Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Almut Kühne. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Almut Kühne. Pokaż wszystkie posty

środa, 8 października 2025

Screaming Echoes 9. Spontaneous Music Festival! The report from the event!


Było już sporo po dwudziestej drugiej w pierwszy październikowy piątek, gdy na scenie poznańskiego Dragon Social Club zapowiedziano występ kwartetu Lava, który miał domknąć drugi dzień imprezy. Tymczasem na czterech białych krzesełkach, na wprost dwóch mikrofonów niespodziewanie zasiadło czworo wokalistów – od lewej do prawej: Almut Kühne, Jaap Blonk, Isabelle Duthoit i Phil Minton. Zajęli nam ledwie kwadrans, klecąc wszakże definitywnie historyczne ad hoc story, powstałe z inicjatywy ich samych, w momencie, gdy okazało się, że najstarszy z nich dotarł do Poznania jednak dzień wcześniej. Po kompulsywnym występie i huraganie oklasków, na scenie w końcu pojawił się anonsowany Lava Quartet, choć i on w zaskakująco odmiennym personalnie zestawieniu.

 


Dziewiąta edycja Spontaneous Music Festival poświęcona została improwizowanej wokalistyce, czy może lepiej rzec, sztuce wydawania dźwięków wyłącznie własnym ciałem. Czworo gości głównych, do tego piętnastka instrumentalistów, trzy dni koncertowe, dwanaście (a w sumie trzynaście) setów i moc zaskoczeń, zarówno tych personalnych, jak i typowo artystycznych. Organizatorowi o poziomie tych ostatnich nie wypada opowiadać, ale też próżno szukać w trakcie całej imprezy występu, który przynudził, tudzież nie wyrwał choćby kilku włosów z głowy (nawet jeśli ich w ogóle nie posiadamy).

Francuzka Isabelle Duthoit ukradła serca wszystkich bodaj na wieczność. Dylematem każdego pozostanie jedynie to, który z jej trzech (a w sumie czterech) performansów zachwycił najbardziej. Ten solowy był starogreckim dramatem, podkreślonym czarną kreacją artystki, uplecionym wspaniałą dramaturgią i porcją dźwięków, których chyba nikt poza Isabelle nie potrafiłby wydobyć z najgłębszych trzewi drobnego, kobiecego ciała. Jej kwartet z łódzkimi Wężami Kobro (Aleksandra Chciuk na fortepianie, Michał Rupniewski na skrzypcach, Paweł Sokołowski na saksofonach) kleił się do ostatniego dźwięku, świetnie zbilansowany wokalnie (Chciuk także śpiewała!) i ubarwiony klarnetowymi ekspozycjami Duthoit. Wreszcie duet z angielskim gitarzystą Danielem Thompsonem. Symfonia minimalizmu syconego jednak niebywałymi emocjami, precyzyjną dramaturgią i istotnością każdej frazy.

 


Jaap Blonk z Amsterdamu wystąpił w dwóch składach ad hoc. Najpierw we czwartek w kwartecie z poznańskim triem Sumpf (Paweł Doskocz na gitarze elektrycznej, Patryk Daszkiewicz i Piotr Tkacz – elektronika i elektroakustyka), potem kolejnego dnia w trio z irlandzkim pianistą Paulem G. Smythem i grającym na gitarze elektrycznej Łukaszem Marciniakiem. Oba sety były intrygująco głośne, dobrze skonstruowane, podkreślające w wymiarze elektroakustycznym ekspresję wokalnych igraszek Holendra. W drugim z setów Blonk używał także elektroniki i był pełnoprawnym noise’makerem do pary z gitarzystą. Zupełnie przy okazji, perfekcyjnie zorganizowany starszy Pan był pierwszym w historii festiwalu muzykiem, który przyjechał z … własnym terminalem płatniczym.

Niemka Almut Kühne doskonale dopełniła spektrum wokalne festiwalu. W jej eskpozycjach nie brakowało bowiem melodii i śpiewu. Wystąpiła czterokrotnie. W pierwszej kolejności usłyszeliśmy ją w trio z angielskim altowiolinistą Benedictem Taylorem i grającym na gitarze akustycznej Pawłem Doskoczem. Dwaj ostatni muzykują razem już od kilku lat, co było wyśmienicie słychać w kolektywnych zwarciach obu instrumentów strunowych, w trakcie których Almut zdawała się pozostawać nieco w cieniu. Najpiękniej trio frazowało wszakże w okolicach ciszy, gdy każdy dźwięk, każda fraza była na wagę złota. Drugi występ Kühne, to bazowa formacja Lava Quartet, w której miejsce nieobecnego kontrabasisty Gonçalo Almeidy wypełnił niemiecki saksofonista Julius Gabriel. Lava w tym wymiarze personalnym, to zupełnie inny band. Każda chwila ich post-kameralnego koncertu była jak spokojna rzeka, której końca nie widać. Ów spektakularnie urokliwy występ zwieńczył drugi dzień festiwalu. Następnego dnia Almut zaprezentowała się w duecie z katalońską pianistka Jordiną Millą, czyli na scenie zameldowała się dokładnie połowa kwartetu Lava. Tu królował minimalizm, wystudzona melodia, zarówno czyste frazy, jak i te fenomenalnie preparowane.

 


Kwartetu festiwalowych wokalistów i wokalistek dopełnił sam Phil Minton. 85-latek pojawił się w Poznaniu w świetnej formie, zarówno artystycznej, jak i fizycznej. W piątek zaprezentował się w wokalnym summicie zupełnie niezapowiedziany, w sobotę wraz z portugalskim organistą Davidem Maranha i pracującym na laptopie Gerardem Lebikiem fantastycznie zakończył festiwal. Set ostatni świetnie kontrastował z dominującą akustyką poprzednich festiwalowych wydarzeń, niósł niepokój, mroczne drony organów elektrycznych i niewyczerpane pokłady mintonowych gwizdów, oddechów i metaforycznych melodii.

Pośród dwunastu zaplanowanych setów festiwalowych jedynie trzy pozbawione były atrybutów wokalnych, a wszystkie umiejscowione zostały w line-up’ie ostatniego dnia. Najpierw solowy występ saksofonisty Juliusa Gabriela, który wystąpił w zastępstwie chorego Almeidy - wyśmienity set na saksofon tenorowy i sopranowy. Szczególnie podobać się mogły jego dynamiczne pasaże na większym z dęciaków przy eksplozywnym zastosowaniu oddechu cyrkulacyjnego. Kolejny członek Lava Quartet, niemiecki perkusista Wieland Möller improwizował z kolei w ad hoc duecie z Łukaszem Marciniakiem. I tu znów mogliśmy poczuć się zaskoczeni. Znany z subtelnej narracji w ramach kameralnej Lavy perkusista stanął w szranki niemal noise-rockowej wymiany ciosów z wyjątkowo dynamicznie usposobionym gitarzystą. Ich opowieść miała kilka faz, a wieńczyła ją post-psychodeliczna drama, w trakcie której Łukasz pracował na kolanach manipulując gitarowymi przetwornikami.

 


Last, but not least tej opowieści, trio Paul G. Smyth na fortepianie, Benedict Taylor na altówce i Daniel Thompson na gitarze akustycznej. Panowie, wbrew pozorom, improwizowali w takim składzie po raz pierwszy. Sprawiali wrażenie, jakby niczego innego w  swym dotychczasowym życiu nie robili. Akustyczna magia każdego dźwięku (brawa dla Bartka Olszewskiego za fenomenalne nagłośnienie całego festiwalu!), ocean wyłącznie udanych interakcji i niekończąca się falanga fraz, także tych, który artyści ostatecznie nie zagrali. 

Do zobaczenia za rok!

 

*) zdjęcia własne nieobjęte jakimikolwiek prawami autorskimi

1. Almut, Jaap, Isabelle, Phil

2. Isabelle

3. David, Phil, Gerard

4. Paul, Daniel, Benedict



wtorek, 30 września 2025

Screaming Echoes 9. Spontaneous Music Festival 2025! Let’s go!


Startujemy w najbliższy czwartek 2 października o godzinie 19.00. Trzy festiwalowe dni, dwanaście koncertów, na scenie dziewiętnaście artystek i artystów z całego świata. Nie przegapcie choćby jednego dźwięku!

Poniżej pełny program festiwalu (także na załączonych grafikach), ważne informacje organizacyjne oraz sylwetki wszystkich artystek i artystów.

Very Welcome!

 


Dragon Social Club, Poznań, Zamkowa 3

PROGRAM:

>>> 02.10. Dzień 1 Czw. 19:00

1. Isabelle Duthoit solo

2. Jaap Blonk + Sumpf (Piotr Tkacz, Paweł Doskocz, Patryk Daszkiewicz)

3. Isabelle Duthoit + Węże Kobro (Aleksandra Chciuk, Paweł Sokołowski, Michał Rupniewski) 

>>> 03.10. Dzień 2 Pt. 19:00

1. Almut Kühne + Benedict Taylor / Paweł Doskocz duo

2. Ad hoc: Isabelle Duthoit + Daniel Thompson

3. Ad hoc: Jaap Blonk + Paul G. Smyth + Łukasz Marciniak

4. Lava Quartet (Almut Kühne, Jordina Millà, Gonçalo Almeida, Wieland Möller)

>>> 04.10. Dzień 3 Sob. 19:00

1. Gonçalo Almeida solo

2. Ad hoc: Łukasz Marciniak + Wieland Möller

3. Ad hoc: Almut Kühne + Jordina Millà

4. Paul G. Smyth / Benedict Taylor / Daniel Thompson

5. Phil Minton / David Maranha / Gerard Lebik

 

Bilety:

Karnet na 3 dni: 240 zł normalny / 220 zł ulgowy*

Bilet na pierwszy dzień: 80 zł normalny / 70 zł ulgowy*

Bilet na drugi dzień: 100 zł normalny / 90 zł ulgowy*

Bilet na trzeci dzień: 100 zł normalny / 90 zł ulgowy*

* po okazaniu ważnej legitymacji studenckiej, legitymacji uczniowskiej lub dowodu osobistego w przypadku 60+.

Bilety do kupienia online >>> https://kbq.pl/175362

Organizatorami Festiwalu są Fundacja Mały Dom Kultury, Trybuna Muzyki Spontanicznej i Dragon Social Club.

Patronat medialny: Radio Afera, ImproSpot, Radio Jazzkultura.

Partner Festiwalu: Moon Hostels & Apartments

Dofinansowano ze środków budżetowych Miasta Poznania. #poznanwspiera

 


Isabelle Duthoit (Francja) – głos, okazjonalnie klarnet

Isabelle to głos, dwie ręce i pieśń całego ciała. W tej pieśni odradza się zwierzęcość, archaiczna delikatność, elegancja dzikiej energii. „Z brzucha? Z gardła? Czy to możliwe, że struny głosowe mogą wytwarzać takie dźwięki, że ciało jest zdolne do tak nieludzkiej chropowatości – i to bez żadnego nagłośnienia?” (David Sanson). Isabelle od zawsze interesowała się głosem — od 20 lat rozwija osobistą i unikalną technikę wokalną. Język przed językiem, rodzaj glosolalii. Śpiew, który wyrasta z oddechu i krzyku. Duthoit współpracuje z licznymi artystami międzynarodowej sceny eksperymentalnej: Dieb13, Angelica Castello, Martin Tétreault, Franz Hautzinger, Hamid Drake, Michael Zerang, Phil Minton, Luc Ex, Thomas Lehn, Lê Quan Ninh, Jacques Di Donato, Sophie Agnel, Steve Heather, Andy Moor, eRikm i innymi. Jest członkinią zespołów Hiatus, Système Friche, Where is the Sun, Uruk.

Phil Minton (Anglia) – głos

Jeśli festiwal muzyki improwizowanej poświęcony jest sztuce wokalnej, to listę zaproszonych gości nie sposób nie zacząć od Mintona. Od wielu dekad najważniejszy artysta wokalny brytyjskiej i europejskiej sceny free impro. Skala jego możliwości głosowych zdaje się nie mieć granic. Zaczyna się od post-operowej melodii, przechodzi przez gardło i przełyk, a kończy w bezmiarze jelita grubego. Wirtuoz, ale i komik. Pieśniarz, anegdotysta, najlepszy biesiadnik, partner największych w gatunku. Lubi występy solowe, ale chyba najlepiej czuje się jako wokalista improwizujący w zespołach, czy orkiestrach. Wielu kompozytorów pisało utwory, które szczególnie wykorzystują jego rozbudowane techniki wokalne i improwizacje. Tworzy wiekopomny kwartet z Veryanem Westonem, Rogerem Turnerem i Johnem Butcherem, a także duety z wszystkimi wymienionymi wyżej. Świetnie pamiętamy jego występ dekadę temu na warszawskim Ad Libitum wraz z Warsaw Improvisers Orchestra.

Jaap Blonk (Holandia) – głos

Samouk, kompozytor, wokalista, poeta i artysta wizualny. Na początku lat 80. odkrył siłę i elastyczność swojego głosu i rozpoczął długofalowe badania fonetyki i możliwości ludzkiego organizmu. Obecnie stał się specjalistą w tworzeniu i wykonywaniu poezji dźwiękowej oraz wyjątkowym improwizatorem wokalnym, wspieranym przez silną i nieskrępowaną osobowość sceniczną. Regularnie występuje i prowadzi warsztaty na całym świecie. Z biegiem lat stal się równie biegły w obszarze „live electronics”. Jego muzyka ukazała się na 30 płytach CD wydanych przez własną wytwórnię Kontrans. Wiele innych nagrań, a także około tuzina książek z jego twórczością wizualną, zostało opublikowanych w kilku krajach.

Almut Kühne (Niemcy) – głos

Internetowe zasoby informacyjne donoszą, iż Almut jest nade wszystko wykonawczynią Muzyki Nowej. Cokolwiek to znaczy, bez wątpienia predestynuje artystkę do eksplorowania świata muzyki swobodnie improwizowanej. Poznaliśmy ją w Dragonie dwa lata temu, zaparła nam dech w piersiach i byliśmy pewni, że jeszcze do nas powróci.

Klasycznie kształcona, najpierw jako pianistka, potem śpiewaczka. Dość szybko stała się członkinią Berlińskiej Młodzieżowej Orkiestry Jazzowej, a jej pierwsze doświadczenia z muzyką nieco bardziej niepokorną, to występy z zespołem Georga Graewe’ego Sonic Fiction na Nickelsdorfer Konfrontationen i Total Music Meeting.

Kühne wydała dwa albumy pod własnym nazwiskiem w wytwórni Unit Records. Brała również udział w nagraniu płyty z Oratorium Bożonarodzeniowym Bacha z Drezdeńskim Chórem Kameralnym i Orkiestrą Gewandhaus. Wykonywała również utwory wokalne Graewe’ego, Johna Cage'a, Luigiego Nono, Helmuta Lachenmanna, Ondreya Adamka i Michaela Edwarda Edgertona. Można ją również usłyszeć na albumie Petera Ehwalda „Septuor de grand matin” (2019) i wielu innych.

