Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Matthias Muche. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Matthias Muche. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 15 września 2026

We Are Spontaneous! 10th SMF 2026 is coming!


We Are Spontaneous! 10th SMF 2026 rusza już za szesnaście dni. Program imprezy wszyscy znamy, nazwiska artystów także, a wszelkie inne szczegóły będziemy na tych łamach jeszcze wielokrotnie przypominać.

Dziś, by wzbudzić nasze kubki smakowe, proponujemy zapoznać się z krótkimi notami biograficznym postaci, jakie odwiedzą Poznań w dniach 1-4 października 2026.

Zapraszamy serdecznie!

  


SAKINA ABDOU

Sakina Abdou jest francuską saksofonistką i flecistką, jedną z najważniejszych postaci współczesnej europejskiej improwizacji. Jej solowy album Goodbye Ground, wydany przez Relative Pitch Records, zdobył uznanie krytyków i został opisany jako manifest jej twórczości. Abdou łączy post ornette’owską melodykę z post coltrane’owską intensywnością, tworząc brzmienie pełne emocji, dramaturgii i ekspresji. Występowała na festiwalach FIMAV, Ottawa Jazz Festival, Jazz à Vienne oraz Météo. Jest członkinią kolektywu Muzzix oraz zespołów Pascal Niggenkemper Quartet, Bruno Angelini Trio oraz Trapeze. Jej twórczość charakteryzuje się odwagą, wielowymiarowością oraz głęboką świadomością historii improwizacji. W 2024 roku wydała album Hammer, Roll and Leaf w trio z Martą Warelis i Tomą Goubandem, a w 2026 roku przygotowuje nowy projekt w Cafe Oto.

LIZ ALLBEE

Liz Allbee jest trębaczką, kompozytorką i performerką pochodzącą z Vermont, mieszkającą w Berlinie. Jej twórczość obejmuje nową muzykę, improwizację, elektroakustykę oraz noise. Allbee tworzy kompozycje kwadrofoniczne i wielofoniczne z wykorzystaniem zmodyfikowanej trąbki, która pozwala na równoległe kanały dźwiękowe. Współpracuje z teatrami, twórcami filmowymi oraz artystami eksperymentalnymi, a jej prace były prezentowane na festiwalach w Europie i USA. Allbee jest ceniona za innowacyjne podejście do instrumentu, łączenie performanse’u z technologią oraz za radykalną ekspresję brzmieniową.

GRAHAM DUNNING

Graham Dunning jest samoukiem, improwizatorem i kompozytorem, znanym jako twórca mechanicznego techno. Jego praca eksploruje dźwięk jako fakturę, barwę i materialność, wykorzystując obiekty domowej produkcji, recyklingowane przedmioty oraz mechaniczne konstrukcje. Dunning tworzy również instalacje dźwiękowe, prace wideo i projekty wizualne, a jego Mechanical Techno Machine stała się jednym z najbardziej rozpoznawalnych eksperymentów na styku muzyki i sztuki. Występował w Europie, USA i Nowej Zelandii, prowadzi warsztaty z sound artu oraz wykłada w Mary Ward Centre w Londynie. Jego twórczość ukazała się w wytwórniach Entr’acte, Seagrave oraz Tombed Visions, a jego podejście do improwizacji łączy technologię, performance i radykalną kreatywność.

JOHN EDWARDS

John Edwards jest legendarnym londyńskim kontrabasistą, którego twórczość zrewolucjonizowała rolę kontrabasu w muzyce improwizowanej. Jego gra charakteryzuje się niezwykłym wachlarzem technik, kreatywnością oraz intensywnością, a krytycy opisują go jako muzyka bez precedensu w historii jazzu. Edwards współpracował z Evanem Parkerem, Roscoe Mitchellem, Derekiem Baileyem, Joe McPhee, Lol Coxhillem, Peterem Brötzmannem oraz wieloma innymi ikonami improwizacji. Jest członkiem zespołów N.E.W. oraz DECOY, a jego koncerty cechuje dramaturgia, spontaniczność i pełna swoboda ekspresji. Jego gra redefiniuje możliwości kontrabasu, zarówno w kontekście solowym, jak i zespołowym.

ADAM FRANKIEWICZ

Adam Frankiewicz jest artystą związanym z Poznaniem, współtwórcą projektu Grupa Etyka Kurpina oraz twórcą minimalistycznej elektroniki opartej na improwizowanych dźwiękach i samplach. Jego muzyka często stanowi odzwierciedlenie codziennych doświadczeń, co sam opisuje słowami: „Komponuję, słuchając nagrań, kaset, ale też tego, co mnie otacza. Chodząc po mieście, wsiadając do taksówki czy będąc w sklepie, cały czas słyszę dźwięki”. Frankiewicz jest również reżyserem teatralnym, prowadzi warsztaty dźwiękowe i pisze scenariusze słuchowisk. Jest właścicielem labelu Pionierska Records, który wydaje wyłącznie ręcznie nagrywane kasety magnetofonowe. Jego praktyka obejmuje także field recording oraz performatywne działania słuchowe, a jako współautor filmu „Conversations with Fuji” eksploruje relacje między dźwiękiem, przestrzenią i ekologią. Jego kasety funkcjonują jako unikatowe obiekty kolekcjonerskie, a sam Frankiewicz współpracował z wieloma twórcami sceny eksperymentalnej w Polsce i w Europie.

MATTHEW GRIGG

Matthew Grigg jest gitarzystą z Bristolu, działającym w obszarze muzyki free i eksperymentalnej. Jego gra opiera się na intuicji, sprzężeniach zwrotnych oraz eksploracji brzmienia, a krytycy opisują ją jako balans między kruchym pięknem a gniewną ekspresją. Grigg współpracował z Colinem Websterem, Angharad Davies, Burkhardem Beinsem, Adamem Bohmanem oraz wieloma improwizatorami europejskimi. Jego twórczość wymyka się kategoryzacji, łącząc noise, abstrakcję i mikrogesty. Jest również grafikiem i organizatorem koncertów, a jego prace wizualne zdobią albumy wielu artystów sceny improwizowanej. Występował w Cafe Oto, Vortex, Hundred Years Gallery, Arnolfini, Black Box oraz na festiwalach Supernormal, Supersonic, New Wave of Jazz i Wyrd Wild West. Jego nagrania ukazały się w Sound Holes, Raw Tonk, New Wave of Jazz, Cardboard Club, tbc editions oraz SpoonHunt. Krytycy opisują jego grę jako eksplorację granic instrumentu, często całkowicie redefiniującą pojęcie gitarowego brzmienia.

SAMUEL HALL

Samuel Hall jest australijskim perkusistą, perkusjonalistą i artystą interdyscyplinarnym mieszkającym w Berlinie. Jego twórczość łączy muzykę elektroakustyczną i akustyczną – wykorzystuje do tego techniki rozszerzone, elektronikę, obiekty oraz preparację perkusji. Hall działa intensywnie na scenie Echtzeitmusik, współpracując z artystami takimi jak Satoko Fujii, Lucio Capece, Emilio Gordoa, Liz Kosack, Tristan Honsinger oraz wieloma innymi. Jego projekty obejmują Ether Drift, Soap Tongues, Trespassing Rooms oraz Sundogs. Jako ilf tworzy eksperymentalną elektronikę opartą na field recordingu oraz technikach postprodukcyjnych. Jego twórczość charakteryzuje się głęboką paletą brzmieniową, interdyscyplinarnością oraz odwagą formalną.

CONSTANTIN HERZOG

Constantin Herzog jest muzykiem z Kolonii, grającym na kontrabasie, gitarze basowej i skrzypcach, poruszającym się między muzyką współczesną, improwizowaną, jazzem oraz muzyką dawną. Jest członkiem zespołów TON, Bassmasse, Multiple Joy(ce) Orchestra, Ensemble Garage, Ensemble Musikfabrik oraz Studio Dan. Jego twórczość charakteryzuje się wszechstronnością i umiejętnością łączenia tradycyjnych technik instrumentalnych z nowymi strategiami improwizacji. Herzog występuje na festiwalach muzyki współczesnej i improwizowanej w Europie, a jego gra jest ceniona za precyzję, kreatywność i głęboką świadomość brzmienia.

CHARLOTTE KEEFFE

Charlotte Keeffe jest brytyjską trębaczką i artystką grającą na flugelhornie, działającą w obszarze swobodnej improwizacji, free jazzu i muzyki abstrakcyjnej. Jej debiutancki album Right Here, Right Now zdobył uznanie krytyków BBC Radio 3, Jazz FM oraz BBC Radio 6. Keeffe współpracowała z Dave’em Douglasem podczas Festival of New Trumpet Music, a także z artystami Discus Music, między innymi Carlą Diratz i Julie Tippetts. Jest członkinią prestiżowego programu Take Five 2022. Jej działalność obejmuje również pracę na rzecz równości w muzyce, jako członkini Women in Jazz Media, oraz występy w London Gay Big Band. Keeffe grała na Glastonbury, Wilderness oraz w Taki Concordia Orchestra Marin Alsop podczas World Economic Forum. Jej twórczość łączy ekspresję, odwagę i społeczne zaangażowanie, a krytycy opisują ją jako dynamiczną i wyjątkową improwizatorkę.

 


STEFAN KEUNE

Stefan Keune jest wybitnym niemieckim saksofonistą, którego styl gry określany jest jako free i radical. Od początku fascynowała go muzyka improwizowana, a klasyczne techniki muzyki współczesnej stanowiły podstawę jego gry. Keune współtworzył Stefan Keune Trio oraz grał w kwartecie z Paulem Lovensem, Johnem Russellem oraz Hansem Schneiderem. Występował z Paulem Lyttonem, Martinem Blume, Achimem Krämerem oraz Damonem Smithem. Jest członkiem King Übü Orchestrü oraz XPACT. Jego twórczość charakteryzuje się intensywnością, precyzją oraz głęboką świadomością formy improwizacji.

ZBIGNIEW KOZERA

Zbigniew Kozera jest wrocławskim kontrabasistą grającym również na marokańskim guimbri. Jego twórczość zakorzeniona jest w spiritualnym jazzie, free jazzie oraz wolnej improwizacji, a w ostatnich latach coraz częściej sięga do tradycji muzyki świata, szczególnie Afryki Północnej i Środkowej. Kozera współtworzy zespoły Into the Roots, Sundogs, Rybicki Kozera, Widma oraz Dominik Strycharski Core. Jego albumy ukazują się w renomowanych, polskich i zagranicznych wytwórniach, takich jak Not Two, Clean Feed, Phonogram Unit oraz Rouge Art. Współpracował z Joëlle Léandre, Nicole Mitchell, Zlatko Kaučičem oraz Tomeką Reid. Jego grę cechuje głęboka pulsacja, organiczna ekspresja oraz umiejętność łączenia tradycji afrykańskich z europejską improwizacją.

JOKE LANZ

Joke Lanz jest turntablistą pochodzącym z Bazylei i mieszkającym w Berlinie, jest pionierem niezależnej sceny elektronicznej oraz artystą crossoverowym. Jego twórczość obejmuje improwizację, muzykę eksperymentalną, noise, performance oraz muzykę konkretną. Lanz jest twórcą projektu Sudden Infant, który po dwudziestu pięciu latach działalności solowej przekształcił się w trio. Współpracował z Christianem Marclayem, Peterem Kowaldem, Lasse Marhaugiem, Mette Rasmussen, Audrey Chen oraz wieloma innymi artystami. Jego praca obejmuje również instalacje, działania performatywne, muzykę teatralną oraz filmową. Lanz jest jednym z najważniejszych turntablistów współczesnej sceny improwizowanej, a jego twórczość odznacza się intensywnością, radykalnością i nieustannym eksperymentem.

DOMINIC LASH

Dominic Lash jest angielskim kontrabasistą i teoretykiem filmu, którego Free Jazz Collective określił jako „exceptional creative musician”. Koncentruje się na muzyce improwizowanej i eksperymentalnej. Występuje w trio Keune Lash Noble oraz w duetach i triach z Angharad Davies, Johnem Butcherem, Emilem Karlsenem, Alexem Wardem i Markiem Sandersem. Lash współpracował z Tonym Conradem, Steve’em Reidem oraz Johnem Russellem, a kompozytorzy Jürg Frey i Éliane Radigue napisali dla niego solowe utwory na kontrabas. Grał w Apartment House, Modern Nature oraz Bozzini Quartet. Jest autorem książek o teorii filmu i prowadzi label Spoonhunt oraz cykl koncertowy Soundhunt. Jego gra łączy precyzję, głęboką świadomość formy oraz otwartość na eksperyment, co czyni go jednym z najważniejszych kontrabasistów współczesnej improwizacji.

STALE LIAVIK SOLBERG

Stale Liavik Solberg jest norweskim improwizatorem, mistrzem kreatywnej perkusji oraz animatorem sceny improwizowanej. Jest współorganizatorem festiwalu Blow Out w Oslo oraz aktywnym uczestnikiem londyńskiej sceny improwizacji, gdzie regularnie występuje z Johnem Butcherem. Solberg gra na własnym zestawie perkusyjnym, który przewozi w niewielkiej walizce, co stało się jego znakiem rozpoznawczym. Jego twórczość charakteryzuje się intensywnością, kreatywnością oraz głęboką świadomością brzmienia.

ANDREW LISLE

Andrew Lisle jest brytyjskim perkusistą młodego pokolenia, jego szybka, teksturalna i złożona rytmicznie gra uczyniła go jednym z najbardziej rozpoznawalnych muzyków improwizujących w Europie. Współpracował z czołowymi postaciami sceny, między innymi z Kitem Downesem, Johnem Edwardsem, Alexem Wardem, Charlotte Keeffe, Ab Baarsem, Rodrigo Amado, Johnem Dikemanem, Colinem Websterem oraz Dirkiem Serriesem. Jego aktywne projekty obejmują Exhaust, Multi Directional, Kodian Trio oraz SNAP. Lisle występuje w najważniejszych europejskich miejscach związanych z improwizacją, takich jak Cafe Oto, Vortex, KM28, Bimhuis czy Galeria Zé Dos Bois, a także na festiwalach Jazzfest Berlin, Freejazzfestival Saarbrücken oraz Jazz Jantar. W jego grze łączą się energia, abstrakcja i niezwykła precyzja, dzięki czemu jest jednym z najbardziej poszukiwanych perkusistów współczesnej improwizacji.

MACIEJ MACIĄGOWSKI

Maciej Maciągowski jest artystą dźwiękowym i producentem związanym z poznańską sceną muzyki eksperymentalnej. Jego twórczość obejmuje współczesną elektronikę, syntezatory modularne oraz improwizację. Wydał solowe materiały w Baba Vanga, Pointless Geometry oraz Glamour, a jego album Urban Balafon zdobył uznanie krytyków sceny eksperymentalnej. Maciągowski występuje w zespołach Bachorze oraz Strętwa, a jego twórczość łączy abstrakcję, rytm, brzmienia inspirowane muzyką świata oraz nowoczesne strategie produkcji dźwięku. Jego praca charakteryzuje się kreatywnością, odwagą i nieustannym poszukiwaniem nowych form brzmieniowych.

ANTONI MICHNIK

Antoni Michnik jest polskim muzykologiem, performerem, improwizatorem i kuratorem, jednym z najbardziej wszechstronnych twórców działających na styku sztuki dźwięku, performance’u i teorii muzyki. Jako badacz zajmuje się historią awangardy, sztuką dźwięku, muzyką eksperymentalną oraz praktykami intermedialnymi. Współtworzył liczne projekty performatywne, instalacje oraz działania site specific, w których łączy refleksję teoretyczną z praktyką artystyczną. Michnik jest autorem tekstów krytycznych, esejów oraz analiz dotyczących współczesnej muzyki i sztuki, publikowanych w czasopismach naukowych i artystycznych. Jako performer działa w obszarze improwizacji, pracy z obiektami, głosem oraz mediami elektronicznymi. W swojej twórczości odznacza się intelektualną odwagą, interdyscyplinarnością oraz umiejętnością łączenia teorii z praktyką w sposób unikatowy na polskiej scenie eksperymentalnej.

 


MATTHIAS MUCHE

Matthias Muche jest puzonistą i artystą medialnym z Kolonii, tworzącym projekty łączące taniec, multimedia i improwizację. Jego formacja Bonecrasher, złożona z ośmiu puzonistów i dwóch perkusjonalistów, jest jednym z najbardziej spektakularnych projektów puzonowych w Europie. Muche współpracuje z zespołami jazzowymi, współczesnymi oraz wielokulturowymi, a jego twórczość charakteryzuje się różnorodnością, elastycznością oraz eksperymentowaniem. W swoich projektach bada relacje między procesami kompozycyjnymi, słuchowymi i wizualnymi, tworząc wielowarstwowe struktury dźwiękowe i performatywne. Jego praca jest ceniona za odwagę, innowacyjność oraz umiejętność łączenia tradycji puzonowej z nowoczesnymi strategiami improwizacji.

 


MATTHIAS MÜLLER

Matthias Müller jest niemieckim puzonistą, od dwóch dekad aktywnym na scenie Berlina. Współpracował z Johnem Butcherem, Natem Wooley’em, Eve Risser, Olafem Ruppem oraz wieloma improwizatorami. Jest członkiem Splitter Orchester i autorem ponad pięćdziesięciu albumów, w tym kilku wydanych we własnej wytwórni MaMüMusic. Jego techniki rozszerzone stanowią punkt odniesienia dla współczesnej improwizacji puzonowej, a jego twórczość wyróżnia się intensywnością, kreatywnością oraz głęboką świadomością brzmienia. Müller jest znany z niekonwencjonalnych i samodzielnie opracowanych technik, które poszerzają granice instrumentu, a jego gra często balansuje między ekstremalną ekspresją a subtelną mikrosonorystyką.

ETIENNE NILLESEN

Etienne Nillesen jest eksperymentalnym perkusistą i perkusjonalistą pochodzącym z Holandii, rezydującym w Kolonii. Jego eksploracja werbla redefiniuje tożsamość instrumentu, który przestaje być jedynie generatorem rytmu i staje się pełnoprawnym źródłem harmonii, melodyki oraz wielowymiarowych faktur. Nillesen tworzy muzykę skoncentrowaną na dźwięku, ciszy i przestrzeni, a jego twórczość wymyka się kategoryzacji, łącząc elementy improwizacji, muzyki współczesnej oraz performance’u. Występuje w TON oraz wielu projektach międzynarodowych, a jego koncerty często przybierają formę badań nad brzmieniem, w których werbel staje się instrumentem solowym o nieograniczonych możliwościach. Jego praca jest ceniona za radykalną reinterpretację roli perkusji oraz za głęboką świadomość akustyczną.

STEVE NOBLE

Steve Noble jest angielskim perkusistą, jednym z pionierów europejskiej sceny free jazzu. Jego gra charakteryzuje się ultradynamiczną precyzją, szczegółowością oraz nieustającą kreatywnością. Noble współpracował z Derekiem Baileyem, Matthewem Shippem, Ishmaelem Wadadą Leo Smithem, Evanem Parkerem, Thurstonem Moore’em oraz wieloma innymi artystami. Wystąpił w serialu Dereka Baileya „Improvisation in Music” dla Channel 4. Jest członkiem zespołów N.E.W. oraz DECOY. Jego twórczość redefiniuje rolę perkusji w improwizacji, łącząc energię, subtelność oraz pełną swobodę ekspresji.

PETER ORINS

Peter Orins jest perkusistą, kompozytorem i improwizatorem z Lille, poruszającym się między jazzem, psychodelią, muzyką współczesną oraz swobodną improwizacją. Jest członkiem TOC oraz współtwórcą wytwórni Circum Disc, której katalog obejmuje szerokie spektrum muzyki eksperymentalnej. Orins współpracował z wieloma artystami europejskiej sceny improwizowanej, a dla jego gry charakterystyczne są dramaturgia, precyzja oraz pomysłowość. Występuje w projektach łączących muzykę akustyczną i elektroakustyczną, a jego twórczość często eksploruje granice rytmu, barwy i struktury.

KAMIL PIOTROWICZ

Kamil Piotrowicz jest polskim pianistą, kompozytorem i producentem muzycznym, jednym z najbardziej twórczych muzyków młodego pokolenia. Zadebiutował albumem Birth w 2015 roku, a jego gra łączy jazz, muzykę współczesną, elektronikę oraz improwizację. Piotrowicz jest liderem zespołów Sextet, LAWAAI oraz HAŁVVA, współtworzy Idealistic Festival oraz wydawnictwo Howard Records. Jego projekty często przekraczają granice gatunkowe, a solowa twórczość pod pseudonimem wræżlivøść eksploruje elektronikę i eksperymentalne formy dźwiękowe. Piotrowicz współpracował z wieloma artystami europejskiej sceny improwizowanej, a jego muzyka odznacza się kreatywnością, intensywnością i odwagą formalną.

JACEK PROŚCIŃSKI

Jacek Prościński jest polskim perkusistą, improwizatorem oraz twórcą muzyki elektronicznej i eksperymentalnej. Gra w zespołach Hinode Tapes, HAŁVVA, Llovage oraz Lasy, a solo występuje jako wh0wh0. Jego twórczość balansuje między jazzem, elektroniką i yassem, celebrując niedoskonałości i zniekształcenia brzmienia. Prościński współpracował z Samem Hillmerem, Mikołajem Trzaską, Hirokim Chibą, Marią Peszek, RyszardemTymańskim oraz wieloma twórcami sceny eksperymentalnej. W duecie Holotrigger tworzy audiowizualne projekty z Ksawerym Kirklewskim. Ma na koncie ponad trzydzieści albumów, a jego solowy projekt wh0wh0 rozwija indywidualny język gry na perkusji, w którym instrument staje się narzędziem narracji, abstrakcji i ekspresji.

TIMOTHÉE QUOST

Timothée Quost jest francuskim improwizatorem, kompozytorem i trębaczem, działającym na pograniczu współczesnej muzyki kreatywnej, free jazzu, muzyki eksperymentalnej oraz sound artu. Początkowo kształcił się w muzyce klasycznej, później w jazzie, jednak szybko skierował się ku swobodnej improwizacji, rozwijając własne podejście do trąbki oparte na bliskiej amplifikacji i rozszerzonych technikach. Jego pierwszy solowy album Before Zero Crossing ukazał się w duńskiej wytwórni Gotta Let It Out, a album Flaten the Curve dokumentuje jego fascynację dźwiękami otoczenia, field recordingiem i pracą w ruchu podczas licznych tras koncertowych. Quost koncertuje w całej Europie, prowadzi zespół LIKEN oraz od dekady angażuje się w działania na rzecz upowszechniania muzyki kreatywnej w regionach wiejskich Francji. Jest organizatorem wieczorów VIF oraz festiwalu Les Bruits de la Tête na płaskowyżu Cézallier, łączącego muzykę improwizowaną z klasyką, chanson i muzyką świata.

CATH ROBERTS

Cath Roberts pochodzi z Wielkiej Brytanii. Gra na saksofonie, improwizuje, komponuje i działa artystycznie, łącząc akustyczną i elektroniczną muzykę improwizowaną, kompozycje eksperymentalne oraz praktyki wydawnicze DIY. Prowadzi zespół Sloth Racket, który wydał pięć albumów i koncertuje od 2015 roku, balansujący między riffem a abstrakcją. Roberts ma na koncie współpracę z wieloma artystami międzynarodowymi, między innymi Chrisem Corsano, Mandhirą De Saram oraz Australian Art Orchestra. Tworzy projekty elektroniczne z Kate Carr, Grahamem Dunningiem i Tullisem Rennie, a solowe improwizacje na elektronikę ukazały się w Fractal Meat Cuts. Współtworzy cykl BRÅK oraz prowadzi wydawnictwo Ink Paper Sound. Dorobek obejmuje także instalacje graficzne i działania cross artform, w tym monumentalną wiszącą partyturę And then the next thing you know. Roberts uchodzi za jedną z kluczowych postaci współczesnej improwizacji w Wielkiej Brytanii.

MATEUSZ RYBICKI

Mateusz Rybicki jest klarnecistą i saksofonistą, improwizatorem i kompozytorem związanym ze sceną muzyki improwizowanej oraz poszukującego jazzu. Jego styl gry jest charakterystyczny – organiczny i unikalny, łączący tradycję jazzu z muzyką etniczną i klasyczną. Rybicki współpracował z Peterem Brötzmannem, Joëlle Léandre, Mikołajem Trzaską, Tomeką Reid oraz wieloma twórcami europejskiej sceny improwizowanej. Jest liderem zespołu Ascetic oraz autorem muzyki inspirowanej Apokalipsą św. Jana. Jego twórczość charakteryzuje się głęboką kreatywnością, melodycznością oraz intensywnością ekspresji.

SOFIA SALVO

Sofia Salvo jest argentyńską saksofonistką barytonową i improwizatorką, działającą na scenie berlińskiej i londyńskiej. Jej twórczość obejmuje free jazz, noise oraz muzykę eksperymentalną. Jej solowy album Rotarota, wydany przez Relative Pitch Records, zdobył uznanie krytyków za intensywność, oryginalność oraz ekspresję. Salvo współtworzy projekty YEXXEN, ESETv3 oraz Seriously wow, a także kuratoruje cykle Revuelta Series oraz Future Bash Series. Występuje w zespołach Kuhn Fu, Fallen Crooner oraz Dafnie Extended. W jej twórczości przebija się przede wszystkim energia, odwaga oraz radykalne podejście do brzmienia saksofonu barytonowego.

MICHAŁ SEMBER

Michał Sember jest improwizującym gitarzystą z Wrocławia, korzystającym z gitary elektrycznej, przedmiotów oraz głosu. Przez lata wypracował całkiem charakterystyczny język muzyczny oparty na technikach autorskich i podpatrzonych. Współpracował z Pauliną Owczarek, Agustí Fernándezem, Michałem Bielem, Adamem Websterem, Mateuszem Rybickim oraz twórcami kolektywu Dźwięk Bud. Jest członkiem redakcji muzycznej Radia LUZ, gdzie prowadzi audycję Tembr poświęconą muzyce eksperymentalnej. Jako Siemper bierze udział w bitwach freestyle’owych, a jako repmeis tworzy komputerowe kompozycje oraz DJ sety. Jego twórczość nacechowana jest eksperymentowaniem, odwagą oraz nieustannym poszukiwaniem nowych form ekspresji, często balansujących na granicy performance’u, improwizacji i działań konceptualnych.

 


COLIN WEBSTER

Colin Webster jest brytyjskim saksofonistą związanym z europejską sceną improwizacji i free jazzu, znanym z intensywnej, ekspresyjnej gry oraz ekstremalnych technik rozszerzonych, w tym circular breathing. Współpracuje z czołowymi improwizatorami, tworząc duety, tria i składy dużego formatu. Jego Large Ensemble, powstałe w 2022 roku, występuje regularnie w Cafe Oto i skupia najważniejszych muzyków młodego pokolenia. Zespół wydał albumy First Meeting oraz Second Edition, a kolejny, Lucky Charm, ukaże się w 2026 roku. Webster jest znany z pracy z ekstremalnymi paletami brzmieniowymi, od minimalizmu po noise, a jego twórczość bywa porównywana do Petera Brötzmanna oraz Phurpy. Jego koncerty charakteryzują się organiczną dramaturgią, intensywnością i pełną swobodą improwizacji.

FIELDS OF SUPERORGANISMS

Fields of Superorganisms to interdyscyplinarny projekt artystyczny badający dialog człowieka z naturą poprzez dźwięk, performance i praktyki uważnego słuchania. Artyści przenoszą rozmowę z superorganizmami z poziomu metafory na poziom działania, traktując słuchanie, reagowanie i odpowiadanie dźwiękiem jako realną formę wymiany. Fields of Superorganisms jest gestem filozoficznym inspirowanym koncepcjami Stanisława Lema, Ursuli K. Le Guin oraz twórcami i czołowymi przedstawicielami ekologii dźwięku, takimi jak Hildegard Westerkamp czy R. Murray Schafer. Twórcy projektu, Adam Frankiewicz i Zofia Tomczyk, od lat archiwizują świat audialny, gromadząc setki nagrań z różnych zakątków świata. Stanowią one materiał do wsłuchiwania się w siebie i otoczenie oraz punkt wyjścia do artystycznych poszukiwań. W 2025 roku wydali zbiór nagrań Fields Archive 2014–2022.



 

piątek, 28 sierpnia 2026

Matthias Muche and his Trombone are Alone!


Niemiecki puzonista Matthias Muche będzie gościem najbliższej edycji Spontaneous Music Festival. Zagra ze swoim macierzystym triem TON, będzie także uczestnikiem jednego z kwartetów kleconych, jak zwykle na tej pokrętnej imprezie, metodą ad hoc.

Muche nie stanie jednak na poznańskiej scenie samotnie z puzonem. Teraz, gdy słuchamy jego pierwszej solowej płyty, aż chciałoby się powiedzieć - jaka szkoda. Pozostaje nam zatem odsłuch albumu, który przynosi konceptualne, puzonowe wzdychanie, dobrze udramatyzowane, zwinnie ustrukturyzowane, intrygująco wzbogacone głosem z tekstem na początku i kościelnymi dzwonami na końcu nagrania. 

  


Album otwiera męski glos, który recytuje tekst zaczynając oczywiście od początku pierwszego zdania. Lekko dogłośniony puzon parska, próbuje odpalić silnik zdezelowanego motocykla. Narracja ma walory medytacji, choć jest na swój sposób nerwowa. Puzon zdaje się wchodzić w dialog z tekstem, bywa szorstki w obyciu, bywa także intrygująco melodyjny. Potrafi krzyknąć, potrafi zamilczeć. Elementami drugiego utworu są szum tuby, piskliwe salwy do samego do sufitu i cisza. Potem także melodyjne rozkołysanie i zabawy z echem. Muzyk łapie czystszy tembr, oddycha głębiej, szyje dłuższe frazy, ale cały czas kusi go, by szukać brudu i zadry. Na końcu jakby łapał rytm, nie wiadomo skąd nadciągający.

Trzecia opowieść klei się dysonansem. Z jednej strony minimalistyczne westchnienia i cisza, z drugiej wulgarne parsknięcia. Brud leży tu obok czystego, wysoki dźwięk tuż nad niskim. Ostatecznie zapada konsensus – rodzaj repetytywnej pętli z głosem brzuchomówcy. Puentą jest jednak śpiew. W czwartej części muzyk sprawdza wydolność płuc. Dla równowagi posługuje się także ciszą. Buduje efektowne echo, potem łamie melodie na mocnym wydechu. W części finałowej biją dzwony. Puzon pozostaje z boku i nadyma się. Wdycha brud, wydycha czyste powietrze. Dzwony zdają się wpadać w spazm, puzon wręcz przeciwnie – zrelaksowany jak nigdy. Z czasem ten zantagonizowany duet zaczyna rozmywać się w potoku czegoś bardziej wspólnego. To dobry pomysł na pożegnanie. 


Matthias Muche Trombone Alone (col legno, CD 2026). Matthias Muche – puzon oraz gościnnie Anthony Moore – głos, tekst (pierwszy utwór). Nagrane w Zionskirche, Bielefeld, Niemcy, czerwiec 2025. Pięć utworów, 48 minut.




piątek, 7 sierpnia 2026

We Are Spontaneous! 10. Spontaneous Music Festival


(informacja prasowa)


„Spontaniczność stanowi wyzwanie, ponieważ życie zdaje się dyktować, że nie należy być spontanicznym… szczerze mówiąc” – powiedział John Stevens, współzałożyciel i główny twórca Spontaneous Music Ensemble.

Tymi słowami zapraszaliśmy w 2021 roku na piątą edycję Spontaneous Music Festival, której nazwa własna stanowiła rodzaj pytania retorycznego „Are You Spontaneous?”.

Dziś, otwierając dziesiątą edycję, mając w pamięci dorobek poprzednich lat, widząc każdego roku radość w oczach publiczności i pamiętając o satysfakcji artystów, którzy współtworzyli i współtworzą to wydarzenie, możemy z pełnym przekonaniem odpowiedzieć twierdząco na pytanie zadane pięć lat temu. Tak, jesteśmy spontaniczni. Jak zawsze wszyscy razem, muzycy, publiczność i organizatorzy. W pełni odpowiedzialni za własne słowa i czyny zapraszamy na „We Are Spontaneous! 10. SMF 2026”.

 


Jubileuszowa edycja Festiwalu kładzie szczególny nacisk na free jazzowe korzenie i muzyczną ekspresję, które stały u podstaw zawiązania tej inicjatywy pod koniec roku 2017. Tym samym oddaje cześć protoplastom gatunku, a nade wszystko tym, którzy ten pryncypialny wątek współczesnej muzyki awangardowej nieustannie kultywują i dbają o jego aktualny wizerunek oraz kondycję artystyczną.

Idąc tropem myśli, jakie cementowały pomysł na tegoroczną edycję SMF, w pierwszej kolejności zaprosiliśmy do uczestnictwa w wydarzeniu brytyjskiego saksofonistę Colina Webstera wraz z jego flagowym projektem artystycznym Large Ensemble, który łączy pokolenia londyńskiej i międzynarodowej sceny free jazzowej w osobach Cath Roberts i Sofii Salvo na saksofonach, trębaczki Charlotte Keeffe, Grahama Dunninga na elektronice, gitarzysty Matthew Grigga, kontrabasisty Johna Edwardsa oraz perkusisty Andrew Lisle’a. Sam Colin Webster będzie gościem festiwalu po raz trzeci i zagra dla nas aż czterokrotnie, każdego dnia tegorocznej edycji, zawsze w innym układzie personalnym, od solowego performance’u na amplifikowany saksofon, przez dwie formacje ad hoc, po finałowy występ Large Ensemble. Dodatkowo poprowadzi warsztat dla adeptów sztuki improwizacji. Nagrania Webstera z jego poprzednich bytności w Poznaniu dostępne są na trzech albumach serii Spontaneous Live Series, która od pierwszej edycji unieśmiertelnia muzykę wykonywaną na deskach Dragona.

Na festiwalowej scenie zaprezentują się też inne renomowane postacie europejskiej sceny free jazzowej – niemiecki saksofonista Stefan Keune oraz jego brytyjscy partnerzy, kontrabasista Dominic Lash i perkusista Steve Noble. Dla każdego z nich będzie to debiutancki show na naszej imprezie. Dodajmy, że Lash otworzy także festiwal setem solowym, dedykowanym zmarłej w tym roku francuskiej kompozytorce Éliane Radigue, a Keune wystąpi w międzynarodowym kwartecie w ramach jednej z formacji ad hoc.

Szeroko rozumiany idiom post jazzowej improwizacji zaprezentuje kolejne międzynarodowe trio: norweski perkusista Stale Liavika Solberg, amerykańska trębaczka Liz Allbee oraz brytyjski kontrabasista John Edwards. Norweski drummer będzie z nami na Festiwalu po raz drugi, poprowadzi też warsztat poświęcony rytmowi w improwizacji. Dla Johna i Liz będzie to debiut na festiwalu, choć nie na deskach samego Dragona.

Poszukującą scenę muzyki współczesnej, która sięga także po schematy kompozytorskie, reprezentować będzie trio TON. Tworzą je pochodzący z Niemiec puzonista Matthias Muche, kontrabasista Constantin Herzog oraz przybywający z Holandii perkusista Etienne Nillesen. Każdy z nich będzie na Festiwalu po raz pierwszy. Nillesen zagra też dla nas set solowy, a Muche będzie uczestnikiem jednego ze składów ad hoc.

Kwartet Trapeze, który tworzą niemiecki puzonista Matthias Müller, francuska saksofonistka Sakina Abdou, perkusista Peter Orins oraz szwajcarski turntablista Joke Lanz, wpisze się w nurt europejskiej sceny eksperymentalnej, łączącej brzmienia akustyczne i elektroakustyczne. Dla Müllera będzie to czwarta wizyta na Spontaneous Music Festival. Warto wiedzieć, że każdy z setów, które do tej pory wykonywał u nas, jest udokumentowany na oficjalnych wydawnictwach, na kasecie wydanej w Stanach Zjednoczonych oraz na pięciu albumach Spontaneous Live Series. Dodajmy, że Peter Orins wystąpi dodatkowo w jednym z kwartetów ad hoc.

Grono artystów zagranicznych uzupełni jak zawsze reprezentacja polskich wykonawców. W pierwszej kolejności zaprezentuje się free jazzowe trio Sundogs w osobach muzyków z Wrocławia, saksofonisty Mateusza Rybickiego i kontrabasisty Zbigniewa Kozery, oraz pracującego w Berlinie perkusjonalisty Samuela Halla. Sundogs wystąpią na scenie festiwalowej w kwartecie z gościem specjalnym, Colinem Websterem. Świetnie pamiętamy, że Rybicki współtworzył w roku 2022 festiwalowy Desarbres Ensemble, który wykonał minimalistyczną kompozycję Ferrana Fagesa, dostępną w digitalnej edycji Spontaneous Live Series.

Duet HAŁVVA tworzą artyści rodowodowo związani z Trójmiastem, pianista Kamil Piotrowicz oraz perkusista Jacek Prościński. Z tą multigatunkową, nieoczywistą stylistycznie formacją wystąpi gość specjalny, francuski trębacz Timothée Quost, którego doskonale pamiętamy z szóstej edycji festiwalu. Ich wspólny album „}}}}” został wydany w 2023 roku w angielskim labelu Waxing Crescent Records. Nadmieńmy, że Kamil Piotrowicz będzie współtworzył także jeden z kwartetów ad hoc.

Zestaw polskich uczestników Festiwalu uzupełni trójka muzyków: wrocławski eksperymentujący gitarzysta Michał Sember, którego pamiętamy z udziału w słynnym kwintecie gitarowym na Festiwalu w roku 2020, oraz artyści związani ze sceną poznańską – Maciej Maciągowski, syntezator modularny, i Adam Frankiewicz, taśmy i nagrania terenowe. Wszyscy oni będą ważnymi elementami składów ad hoc.

Prócz tego zapraszamy na wydarzenia towarzyszące. W ramach festiwalu odbędą się dwie projekcje filmu w Kinie Muza soundartowego „Conversations with Fuji”, którego współautorami są Adam Frankiewicz i Zofia Tomczyk, tworzący kolektyw Fields of Superorganisms. Wysłuchamy również performatywnego wykładu o improwizacji, który wygłosi Antoni Michnik. Dodatkowo zaplanowaliśmy dwa warsztaty dla osób chcących poszerzyć swoje kompetencje w zakresie muzycznej improwizacji, prowadzone przez zaproszonych gości: Colina Webstera oraz Ståle Liavika Solberga.


Poznań, SARP / Dragon Social Club / Kino Muza, 01–04.10.2026 


Koncerty:

01.10. SARP Social Club „Spontaneous Music Open Day” – wstęp wolny

19.00 Dominic Lash solo (kontrabas)

20.00 Sundogs: Mateusz Rybicki (saksofon), Zbigniew Kozera (kontrabas), Samuel Hall (perkusja) + Colin Webster (saksofon)

21:00 Stefan Keune (saksofon), Dominic Lash (kontrabas), Steve Noble (perkusja)

02.10. Dragon Social Club

19.00 Colin Webster solo (saksofon amplifikowany)

20:00 Ad hoc: Stefan Keune (saksofon), Michał Sember (gitara), Adam Frankiewicz (elektronika, taśmy), Peter Orins (perkusja)

21:00 HAŁVVA: Kamil Piotrowicz (instrumenty klawiszowe), Jacek Prościński (perkusja) + Timothée Quost (trąbka, elektronika)

22:00 Trapeze: Matthias Müller (puzon), Sakina Abdou (saksofon), Peter Orins (perkusja), Joke Lanz (gramofony)

03.10. Dragon Social Club

19:00 Etienne Nillesen solo (perkusja)

20:00 Ad hoc: Colin Webster (saksofon), Maciej Maciągowski (syntezator modularny), Kamil Piotrowicz (fortepian), Matthias Muche (puzon)

21:00 John Edwards (kontrabas), Liz Allbee (trąbka), Stale Liavik Solberg (perkusja)

22:00 Matthias Muche (puzon), Constantin Herzog (kontrabas), Etienne Nillesen (perkusja)

04.10. Dragon Social Club

19:00 Ad hoc: Stale Liavik Solberg (perkusja), Graham Dunning (elektronika), Michał Sember (gitara)

20:00 Ad hoc: Cath Roberts (saksofon), Adam Frankiewicz (elektronika, taśmy), Charlotte Keeffe (trąbka)

21:00 Ad hoc: Andrew Lisle (perkusja), Matthew Grigg (gitara), Maciej Maciągowski (syntezator modularny)

22:00 Colin Webster’ Large Ensemble: Colin Webster (saksofon), Sofia Salvo (saksofon), Cath Roberts (saksofon), Charlotte Keeffe (trąbka), Graham Dunning (elektronika), Matthew Grigg (gitara), John Edwards (kontrabas), Andrew Lisle (perkusja)

 

Wydarzenia dodatkowe:

Pokazy filmowe Rozmowy z Fujisan (PL) / Conversations with Fujisan (EN), Kino Muza – (Wkrótce więcej informacji o biletach!)

Premiera: 01.10.2026, godz. 17.00–18:30 (pokaz filmu plus Q&A), sala 3.

Drugi pokaz: 03.10.2026, godz. 17:00–18:30 (pokaz filmu plus Q&A), sala 3.

Rozmowy z Fujisan to film dokumentalny o słuchaniu świata poprzez nagrania terenowe. Dotyka krytyki konsumpcjonizmu krajobrazu oraz znaczenia drobnych gestów w dobie katastrofy klimatycznej. A. i Z. wyruszają na miesięczną rezydencję artystyczną do miasta Fujiyoshida w Japonii. Jako punkt wyjścia stawiają pytanie o to, jak możemy komunikować się z superorganizmami. Przyglądają się temu, co poetyckie i filozoficzne w kontakcie z nimi. Zabierają ze sobą archiwum nagrań by przedstawić je górze. Wyczekują i słuchają, trwając w skupieniu, aż nadejdzie odpowiedź. 

Warsztaty, Dragon Social Club – wstęp wolny (Wkrótce więcej informacji o zapisach!)

03.10.2026, godz. 11.00-12:00

Stale Liavik Solberg – warsztat poświęcony rytmowi w improwizacji. Zajęcia będą koncentrowały się na różnych sposobach odnoszenia się do muzyki i do siebie nawzajem w sytuacjach swobodnej improwizacji. Będziemy rozmawiać i wykonywać ćwiczenia, w których centralnymi elementami są słuchanie, przestrzeń (zarówno dawanie, jak i branie), forma oraz dynamika. W części praktycznej będziemy także tworzyć utwory z wykorzystaniem różnych technik, które pozwolą uczestnikom poznać strategie pracy z rytmem w kolektywnej improwizacji.

04.10.2026, godz. 11.00-12:30

Colin Webster – warsztat z technik improwizacji i pracy zespołowej, skoncentrowany na praktycznych narzędziach improwizacji, rozumianej jako proces twórczy oparty na dialogu, słuchaniu i reakcji na partnerów. Uczestnicy będą pracować nad budowaniem narracji muzycznej, świadomym wykorzystaniem własnego instrumentu, reagowaniem na zmiany struktury dźwiękowej oraz funkcjonowaniem w elastycznych zespołach improwizujących.

Wykład:

04.10. Dragon Social Club, godz. 14:00-15:30 – wstęp wolny

Antoni Michnik – „czas, miejsce, (interakcje) – półimprowizowany wykład o improwizacji”. Wystąpienie o charakterze performatywnym, wychodzące od tradycji Cage’owskiej, oparte o partyturę tekstową i zawierające kilka improwizowanych, niezdeterminowanych lub wariacyjnych sekcji.

 

Bilety:

Karnet na 3 dni: 200 zł normalny / 180 zł ulgowy*

Bilet na pierwszy dzień: 90 zł normalny / 70 zł ulgowy*

Bilet na drugi dzień: 90 zł normalny / 70 zł ulgowy*

Bilet na trzeci dzień: 90 zł normalny / 70 zł ulgowy*

* Po okazaniu ważnej legitymacji studenckiej, legitymacji uczniowskiej lub dowodu osobistego w przypadku 60+.

Bilety na koncerty do kupienia online >> więcej informacji wkrótce!

Bilety na seans filmowy w Kino Muza do kupienia online >> więcej informacji wkrótce!

 

Organizatorami Festiwalu są:

Fundacja Mały Dom Kultury, Trybuna Muzyki Spontanicznej, Dragon Social Club

Patronat medialny:

ImproSpot, Anxious Musick Magazine, Radio Afera, Radio Jazzkultura oraz Independent.pl

Partnerzy Festiwalu:

Estrada Poznańska, Moon Hostels & Apartments

 

Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury – państwowego funduszu celowego, w ramach programu „Muzyka”, realizowanego przez Narodowy Instytut Muzyki i Tańca.

Dofinansowano ze środków budżetowych Miasta Poznania. #poznanwspiera



 

wtorek, 21 lipca 2026

Elisabeth Coudoux & Emiszatett: Vestis!


Kolektyw artystów związanych z kolońskim Impaktem nie potrafi dostarczyć nagrania, które nie byłoby warte uwagi. Przed nami kolejny dowód w sprawie.

Na studyjnej scenie septet, a w głowach kolektywna improwizacja podparta bliżej niesprecyzowaną notyfikacją (tu nazwaną kompozycją), która tyczy szlak jej strukturalnego kształtowania. Tak przynajmniej donosi albumowe credits.

Szefem przedsięwziecia jest wiolonczelistka Elisabeth Coudoux, a pośród jej partnerów odnajdujemy szerokie grono dobrze nam znanych muzyków, z których przynajmniej dwóch … dojedzie jesienią do Poznania na pewien spontaniczny event. W wymiarze instrumentalnym, poza wspomnianym cello, także puzon, werbel, piano i harmonium, kontrabas i niezwykle istotna w procesie elektronika. Dwie dwudziestominutowe epistoły o dużym ładunku piękna i dramaturgii. Zapraszamy!

  


Inauguracja pierwszej części osnuta jest wokół szumów, szmerów, wdechów i wydechów – wszystko przypomina pracę wielkiego statku parowego. W tle drżą struny i płyną strugi elektronicznego ambientu. Ów kolektywny dark slow motion z czasem zaczyna nabierać masy właściwej, a sam proces staje się wielowątkowy – raz się zagęszcza, innym razem ucina jak spod skalpela, ma impulsywne wzloty i równie efektowne upadki. Poszczególne frazy instrumentalne nakładają się na siebie lub wzajemnie depczą. Wszystko czynione jest z dużą precyzją, ale wydaje się całkowicie swobodne, naturalne, niczym niepodyktowane. Już po kilku minutach septet brzmi niczym wielka orkiestra symfoniczna, w czym spory udział ma elektronika, która prawdopodobnie multiplikuje akustyczne frazy. Bywa, że wszystko tu śpiewa i melodyjnie rezonuje, wpierane czymś na kształt meta rytmu wprost z klawiatury piana. Bywa, że frazy nabierają mocy godnej prenatalnego post-industrialu. Piłowane struny, wydechy puzonu, szmer elektroniki potrafią łączyć się w ekspozycje dronowe. Chwilami aż trudno uwierzyć, iż za ten tygiel zdarzeń odpowiada tylko siedmioro artystek i artystów. W końcu słyszymy nawet syreny alarmowe. Wieńcząca utwór faza urokliwego falling down przybiera postać demonicznej kołysanki, zdaje się płynąć wyjątkowo szerokim korytem, osadzona nade wszystko na melodyjnej, po części onirycznej wokalizie.

Druga ekspozycja pozbawiona jest gry wstępnej - od pierwszej sekundy daje do wiwatu. Głośne cello, nerwowe okrzyki, połamany post-rytm. Zdaje się, że tym razem wylądowaliśmy w maszynowni statku parowego. Masywny common flow dość szybko rozwarstwia się, ale równie zgrabnie powraca do zadanej intensywności. Potem na front wychodzi elektronika, następnie głos, który dyskutuje z każdym napotkanym dźwiękiem, wreszcie piano z klawisza, które także dorzuca nowy wątek. Opowieść na kilka chwil osiąga stadium niemal free jazzowe. Po dziesiątej minucie następuje wystudzenie – narracja przypomina otulone tumanami kurzu pogorzelisko. Nic, tylko zbierać trupy. W kolejnych minutach opowieść przypomina nerwową huśtawkę. Atak post-industrialny strun, puzonu i elektroniki napotyka na kontrę piana i głosu, które starają się łagodzić emocje. W końcu wszyscy nabiera powietrza w płuca, a potem efektownie je wydychają. Wiolonczela eksploduje, wparta tajemniczymi akcjami percussion, wszyscy krzyczą. Ta kompulsywna eskapada zaczyna obumierać mniej więcej dwie minuty przed końcem. Potem już tylko migotliwe światełka ścielą się na mrocznym, zachmurzonym niebie.

 

Elisabeth Coudoux Emiszatett: Vestis (Impakt, DL 2026). Pegelia Gold – głos, Marcus Schmickler – elektronika, Matthias Muche – puzon, Philip Zoubek – fortepian, harmonium, Robert Landfermann – kontrabas, Etienne Nillesen – werbel oraz Elisabeth Coudoux – wiolonczela, kompozycja. Nagrane w Maarweg Studio, Köln, Niemcy, listopad 2021. Dwa utwory, 40 minut.



piątek, 24 października 2025

Herzog, Muche & Nillesen play Anasýnthesi!


Kontrabasista Constantin Herzog, puzonista Matthias Muche oraz perkusista Etienne Nillesen muzykują wspólnie od kilku lat. Jeśli zawartość ich bandcampowej strony nie kłamie opublikowali właśnie szósty album. Bywało, iż jako trio tytułowali się TON lub T.ON. Tym razem okładkę płyty (a raczej jego grzbiet i inlay) zdobią jedynie nazwiska samych muzyków. Wydawcą jest pewien szwedzki label, którego front covery, to każdorazowo ciemnoszara plama nieokreślonego, ale zawsze groźnego mroku.

Muzycy prezentują na albumie nazwanym Anasýnthesi jedną rozbudowaną ekspozycję, którą zwą śmiało kompozycją, choć to raczej efekt dobrze ustrukturyzowanego procesu improwizacji. Budowanego z mozołem, świetnie udramatyzowanego i zdającego się nie marnować choćby sekundy na zbędne akcje, tudzież niepotrzebne dźwięki. Wyśmienite nagranie, podobnie zresztą jak wszystkie poprzednie dokonania tego tria. Jeśli to wasz pierwszy kontakt z nimi, tym większa winna być radość z odsłuchu.

 


Leniwą, minimalistyczną, skupioną akcję zawiązuje wysoko posadzony dron kontrabasowego smyczka, równomierny szmer przedmiotów na werblu i matowe, post-melodyjne westchnienia puzonu. Całość zdaje się być molowa, oniryczna, niemal egzystencjalna w swojej skłonności do zadawania pytań, na które nie ma odpowiedzi. Delikatnie pulsuje, zmienia barwy, schodzi niżej na kolanach (brawa dla smyczka), nabiera nieco kameralnego suspensu. To strwożony śpiew rezonujących, metalicznych przedmiotów i dętej, blaszanej tuby. Po pięciu minutach następuje subtelna zmiana klimatu. Smyczek znów wspina się ku górze, puzon zaczyna głębiej oddychać i wpadać w imitujące frazy interlokutora. Na werblu ciągle coś chrobocze, syczy i szeleści. Opowieść ma formułę dronową, ale jej faktura zdaje się zmieniać permanentnie. Po kolejnych kilku minutach każdy uczestnik tej gry śpiewa, czyniąc to zarówno na wdechu, jak i na wydechu. Wszystko lepi się do siebie i stanowi jedno muzyczne ciało. 

Po upływie kwadransa nieistniejącą scenę opanowuje kompulsywna cisza. Z mgły niedopowiedzenia wyłania się pierwszy dźwięk z werbla, który niespodziewanie tonie w ciszy. Po kolejnych kilku westchnieniach swoją opowieść rozpoczynają smyczek i puzon. Filigranowa, rozhuśtana opowieść toczy się przy wtórze szeleszczącej ciszy. Jest równie mroczna, jak oniryczna, znów z masą znaków zapytania i szczyptą definitywnie kameralnej zadumy. Po dwudziestej minucie muzycy i ich spłoszone instrumenty jakby nabierali wiatru w żagle. To teraz symfonia śpiewu zawieszonego tuż pod nieboskłonem, która zastyga w porannej mgle, ale potem nabiera lękliwej intensywności. Jeszcze tylko zejście do głębokiej krypty, a potem imponująca, drżąca finalizacja. Cisza po ostatnim dźwięku wydaje się wyjątkowo niepokojąca.


Herzog/ Muche/ Nillesen Anasýnthesi (Thanatosis, CD 2025). Constantin Herzog – kontrabas, Matthias Muche – puzon oraz Etienne Nillesen – snare drums. Nagrane w Tersteegenkirche, Kolonia, Niemcy, październik 2024. Jedna kompozycja, 33 minuty.



 

 

piątek, 23 czerwca 2023

The Relative Pitch’ spring outfit: Scott Fields! Glass Triangle! Likht! Melting Mind!


Czas najwyższy na wiosenny pakiet nowości amerykańskiego Relative Pitch Records! Cztery albumy, każdy wydaje się zupełnie inny, zatem nudy nie uświadczymy!

Dla każdego coś miłego: rozbudowany skład Scotta Fieldsa, który nie pierwszy raz zaskakuje artystycznym rozmachem, trans-atlantyckie trio Glass Triangle w obsadzie niemal gwiazdorskiej, mocno doposażone w łobuzerskie obiekty, zgrabny duet skrzypiec i perkusjonalii, wreszcie włoska (choć z Francji) porcja wyjątkowo hałaśliwej ściany dźwięku! Welcome!



 

Scott Fields Ensemble Sand

Alte Feuerwache, Kolonia, luty 2022: Axel Lindner i Carolin Pook – skrzypce, Annegret Mayer-Lindenberg – altówka, Katharina Hoffmann i Scott Roller – wiolonczele, Jonas Gerigk i Miles Perkin – kontrabasy, Tal Botvinik, Sergio Sorrentino i David Stackenäs – gitary elektryczne, Daniel Agi i Norbert Rodenkirchen – flety, Frank Gratkowski – klarnet, Salim Javaid – saksofon altowy, Matthias Schubert – saksofon tenorowy, Udo Moll – trąbka, Matthias Muche – puzon, Melvyn Poore – tuba, Shiau-Shiuan Hung i Arturo Portugal – instrumenty perkusyjne, Tamara Lukasheva, Hanna Schörken i Sophie Tassignon – głosy oraz Scott Fields – dyrygentura i kompozycje. Dziewięć utworów, 73 minuty.

Dwudziestu instrumentalistów, trzy głosy kobiece i dyrygent, to aktorzy dzieła nazwanego Piasek. Towarzystwo międzynarodowe, pod wodzą amerykańskiego gitarzysty, muzykuje w niemieckiej Kolonii, realizując dalece epickie przedsięwzięcie. Składa się nań dziewięć modularnie skonstruowanych, mozaikowych kompozycji, często wyposażonych w melodie i niekiedy skrajne tonacje, pozostawiających wszakże sporo przestrzeni dla improwizacji. Całość zgrabnie spina iście matematyczna precyzja kompozytora. Nagranie chwilami przypomina naszą ulubioną braxtonowską złożoność, czasami zdaje się być skoczne, meta melodyczne, niczym nagrania Henry Threadgilla. Gdyby tylko z prawie pięciu kwadransów nagrania usunąć kilka przesłodzonych, post-kameralnych momentów ze śpiewem, wyszłaby płyta niemalże doskonała.

Album otwierają wystudzone, wibrafonowo brzmiące perkusjonalia, także głos, smyczki, mała gitara i filigranowe dęciaki. Kameralny nastrój zostaje tu zburzony prądem gitar elektrycznych. Drugi utwór jest skoczny, melodyjny, doposażany wtrętami post-barokowymi, tudzież urokliwymi preparacjami instrumentów dętych i strunowych. Trzecia narracja bazuje na wielogłosie, zwinnie kontrapunktowanym instrumentalnie. Do kameralnie strwożonej narracji swoje dokładają tu gitary i flety. W kolejnej opowieści prym wiodą tuba i flety. Roztańczoną opowieść wzmacniają orkiestrowe, iść braxtonowskie przełomy. W drugiej fazie nagrania do głosu dochodzą saksofon i perkusja, dzięki czemu scenę opanowuje gęsty klimat post-jazzu. Piątą, dość spokojną opowieść otwierają z kolei gitary. Znów sporo wokali i ciekawe, nisko podwieszone pasaże strunowe. Gdy do gry wchodzi tuba i wibrafonowe brzmienia, nagranie ciekawie rymuje się z braxtonowską koncepcją Ghost Trance Music. Szósty utwór stawiamy na czele listy ulubionych momentów albumu. Dużo ekspresji na starcie (flety!), sporo gry na małe pola i udane akcje wokalne. Jest faza swobodnie improwizowana, ciekawy dwugłos śpiewu i gitarowe pasaże, wreszcie dynamiczna finalizacja, realizowana prawdopodobnie całym zestawem instrumentalnym. Siódemka, to krótki odpoczynek przy chyboczących się frazach strunowych i głosowych. Ósma narracja, to kolejne albumowe crème de la crème. Smyczki, frazy grane pizzicato, wielogłos i dużo dobrej mocy w niskich partiach. Dźwięki preparowane i ekspresja gitar elektrycznych, wreszcie bogate zakończenie, nie bez jazzowych wtrętów. Ostatnia opowieść na starcie zdaje się być pożegnalną balladą, ale niespodziewanie nabiera formę bogato instrumentalizowanego strumienia dźwiękowego granego unisono. Z czasem zaczyna to przypominać koncepcję Sustained Piece Johna Stevensa. Ostatnia prosta pełna jest zaskakujących wydarzeń, ale skłania się ku bardziej kameralnym incydentom.



 

Glass Triangle Blue and Sun-lights

Figure 8 Recording, Nowy Jork (?), czas akcji nieznany: Zeena Parkins – harfa elektryczna, obiekty, Mette Rasmussen – saksofon, obiekty, głos oraz Ryan Sawyer – perkusja, obiekty. Dziesięć utworów, 51 minut.

Legenda nowojorskiej awangardy, kompetentny, post-rockowy drummer często muzykujący z Nate’em Wooleyem i skandynawska, jakże gorąca postać ekspresyjnego saksofonu zagrali ze sobą nie po raz pierwszy. Ich poprzednia płyta podobała nam się, zatem sięgając po nową liczyliśmy na dalszy krok w kreowaniu ciekawych, improwizowanych sytuacji. W ocenie niżej podpisanego tak się jednak nie stało. Poszczególne utwory mają mnóstwo intrygujących rozwiązań na wejściu, natomiast w toku narracji okazuje się, że muzyków rozsadza nadmiar pomysłów. Często zmieniają tempa, żonglują stylistykami, pod drodze gubiąc umiejętność budowania zwartej dramaturgii. I jeszcze można odnieść wrażenie, że w wielu momentach pośród muzyków nie ma zgody, co do poziomu ekspresji, z jaką wykonują dany utwór, czy nawet jego fragment. W potoku powyższych ambiwalencji skupmy się zatem na fragmentach, dla których warto jednak po tę płytę sięgnąć.

W pierwszym utworze szczególnie intrygująco brzmi harfa, która przypomina gitarę pracującą na dubowym pogłosie. Narracja dość szybko zaczepia się tu o rytm i mimo licznych zmian w zakresie frazowania, zwłaszcza harfy, udanie realizuje zamysł dramaturgiczny. W drugiej odsłonie pojawia się posmak nowojorskiego Downtown typowy dla lat 90. ubiegłego stulecia. Stylowy post-jazz kreowany wieloma metodami. W trzeciej części artyści sięgają po atrybuty godne free jazzu i czują się w tej roli całkiem swobodnie. Bardzo zmysłowa wydaje się czwarta opowieść, mroczna, post-ambientowa, pełna rezonansu i post-gitarowych flażoletów harfy. W piątej części, szczególnie w fazie początkowej, flow budują drony i preparacje. Ostatnia z tych kategorii dźwiękowych bogaci narrację także w utworze siódmych i dziewiątym, gdy harfa efektownie frazuje na gitarowych pick-upach. Końcowa opowieść trwa ponad dziesięć minut i konsumuje ambiwalencje wyartykułowane w poprzednim akapicie. W fazie środkowej osiąga interesujący poziom dynamiki i zdaje się być najlepszą częścią utworu.



 

Nava Dunkelman & Gabby Fluke-Mogul Likht

GSI Studios, Manhattan, Nowy Jork, czas akcji nieznany: Nava Dunkelman – instrumenty perkusyjne oraz Gabby Fluke-Mogul – violin. Jedenaście improwizacji, 44 minuty.

Skrzypce i perkusja (tu zwana, nie wiedzieć czemu, skromnym percussion), to nieczęsty duet w muzyce swobodnie improwizowanej. Dlatego lubimy takie sytuacje! Dużo emocji, ekspresji, niekiedy folkowych, niekiedy wręcz rockowych, kilka momentów kameralnego zatrwożenia (z dużą dawką dźwięków preparowanych!) i dużo naprawdę dobrego muzykowania. Co ciekawe, recenzentowi podobają się szczególnie utwory parzyste!

Artystki wchodzą w album z przytupem– ekspresyjny drumming i rozhuśtane skrzypce, wsparte gardłową melorecytacją. Druga narracja stawia na delikatność i dużą frywolność w sposobie budowania dramaturgii, z kolei trzecia – bardzo rozciągnięta w czasie – syci się różnymi emocjami. Nie brakuje w niej suspensu, brudnych, preparowanych fraz, nieco lamentu w skrzypcowym zaśpiewie i dalece ekspresyjnego finału. Czwarta improwizacja, to pierwsza z tych wyjątkowo udanych sekwencji parzystych – tu z dynamiką godną rockowego bandu! Piąta odsłona, to miniatura, zgrabny przerywnik, podczas gdy szósta stawia na mechanikę tarcia i rezonujące metale. Siódma część, to garść post-folkowych emocji realizowanych prostymi metodami, z kolei ósma, to filigranowe perkusjonalia i skrzypcowe zgrzytanie zębami, pełne boleści, posadowionych dość blisko ciszy. W części dziewiątej skrzypce śpiewają i łkają, a perkusjonalia świszczą jak czmiele. Wreszcie dziesiąta opowieść, chyba w tej konfiguracji najpiękniejsza. Początek syci się estetyką muzyki dawnej, przypomina ukrzyżowanie grzeszników. Dźwięki balansują na linie i budzą egzystencjalną niemalże grozę. Finałowa improwizacja zdaje się być repryzą gemu otwarcia. Dynamika, soczysty drumming, skrzypcowe riffowanie i post-folkowe emocje.

   


 

Melting Mind At Grnd Zero

Lyon, październik 2019: Virginia Genta – amplifikowany i procesowany saksofon sopranowy, Michele Mazzani – gitara elektryczna i elektronika, David Vanzan – elektronika oraz Matteo Poggi – elektronika. Jeden utwór, 31 minut.

Włosi we francuskim Lyonie zagrali dziewięćdziesięciominutowy set. W pierwszej jego sekundzie zbudowali elektroniczną ścianę dźwięku, inkrustowaną przetworzonym rykiem saksofonu, tudzież gitary i trwali w niej (najprawdopodobniej) aż do ostatniej sekundy swego performance’u. Nie mamy w tym zakresie stuprocentowej pewności, albowiem muzykom udało się zarejestrować jedynie 31 minut tego egzystencjalnego wrzasku. Nagrywali koncert na kasecie magnetofonowej i … zapomnieli przełożyć ją na drugą stronę.

Z czysto muzycznego punktu widzenia nie da się o tym nagraniu wiele napisać. Gigantyczna porcja hałasu, w której raz na milion sekund można usłyszeć dźwięki, które być może nie są efektem działań elektroniki, a pochodzą z tuby saksofonu, czy też gryfu gitary. To wielki zakład przemysłowy w płomieniach, gdzie zarówno natura już martwa, jak i ta, jeszcze żywa dokonuje swojego żywota. Kto wskaże, czym 12 minuta nagrania rożni się tu choćby od 24 minuty, liczyć może na sowitą nagrodę. Pozostaje zatem być szczęśliwym, iż Włosi zapomnieli przełożyć kasetę na drugą stronę.



 

wtorek, 9 maja 2023

King Übü Örchestrü & Roi!


King Übü Örchestrü, jedna z najważniejszych europejskich orkiestr muzyki improwizowanej, funkcjonowała artystycznie od początku lat 80. ubiegłego stulecia do pierwszych lat nowego millenium, a uciekła w niebyt po śmierci jednego z założycieli, saksofonisty i klarnecisty Wolfganga Fuchsa. Stanowiła ciekawą przeciwwagę dla innych tego typu przedsięwzięć na Starym Kontynencie, zawsze pozostawała w cieni Globe Unity Orchestra, ale była też innego rodzaju tworem artystycznym. Estetycznie śmiało porównać ją można do London Improvisers Orchestra, choć ta druga powstała prawie dwie dekady później. Daleki zatem od free jazzu, KUO to ansambl, który czuł się w oceanie kolektywnych, bardzo swobodnych improwizacji jak ryba w wodzie, sycił swoje narracje niebanalnymi brzmieniami, lubił także flirtować z innymi dziedzinami sztuki, choćby z teatrem (wszak nazwa orkiestry zobowiązuje). Pozostawił po sobie ledwie kilka płyt, a każdą z nich warto znać i delektować się każdym jej dźwiękiem.

Ku naszej wielkiej radości King Übü wraca i to niemalże w oryginalnym składzie, w którym odnajdujemy muzyków z Niemiec, Anglii i Szwajcarii, w tym dwóch nowych załogantów, świetnie nam znanych mistrzów swobodnej improwizacji – saksofonistę Stefana Keune’a i puzonistę Matthiasa Muche. Skład orkiestry uzupełnia znamienity gość – wokalista Phil Minton. Ich nowe nagranie pochodzi z roku 2021, zarejestrowane zostało na koncercie, a wydane (w niełatwym procesie edytorskim) przez brytyjskie FMR Records, teoretycznie z datą 2022, faktycznie wystawione na publiczny poklask dopiero w roku bieżącym. Zapraszamy do świata cudownych, jedynych w swoim rodzaju dźwięków, generowanych przez kilkunastoosobowy skład, który muzykuje bez udziału dyrygenta, a skala predefinicji jego improwizacji pozostaje ukryta w mroku tajemnicy.



Na scenie dużej sali koncertowej odnajdujemy jedenastu muzyków – wokalistę oraz dziesięciu instrumentalistów, którzy dzierżą w dłoniach (tudzież ustach) pięć narzędzi dętych (w tym aż cztery blaszane), cztery strunowe (niektóre wspomagane elektroniką) oraz zestaw perkusjonalny, doposażony w akcesoria zdolne generować tajemnicze, post-akustyczne dźwięki. Koncertowa opowieść składa się z dwóch rozbudowanych improwizacji.

Pierwsza z nich rodzi się w ekstremalnym skupieniu – plamy drobnych, rwanych fraz, głównie strunowych i głosowych, incydentalnie dętych płyną po dywanie pulsującego, ambientowego tła z posmakiem elektroakustyki. Dźwiękowe rozmowy, bystre interakcje, szeroki bukiet dalece kontrolowanej intensywności i dramaturgicznego ładu. Muzycy frazują na ogół stosując niekonwencjonalne metody artykulacji, które zwykliśmy nazywać dźwiękami preparowanymi. Pracują z dużą swobodą, pełni meta teatralnej podniosłości, perfekcyjnie nasłuchają, co w trawie piszczy, kreują interakcje na bazie brzmieniowych podobieństw, ale także starają się naśladować dźwięki natury, co zawsze było jedną z konstytucji KUO. Podobnie, jak budowanie narracji stymulowanej ciągłą zmianą. Także sam proces przeprowadzania zmian, praca w podgrupach i sposoby reagowania zdają się tu być świetnie przemyślane i nieskore do jakichkolwiek błędów, czy działań niekontrolowanych. Narracja incydentalnie potrafi tu gęstnieć i nabierać pewnej pokrętnej hałaśliwości, ale takie fragmenty koncertu, to raczej interludia, nie zaś krew improwizacji. Najważniejszy jest kolektyw, praca w grupie, wzajemne interakcje, niekoniecznie zaś ekspozycje solowe. Po upływie kwadransa muzycy zdają się konstruować nieco dłuższe strumienie dźwiękowe, jakby głęboko oddychali i sycili się wonią natury. Sami finał pierwszej części jest wyjątkowo urokliwy fonicznie – odrobinę melodyjny, budowany wszakże z półdźwięków i szumów.

Drugą odsłonę spektaklu anonsuje gong i głosowe lamenty Mintona. Wokół kłębią się nerwowe, dęte westchnienia, które przybierają postać dronów. Druga improwizacja zdaje się być jeszcze bardziej poddana dyktatowi ciągłej zmiany. Przez moment flow ciągnie tu mrocznie brzmiący kontrabas, potem dostajemy się w chmurę szumów i instrumentalnego gadulstwa, napotykamy także na momenty onirycznej ciszy. Z kolei faza dłuższych artykulacji zdobiona jest przez efektowne burknięcia tuby, wsparte na strunowych zdobieniach. Kameralne pociągnięcia pędzlem melodyjnych strunowców i dęte pokrzykiwania pięknie ścielą nam przestrzeń pod kilka duetowych akcji – głosu i wspomnianej tuby, potem zaplątanej w elektronikę gitary i puzonu, wreszcie saksofonu i skrzypiec. Intrygująca jest także krótka faza dętych, niemal ptasich dyskusji półsłówkami. Po upływie 20 minuty orkiestra na moment efektownie rozkwita wiedziona aktywnością perkusjonalisty, po czym staje po kolana w gęstej ciszy. Zaczyna się budowanie finałowego, niezwykle zmysłowego, acz bardzo cierpliwego, temperowanego crescendo. Od leniwych oddechów, przez plejadę shots-cuts kreowane już na pewnej rytmicznej bazie, po eksplozję instrumentów dętych, niesioną ku górze ekspresją wokalisty. Ognisty finał zostaje tu perfekcyjnie doprowadzony do śmiertelnej ciszy, która ewokuje burzę oklasków.

 

King Übü Örchestrü Roi (FMR Records, CD 2022/23). Mark Charig – kornet, Hans Schneider – kontrabas, Erhard Hirt – gitara, elektronika, Paul Lytton – instrumenty perkusyjne, akcesoria akustyczne, Stefan Keune – saksofon sopranowy, Matthias Muche – puzon, Axel Dörner – trąbka, Melvyn Poore – tuba, Phillipp Wachsmann – skrzypce, elektronika, Alfred Zimmerlin – violincello oraz w roli gościa Phil Minton - głos. Nagranie koncertowe, Dialograum Kreuzung, St. Helena, Bonn, wrzesień 2021 roku. Dwa utwory, 62:10.

 

piątek, 10 lutego 2023

Peter Jacquemyn in duo with Quentin Stokart and other short stories!


Belgijski kontrabasista Peter Jacquemyn to muzyk definitywnie osobny. Podąża swoimi ścieżkami, czasami zaczepia się o produkcje free jazzowe, ale nade wszystko zdaje się być pierworodnym synem Petera Kowalda, który sam sobie sterem i okrętem. Nie wydaje tysiąca płyt rocznie, każde jego ujawnienie fonograficzne sprawia wrażenie głęboko przemyślanego. Muzyk czerpie inspiracje z pewnością z całego kosmosu, ale jak sam zeznaje na albumowych liner notes, jego filozofia artystycznego istnienia i sztuki improwizowania poszukuje energii do życia i muzycznej kreacji w obszarze Dalekiego Wschodu, choćby w mongolskich, czy koreańskich systemach wartości.

Na łamach Trybuny jego dane personalne pojawiają się dość regularnie, ale na ogół dotyczą projektów nie w pełni autorskich Petera. Szczęśliwie artysta koncertował na początku roku w poznańskim Dragonie, dzięki czemu redakcja weszła w posiadanie kilku jego autorskich albumów, które w swej bezwzględnej głupocie przegapiła w trakcie minionej dekady lat. Dziś trzem takim wydawnictwom przyjrzymy się dość skrupulatnie.

Na starcie jednak czeka nas całkiem świeże nagranie, edytowane w kilku formatach w roku 2022. Duet z belgijskim gitarzystą Quentinem Stokartem wydaje się być dobrym wprowadzaniem do eksploracji starszych dokonań kontrabasisty, odpowiednio z lat 2018, 2016 i 2013.



 

Jacquemyn & Stokart

Spotkanie kontrabasisty z gitarzystą, to swobodna, bogata w wydarzenia i niekiedy bardzo hałaśliwa improwizacja. Trwa niespełna dwa kwadranse i to z pewnością jedyna wada tego wspaniałego nagrania.

Emocje stanu początkowego kreuje tu ostry smyczek kontrabasowy, który pracuje zarówno w dolnych, jak i wysokich pasmach oraz gitarowe preparacje o dalece post-industrialnej proweniencji. Narracja dość szybko nabiera dynamiki, a także pewnej rytmicznej tekstury, tu kreowanej głównie akcentami percussion ze strony gitarzysty. Artyści zdają się rozdzierać szaty i klecić coraz bardziej bolesne frazy - zdeformowane, brudne post-riffy gitary i bardziej smukle, wystudzone odgłosy smyczka. Improwizacja ma tu kilka faz, raz syci się post-barokowym brzmieniem kontrabasu i tuli do elektroakustycznych plam gitary, innym razem intensywnie nabiera tempa, po czym kończy żywot w ogniu hałasującego smyczka i skowycie rozśpiewanej gitary.

Druga odsłona zaczyna się w ciszy kontrabasowych drobiazgów i perkusyjnych akcji gitarzysty. Muzycy bez zbędnej zwłoki łapią wiatr w żagle i przystępują do kompulsywnego ataku. Z jednej strony mechanika dewastowanego gryfu gitary, która syci się post-rockową ornamentyką, z drugiej post-barokowe emocje kontrabasowego smyczka, który tańczy, krzyczy i swawoli. Narracja faluje tu niczym wzburzony ocean, a jej ekspresyjne góry i doliny zastępują się w tempie karabinu maszynowego. Muzycy preparują dźwięki, ale cały czas doładowują baterie i gonią za śmiercią. Chwilami brzmienie kontrabasu, to jednocześnie pisk strun i trzeszczenie pudła rezonansowego, z kolei gitara przypomina płonącą trafostację. Dynamika hałasu, ale i precyzja każdego pociągnięcia pędzlem. Gdy Peter decyduje się na szorowanie strun, Quentin ucieka w post-jazzowe pląsy. Gdy przechodzi w tryb pizzicato i niemal swinguje, ten drugi szuka prądu w otchłani wzmacniacza. W drugiej połowie kilkunastominutowej improwizacji muzycy zdejmują nogę z gazu i sięgają po brzmieniowe drobiazgi, ale charczą przy tym, jak gruźlicy pozbawieni dawki penicyliny. Narracja robi się niemal akustyczna – wysoko zawieszone pizzicato i zakotwiczony na samym dole brud gitarowych wyziewów. Na zakończenie spektaklu Peter powraca do smyczka, a Quentin slajsuje niczym bluesman, po czym wypuszcza z gardła gitary ostatnią porcję hałasu.



Fundament

Pięć kontrabasów, trzy tuby (w tym jednak określona jako tubax, czyli połączenie tuby i saksofonu), dwa saksofony barytonowe, saksofon basowy i puzon tenorowy – już sam skład instrumentalny Fundamentu winien budzić grozę i zachwyt jednocześnie. Jacquemyn – poza grą na kontrabasie i używaniem głosu - odpowiada tu także za tzw. koncept, który należy zapewne rozumieć, jako scenariusz improwizacji, które realizować będzie on sam i jego jedenastu partnerów. Na całość albumu składają się dwie długie opowieści, skromne, niespełna dwuminutowe interludium pomiędzy nimi i zmysłowa, czterominutowa koda. Zapraszamy do królestwa niskich częstotliwości. Dodajmy, iż połowa muzyków ensemble używa także własnego głosu.

