Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kit Downes. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kit Downes. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 1 lipca 2025

The Relative Pitch’ spring outfit: Exhaust! Hyperboreal Trio! Cimini! Sanchez!


Lato wystartowało z kopyta, czas zatem najwyższy, by sięgnąć po … wiosenne premiery jakże płodnego The Relative Pitch Records. W kwietniu i maju nowojorski label zrealizował osiem produkcji, z których do wnikliwego omówienia wybieramy cztery. Wszystkie, jak zawsze, dostępne są w poręcznym formacie dysku kompaktowego.

Najpierw na recenzencki warsztat weźmiemy dwa post-jazzowe albumy zrealizowane w składach trzyosobowych, w których wodzirejskie, saksofonowe role pełnią Panie – jedna z Argentyny, druga z Danii. Potem sięgniemy po dwa albumy solowe, bardziej eksperymentalne – tu w roli podmiotu wykonawczego znów Panie – w pierwszej kolejności Amerykanka, potem Argentynka. Duże emocje przed nami, so welcome!



 

Camila Nebbia, Kit Downes & Andrew Lisle Exhaust

Morphine Raum, Berlin 2023: Camila Nebbia – saksofon tenorowy, Kit Downes – fortepian oraz Andrew Lisle – perkusja. Sześć improwizacji, 40 minut.

To trio, konsumujące gorące nazwiska na europejskiej scenie muzyki kreatywnej, gościliśmy w Polsce pod koniec marca. Album, który dociera do nas kilka tygodni później potwierdza wszelkie walory tej trójki. Swoboda działania, mistrzowski warsztat, dobra kontrola emocji, definitywnie zróżnicowane i niebanalne frazowanie. To album, którego nie sposób nie polubić, choć po prawdzie niczego wielkiego nie odkrywa.

Po swobodnym, niezobowiązującym, jakże jazzowym otwarciu, muzycy w drugiej, najdłuższej opowieści odbywają intrygującą drogę od mrocznej ballady do krwistego free jazzu. Droga powrotna wiedzie przez klasycznie brzmiący duet perkusji i piana, a jej koniec znów płynie strugą mrocznej ballady, okraszonej blaskiem rezonujących talerzy. W kolejnej odsłonie ponownie leniwy, mroczny start z Nebbią w roli głównej, która zbiera frazy z samego dna, a po nim jakże intrygujący rozbłysk, niesiony nerwowym, niepowtarzalnym drummingiem Lisle’a. Czwarta opowieść jest filigranowa, lepiona z drobiazgów, ale bodaj najpiękniejsza na całym albumie. W ostatnich dwóch opowieściach odnajdujemy sporo dynamicznych, post-jazzowych, ale i post-klasycznych fraz ubranych w zwinne, niebanalne opowieści. W tej pierwszej bywa bardzo śpiewnie i niekiedy dość łagodnie. W tej drugiej nade wszystko zadziornie, niemal free jazzowo. Improwizacja zaczyna się wprawdzie w katakumbach cool-jazzu, ale kończy na ostatnim piętrze nowojorskiego loftu.



 

Emmeluth, Håker Flaten & Filip Hyperboreal Trio

Northern Studios, Trondheim, Norwegia, maj 2023: Signe Emmeluth – saksofon altowy, Ingebrigt Håker Flaten – kontrabas oraz Axel Filip – perkusja. Siedem improwizacji, 43 minuty.

Kolejne trio także twardo stąpa po post-jazzowym gruncie. Zadziorna, nerwowa, ciągle gotowa do ataku saksofonistka, kontrabasista szyjący raz za razem kolejne pętle ciekawej narracji i wszędobylski perkusista, która pełni tu nie tylko rolę odpowiedzialnego za dynamikę i domykanie wątków. Wartka opowieść nie ma słabych punktów, jakkolwiek wraz z rozwojem sytuacji dramaturgicznej wydaje się zbyt często powielać pomysły i rzadko urozmaicać środki artystycznego wyrazu.

Pierwsza improwizacja konsumuje wszelkie atrybuty, jakimi obdarzyliśmy muzyków w preambule recenzji. Połamany tembr saksofonu, zwinna perkusja i kontrabas, który rządzi i dzieli, ale nie zawłaszcza nadmiernie przestrzeni narracji. A wszystko grane na „k” - kolektywnie, kompulsywnie i koherentnie. W kolejnych opowieściach nie brakuje smaczków, niebanalnych introdukcji, niekiedy prowadzonych indywidualnie. Pod stopą kontrabasu mości się dużo swingu, a w ustach artysty pomrukiwania i drobnego gadulstwa. Muzycy rzadziej pochylają się na drobiazgami i preparują, ale jeśli już to czynią, jak w czwartej opowieści, jest więcej niż dobrze. Szósta improwizacja trwa tu trzynaście minut, ma swoją dramaturgię, ale jest przegadana, nieco przewidywalna, bez błysku kreatywności. Intryguje samo zakończenie płyty. Rodzaj walczyka, może martwego bluesa, która na etapie finalizacji szczęśliwie nabiera wigoru i udanie puentuje cały album.



 

Amy Cimini See You When I Get There

Studio A, UC San Diego, maj 2022: Amy Cimini – altówka. Pięć improwizacji, 36 minut.

Amerykańska altowiolinista zabiera nas tu w niesamowitą podróż. Jako rzecze sieć globalna, Cimini ma niemal ćwierćwiekowe doświadczenie w uprawianiu rockowej psychodelii i świetnie je wykorzystuje w trakcie niedługiego, bystrze unerwionego i bardzo emocjonalnego seta. Pełna rekomendacja!

Pierwsza piosenka trwa ponad jedenaście minut i doskonale wprowadza nas w klimat nagrania. Najpierw parada riffów, które toną po kolana w pogłosie, bo swoje robi tu dobrze sparametryzowana amplifikacja. Narracja w schemacie down and up nasączona jest kwaśnym posmakiem i udekorowana post-rockową ekspresją. Samą zaś puentą … post-barokowe śpiewy. Druga opowieść przypomina delikatne drgania tektoniczne. Smyczek ślizga się po strunach i łapie melodykę. Potem artystka szarpie za struny i szuka post-klasycznej elegancji, wreszcie ucieka w mroczne, pulsujące preparacje. Kolejna odsłona dramatu przypomina śpiewy o mglistym poranku. Post-melodyjne lamenty nabierają tu tajemniczej intensywności, a potem brudu w szprychy. W czwartej historii struny zdają się mieć więcej prądu i delikatnie skwierczą. Tu narracja nabiera intrygującego, perkusjonalnego anturażu i kona w szumie wydychanego powietrza. Ostatni utwór także niesiony jest niebanalną rytmiką. Altówka skacze jak pasikonik po zroszonej deszczem łące. Ta urokliwa, minimalistyczna ballada niesie jednak na plecach mrok i niemal egzystencjalną trwogę. Na ostatniej prostej powracają riffy, które spinają całość dramaturgiczną klamrą.



 

Paula Sanchez Pressure Sensitive

Berno, Szwajcaria, styczeń 2021: Paula Sanchez – wiolonczela, celofan, modulator pierścieniowy. Sześć improwizacji, 31 minut.

Zabawne, że wiolonczela i celofan brzmią po angielsku bardzo podobnie. Ta koincydencja w kontekście albumu Argentynki nie jest chyba przypadkowa. Artystka zabiera nas bowiem na półgodzinną wyprawę, w trakcie której serwuje masywną porcję preparowanych dźwięków, związanych zapewne z pocieraniem strun wiolonczeli celofanem. A na dokładkę drobny modulator. Jest naprawdę groźnie - to eskapada dla wyjątkowo wytrwałych i odpornych słuchaczy. Sam tytuł albumu mówi wszak bardzo wiele.

Intensywny szmer z głębokiej krypty, to pierwsze fonie, jakie docierają do naszych uszu. To dron brudu, kurzu i mechanicznego cierpienia. Smyczek, zapewne do pary z syntetyczną materią, zrywają ze strun wszystkie żywe warstwy – do gołej skóry, rzekłby niewprawiony chirurg. O tych jakże sound-artowych akcjach Pauli powiedzieć, że to preparacje, to jakby nic nie powiedzieć. Może odnieść wrażenie, że każdy dźwięk ma tu kolor krwi. W trzeciej odsłonie to już chyba tylko zgrzyt i pisk. W czwartej opowieści przez moment docierają do nas strzępy żywych, by nie rzec prawdziwych dźwięków wiolonczeli. A może to jedynie efekt zmęczenia receptorów słuchu. Efekt fonicznej grozy buduje także coraz bardziej mroczne echo. W piątej części wydaje się, że artystka przeniosła się do większej przestrzeni. Ale definitywnie industrialne cierpienie trwa bez ustanku. Ostatnia akcja zdaje się wyjątkowo dłużyć. Być może ten bardzo przecież krótki album powinien nieść w sobie choćby źdźbło ratunku. Jakiś dźwięk, który daje nadzieję.

 

 

niedziela, 23 marca 2025

Argentyńsko-brytyjskie trio Exhaust w ramach 71. edycji cyklu koncertowego Spontaneous Live Series


(informacja prasowa)

 

Zapraszamy na koncert muzyki improwizowanej w wykonaniu Camili Nebbi, Kita Downesa i Andrew Lisle’a, który odbędzie sie w poznańskim Dragon Social Club w środę 26 marca.

Ósma dziesiątka cyklu koncertowego odbywającego się pod patronatem Trybuny Muzyki Spontanicznej i Dragon Social Club rozpocznie się w sposób definitywnie spektakularny. Zapraszamy na koncert tria Exhaust. Ta międzynarodowa formacja, to z jednej strony Camila Nebbia, młoda argentyńska saksofonistka, która od wielu miesięcy sieje artystyczny ferment po obu stronach Atlantyku, z drugiej kolejni artyści wciąż jeszcze młodego pokolenia, w tym wypadku z Anglii – pianista Kit Downes i perkusista Andrew Lisle. Ten pierwszy ma w dorobku albumy dla monachijskiego ECM, z powodzeniem grywa także na organach, ten drugi całkiem niedawno został uznany za najciekawszego, europejskiego bębniarza młodego pokolenia, a przy okazji wielokrotnie gościł na dragonowej scenie Małego Domu Kultury.

Czeka nas wieczór definitywnie jazzowy, ale o tym, w którą stronę skierowany, decydować będzie zapewne temperament Argentynki. Dodajmy, iż dzień po koncercie w Dragonie Exhaust przeniesie się do Gdańska i zagra w ramach wiosennej edycji Jazz Jantar Festival.



 

Sami artyści piszą o sobie tymi mniej więcej słowami: Improwizujące trio Exhaust łączy saksofonistkę Camilę Nebbię, pianistę Kita Downesa i perkusistę Andrew Lisle’a w dynamicznej formule jakże spontanicznej kreacji. Ich muzyka rozwija się poprzez eksplorację w czasie rzeczywistym, a każdy występ kształtują głębokie słuchanie i instynktowne reakcje. Potężny głos saksofonu Nebbii napędza zespół intensywnością, podczas gdy Downes skłania się ku surowej bezpośredniości i nieograniczonej ekspresji. Lisle działa zarówno jako katalizator, jak i kotwica, tworząc płynne struktury rytmiczne, które wspierają i napędzają skomplikowaną interakcję tria. Ich muzyka rozwija się się poprzez szerokie spektrum dźwięków, poruszając się między melodyjnym kontrapunktem, a bogato teksturowanymi pejzażami dźwiękowymi, obejmującymi kontrast i ciągłą transformację. Ich pierwszy album „Exhaust” ukaże się w maju 2025 roku nakładem nowojorskiej wytwórni „Relative Pitch”. Zespół koncertuje obecnie w całej Europie, występując na takich festiwalach i w takich miejscach, jak Berlin Jazz Festival, Bimhuis w Amsterdamie, Cafe Oto w Londynie i Jazz Jantar w Gdańsku, o poznańskim Dragon Social Club nie zapominając.

 

Spontaneous Live Series, Vol. 71: Exhaust

26 marca 2025, Poznań, Dragon Social Club, Zamkowa 3, godz. 20.00

 

Camila Nebbia – saksofon tenorowy

Kit Downes – fortepian

Andrew Lisle – perkusja

Bilety dostępne bezpośrednio przed koncertem: gotówka albo blik.

 

https://www.instagram.com/lamujerparecidaami/

https://www.instagram.com/kitdownesmusic

https://www.instagram.com/andrew_lisle

https://camilanebbia.com/

https://www.kitdownesmusic.com/

https://linktr.ee/andrewlisle

 

Biogramy artystów:

Camila Nebbia, pochodząca z Buenos Aires, a mieszkająca w Berlinie, saksofonistka, kompozytorka, improwizatorka, artystka wizualna i kuratorka. Magazyn Jazz.pt opisał ją jako „szczególnie wartościową saksofonistkę naszych czasów”. Ta multidyscyplinarna artystka łączy swoją praktykę muzyczną z tworzeniem i dekompozycją pamięci archiwalnej, eksplorując koncepcje tożsamości, migracji i pamięci.

Jej najnowszy solowy album „una ofrenda a la ausencia” (ofiara nieobecności), wydany przez Relative Pitch Records, został opisany przez NYC Jazz Record jako „definitywnie humanistyczny i osobisty album, zaskakujący pełnym pasji podejściem do jazzu”.

Camila grała z wieloma artystami sceny międzynarodowej, takimi jak Marilyn Crispell, Michael Formanek, Angelica Sanchez, Randy Peterson, Tom Rainey, Patrick Shiroishi, Vinnie Sperrazza, Katt Hernandez, Kenneth Jimenez, Lesley Mok, Susana Santos Silva, Elsa Bergman, kolektyw l’Arfi z Lyonu, Joanna Mattrey, Vincenta Dromowski’ Flow Regulator, Kit Downes, Andrew Lisle, John Hughes i inni.

Współtwórczyni i kuratorka kolektywnej grupy interdyscyplinarnej i serii muzyki improwizowanej „La Jaula se ha vuelto pájaro y se ha volado”, interdyscyplinarnego festiwalu „Guillotina Fest” oraz twórczyni i kuratorka serii koncertów streamingowych o nazwie „The warm of proximity” i „A door in the mountain”. Kuratorka cyklu „Disfigured Rivers” z siedzibą w Berlinie. Camila Nebbia jest wspierana przez D'Addario Woodwinds.

Kit Downes jest laureatem nagrody BBC Jazz Award, nominowanym do Mercury Music Award solowym artystą nagrywającym dla ECM Records. Podróżuje po świecie, grając na pianinie, organach kościelnych i harmonium ze swoimi zespołami („ENEMY”, „Troyka” i „Elt”), a także z takimi artystami jak Squarepusher, Bill Frisell, „Empirical”, Andrew Cyrille, Sofia Jernberg, Benny Greb, Mica Levi i Sam Amidon. Kit wykonuje solowe koncerty na organach piszczałkowych i fortepianie, współpracuje z saksofonistą Tomem Challengerem, wiolonczelistką Lucy Railton, kompozytorką Shivą Feshareki, saksofonistą Benem van Gelderem i z zespołem „ENEMY” (z Petterem Eldhem i Jamesem Maddrenem). Obecnie współpracuje również ze skrzypkiem Aidanem O’Rourke, perkusistą Sebem Rochfordem, kompozytorem Maxem de Wardenerem oraz w trio organowym „Deadeye” z Reinierem Baasem i Jonasem Burgwinkelem. Komponował na zamówienie Cheltenham Music Festival, London Contemporary Orchestra, Biel Organ Festival, Ensemble Klang na ReWire Festival, Scottish Ensemble, Cologne Philharmonie i Wellcome Trust. Występował również w produkcji National Theatre „Network” w latach 2017–2018 z udziałem aktora Bryana Cranstona. Występował jako solista na koncertach organowych w takich miejscach jak Elb Philharmonie w Hamburgu, Katedra w Lozannie, Flagey w Brukseli, Royal Albert Hall w Londynie, a także Southbank Royal Festival Hall, Rochester Jazz Festival (USA), St Olafs Minneapolis (USA), Stavanger Konserthus, Aarhus Philharmonic Musikhuset, Darmstadt Organ Festival, Stuttgart Organ Festival, Laurenskerke w Rotterdamie, Orgelpark w Amsterdamie, Kaiser Wilhelm Memorial Church na Berlin Jazz Festival i BBC Proms, i w wielu innych. Jest stypendystą Royal Academy of Music w Londynie, gdzie studiował i obecnie wykłada. Dwukrotnie zdobył 1. miejsce w rankingu Downbeat’s Critics Poll Rising Star w kategoriach organów i instrumentów klawiszowych, a jego płyty ECM „Obsidian”, „Dreamlife of Debris” i „Vermillion” spotkały się z uznaniem krytyków.

Andrew Lisle, urodzony i wychowany w Northumberland (Wielka Brytania), obecnie mieszkający w Londynie, jest perkusistą i kompozytorem o wielu kierunkach zainteresowań. Jego szybka i wysoce fakturalna gra wypełniona złożonością rytmiczną sprawia, że jest bardzo pożądanym członkiem społeczności kreatywnego jazzu i muzyki improwizowanej. Lisle, artysta na zmianę zarówno napędowy, jak i abstrakcyjny, współpracował z wieloma wiodącymi głosami na brytyjskiej i europejskiej scenie muzyki improwizowanej, w tym: Kit Downes, John Edwards, Alex Ward, Camila Nebbia, Charlotte Keeffe, Tom Challenger, Ab Baars, Rodrigo Amado, John Dikeman, Colin Webster, Dirk Serries i wieloma innymi. Występuje w znanych miejscach, w tym: Cafe Oto i Vortex (Londyn); KM28 (Berlin), Bimhuis (Amsterdam), De Singer (Belgia), Dragon Social Club (Poznań), Galeria Zé Dos Bois (Lizbona); i na takich festival, jak choćby London Jazz Festival, Jazzfest Berlin, Freejazzfestival Saarbrucken, Spontaneous Music Festival (Poznań), Jazz Jantar (Gdańsk). Jego najbardziej aktywne projekty to: Exhaust (feat. Camila Nebbia, Kit Downes), Multi-directional (John Edwards, Kit Downes), KODIAN Trio (Colin Webster, Dirk Serries), Ab Baars/Aaron Lumley/Andrew Lisle i Tom Challenger/Caius Williams/Andrew Lisle.

 

 

niedziela, 23 lutego 2025

Zapraszamy na marcowe i kwietniowe edycje cyklu koncertowego Spontaneous Live Series


(informacja prasowa)

 

Trzynastu improwizatorów z Europy (i nie tylko) zagości w Poznaniu w trakcie czterech marcowych i kwietniowych edycji cyklu koncertowego Spontaneous Live Series, który odbywa się pod patronatem Trybuny Muzyki Spontanicznej i Dragon Social Club już siódmy rok.



Pierwsza z rzeczonych okoliczności będzie miała miejsce we wtorek 4 marca, stanowiąc przy okazji siedemdziesiątą edycję cyklu. Na scenie Dragona pojawi się międzynarodowe trio, które tworzą portugalski saksofonista José Lencastre, czeski saksofonista Michał Wróblewski i polski gitarzysta Paweł Doskocz. Poznański koncert formacji, która wywodzi się z trwającej od dłuższego czasu współpracy obu saksofonistów, będzie elementem większej trasy koncertowej. Po Poznaniu muzycy zagrają także w Łodzi (Ignorantka, 5.03), Wrocławiu (Galeria Toy Piano, 6.03), Katowicach (Komitywa, 7.03), Brnie (Rello, 8.03) oraz Pradze (Punctum, 9.03). W każdym z przypadków czeka nas intrygujące spotkanie dwóch abstrakcyjnie frazujących saksofonów altowych i preparowanej gitary elektrycznej, bez zupełnie w tym wypadku zbędnych konotacji gatunkowych, nakierowane na poszukiwanie niebanalnych zjawisk sonorystycznych. Lencastre i Doskocz grywali już razem w Dragonie, obaj są postaciami świetnie rozpoznawalnymi na europejskiej scenie muzyki improwizowanej. Z kolei Wróblewski, w trakcie wspólnych występów z tą dwójką, będzie mógł nie tylko zaprezentować swój wysoki kunszt improwizatorski, ale także sprawić, by jego rozpoznawalność wyrosła ponad okowy niszowej, awangardowej muzyki Europy Środkowej.

W ostatnią środę marca, dokładnie 26-ego, zapraszamy na koncert kolejnej, międzynarodowej formacji, tym razem wyposażonej w nazwę własną. Trio Exhaust, to z jednej strony Camila Nebbia, młoda argentyńska saksofonistka, która od wielu miesięcy sieje artystyczny ferment po obu stronach Atlantyku, z drugiej kolejni artyści młodego pokolenia, w tym wypadku z Anglii – pianista Kit Downes i perkusista Andrew Lisle. Ten pierwszy ma w dorobku albumy dla monachijskiego ECM, z powodzeniem grywa także na organach, ten drugi całkiem niedawno został uznany za najciekawszego, europejskiego bębniarza młodego pokolenia. Czeka nas wieczór definitywnie jazzowy, ale w którą stronę skierowany, zdecydować będzie zapewne temperament Argentynki. Dodajmy, iż dzień po koncercie w Dragonie Exhaust przeniesie się do Gdańska i zagra w ramach wiosennej edycji Jazz Jantar Festival.

Sobota, 12 kwietnia, będzie dniem koncertu podwójnego, a może nawet potrójnego. W Dragonie gościć będą bowiem dwa duety. Ten międzynarodowy stworzą amerykański kontrabasista John Hughes i portugalski trębacz Luis Vicente, ten polski – saksofonista Tomek Gadecki i akustyczny basista Marcin Bożek. Ci pierwsi muzykują w duecie od niedawna, rok temu gościliśmy ich w Poznaniu w ramach kwartetu Gravelshard (z Olafem Ruppem i Vasco Trilla), ci drudzy od prawie dwóch dekad tworzą formację Olbrzym i Kurdupel. Oba spotkania będą miały najprawdopodobniej charakter swobodnie improwizowanego jazzu – w pierwszej sytuacji być może bliskiego wyszukanej kameralistyki, w drugim ognistego free jazzu. Wszyscy bardzo liczą, iż po ekspozycjach duetowych, na scenie zakróluje sklecony „ad hoc” kwartet.

Z kolei 27 kwietnia, w niedzielę, w Poznaniu zagra trio, które współtworzą legendy brytyjskiej sceny free jazz/ free impro – kontrabasista John Edwards, klarnecista i gitarzysta Alex Ward. Towarzyszyć im będzie kanadyjski perkusista Mike Gennaro. Panowie w tym składzie nigdy jeszcze nie grali, ale i tak spodziewać się możemy samych smakołyków – ekspresyjnego free jazzu, swobodnej kameralistyki, a także post-rockowej ekspresji, w momentach, gdy Ward przesiadać się będzie na gitarę elektryczną. Muzycy planują trasę koncertową po Niemczech i Polsce. Do tej pory zabukowali dwa terminy za naszą zachodnią granicą (odpowiednio 25 i 26 kwietnia), koncert poznański oraz łódzki (ten przypadnie na dzień 28 kwietnia).

Zapraszamy na wszystkie koncerty!

 

4 marca, wtorek

José Lencastre – saksofon altowy, Michał Wróblewski – saksofon altowy, Paweł Doskocz – gitara elektryczna

https://joselencastre.bandcamp.com/

https://marecords.bandcamp.com/album/prelude-and-variations-in-db

https://paweldoskocz.bandcamp.com/

 

26 marca, środa

Exhaust: Camila Nebbia – saksofon tenorowy, Kit Downes - fortepian, Andrew Lisle - perkusja

https://camilanebbia.bandcamp.com/

https://kitdownesmusic.bandcamp.com/

https://andrewlisle.bandcamp.com/

 

12 kwietnia, sobota

John Hughes – kontrabas, Luis Vicente - trąbka

https://johnhughesdoublebass.bandcamp.com/album/gravelshard-2

https://multikultiproject.bandcamp.com/album/unnavigable-tributaries

Olbrzym i Kurdupel: Tomek Gadecki – saksofon tenorowy, Marcin Bożek – akustyczna gitara basowa

https://olbrzymikurdupel.bandcamp.com/

https://creativesources.bandcamp.com/album/sadoil

 

27 kwietnia, niedziela

Alex Ward – klarnet, gitara elektryczna, John Edwards - kontrabas, Mike Gennaro - perkusja

https://silversetrecords.bandcamp.com/album/bring-a-book

https://johnedwards.bandcamp.com/

https://alexward.bandcamp.com/


Wszystkie koncerty: Dragon Social Club, Poznań, Zamkowa 3, godzina 20.00

Bilety do kupienia bezpośrednio przed koncertami: gotówka albo blik.




środa, 11 stycznia 2023

Andrew Lisle, John Edwards i Kit Downes na początek spontanicznego roku w Dragonie!


(informacja prasowa)

 

„Spontaneous Live Series” - cykl koncertów organizowany przez Trybunę Muzyki Spontanicznej i poznański Dragon Social Club rozpoczyna piąty rok życia doprawdy ekscytującą zapowiedzią. Już bowiem w trzecią sobotę stycznia na klubowych deskach zagra brytyjskie trio Andrew Lisle, John Edwards i Kit Downes. W planach są także kolejne koncerty, o których piszemy w dalszej części niniejszej informacji.



Pierwszy spontaniczny koncert roku 2023 będzie zdecydowanie jazzowy! Oczywiście dość swobodnie improwizowany, ale silnie zakorzeniony w bystrych synkopach i niepozbawiony post-swingowych smaczków. Artyści, jacy wystąpią w poznańskim Dragonie 21 stycznia mają w dorobku jeden wspólny album „Multi-Directional”, który stanowi rejestrację ich nagrania z londyńskiego Cafe Oto, z listopada 2020 roku. Jego „wielokierunkowy” tytuł świetnie odzwierciedla to, z jak otwartymi i skorymi do eksperymentów muzykami mamy tu do czynienia. To twórcy prawdziwie wolnego jazzu i takiej to wspaniałej muzyki możemy od nich oczekiwać.

Brytyjskie trio ma zdecydowanie wielopokoleniowy wymiar. Najstarszy z tego grona, 58-letni kontrabasista John Edwards, to legenda europejskiej sceny free jazz/ free impro. To artysta, bez którego trudno sobie wyobrazić wartościowe nagranie gatunku, poczynione w Zjednoczonym Królestwie, a także wiele innych, powstałych już poza jego granicami. Grywał z największymi, najlepszymi, najwspanialszymi improwizatorami współczesnego świata – wymieńmy choćby Evana Parkera, John Butchera, Petera Brötzmanna, Joe McPhee czy Johna Russella. Muzyk otwarty na nowe wzywanie, niebywale kreatywny w procesie improwizacji.

Kit Downes, to pianista, który wkracza w wiek średni, a do tria wnosi doświadczenia niemal main-streamowe. Muzyk w Wielkiej Brytanii nagradzany i hołubiony w jazzowych kategoriach od wielu lat, mający w dorobku solowe albumy dla bastionu europejskiego jazzu środka, czyli monachijskiego ECM Records.

Andrew Lisle, to z kolei muzyk urodzony już w latach 90. ubiegłego stulecia, prawdziwy młody wilk europejskiej sceny free jazzu i swobodnej improwizacji. To artysta posiadający w swoim portfolio nagrodę dla najbardziej obiecującego perkusisty europejskiego jazzu! Lisle gościł w Poznaniu kilkukrotnie, dwa razy występował na Spontaneous Music Festival, jest dostępny na albumach Spontaneous Live Series (edycje 004 i 005). Jest stałym współpracownikiem m.in. Colina Webstera, Dirka Serriesa i Alexa Warda.

Dodajmy, iż poznański koncert tria jest ich jedynym występem w Polsce. Muzycy grają za to dwukrotnie w Berlinie – odpowiednio 20 i 22 stycznia.

 

Spontaneous Live Series, Vol. 37

Andrew Lisle – perkusja, John Edwards – kontrabas, Kit Downes – fortepian

21 stycznia 2023, Dragon Social Club, Poznań, Zamkowa 3, start - godz. 20.00

Bilety są już dostępne https://tiny.pl/wj745

https://rawtonkrecords.bandcamp.com/album/multi-directional

 

*****

Kolejny koncert spontanicznej serii będzie miał miejsce w sobotę 28 stycznia. W Dragonie pojawi się wówczas trójka artystów. Pierwszym z nich będzie amerykański gitarzysta Jon Lipscomb, który promować będzie solowy album, jaki ukazał się w roku ubiegłym nakładem renomowanej stajni The Relative Pitch Records. Album nazywa się „Conscious Without Function” i zawiera sześć swobodnych improwizacji na preparowaną gitarę elektryczną.

Drugi set wieczoru należał będzie do muzyków polskich - pianistki Anny Jędrzejewskiej i perkusisty Piotra Dąbrowskiego. Ci artyści promować będą album „Duet Obustronny”, który ukazał w net-labelu Torf Records ubiegłej jesieni.

Jak to zwykle bywa w trakcie spontanicznych wydarzeń, na koniec wieczoru trójka wymienionych wyżej muzyków zewrze szeregi i zagra dla nas wspólną improwizację.

 

Spontaneous Live Series, Vol. 38

Jon Lipscomb – gitara oraz Anna Jędrzejewska – fortepian i Piotr Dąbrowski – perkusja

28 stycznia 2023, Dragon Social Club, Poznań, Zamkowa 3, start - godz. 20.00

Bilety będą dostępne już wkrótce.

https://relativepitchrecords.bandcamp.com/album/conscious-without-function

https://torfrecords.bandcamp.com/album/duet-obustronny

 

Znane są także daty i personalia muzyków, którzy zagrają w Dragonie w lutym i marcu br., choć nie jest to jeszcze pełna lista wydarzeń zaplanowanych na dwa zimowe miesiące. Zatem wiemy już na pewno, iż w piątek 24 lutego wystąpi międzynarodowe trio związane ze scenę skandynawską: Sture Ericson – saksofony, Håkon Berre – perkusja oraz Margaux Oswald – fortepian, z kolei w sobotę 25 marca belgijskie trio z udziałem barytonistki Hanne De Backer, perkusisty Rafa Vertessena i pianisty Andreasa Brala. O tych oraz kolejnych koncertach Spontaneous Live Series będziemy informować na bieżąco.


 

wtorek, 26 kwietnia 2022

The Raw Tonk Records strikes again! Multi-Directional & Ceramic Soul!


Brytyjski label Raw Tonk Records, dowodzony przez saksofonistę Colina Webstera, obchodzi w tym roku 10-lecie działalności i zgodnie z zapowiedziami regularnie dostarcza nowe wydawnictwa. Jego dokonania śledzimy na bieżąco, zatem jakakolwiek płyta nie zostaje pozostawiona na tych łamach bez zgrabnej laurki.

Jeśli z perspektywy owej zacnej rocznicy mielibyśmy wskazać gatunkowe tropy, jakimi charakteryzują się produkcje RT, to bez ryzyka popełnienia większego błędu moglibyśmy wskazać na free jazz, który lubi rockowe emocje, który nie stroni od brudnego, punkowego brzmienia, który wreszcie nie boi się eksperymentów, ale raczej twardo stąpa po oceanie muzyki improwizowanej.

Piszemy o owych tropach głównie z kontekście dwóch najnowszych albumów Raw Tonk, z których jeden wydany został w marcu, a premiera drugiego przypada na koniec pierwszej dekady maja. Oto bowiem nowe albumy zdają się nie mieścić w konwencji gatunkowej opisanej wyżej. Jedna z nich jest post-gitarowym eksperymentem z Japonii, która w bezmiarze elektroakustycznych preparacji (czy nawet czarów!), stawia retoryczne pytania o źródła pochodzenia dźwięku, wzbudzając przy tym całkiem post-rockowe emocje. Z kolei druga otwiera przed fanami RT bezmiar jazzu, chwilami całkiem blisko posadowionego jego głównego nurtu. Jazzu na światowym poziomie, bardzo nastawionego na improwizację, czasami nad wyraz swobodną, ale z pewnością zgłaszającego aspiracje stania się jednym z elementów corocznego topu całkiem mainstreamowych pism jazzowych.

Jednego wszakże możemy być pewni – wysokiego kunsztu artystycznego i bezwzględnie zdrowych emocji. Zatem zapraszamy do odczytu i odsłuchu! A zaczynamy od jazzu!

 


Andrew Lisle/ John Edwards/ Kit Downes  Multi​-​Directional (CD, 2022)

Cafe Oto, Londyn, listopad 2020 i trio w składzie: Andrew Lisle – perkusja, John Edwards – kontrabas oraz Kit Downes – fortepian. Muzycy przygotowali dla nas cztery długie improwizacje (all tracks by the musicians), łącznie prawie 70 minut.

Muzycy rozpoczynają swoje dźwiękowe podwoje w klimatach open jazzowej gry wstępnej. Spokojny flow fortepianowych klawiszy, ciepły, acz szorstki tembr kontrabasu i od startu aktywny, rozbudzony drumming, który będzie tu (uprzedźmy wypadki!) często kierował rozwojem sytuacji dramaturgicznej. Po kilku minutach muzycy tłumią emocje i przechodzą do fazy chilloutowych pytań i odpowiedzi. Krótkotrwale epizody solowe, garść minimalizmu i pierwsze frazy kontrabasowego smyczka. W drugiej części ponad 20-minutowej improwizacji otwarcia artyści budują bardziej zwartą, dynamiczną ekspozycję. Rośnie tempo, wzmaga się poziom ekspresji. W tej części tym, który najczęściej wychodzi przed szereg jest oczywiście perkusista. To właśnie on kończy utwór dalece subtelnym, szczoteczkowym drummingiem. Druga opowieść zaczyna się minimalistycznymi preparacjami. Wejście w tryb narracji właściwej dzieje się za sprawą smyczka. Wraz z rozwojem dynamiki rośnie też jakość improwizacji, zwłaszcza, gdy kontrabas przechodzi w tryb pizzicato. Muzycy nie gubią wszakże jazzowego sznytu i raz za razem zdobią improwizację synkopowanymi subtelnościami i ciepłym, pełnym akustycznego uroku brzmieniem.

