej chwili gotowy jest na zaskakujące zagranie, a zamysł
dramaturgiczny tradycyjnie ma w jednym palcu. Butcher w pierwszej opowieści
korzysta z saksofonu tenorowego, w drugiej z sopranowego. W pierwszej roli bywa
kompulsywny, w tej drugiej unosi się ku górze, niczym stado przepiórek. Od
łagodnej boleści po melodyjne westchnienia. Tu każdy wariant jest możliwy.
Czwarte spotkanie, to intrygujący dialog z Angharad Davies i
jej skrzypcami. Muzycy zaczynają od szorowania glazury swoich instrumentów, ale
czynią to w bardzo zróżnicowanym tempie. Chętnie płyną dronowymi strugami, równie
chętnie zmysłowo preparują. John wspina się na palce i przez moment nie wiemy,
czy to jeszcze sopran, czy już tenor. Finalizacja jest rozkołysanym, wyjątkowo
pięknym dronem.
Ostatni duet, to Mark Sanders i jego rozbudowane akcesoria perkusyjne.
Początek, to szczoteczkowa aktywność, która łapie świetny kontakt z tenorowymi
post-melodiami. Saksofon ma intrygującą chrypkę, atuty perkusjonalne co najmniej
tysiąc twarzy. Artyści są tu równie urokliwi, gdy biorą głęboki oddech, jak i
wtedy, gdy na ekstremalnym wydechu gaszą wszystkie płomienie tego świata. Obaj
szukają rytmu, obaj prześcigają się w propozycjach nowych rozwiązań. Na sam
koniec idą na szczyt, po czym perfekcyjnie z niego schodzą.
John Butcher in a quartet with Angharad Davies, Mark Sanders
and Pat Thomas Unlockings (Ni Vu Ni
Connu, LP 2024). John Butcher – saksofon tenorowy i sopranowy, Angharad Davies
– skrzypce, Mark Sanders – instrumenty perkusyjne oraz Pat Thomas –
elektronika. Nagrane w Iklectik,
Londyn, kwiecień 2022. Cztery improwizacje, 41 minut
John Butcher in duos with Angharad Davies, John Edwards,
Mark Sanders and Pat Thomas Lower Marsh (Ni Vu Ni Connu, LP 2024). John
Butcher – saksofon tenorowy i sopranowy, John Edwards – kontrabas, Angharad
Davies – skrzypce, Mark Sanders – instrumenty perkusyjne oraz Pat Thomas –
elektronika. Nagrane w Iklectik,
Londyn, kwiecień 2022 (utwory 1, 4 i 5) oraz luty 2022 (utwory 2 i 3). Pięć
improwizacji, 37 minut.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz