Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Fernando Lamas. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Fernando Lamas. Pokaż wszystkie posty

piątek, 21 lipca 2023

Trinity! Live at Rock Palace!


W królewskim Madrycie, tamtejszym Pałacu Rocka, w marcu ubiegłego roku zebrała się trójka muzykantów – saksofonista Luis Erades, gitarzysta Pablo Rega i perkusista Fernando Lamas. Każdy przybył tu z innej części Hiszpanii, każdy po to, by zagrać ognisty koncert free inspirowany najprzeróżniejszymi gatunkami, nade wszystko zaś wolnym jazzem i jakże swobodnym rockiem. Dokumentacja fonograficzna tamtego spotkania dociera do nas na poręcznym dysku kompaktowym, wydanym w jakże odległym, z perspektywy stolicy największego królestwa Iberii, skromnym, słowiańskim Poznaniu.



 

Z atmosferą koncertu zaprzyjaźniamy się słuchając pomruków barytonu, zgrzytów i hałaśliwych zdobień gitary, wreszcie spokojnego, wyważonego drummingu. Z tego kłębowiska drobnych zdarzeń artyści budują linearną narrację nakierowaną na ekspresję prawdziwie free jazzową. Saksofonista frazuje nad wyraz oryginalnie, w dynamiczną ekspozycję wplata dźwięki preparowane, równie intrygująco brzmi tu gitarzysta, która w jednej pętli narracyjnej zdaje się konsumować wszelkie doświadczenia gatunkowe, wreszcie perkusista, który dba o rytm, pilnuje post-rockowego niemalże szyku pochodu. Już po pięciu minutach muzycy tłumią emocje. Dęciak milknie, gitara szuka ambientu, a werbel i tomy każdej ze swych krawędzi. Powrót saksofonu oznacza tu powolny, ale jakże intensywny potok dźwięków preparowanych ze strony każdego z uczestników spektaklu. Kreują leniwego post-bluesa wystudzonej gitary i nerwowego dęciaka.

Druga improwizacja startuje tu z piskiem opon. Gitarzysta sprzęga na potęgę, saksofonista krzyczy i popiskuje, perkusista uderza gwałtownie w glazurę werbla. Martwa jeszcze dynamika daje tu przestrzeń na kolejne dźwięki z jakże szerokiej palety technik rozszerzonych. Nerwowa perkusja wszakże nie czeka i narzuca stylowe tempo. Rysuje połamany rytm, który sprzyja produkowaniu dźwięków saksofonu i gitary, jakże nieoczywistych w zastanej sytuacji scenicznej. Opowieść robi się gęsta, głośna, czerstwa i dalece rockowa. Po upływie ósmej minuty ów szczebiot emocji gaśnie do poziomu wystudzonych perkusjonalii. Niespokojna cisza, preparowane frazy gitarzysty, być może doposażonego w smyczek. Zaskakujących dźwięków szuka tu także perkusista, a niespokojna, szemrana narracja łyka nowe porcje emocji. Ostateczny sygnał do free jazzowego ataku daje tu wyjątkowo hałaśliwa gitara. Improwizacja wrze!

Trzecią opowieść otwiera perkusista. Kleci dla nas rozbudową i niebanalną ekspozycję solową. Gitara wybudza się spokojnym, jazzowym frazowaniem, z kolei saksofon zuchwale pokrzykuje. Narracja szybko łapie dynamiczny drive, dobrze wsparta na gitarze, która brzmi teraz wyjątkowo basowo. Wszyscy idą tu na szczyt, niesieni post-rytmiczną strukturą narracji, tryskając złymi i dobrymi emocjami jednocześnie.

Czwartą improwizację otwiera dla odmiany gitarzysta. Kreuje minimalistyczny świat dźwiękowych niedopowiedzeń. W tubie saksofonu drobne kłęby dymu, na werblu coś delikatnie trzeszczy. Skromne drony, małe sprzężenia, perkusyjne szczoteczki. Gitara szuka dubowego pogłosu, dęciak cierpi, perkusja drży jak osika. Wszystko zdaje się tu pachnieć pożegnalną balladą. Ale to zasłona dymna! Najpierw samotny saksofon, potem w duecie z perkusją szykują bazę dla finalnej eksplozji. Powrót gitary to prawdziwe trzęsienie ziemi, psychodeliczna burza z piorunami. Rock Palace płonie!

 

Trinity Live at Rock Palace (Multikulti Project/ Spontaneous Music Tribune Series, CD 2023). Luis Erades – saksofon altowy i barytonowy, Pablo Rega – gitara elektryczna oraz Fernando Lamas – perkusja. Nagranie koncertowe, Rock Palace, Madryt, marzec 2022. Cztery improwizacje, 43 minuty.

 

*) uwaga, autor recenzji jest współwydawcą tej płyty!



sobota, 3 czerwca 2023

Lusco-fusco i Trinity - nowości iberyjskiej serii Multikulti Project i Trybuny Muzyki Spontanicznej


(informacja prasowa)

 

Seria wydawnicza Multikulti Project i Trybuny Muzyki Spontanicznej, dedykowana muzyce swobodnie improwizowanej z Półwyspu Iberyjskiego, wchodzi w siódmy rok życia z artystycznym przytupem. Z numerami katalogowymi 029 i 030 dostarcza dwa dyski – jeden z Lizbony, drugi z Barcelony - przepełnione improwizacjami na styku wielu gatunków, zrealizowanymi przez siódemkę artystów, z których każdy ma swój indywidualny i jakże zróżnicowany (także pokoleniowo) dorobek artystyczny, ale też każdy z nich w cyklu „Spontaneous Music Tribune Series” debiutuje!