Na deskach Dragona Almut wystąpi z kwartetem Lava, mamy także wobec niej poważne plany w zakresie tajemniczych, a jakże kreatywnych formacji „ad hoc”.

Gonçalo Almeida (Portugalia) – kontrabas

Opowiadanie kim jest ów fantastyczny Portugalczyk rezydujący w Rotterdamie w kontekście improwizowanej sceny Dragona i Trybuny Muzyki Spontanicznej jest zupełnie zbyteczne. Grał u nas wielokrotnie, w przeróżnych konfiguracjach osobowych i stylistycznych. Free jazzowe Multiverse, doom metalowe Low Vertigo, post-kameralna Selva, multigatunkowy Spinifex. No i Lava Quartet, dwa lata temu, to był prawdziwy cios pomiędzy oczy. W portfolio wydawniczym Spontaneous Music Tribune znajdziemy przynajmniej sześć albumów z udziałem Almeidy, zarówno na kontrabasie, jak i gitarze basowej.

Gonçalo, to muzyk wyjątkowy, prawdziwy człowiek renesansu, czego się nie tknie, niczym Król Midas zamienia w muzyczne złoto. Zagra w wyjątkowym kwartecie Lava, a specjalnie na potrzeby naszego festiwalu przygotuje i wykona swój nowy program solowy na kontrabas.

Jordina Millà (Katalonia) - fortepian

Pianistka, kompozytorka i improwizatorka pochodząca z Katalonii, od dłuższego czasu rezydująca w Austrii, nieustannie zgłębia muzykę swobodnie improwizowaną, nie stroni też od estetyki muzyki współczesnej. Wprowadzona została w świat improwizacji przez Agustí Fernándeza. Wydała uznane albumy, takie jak solowy spektakl „Males Herbes”, duetowy „When Forests Dream” z rzeczonym Fernándezem, czy też dwa albumy z Barrym Guyem - „String Fables” dla krajowej Fundacji Słuchaj! oraz „Live in Munich” dla monachijskiego ECM Records.

Członkini zespołu Barry'ego Guya The Blue Shroud Band i innych formacji, współpracuje z takimi muzykami jak: Mats Gustafsson, dieb13, Vini Cajado, Maurizio Takara, Gonçalo Almeida, Almut Kühne, Wieland Möller, Kenji Herbert, Lucas Niggli, Axel Dörner, Sofia Labropoulou, Christian Reiner, Lukas König, Núria Andorrà i Sònia Sánchez.

Na deskach Dragona artystka wystąpi z kwartetem Lava, mamy także wobec niej poważne plany w zakresie formacji „ad hoc”.

Wieland Möller (Niemcy) - perkusja

Jest berlińskim perkusistą, artystą dźwiękowym i performerem działającym w obszarze jazzu, muzyki improwizowanej i tańca współczesnego. Klasycznie wykształcony na uczelniach po obu stronach Atlantyku.

Występował między innymi na Buenos Aires Jazz Festival, Jazz International Rotterdam Festival i innych, a także koncertował w Niemczech, Holandii, Hiszpanii, Portugalii, Argentynie i Islandii, także w Polsce. Jako muzyk i kompozytor, brał udział w projektach i spektaklach tanecznych i teatralnych, między innymi na Biennale Berlin 2018, Junge Deutsche Oper Berlin, Gripstheatre, Reykjavik Dance Festival i Prague Dance Festival. Współpracował m.in. z Kazuhisą Uchihashi, Markusem Stockhausenem, Klaasem Hekmanem, Tobiasem Deliusem, Julyenem Hamiltonem, Ingo Reulecke i Okwui Okpokwasili.

Na deskach Dragona muzyk wystąpi z kwartetem Lava, mamy także wobec niego poważne plany w zakresie formacji „ad hoc”.

  


Paul G. Smyth (Irlandia) - fortepian

Mądrzejsi od nas donoszą, iż Paul, to „objawienie… jego podejście do fortepianu jest absolutnie oryginalne” (The New York City Jazz Record) i być może „jeden z najwybitniejszych współczesnych pianistów” (The Free Jazz Collective). My zaś wiemy nade wszystko, iż wydał definitywnie doskonale albumy z Peterem Brötzmannem, Evanem Parkerem, Chrisem Corsano i Johnem Russellem w wytwórni Weekertoft, którą założył wspólnie z rzeczonym Russellem w 2016 roku. A że przyjazd do Poznania, to jego pierwsza wizyta w tej części świata, nasza radość nie ma granic.

Paul od czasu trasy koncertowej z Charlesem Gayle'em w 1999 roku współpracował z takimi sławami, jak Derek Bailey, Evan Parker, Peter Brötzmann, Keiji Haino, Barry Guy, Wadada Leo Smith, John Russell, John Edwards, Chris Corsano, Lol Coxhill, Charles Hayward, John Butcher, Hannah Marshall, Mark Sanders i Damo Suzuki, a także wieloma innymi. Był członkiem tria syntezatorowego Boys Of Summer („dźwięk pogrzebanego żywcem Johna Carpentera” – Le Cool Magazine), kompozytorem występującym w National Concert Hall, komponował muzykę do teatru i występował w 18 krajach.

Benedict Taylor (Anglia) - altówka

Tego wspaniałego altowiolinistę gościliśmy na deskach Dragona kilkukrotnie - grywał z orkiestrą Tonus, Poznańską Orkiestrą Improwizowaną, w secie solowym, czy też duetach z Pawłem Doskoczem. Jego powrót na Spontaniczny Fest to zatem całkiem naturalna kolei rzeczy.

Benedict Taylor jest improwizatorem i kompozytorem, aktywną postacią w brytyjskim i europejskim świecie nowej muzyki. Opisywany jako „wirtuoz współczesnej altówki”, koncentruje się w swojej twórczości improwizacji, a także komponowaniu na potrzeby występów na żywo, filmów, teatru, tańca współczesnego, instalacji artystycznych i projektów albumów koncepcyjnych.

Jako improwizator występował i nagrywał zarówno w „working bandach”, jak i w ramach formacji „ad hoc” z takimi artystami jak: John Butcher, Blanca Regina, Keith Tippett, Evan Parker, Terry Day, Tom Jackson, Lauren Kinsella, Daniel Thompson, Lawrence Upton, Alex Ward, Cath Roberts, Renee Baker, Paul Dunmall, Neil Luck, Paweł Doskocz, John Edwards, Ivor Kallin, Hannah Marshall, Chris Cundy, Kit Downes, Yves Charuest, Alexander Hawkins, Tom Challenger, Tetsu Saito i innymi.

Daniel Thompson (Anglia) – gitara akustyczna

Radary Trybuny Muzyki Spontanicznej namierzyły tego artystę dobrą dekadę temu. Mnóstwo wody musiało jednak upłynąć w Tamizie i Warcie, by ten wyjątkowo gitarzysta trafił na deski Dragona. To cudowna wiadomość!

Daniel, to bodaj najważniejszy uczeń legendy brytyjskiej, improwizującej gitary – Johna Russella. Można usłyszeć i zobaczyć go występującego solo, a także w wielu improwizowanych sytuacjach oraz długoterminowych kolaboracjach lub „working bandach”. Daniel występował i/lub nagrywał ze Steve’em Noblem, Caroline Kraabel, Maxem Reedem, Evanem Parkerem, Johnem Edwardsem, Benedictem Taylorem, Tomem Jacksonem, Videm Drašlerem, Eddiem Prevostem, Johnem Butcherem, Neilem Metcalfe, Ianem McLachlanem, Kay Grant, Marcello Magliocchim i Alanem Wilkinsonem, żeby wymienić tylko najważniejszych.

Daniel jest nie tylko muzykiem, ale także założycielem i dyrektorem artystycznym „Empty Birdcage Records”, wytwórni specjalizującej się w wydawaniu albumów z muzyką swobodnie improwizowaną.

Davida Maranha (Portugalia) – organy elektryczne

Czołowy przedstawiciel portugalskiej sceny awangardowej, multiinstrumentalista, najczęściej organista. Jego metoda twórcza, to powoli ewoluujące i minimalistyczne utwory elektroakustyczne, koncentrujące się na zwrotach harmonicznych i alikwotach, wykorzystujące proste wariacje w rytualistycznym ujęciu. To także obsesyjny umysł stojący za formacją Osso Exótico, która funkcjonuje artystycznie od 1990 roku. Grupa ma siedzibę w Portugalii, ale w ostatnich latach zyskała uznanie w całej Europie. W ubiegłym roku Maranha szczególnie zachwycił albumem „Wrecks”, nagranym wspólnie z portugalskim mistrzem freejazzowego saksofonu Rodrigo Amado

Gerard Lebik (Polska) - elektronika

Na freejazzowym etapie jego kariery warto wymienić następujące składy: Erase (z Michałem Trelą i Jakubem Cywińskim), Slug Duo (z Kubą Sucharem), Foton (z Arturem Majewskim i Wojciechem Romanowskim) i veNN Circles (z Piotrem Damasiewiczem i Gabrielem Ferrnadinim). Potem nastąpił etap improwizacji elektroakustycznej, gdzie partnerami Lebika byli m.in. Jérôme Noetinger, Kazuchisa Uchihashi, Noid, Eryck Abecassis, Lotte Anker i Paul Lovens. Jako instrumentalista lub artysta dźwiękowy Lebik występował na prestiżowych imprezach i festiwalach na całym świecie.

  


Sumpf, to pomiot artystyczny o nierozpoznanej do końca proweniencji, który pojawił się na improwizowanej mapie Poznania więcej niż dekadę temu. Po nagraniu dwóch albumów zapadł w wieloletni, zimowy sen. Teraz muzycy wracają niesieni radością ponownego wspólnego tworzenia. Każdy z nich zdaje się być na innym etapie swojej drogi artystycznej, ale jako nieznośny Sumpf wciąż warci są każdej sekundy Waszej uwagi. Zapraszamy do fauny i flory meta kosmicznej elektroakustyki.

Na festiwalowej scenie zagrają wspólnie z wokalistą i performerem Jaapem Blonkiem!

Patryk Daszkiewicz - człowiek ukrywający się za projektem DMNSZ. Udziela się również w innych mniej lub bardziej enigmatycznych projektach takich, jak Sumpf, Kakamina, czy Strętwa. Często eksperymentuje z różnymi technikami nagrań i pozostającymi po nich artefaktami. Wykorzystuje dźwięki będące na skraju rozpoznawalności. Pulsujące buczenie głośników, szumy z kasety, sprzężenia zwrotne, czy skwierczenie przewodów elektrycznych.

Prowadził autorską audycję radiową „Radio Bluszcze” emitowaną na falach Radia Kapitał (Warszawa) i Lahmacun (Budapeszt). W latach 2012-2015 współorganizował w Poznaniu cykl koncertów improwizowanych "Warsztat dźwięków". Grał m.in. na festiwalach DYM, FRIV, OSA, DNA i... Spontaneous Music Festival.

Piotr Tkacz – gra na gramofonie przedmiotami codziennego użytku i nieużytku. Współtworzy(ł) takie składy jak Sumpf, Kurort, Radioda, Lata, Tirips czy Revue svazu českých architektů. Oprócz tego improwizował z takimi muzykami, jak Patryk Lichota, Herman Müntzing i Adam Gołębiewski, Sabine Vogel i Yannick Franck oraz Seiji Morimoto i Eric Wong. Z tymi ostatnimi nagrał album, który wydało Inexhaustible Editions. Tkacz jest także animatorem kultury, publicystą i didżejem, a w wolnych chwilach zapalonym kuchcikiem.

Paweł Doskocz – Gitara, często preparowana. Używając preparacji szuka nowych możliwości brzmieniowych instrumentu. Skupia się na graniu muzyki improwizowanej, a inspiracje czerpie z wielu źródeł. Współtworzył Bachorze, Strętwę oraz Sumpf. Dotychczas miał okazję grywać z wieloma muzykami z kraju i z zagranicy oraz zagrać na festiwalach poświęconych muzyce eksperymentalnej czy improwizowanej. Grywał na: Ad Libitum, Nowy Wiek Awangardy Festival, Art of Improvisation Creative Festival, Jazz Ring, Musica Privata, Katowice JazzArt Festival, FRIV Festival, Avant Art Festival, bERLIN SOLO oraz Spontaneous Music Festival.

Współpracował m. in. z: Marta Warelis, Alan Wilkinson, Emilio Gordoa, Matthias Müller, Jasper Stadhouders, Paweł Szpura, Hubert Zemler, Wojtek Kurek, Vasco Trilla, Yedo Gibson, Onno Govaert, Seppe Gebruers, Andrew Lisle, Vasco Furtado, Colin Webster, Dirk Serries, Benedict Taylor oraz z Donem Malfonem.

Makemake, Trio_io, Perforo, czy El Topo – nawet średniozaawansowany miłośnik krajowej sceny muzyki kreatywnej kojarzy te nazwy. A na nimi wszystkim stoi Łukasz Marciniak, gitarzysta, który gościł na deskach Dragona wielokrotnie, ale w ramach spontanicznego festiwalu będzie debiutantem. Cieszymy się ogromnie, pamiętając choćby jego doskonały flow w trakcie ubiegłorocznej edycji Festiwalu Ad Libitum, gdy u boki Mii Zabelki i swojej stałej partnerki Oli Rzepki zgrał jakże intrygujący set, dziś dostępny zresztą na kompaktowym dysku.

Łukasz Marciniak - Gitarzysta, kompozytor, improwizator. Aktualnie pracuje w zespole Trio_io grającym współczesną muzykę kameralną. Jest członkiem El Topo - zespołu badającego zawiłość strun, oraz ryzyko bębnów i czyneli, także współtwórcą Perforto - duetu strunowego na preparowany fortepian i gitarę elektryczną, oraz najnowszego trio Attack of the Mugatu - na gitarę, wiolonczelę i kontrabas. Autor muzyki do filmów i performance. W działaniach solo i koncertach swobodnej improwizacji - pracuje nad własnym językiem artykulacji.

Węże Kobro - to osobliwe trio gościło u nas już ubiegłej jesieni. Było tajemniczo, kameralnie i minimalistycznie – z lekkim odurzeniem w tle. Efekt? Piorunujący. Nie mieliśmy wątpliwości: Węże muszą wrócić na festiwal. Tym razem pojawią się w kwartecie, w towarzystwie Isabelle Duthoit!

Zespół powstał w przestrzeni działu Muzykaliów Biblioteki Uniwersytetu Łódzkiego, gdzie spotykał się na sesje nagraniowe i próby. Trójka niezwykle utalentowanych muzyków – Aleksandra Chciuk (głos, fortepian), Paweł Sokołowski (saksofon) i Michał Rupniewski (skrzypce) – regularnie spotyka się w tym miejscu, by tworzyć i dzielić się swoją muzyką inspirowaną zarówno tradycją awangardy, jak i eksperymentem.

Węże Kobro, to zespół balansujący na granicy dźwiękowej abstrakcji i dzikości, inspirujący się pionierami europejskiej sceny muzyki improwizowanej, ale także czerpiący z łódzkiej tradycji awangardy plastycznej, minimalizmu i unizmu. Każdy występ jest unikalny, zupełnie improwizowany i pełny niespodziewanych intuitywnych zwrotów utkanych w ciągłą narrację tworzoną przez troje zasłuchanych w siebie ludzi.

Aleksandra Chciuk - artystka interdyscyplinarna, porusza się na styku sztuk wizualnych, dźwięku, choreografii tworząc performatywne, multimedialne spektakle. W muzyce swobodnie improwizowanej grę na fortepianie preparowanym łączy z obiektami dźwiękowymi i perkusjonaliami. Przy ich pomocy buduje osobne, głębokie narracje. Immersyjność, organiczność, środowiska akuzmatycznej recepcji to wyróżniki jej audiowizualnych prac. Chętnie działa w kolektywach. Założyła kobiecy kolektyw Pełnia, współtworzy duet artystyczny z Kubą Krzewińskim a od dwóch lat Węże Kobro. Zespół traktuje jako jeden organizm, gdzie tak samo ważna jest dla niej wymiana intuitywnej, co intelektualnej natury. W listopadzie br. wydała album „Minor Civilization” nakładem Antenna Non Grata, gdzie po raz pierwszy wiodącą rolę pełni głos artystki.

Michał Rupniewski - skrzypek, z doskoku eksploruje także inne instrumenty, ostatnio też altówkę. Swobodną improwizację grał, obok duetu z Ryszardem Lubienieckim, w zespołach Hybrida Conclusio, Dźwięk-bud, a ostatnio Węże Kobro. Od 2012 tworzy festiwal Musica Privata.

Paweł Sokołowski – mieszkający w Łodzi improwizator i animator lokalnej sceny muzycznej. Gra na saksofonach (tenor, sopran, sopranino) i syntezatorze modularnym. Przez lata nawiązywał współpracę artystyczną z muzykami z całego świata. Ostatnimi czasy gra głównie z Michałem Rupniewskim, Aleksandrą Chciuk i Ryszardem Lubienieckim. Prowadzi cykl koncertów o nazwie „Prekambr” i jest organizatorem festiwalu Musica Privata.

 

 

 

piątek, 22 sierpnia 2025

Screaming Echoes 9. Spontaneous Music Festival 2025


(informacja prasowa)

 

Wielkie święto muzyki improwizowanej w Poznaniu jak zwykle w pierwszy weekend października! Dziewiąta edycja Spontaneous Music Festival zwie się „Screaming Echoes” i odbędzie się w Dragon Social Club od 2 do 4 października 2025 roku.

 

Historia muzyki kreatywnej dowodzi, że nade wszystko wielbimy saksofonistów, gitarzystów, pianistów czy perkusistów. Ale czy równie uważnie przyglądamy się dokonaniom artystek i artystów eksperymentujących z własnym głosem? Tych, którzy potrafią wydobywać dźwięki nie tylko ustami, lecz dosłownie każdą częścią ciała? Ich sztuka bywa wymagająca – nierzadko wiąże się z ogromnym wysiłkiem fizycznym, nie wspominając już o konieczności uruchomienia potężnych zasobów muzycznej wyobraźni. A jednak efekt tych działań potrafi przenieść słuchacza wprost do nieba freely improvised music!

Dlatego na tegorocznym Spontaneous główną rolę zagra głos! Przyjrzymy się jego znaczeniu w żywiole improwizacji oraz temu, jaką energię wnosi w różnorodne konfiguracje instrumentalne.

Dziewiąta edycja najwspanialszego impro-festu w tej części świata będzie równie krzykliwa, jak zanurzona w tajemniczym echu!

  


Do świata improwizowanej wokalistyki zaproszą nas cztery wyjątkowe postacie: Isabelle Duthoit z Francji, Almut Kühne z Niemiec, Jaap Blonk z Holandii i the one and only Phil Minton z Anglii. Ich „dragonowe” aktywności będą miały różny wymiar – wystąpią solo, zagrają w swoich regularnych formacjach, czy też – jak to zwykle w Poznaniu – zostaną wtłoczeni w wir tajemniczych składów kleconych „ad hoc”.

Oczywiście nie tylko głos będzie pobrzmiewał z sali koncertowej Małego Domu Kultury. Do udziału w Festiwalu zaprosiliśmy szerokie grono wybitnych instrumentalistów, improwizatorów i nadzwyczaj kreatywnych muzyków z całej Europy. Ze Zjednoczonego Królestwa przyjadą gitarzysta Daniel Thompson i altowiolinista Benedict Taylor, z Irlandii pianista Paul G. Smyth, z naszego ukochanego Półwyspu Iberyjskiego organista David Maranha, kontrabasista Gonçalo Almeida (obecnie mocniej związany z Rotterdamem) i pianistka Jordina Millà (dziś bardziej wiedeńska), a z Niemiec perkusista Wieland Möller.

Jak zwykle dragonowe deski uginać się będą pod ciężarem improwizacji muzyków polskich, w tym tych jak najbardziej poznańskich – zagrają pianistka Aleksandra Chciuk, saksofonista Paweł Sokołowski, skrzypek Michał Rupniewski (filary łódzkiego festiwalu Musica Privata), gitarzysta Łukasz Marciniak z Katowic oraz nasi lokalsi – gitarzysta Paweł Doskocz, Patryk Daszkiewicz na instrumentach elektrycznych oraz Piotr Tkacz na gramofonie i przedmiotach.

Występy solowe, duety, tria, może nawet kwartety „ad hoc” i aż pięć formacji, którym można przykleić etykietę working bandów – Lava Quartet (Almeida, Kühne, Millà, Möller), Węże Kobro (Chciuk, Sokołowski, Rupniewski), Sumpf (Doskocz, Tkacz, Daszkiewicz) i dwa tria bez nazwy własnej Minton/ Maranha/ Lebik oraz Thompson/ Smyth/ Taylor.


DOKŁADNY PROGRAM JUŻ NIEBAWEM!


Poznań, Dragon Social Club, Zamkowa 3, 02-04.10.2025

Bilety:

Karnet na 3 dni: 240 zł normalny / 220 zł ulgowy*

Bilet na pierwszy dzień: 80 zł normalny / 70 zł ulgowy*

Bilet na drugi dzień: 100 zł normalny / 90 zł ulgowy*

Bilet na trzeci dzień: 100 zł normalny / 90 zł ulgowy*

* po okazaniu ważnej legitymacji studenckiej, legitymacji uczniowskiej lub dowodu osobistego w przypadku 60+.

Bilety do kupienia online >>> JUŻ WKRÓTCE!


Organizatorami Festiwalu są Fundacja Mały Dom Kultury, Trybuna Muzyki Spontanicznej i Dragon Social Club.

Patronat medialny: Radio Afera, ImproSpot, Radio Jazzkultura.

Partner Festiwalu: Moon Hostels & Apartments

Dofinansowano ze środków budżetowych Miasta Poznania. #poznanwspiera



 

wtorek, 15 lipca 2025

Lava Quartet in Ethereal Chant!


Spośród ponad siedemdziesięciu koncertów cyklu Spontaneous Live Series, organizowanego w Poznaniu od ponad sześciu lat, wiele na trwałe zapadło w pamięci słuchaczy i organizatorów. Jeśli mielibyśmy na placach jednej ręki wymienić te najwybitniejsze, z pewnością w tym gronie znalazłby się performance pewnego kwartetu, który gościł na deskach Dragon Social Club dokładnie w połowie czerwca 2023 roku.

Kontrabas, fortepian, perkusja i jedyny w swoim rodzaju głos. Koncert z jednej strony bardzo kameralny, z drugiej niebywale ekspresyjny. Akustyka z odgłosem wielkiej tajemnicy, narracyjne misterium i mnóstwo drobnych, niebywałych zdarzeń fonicznych.

Wtedy ten kwartet nie miał jeszcze nazwy własnej. Dziś już ma - wiemy, że nazywa się Lava Quartet, a jego debiutancką płytę dostarcza krajowa Fundacja Słuchaj! Co więcej, pierwsze nagranie pomieszczone na krążku, to fragment poznańskiego koncertu sprzed dwóch lat. Pozostała część płyty zarejestrowana została dwa dni później, już w trakcie niemieckiej części trasy.

Album, który otrzymał tytuł Ethereal Chant w pełni potwierdza nasze wspomnienia z przywołanego na wstępie koncertu. I już teraz, dużymi literami, zapisuje się na liście najlepszych albumów roku 2025. Ale to nie koniec wspaniałych wiadomości – Lava Quartet będzie jednym z gości najbliższej edycji Spontaneous Music Festival, który odbędzie się w Poznaniu tradycyjnie w pierwszy weekend października.

So welcome, Almut Kühne, Jordina Millà, Gonçalo Almeida & Wieland Möller!

 


Otwarcie albumu trwa ledwie kilka minut, ale skutecznie rozstawia nas po kątach. Od szeptu do hałasu, nerwowe, brudne chamber pełne emocji, równie mroczne, jak agresywne. Głos zdaje się dochodzić z głębokiej piwnicy, podobnie frazy inside piano. Szarpane struny kontrabasu najpierw budują napięcie, ale potem, już pod jurysdykcją smyczka, płyną szerokim strumieniem mrocznego post-baroku. Kolejna ekspozycja wydaje się wychodzić spod pióra Lovecrafta. Wprost z głębokiej, ciemnej krypty płynie do nas dron nieznanego pochodzenia – być może posadowione w nim są dygoczące struny piana, płomień smolistego smyczka, gęstniejąca wokaliza i rezonujące talerze. Całość nie przypomina nic, co mogłoby wydać z siebie instrumentarium zadzierzgnięte do wykonania tej figury dźwiękowej. Z tego tajemniczego tygla wydobywa się w końcu dźwięk nisko osadzonego smyczka, szmery z samego dna pudła rezonansowego fortepianu, demoniczny głos i szelest perkusjonalii. Narracja obrasta ekspresją dzięki żywym akcjom perkusji. Wszystko drży, zgrzyta zębami i zdaje się pędzić na złamanie karku. Ratunkiem okazuje się wystudzona, pianistyczna puenta.

Początek trzeciej opowieści budowany jest kolektywnie, separatywnymi frazami czterech ośrodków dźwiękowych. Smyczek jakby był z ołowiu, piano zarówno z klawiatury, jak i prosto ze strun, rytmiczne uderzenia w werbel, jak chłosta skazanego, wreszcie głos, który teatralnie recytuje, a nawet śpiewa piosenkę bez tekstu. Emocje rosną jak na drożdżach aż do momentu, gdy kontra z klawiatury fortepianu skutecznie uspokaja zszargane nerwy. W międzyczasie smyczek przechodzi na pozycję post-barokową, a perkusjonalia do strefy szumu. Głos powraca scatem, połamanymi melodiami i dramaturgicznym suspensem. Jeszcze tylko kilka preparacji ze strony kontrabasu i perkusji, i kwartet śmiało ruszać może w definitywnie chocholi taniec, wysmarowany blaskiem czarnej części klawiatury fortepianu. Prosty rytm wznieca tu dodatkowe emocje, także bas, który przechodzi w stan dynamicznego drive’u. Utwór wieńczy wystudzone, kontrabasowe solo.

Finałową odsłonę spektaklu inicjują perkusjonalia. Gongi, inside piano, talerze i mroczny smyczek polepiony z równie mroczną wokalizą kreują na etapie rozwinięcia wielominutowy suspens. Akcja rusza z miejsca, gdy śpiew zdaje się łączyć aktywności smyczka i głosu. Rozhuśtany post-barok nabiera rumieńców uderzeniami po strunach i kanciastych elementach zestawu perkusyjnego. Przy okazji wokalistka wspina się na palce i zaczyna nucić pożegnalną melodię, tu dla wyjątkowo niegrzecznych chłopców i takichż dziewczynek. Przez moment można odnieść wrażenie, że kwartet szuka post-jazzowego anturażu. Nerwy towarzyszą jednak wszystkim do samego końca. Kontrabas odnajduje muliste dno i pcha kwartet na finałowe wzniesienie. Muzyka umiera z szeptem na ustach.

 

Lava Quartet feat. Almut Kühne, Jordina Millà, Gonçalo Almeida, Wieland Möller Ethereal Chant (Fundacja Słuchaj!, CD 2025). Almut Kühne – wokal, Jordina Millà – fortepian, Gonçalo Almeida – kontrabas oraz Wieland Möller – perkusja, instrumenty perkusyjne, gongi. Nagrane w Dragon Social Club, Poznań (utwór 1) oraz Klanghaus, Klein Jasedow, Niemcy (utwory 2-4), czerwiec 2023. Cztery improwizacje, 45 minut.



piątek, 17 stycznia 2025

The Evil Rabbit and two-year output: Temporal Driftness! Synomilies! Monk on Viola! Live at Pariser Platz!


Charakterystyczne ciemno-brązowe, kartonowe opakowania, owalny otwór, w którym odczytujemy tytuł wykonawczy i nazwę albumu, na rozkładówce insert z albumowym credits i grafiką (tę upubliczniamy poniżej) oraz krążek CD z numerem katalogowym, wreszcie na back coverze powtórzone nazwiska muzyków i tenże numer z charakterystycznym królikiem, Złym Królikiem.

Tak, definitywnie kojarzymy albumy holenderskiego labelu Evil Rabbit, prowadzonego przez niemieckiego kontrabasistę Meinrada Kneera! Jak dotąd świat ujrzał 38 woluminów, ostatnio dostarczanych na ogół w cyklu dwa tytuły na rok. Dziś zaglądamy na fonograficzny efekt działań labelu z lat 2023 i 2024, czyli cztery płyty z jak zawsze wyśmienitą muzyką improwizowaną. Odczytujemy je w odwrotnej kolejności, zatem zaczynamy od tej najnowszej, z numerem katalogowym 38. Welcome!



 

Floridis/ Bauer/ Hertenstein Temporal Driftness

Zentrifuge, Berlin, luty 2023: Floros Floridis – klarnet, klarnet basowy i saksofon altowy, Matthias Bauer – kontrabas oraz Joe Hertenstein – perkusja, instrumenty perkusyjne. Jedenaście utworów, 46 minut.

Temporal Driftness, to swobodna, kolektywna improwizacja trzech znamienitych postaci europejskiej muzyki improwizowanej, zakorzeniona równie silnie w post-jazzie, jak i współczesnej kameralistyce. Muzycy przygotowali dla nas jedenaście zwartych, pięknie udramatyzowanych opowieści, trwających od dwóch do siedmiu minut, najczęściej trzy-czterominutowych. Uznanie ich za mistrzów krótkiej formy wydaje się zatem oczywistością. A mistrzami są nie tylko w tej dziedzinie.

Muzycy wchodzą w nagranie twardą, post-jazzową stopą - rozśpiewanym klarnetem basowym, gęstym, kontrabasowym pizzicato i trzymającym dynamikę, precyzyjnym drummingiem. Począwszy od drugiej odsłony w rękach kontrabasisty pojawia się smyczek, który niejako definiuje dalsze plany artystów. Kameralny tembr nie stanowi tu jednak jakiejkolwiek przeszkody w budowaniu gęstych i trzymających tempo improwizacji. Oczywiście muzycy chętnie też płyną w wolnych, wręcz leniwych rejestrach, sączą tłuste, na poły martwe bluesy (w trzeciej opowieści), czy mroczne post-ballady (w ósmej), tudzież śpiewają nostalgiczne pieśni zdeformowanego post-baroku, unerwione strzępami jazzu (w piątej). Tuż przedtem, w odsłonie czwartej łapią bakcyla tańca, popadają w jego objęcia, jakby nic innego nie zamierzali już robić w życiu. W szóstej części zdają się być zabawnie rozkołysani i skorzy do figli - stają na palcach i znoszą się pod nieboskłon. W części siódmej, po minimalistycznej introdukcji kontrabasu, po raz pierwszy na czoło pochodu foruje się lekki klarnet, z którym bezceremonialnie zrasta się strumień smyczkowej melodii, współtworząc arię wygłodzonych kojotów na prerii. Opowieść dziewiąta (jedna z dwóch siedmiominutówek) dorzuca do palety najpiękniejszych kolorów świata także barwy preparacji, efektowne strumienie matowych dźwięków. Intrygujące interludium w samym środku utworu wypełnia krótkie solo perkusji, a potem muzycy wyruszają w podróż na sporej dynamice. Końcowe dwie improwizacje bazują na nostalgicznie rozśpiewanym smyczku, rezonujących talerzach i świszczącej tubie saksofonu altowego. Ten ostatni dociera tu na sam koniec, ale ma dość czasu, by także pozostawić po sobie oszałamiające wrażenie.



 

Van Huffel/ Kneer/ Dimitriadis Synomilies

Berlinaudio, Berlin, styczeń 2022: Peter van Huffel – saksofon altowy i barytonowy, Meinrad Kneer – kontrabas oraz Yorgos Dimitriadis – perkusja, instrumenty perkusyjne. Osiem utworów, 50 minut.

Przed nami trio w podobnym zestawie instrumentalnym, znów spore porcje kameralnych konotacji (za sterami kontrabasu kolejny doskonały muzyk zza naszej zachodniej granicy!), ale też znacząca kontrybucja swobodnego jazzu, który incydentalnie śmiało sięga po atrybuty free. Osiem opowieści trwa tu niewiele ponad trzy kwadranse, zatem domniemanie, iż ta trójka muzyków także świetnie panuje nad formą bliskie jest pewności.

Początek tej historii jest dalece kameralny – rezonujące talerze, mroczny dron barytonu i post-perkusjonalne akcje smyczka na gryfie kontrabasu. Kolejna ekspozycja stawia na dynamikę, budowaną zarówno soczystymi frazami saksofonu, jak i temperamentnym, rozzuchwalonym smyczkiem i koherentnym, niemasywnym drummingiem. Trzecia odsłona zdaje się być kolejnym krokiem tu estetyce free, a zasadza się na duecie dęciaka i perkusji, który utwór otwiera i kończy, w tak zwanym międzyczasie pozostawiając dużo przestrzeni dla popisów smyczkowych. Czwórka wydaje się tu być repryzą jedynki, z kolei piątka śmiało stawia znak równości pomiędzy tym, co do tej pory, a zapowiadanym, ognistym free jazzem. Świetne chwile odnotowuje tu krwisty baryton. Szósta opowieść, to lekka niczym pawie pióro miniaturka, szyta wysoko, z ujmująco taneczną rytmiką. Ostatnie dwie improwizacje chętniej sięgają po rozwiązania kameralne. Nie brakuje efektownych partii preparowanych, szczególnie perkusisty i kontrabasisty, krótkich wdechów i długich wydechów saksofonisty, ale też bardziej dynamicznych interwałów, stanów emocjonalnego rozdygotania. Końcowa narracja w fazie początkowej zdaje się być pożegnalną meta balladą, nasyconą smutkiem smyczka i trwogą barytonu. Znów wszakże w umysłach artystów kiełkuje rytm, który wpycha puentę albumu w jazzowe rozkołysane, a potem zaprasza na żmudną wspinaczkę na finałowe wzniesienie. Także tu, niemal u kresu podróży, garść akcji kontrabasisty znamionuje prawdziwe mistrzostwo kreacji.




George Dumitriu Monk on Viola

Bimhuis, Amsterdam, czerwiec 2022: George Dumitriu – viola. Dziewięć utworów, 44 minuty.

Tytuł nie jest tu jakąkolwiek metaforą. To album, na którym altówka całkiem swobodnie … improwizuje mając za punkt wyjścia kompozycje słynnego pianisty. Nie są to jakieś trzymane w szufladkach, nikomu nieznane rarytasy, ale same theloniousowe hity! Oczywiście muzyka Monka jest dla Dumitriu pretekstem, punktem dramaturgicznego zaczepienia, a znanych i lubianych melodii mistrza trzeba tu szukać nadstawiając dodatkową parę uszu. Nagranie wszakże jest wyśmienite, zawiera brzmienia od soczystego post-baroku do preparowanych eksperymentów i cieszy każdą sekundą swojego trwania.

Na początek niepowtarzalny Evidence! To rytmiczna kołysanka podana szorstkim tembrem, zmyślnie przepoczwarzona w post-barokową balladę. Po niej kolejny nieśmiertelnik Round Midnight – od suchych preparacji po zgrzebną, połamaną melodykę. W kolejnych utworach altowiolinista dostarcza zgrabne post-barokowe riffy uformowane w marszowym szyku, minimalistyczne frazy nasączone echem muzyki dawnej i śpiewne, post-folkowe podrygi, które zdają się być jedynie pretekstem do klecenia bolesnych, umierających fraz. Dezynwoltura estetyczna i stylistyczna dopada nas na każdym kroku i tylko wzmaga poziom zadowolenia z odsłuchu Monk on Viola. Altówka nieustannie łapie tu bakcyla melodii, ale kreatywność wykonawcy sprawia, iż zawsze znajdzie się pretekst do zduszenia brzmienia, złamania rytmu, rozebrania strumienia dźwiękowego na pojedyncze elementy, czy wywrócenia pozornej melodyki do góry nogami. Kolejny evergreen Trinkle Tinkle, grany w wysokim rejestrze z post-klasycznym sznytem, zdaje się pętlić melodię w nieskończoność i szukać ukojenia w pokrętnej, post-monkowskiej dynamice. Album wieńczy pożegnalna pieśń wytargana z samego dna głębokiej krypty. Smutne rozkołysanie, nerwowe szarpanie za struny, gorzki smak czasu, który już nie powróci.

 


Aoa Impro Group Live at Pariser Platz

Der Künste Akademie, Pariser Platz, Berlin: październik 2020: Almut Kühne – głos, Elena Kakaliagou – rożek francuski, Antonio Borghini – kontrabas, Dag Magnus Narvesen – perkusja oraz Floros Floridis – saksofon sopranowy, klarnet basowy. Cztery utwory, 38 minut.

Przed nami międzynarodowy kwintet, która stara się żenić ze sobą tak wiele pod względem estetycznym i stylistycznym, iż w trackie niedługiej ekspozycji zdarzają mu się momenty dramaturgicznego zawahania. Dodatkowo sama rejestracja sprawia niekiedy wrażenie, jakby dźwięki ze sceny chwytane były jednym mikrofonem posadowionym w pewnym oddaleniu od piątki wyjątkowych artystów. Ten album, mimo drobnych ambiwalencji, także zasługuje na miano wyjątkowego. Decyduje o tym choćby wokalistka o tysiącu twarzy, którą znamy z … doskonałego koncertu w Dragonie w towarzystwie zupełnie innych muzyków. Reasumując, cieszymy się tym, co mamy i czekamy na tak zwany ciąg dalszy.