Kolejny odcinek podróży zaczyna się w nieco mroczniejszych zakamarkach sceny. Echo, delikatny klawisz, smyczek i szemrzące talerze - nerwowy, choć powolny flow i intrygujący, rezonujący background. Perkusja i smyczek szukają brudnych fraz, piano zaś w ramach dysonansu stawia na wyjątkowo czyste brzmienie. Oto, jak wytłumiony neo-classic napotyka na post-barokowe westchnienia. Opowieść zdaje się przypominać open jazzową balladę, która nie potrzebuje wiele, by złapać wiatr w żagle i pognać w bezmiar nieskończoności jazzowej improwizacji. Tempo płynie tu z dynamicznych szarpnięć kontrabasisty i energii kinetycznej zestawu perkusyjnego. Narracja wchodzi w fazę kolektywnych, wielopoziomowych improwizacji, formując się w strumień fire music i czyniąc ów fragment być może najlepszym na całej płycie. I jakby nam było mało - efektowne zakończenie spoczywa na barkach rozgrzanego do czerwoności smyczka. W ostatniej improwizacji muzycy od samego początku stawiają na dynamikę i zadziorne frazowanie. Z jazzowym, niemal free jazzowym zębem i całą masą eksplodujących emocji! W fazie wytłumienia serwują nam piękne, smyczkowe preparacje, którym towarzyszy efektowny background piana i perkusji. Każdy z muzyków bardzo swobodnie tu improwizuje, a całość lepi się w bystry, kolektywny splot zdarzeń. Open-minded post-jazz nie stroniący od brzmieniowych subtelności, świetnie skomunikowany i niebywale dynamiczny, to symptomy jakości ostatniej prostej tego nagrania.

 


Riuichi Daijo/ Toshimaru Nakamura  Ceramic Soul (CD, 2022)

Japońskie Ftarri, marzec 2021 i koncertowy duet (zatem bez elementów post-produkcji): Riuichi Daijo – gitara elektryczna oraz Toshimaru Nakamura - no-input mixing board (innymi słowy, dźwiękowy mikser bez danych na wejściu!). Dwie improwizacje, ponad 52 minuty.

Muzycy zapraszają nas do dźwiękowego teatru cudów. Na scenie gitara elektryczna o tysiącu twarzy i cała reszta dźwięków, które powstają wokół niej, generują się same z siebie, wreszcie płyną z kosmosu przestrzeni tworzącej się wokół artystów. Same niespodzianki i kilka naprawdę frapujących sytuacji dramaturgicznych. Na początek faza dźwiękowego robaczkowania – skrobanie, chrobotanie, plamy surowego prądu giętkich strun i echo głuchej przestrzeni. Drobne gitarowe frazy konfrontowane z dronem masy, w mroku niedopowiedzenia, w ciszy nadchodzącej eksplozji. Opowieść pełna jest czupurnej mocy, muzycy skorzy do figlowania, a efekty ich działań nieustannie niebezpieczne. Warstwa pozagitarowa chwilami zdaje się pracować niczym maszyna, swoisty generator dziwnych, fałszywych dźwięków. Całość szybko nabiera posmaku industrialnego, mimo, iż gitarowe pląsy niekiedy wydają się być dość filigranowe. Stół mikserski czasami sprawia wrażenia kreatywnego echa gitary, innym razem zdolny jest przejmować inicjatywę i siać elektroakustyczny popłoch na scenie. Gitara lubi rockowe klimaty, jej interlokutor ceni każdą sytuację foniczną. Narracja dwóch ośrodków dźwiękowych szczególnie dobrze lepi się w postrockowych pasażach, ale także radzi sobie w bardziej nostalgicznych momentach. Zapowiadane niespodzianki dzieją się tu niemal na każdym zakręcie improwizacji. Mikser potrafi brzmieć niczym zmutowane zębem czasu post-elektro, gitarze wystarczy jeden krok do jazzowego frazowania, tudzież pre-noise’owej ekspozycji. Final pierwszego seta kipi od hałasu i post-rockowych emocji.

Początek drugiej improwizacji budowany jest z drobiazgów. Elektroakustyczna poświata szeleści, chrobocze, gitara zaś cedzi każdy dźwięk z wyjątkowym skupieniem. Mikserski stół pracuje tu niczym perpetuum mobile! Z niczego może być tylko coś! Potrafi brzmieć niczym lustrzane odbicie prawdziwej gitary, a nawet jak przesterowany bas. To już prawdziwy festiwal fake sounds - post-rockowe gryzmoły zatopione w nierealnym tle meta elektroniki. Coś najciekawsze, taki melanż dźwiękowy potrafi nabrać dynamiki. Przez moment mamy wrażenie, że grają nam dwie noise rockowe gitary. W połowie tego szaleństwa muzycy zdejmują nogę z gazu i serwują nam małą grę w pytania i odpowiedzi! Potem ścielą scenę szklistą powłoką ambientu i gitarowych sprężeń, tudzież preparacji, a na koniec, tuż po chwili elektroakustycznego rozgardiaszu, proponują nam kojący nerwy, relaksujący hałas zakończenia.