 

Najpierw przyjrzyjmy się kwartetowi ze stolicy Portugalii, nazwanemu od tytułu swojej debiutanckiej płyty „Lusco-fusco” czyli „Zmierzch”. Tworzą go dwaj weterani muzyki free jazz/ free impro z Lizbony – gitarzysta Jorge Nuno i kontrabasista Hernâni Faustino oraz dwójka prawdziwych, gorących od emocji młokosów - saksofonista Guilherme Rodrigues (niespokrewniony z wiolonczelistą o takim samym imieniu i nazwisku) oraz perkusista Felice Furioso. Improwizacja tej czwórki zdaje się być wyjątkowo skupiona, precyzyjna, a jednocześnie pełna mrocznych emocji, niekiedy dość dalekich od jazzowych fraz. Ciekawie rezonuje tu tembr post-psychodelicznej gitary elektrycznej, frazującej w otoczeniu wyłącznie akustycznych instrumentów. W słynnym lizbońskim studiu Namouche muzykom udało się uzyskać wyjątkowo specyficzne brzmienie, będące także skutkiem faktu, iż kilka dni przed planową sesją nagraniową studio zostało zalane w skutek powodzi. W trakcie nagrania dominowała wilgoć, tajemnicze, intensywne zapachy i specyficzny swąd studyjnego oprzyrządowania.

Jorge’a Nuno znamy z wielu intrygujących bandów portugalskich, grających na skrzyżowaniu muzyki improwizowanej, jazzu i rocka psychodelicznego, takich jak: Signs of the Silhouette, Uivo Zebra (dwa albumy wydane w Bocian Records!), Anthropic Neglect, No Nation Trio czy Voltaic Trio. W bieżącym roku Nuno zadebiutował także z triem Sameer, gdzie towarzyszy mu brazylijski basista Felipe Zenicola i młody perkusista …. Felice Furioso. Dla tego ostatniego „Lusco-fusco”, to jedna z nielicznych płyt w artystycznym dorobku. Z kolei dla Guilherme Rodriguesa, rzeczony album, to fonograficzny debiut. Najbardziej zaś znanym muzykiem kwartetu jest oczywiście kontrabasista Hernâni Faustino, ojciec założyciel i stały członek słynnego RED Trio, bodaj najbardziej rozchwytywany muzyk w stolicy Portugalii i sporej części południowej Europy.

https://multikultiproject.bandcamp.com/album/lusco-fusco

 



Drugi z nowych albumów spontanicznej serii iberyjskiej „Live at Rock Palace” firmuje ekspresyjne trio Trinity związane z kreatywną sceną Barcelony (samo nagranie powstało w Madrycie). Tu także tworzą go muzycy z różnych pokoleń. Młody saksofonista, gitarzysta z dużym dorobkiem, prawdziwa szara eminencja alternatywnej muzyki hiszpańskiej, wreszcie perkusista, muzyk średniego pokolenia ze stosunkowo skromnym portfolio na niwie muzyki improwizowanej, kojarzony częściej ze sceną rockową. W wypadku Trinity sylwetki artystów przybliży nam Maciej Lewenstein, który napisał wyjątkowo zgrabne liner notes.

Luis Erades to jeden z najbardziej nowatorskich saksofonistów na Półwyspie Iberyjskim, bardzo aktywny na barcelońskiej scenie. Sam spotkałem go po raz pierwszy na koncercie cyklu „Nocturna Discordia”, który organizuje Discordian Records i El Pricto, co tydzień od 2014 roku w klubie Soda Acùstic. Luis grał wtedy z super kwintetem - Pol Padrós na trąbce, Javo Garabella na gitarze basowej, Joni Sigil na perkusji i Diego Caicedo na gitarze. Discordian wydał w 2021 roku piękny album z tym nagraniem, łączący free jazz i free punk, ze szczególnie godnymi uwagi liniami gitary elektrycznej Diego i zapierającymi dech w piersiach liniami altowymi Luisa. Niesamowicie świeża i innowacyjna muzyka!

Ten album prezentuje Trinity, majestatyczne trio w składzie Luis Erades na alcie i barytonie, Pablo Rega na gitarze elektrycznej i Fernando Lamas na perkusji. Luis, Pablo i Fernando wznoszą swoją sztukę na nowy poziom artystyczny. Luis prezentuje tu wyjątkowo nowatorskie podejście do gry na saksofonie – tworzy imponujące efekty sonorystyczne i całe mnóstwo tzw. „fałszywych dźwięków”. Można go porównywać tylko z najlepszymi z najlepszych w tej konkurencji: Donem Malfonem, Torbenem Snekkestadem, Albertem Cirera, by wymienić tylko kilku. Pablo tworzy nowatorskie brzmienia gitarowe w tradycji Dereka Baileya i Johna Russella, przypominające jednak także Joe Morrisa i niesamowitą gitarę z Półwyspu Iberyjskiego - Ferrana Fagesa, Diego Caicedo, Luisa Lopesa, Marcelo dos Reisa, czy Abdula Moimême. Dla mnie prawdziwym odkryciem płyty jest Fernando Lamas, mistrz synergii. Trio gra cztery niezwykle ekspresyjne utwory, poczynając od 10-minutowej improwizacji otwarcia, zagranej na barytonie, która doskonale ilustruje koncepcje tria, przywołując skojarzenia z innymi bandami Barcelony – takimi, jak Phicus, Hung Mung, a przede wszystkim Tälveg. Drugi utwór dryfuje bardziej w kierunku free post punka, podczas, gdy kolejny brzmi bardziej jak free jazzowa ballada. „Ode To Marjorie Cameron” kończy tę naprawdę znakomitą płytę, nagraną rzeczywiście w „Rock Palace” w Madrycie.

https://multikultiproject.bandcamp.com/album/live-at-rock-palace