Koncert składa się z ponad dwudziestominutowej części głównej oraz trzech kilkuminutowych, bardziej zwartych dramaturgicznie opowieści. Początek szyty jest niemal klasycznym ściegiem – wysoko posadowionym saksofonem sopranowym i kontrapunktującym go rożkiem. Reszta wchodzi do gry trzymając emocje pod pełną kontrolą. Kameralny songbook z gracją przepoczwarza się tu w rozbudowane, fantazyjne improwizacje, stylowo zagęszczane, a potem gaszone w mrocznych szuwarach. Puentą utworu jest powolny blues posadowiony na intrygująco rozchwianej harmonii. Drugą historię najpierw buduje dysonans nerwowego chamber i łagodnego śpiewu wokalistki, a potem roztańczone pizzicato kontrabasu, który inspiruje kwintet – tu z klarnetem basowym - do efektownego lotu wznoszącego. Kolejna odsłona albumu bazuje na frazach drżących i skowyczących, zdobionych krzykiem wokalistki, dętymi post-melodiami i emocjami nisko posadowionego smyczka. Finałowa część startuje z pozycji wystudzonej kameralistyki, a na etapie rozwinięcia zyskuje zaskakująco silny posmak jazzu, nie bez swingu i synkopy. Ekspresyjna narracja gaśnie na rozmarzonym smyczku, w oparach zalotnej wokalizy.

 

 

czwartek, 8 czerwca 2023

Spontaniczny czerwiec w poznańskim Dragonie


(informacja prasowa)

 

Wiosenna edycja cyklu koncertowego Trybuny Muzyki Spontanicznej i Dragon Social Club wchodzi w decydującą fazę. Czerwiec przynosi wielbicielom muzyki improwizowanej aż trzy koncerty, zwiastuje niebywałe emocje, zapowiadając jednocześnie duży rozstrzał stylistyczny. Najpierw free jazz, potem swobodnie improwizowana kameralistyka z głosem operowym, wreszcie pakiet efektownych, elektroakustycznych igraszek z dźwiękiem, po części zapewne predefiniowanych. Organizatorzy zapraszają na koncerty odpowiednio 11, 16 i 21 czerwca.



 

Czterdziesta szósta edycja spontanicznego cyklu, to prawdziwa perła w koronie koncertowych wydarzeń muzyki improwizowanej bieżącego roku. Na poznański Stary Rynek (koncert odbędzie się w siostrzanym klubie Dragona, SARP Social Club) zawita bowiem doskonale znamy saksofonista amerykański Ken Vandermark i jego równie rozpoznawalny na scenie free jazzowej norweski perkusista Paal Nilssen-Love. Rzecz wydarzy się już w najbliższą niedzielę.

Jeśli mielibyśmy szukać najbardziej wartościowego duetu saksofon-perkusja we współczesnej historii free jazzu, zwłaszcza tej w nowym millenium, bez ryzyka popełnienia najmniejszego błędu wskazać winniśmy na duet Vandermarka i Nilssena-Love. Amerykanin i Norweg grają razem od roku 2002 i zdają się być w swym duetowym dziele zniszczenia wyjątkowo konsekwentni. Każdy z nich sam jest już historią gatunku, ale to, co tworzą wspólnie, być może stanowi jej najważniejszą część. Muzycy wydali jak do tej pory jedenaście albumów. Choć obaj pracowali w wielu uznanych przez krytykę grupach - od Peter Brötzmann’ Chicago Tentet, Lean Left (z Terrie Hesselsem i Andy Moorem z The Ex) po Double Tandem (z holenderskim saksofonistą, Abem Baarsem) - od kilkunastu lat wciąż wracają do swojego duetu, ponieważ pozostaje on kluczowy dla ich twórczości.

 

Spontaneous Live Series Vol. 46

Ken Vandermark - saksofon tenorowy i klarnet

Paal Nilssen-Love - perkusja i instrumenty perkusyjne

11 czerwca 2023, SARP Social Club, Stary Rynek, Poznań, godzina 19.00

Bilety: https://tiny.pl/chnxn



 

Po eksplozji free jazzu, Spontaneous Live Series kontynuuje spotkania z kameralną muzyką improwizowaną, zainicjowane w czwartą sobotę maja. Jak dowodzi ów koncert, i ta dziedzina dźwiękowego szaleństwa potrafi być gorąca i definitywnie zaskakująca.

W piątek 16 czerwca organizatorzy zapraszają na koncert kwartetu KAMM, który swą obecną aktywnością inauguruje muzykowanie w tym składzie. Wspaniale łączy on iberyjski temperament portugalskiego kontrabasisty Gonçalo Almeidy i katalońskiej pianistki Jordiny Milli z niemiecką precyzją i wirtuozerią wykonawczą wokalistki Almut Kühne i perkusisty Wielanda Möllera. Na koncercie czeka nas zapewne ocean niespodzianek i intrygujących splotów dramaturgicznych. Biogramy artystów i ich artystyczne doświadczenia (w odniesieniu do niemieckiej części kwartetu, nie tylko na polu muzycznym, ale także teatralnym i tanecznym) wskazują, iż z tego ponadgatunkowego tygla musi powstać coś niebywale nowatorskiego i nieprzewidywalnego.

 

Spontaneous Live Series Vol. 47

Almut Kühne - głos

Jordina Millà - fortepian

Gonçalo Almeida - kontrabas

Wieland Möller – perkusja

16 czerwca 2023, Dragon Social Club, Zamkowa 3, Poznań, godzina 20.00

Bilety: https://tiny.pl/cqsqq

 



Czterdziesta ósma edycja spontanicznego cyklu, jaka będzie miała miejsce we środę 21 czerwca, to kolejna odsłona opowieści pod tytułem „Improwizacja nie jedno ma imię”. Z punktu widzenia rozbudowanego i tajemniczego instrumentarium, zapowiada się wieczór definitywnie elektroakustyczny, eksplorujący coś, co być może znajduje się pomiędzy idiomem kompozycji, a idiomem improwizacji.

Do Dragona wracają – uczestniczka ostatniej edycji Spontaneous Music Festival, francuska artystka Laure Boer i wielokrotny festiwalowy wojownik, Wojtek Kurek. Pomiędzy nimi, a może na początku lub na końcu tej konstelacji, zaprezentuje się także Michał Krajczok. Czekają nas trzy solowe sety wielokolorowych, dźwiękowych układanek.

Twórczość Laure Boer jest inspirowana muzyką noise i tradycyjnym folkiem. Jej występy to hipnotyczne improwizacje wokół tradycyjnych instrumentów, elektroakustycznych i DIY-elektronicznych obiektów, a czasem także głosu, śpiewającego lub recytującego w jej ojczystym języku francuskim. Z kolei GAŁGAŁ to solowy projekt berlińskiego muzyka i projektanta dźwięku Michała Krajczoka. Jego twórczość opiera się zarówno na kompozycji, jak i improwizacji z osobliwym podejściem do syntezy modularnej. Wojtek Kurek zagra na małym zestawie perkusyjnym preparowanym przez „patch” w środowisku max/msp. Cyfrowe i taśmowe loop'y przekształcają tu dźwięk perkusji przyspieszając go lub spowalniając - wędruje on później przez szereg filtrów, a także kolejne poziomy loop'ów i buforów. Będzie się działo!

 

Spontaneous Live Series Vol. 48

Laure Boer – instrumenty różne i tajemnicze urządzania

Michał Krajczok – jak wyżej

Wojtek Kurek – jak wyżej, także perkusja.

21 czerwca 2023, Dragon Social Club, Poznań, Zamkowa 3, godzina 20.00.

Bilety będą dostępne wkrótce.