Pierwsze kroki artystów wydają się dalece minimalistyczne - na gryfach kontrabasów snują się smyczki, w tubach dętych kołyszą drobne porcje zimnego powietrza. Każda akcja obfituje tu w interakcję, zatem spirala narracji nakręca się z każdym kolejnym wydarzeniem. Z jednej strony zaplanowane spiętrzenia, z drugiej dronowe interludia. Siła rażenia tego combo wydaje się nie mieć granic, nawet w momentach, gdy niemal wszyscy frazują unisono. Całość przypomina chwilami soundtrack to mrocznego horroru, a grana tuti dronowa ekspozycja dźwięk nalotu dywanowego. W ramach stylowych ornamentów zdarzają się tu także dęte frazy grane w zdecydowaniem wyższych pasmach. Niedługo przed wybiciem dziewiętnastej minuty opowieść zmysłowo przygasa wprost w strumień kolektywnego śpiewu tybetańskich mnichów, którzy snują gardłowe mantry. Niespełna dwuminutowa część druga działa, jak silny kontrapunkt – galop zwinnych, lekkich pizzicato daje tu asumpt do free jazzowych, dętych okrzyków.

Trzecia opowieść budowana jest bardzo skrupulatnie i cierpliwie. Smyczkowa mantra kontrabasów i szemrzące oddechy dęte, niczym z afrykańskiego buszu. Tuby huczą, a smyczki płyną długimi strumieniami, nabierając post-barokowej taneczności i niezbędnej dynamiki. W okolicach szóstej minuty narracja hamuje i przekształca się w plejadę short-cuts, granych niekiedy unisono. Po niedługim czasie strunowe frazy ponownie nabierają tempa i lepią się w coraz gęstszy strumień fonii. Ostatnie pięć minut tej części albumu formuje się z dronowych ekspozycji wytłumionych smyczków i budującego się w tle potoku zmysłowego wielogłosu. Narracja szuka cisza, a ostatnie dźwięki gra tu chyba sam Jacquemyn. Czwarta odsłona na tle całego albumu zdaje się być wyjątkowo lekka. Smyczki frazują bardzo wysoko, są jedynie podkładem do kolejnego strumienia gardłowego wielogłosu. Potok akustycznej metafizyki cudownie reasumuje to niezwykle fundamentalne przedsięwzięcie. 




Cloud Chamber

Kameralna Chmura, a może Pomieszczenie z Chmur, to wielominutowa i tyluż wątkowa opowieść o tym, jak akustyczny kontrabas w rękach Petera Jacquemyna potrafi fantastycznie funkcjonować w oparach bystrej, kreatywnej elektroniki Stefana Prinsa. Dodajmy, iż elektroniki na ogół uprawianej na żywo, a w końcowej fazie części koncertowej sycącej narrację także ciekawymi cytatami z muzyki klasycznej, dostarczanej za pomocą sampli. Dawka ponad dwóch godzin, co do zasady, improwizowanych interakcji nie powinna zniechęcać akustycznych purystów. To bowiem kolejne doskonale nagranie w portfolio Jacquemyna.

Cześć studyjna albumu składa się z siedmiu dobrze skonstruowanych opowieści. W każdej z nich mamy wartką akcję, dużą zmienność i strumienie dźwiękowe balansujące od wytłumionej filigranowości po połacie niczym nieskrępowanego hałasu. Kontrabas pracuje najczęściej w trybie arco, a incydenty pizzicato traktować możemy raczej jako próby zadzierzgnięcia nowej intrygi narracyjnej. Spektrum działania elektroniki zdaje się tu nie mieć granic. Od nieokrzesanych galopad, syntezatorowych pasm meta elektroniki, po usterkowe i zgrzytliwe strzępy dźwięków, zarówno delikatnych, jak i pełnych energii, niczym drum’n’basowe fantazje Squarepushera z dawnych lat. Bywa, że kontrabasowo-elektroniczna narracja nabiera tu niemal piosenkowego charakteru – piszczący smyczek płynie wraz ze strugą syntezatorowej narracji. W kolejnych odcinkach sagi studyjnej znajduje raz za razem narracyjne perełki. W drugiej podoba nam się, gdy kontrabas i elektroakustyka reszty niemal szorują po gołej, szorstkiej podłodze, z kolei w trzeciej, gdy galopady pizzicato połykają kilometry w oparach usterkowej post-elektroniki. W czwartym epizodzie kontrabas ryje bruzdy w ziemi, a elektronika dla kontrastu szuka melodii i śpiewnych fraz. W części kolejnej live electronics brzmią niczym analogowy aparat telefoniczny, zagubiony w zdezelowanej budce na rogu ulicy, podczas gdy zuchwały smyczek tańczy post-barokowe figury. W części szóstej mamy minimalistyczne wymiany drobnych uprzejmości, a w części ostatniej pojawiają się głosowe mantry kontrabasisty, delikatny smyczek i mroczne, nisko osadzone kłęby syntetycznych post-dźwięków.

Płyta koncertowa składa się z dwóch długich improwizacji, przy czym ta pierwsza trwa prawie czterdzieści minut. Opowieść zdaje się tu skupiać na ciężkiej, smyczkowej pracy kontrabasisty, który zmienia tempa i poziom intensywności, ale nie ustaje w procesie budowania interesującej narracji. Elektronika w pierwszej fazie skupia się na budowaniu tła i subtelnym kontrapunktowaniu wysiłków akustyka, chce nie stroni od wtrętów niemal post-industrialnej proweniencji. Artyści potrafią tu także sięgać po drobne, niemal filigranowe frazy, a każdy przejaw dźwiękowej agresji jest jedynie ich artystycznym wyborem, a nie narracyjną koniecznością. Improwizacja sięga noise’owych wyżyn, ale i pęknie broczy w mule mrocznych i charczących fraz. Na ostatnie prostej nie ma już jednak litości – opowieść przypomina prawdziwą burzę z piorunami! W części drugiej koncertu elektronika zdaje się wychodzić delikatnie przed szereg. Sypie jak z rogu obfitości syntetycznymi subtelnościami, śpiewa i buduje meta rytmiczne narracje. Tym razem improwizacja dociera do stadium hałasu za sprawą smyczka piszczącego na gryfie kontrabasu, którego pudło rezonansowe trzeszczy, jak stara kanapa. A na samo zakończenie anonsowana garść sampli, która koi emocje, ale i bierze w nawias artystyczne wysiłki ostatnich dwóch godzin z życia artystów.



Dig Deep

Na zakończenie dzisiejszej epistoły, eksplorującej niektóre dokonania belgijskiego kontrabasisty w minionej dekadzie, definitywnie czas na płytę solową - tylko kontrabas i glos. Wszystko, co dobrego powiedzieliśmy o muzyce Jacquemyna przy okazji poprzednich płyt, tu w trakcie samotnej improwizacji, zdaje się powracać w dwójnasób. Siedem opowieści – krótka uwertura, część zasadnicza, będąca jednym strumieniem dźwiękowym, ale podana w dwóch częściach, a potem jeszcze cztery bardziej zwarte czasowo, ale równie urokliwe epizody.

Anonsowana uwertura trwa siedemdziesiąt dziewięć sekund i pokazuje, jak bardzo kontrabasowy smyczek zdolny jest do zadawania śmiertelnych ciosów. Dwie kolejne improwizacje zwą się odpowiednio Low i Lower, a trwają razem ponad dwa kwadranse. Muzyk ma tu mnóstwo czasu, by nasycić nasze uszy ogromem emocji, jakie czają się w jego głowie. Na starcie nisko, niemal leniwie, ale już wtedy masywnie, głęboko w teksturę dźwięku. Smyczek zdaje się tu płynąć w gęstej mazi, kreśli wielkie pętle filozoficznej zadumy, czasami nabiera intensywności, czasami zwalnia i zadaje pytania pozbawione odpowiedzi, a czasami zamyśli się, niczym pielgrzym u progu kolejnego etapu podróży. W ósmej minucie muzyk sięga dna ciszy, a struny jego instrumentu bezdźwięcznie pulsują. Potem zdobi opowieść garścią filigranowych flażoletów i buduje dalekowschodnio brzmiąca mantrę delikatności. Na moment wpada w szarpany półgalop, ale dość szybko powraca do smyczkowych boleści i rozlewa wokół dźwięków instrumentu morze gardłowych pomruków. Głos muzyka i jego lekki jak pawie pióro smyczek zdają się teraz stanowić jedno dźwiękowe ciało. Czasami haczy ono o post-barok, innym razem szuka delikatnej dynamiki. Głos idzie tu za roztańczonym smykiem aż do kresu opowieści.

Czwarta improwizacja zwie się High, a smyczek każdą swą frazą udowadnia zasadność tytułu. Wysoko zawieszony dron ciekawie konweniuje tu z kolejną porcją głosowych pomruków. Old asian morning song, niczym mantra strudzonego piechura. W drugiej części tej ekspozycji muzyk dodaje siły swych mięśniom, improwizacja nabiera niemal post-industrialnego posmaku, ale nie traci swej wewnętrznej taneczności. W części piątej w centrum uwagi pozostają energiczne ruchy szarpania za struny i inne mniej lub bardziej wyszukane metody dewastowania materii. Z kolei w szóstej muzyk szoruje maltretowane uprzednio struny, zdaje się śpiewać i rytmicznie podrygiwać, czyniąc wszystko na imponującej dynamice. Finałowa opowieść, pełna melodii w głosie i delikatnych fraz pizzicato, jest dalece enigmatyczna i zdaje się parafrazować semickie obyś bogatym był.

 

Peter Jacquemyn & Quentin Stokart qter (qeerecords, CD-r/ kaseta/ DL 2022). Peter Jacquemyn – kontrabas oraz Quentin Stokart – gitara. Nagrane w Brukseli, 22 lutego 2022 roku. Dwie improwizacje, 27 minut z sekundami.

Fundament Fundament (El Negocito, CD 2018). Peter Jacquemyn – kontrabas, głos, koncepcja całości, Mathieu Lilin – saksofon barytonowy, Gregoire Tirtiaux - saksofon barytonowy, głos, Peter Verdonck – saksofon basowy, głos, Kristof Roseeuw, Lode Leire i Yannick Peeters – kontrabasy, Pieter Lenaerts – kontrabas, głos, Eric Sleichim – tubax, Matthias Muche – puzon tenorowy, Carl-Ludwich Hübsch i Jan Pillaert – tuby, głos. Zarejestrowane w miejscu zwanym Nona, Mechelen, Belgia, w roku 2017 (?). Cztery utwory, 43 i pół minuty.

Peter Jacquemyn & Stefan Prins Cloud Chamber (ChampdAction, 2CD 2016). Peter Jacquemyn – kontrabas, głos oraz Stefan Prins - live electronics. Zarejestrowane w ChampdAction/Studio, deSingel, Antwerpia, Belgia, czerwiec 2016 (dysk pierwszy – prace studyjne; drugi dysk – koncert). Odpowiednio siedem i dwie improwizacje, łącznie 125 minut.

Peter Jacquemyn Dig Deep (ChampdAction, CD 2013). Peter Jacquemyn – kontrabas i głos. Zarejestrowane w ChampdAction/ Studio, deSingel Antwerpia, Belgia, lipiec- sierpień 2013. Siedem improwizacji, 52 minuty.