Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Daniel Thompson. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Daniel Thompson. Pokaż wszystkie posty

piątek, 27 lutego 2026

Adrian Northover & Marcello Magliocchi in quintet and trio!


Brytyjski saksofonista Adrian Northover i jego wieloletni, muzyczny kompan, włoski perkusista i perkusjonalista Marcello Magliocchi należą do wąskiego grona artystów, którzy w szczególny sposób kultywują tradycję swobodnych, filigranowych, molekularnych improwizacji, jakie objawił światu niemal sześć dekad temu the one and only John Stevens i jego Spontaneous Music Ensemble. Na łamach bloga, którego nazwa nie jest w tym kontekście przypadkowa, pisanie o muzyce Anglia i Włocha to prawdziwa przyjemność, ale i ustawowy obowiązek.

Dziś w pierwszej kolejności sięgniemy po nagranie The Runcible Quintet – formacji, która powraca do nas po raz czwarty (a nawet piąty). Potem zagłębimy się w dźwiękach pewnego włoskiego tria z intrygującym brzmieniem preparowanego akordeonu. Dodajmy, iż oba omawiane albumy zostały zakwalifikowane do 50 powodów, dla których warto zapamiętać rok 2025. A zatem sam miód, krew improwizacji, którą kochamy najbardziej. Zapraszamy do każdego dźwięku!

 


The Runcible Quintet Two (Bandcamp’ self-released, CD 2025)

John Marshall Hall, Christchurch, Blackfriars, Londyn, maj 2025: Neil Metcalfe – flet, John Edwards – kontrabas, Marcello Magliocchi – perkusja, Adrian Northover – saksofon sopranowy oraz Daniel Thompson – gitara akustyczna. Pięć improwizacji, 51 minut.

Dwa instrumenty strunowe, dwa niebywale lekkie dęciaki i filigranowa perkusja, to instrumentarium The Runcible (w przypadku tej ostatniej, to raczej small drum kit, podobny ekwipunek, jakiego używał John Stevens). Kwintet zaczynał swe fonograficzne życie od płyty zatytułowanej Five, potem numeracja cofała się. Teraz artyści doszli do tytułu Two, ale zdaje się, że w międzyczasie, w formie drobniejszej ekspozycji, popełnili już nagranie One. Tak, czy inaczej ten kwintet, to jedna z najlepszych rzeczy, jakie przydarzyły się swobodnej improwizacji na Starym Kontynencie w ostatniej dekadzie.

Muzycy od pierwszego dźwięku stawiają na kreatywny kolektywizm i od tej reguły odstąpią jedynie w najdłuższej, trzeciej opowieści. Zadziorna feeria żywej akustyki w stanie ciągłej interakcji, niekiedy całkiem intensywnej, to naczelna charakterystyka tej muzyki. Druga opowieść wydaje się jeszcze bardziej dynamiczna, ale zarazem intrygująco ulotna, jakby każda fraza dostawała skrzydeł i szukała nieboskłonu. Jeśli początek grany jest tu na wydechu, to rozwinięcie uznać można za głębokie westchnienie, a finalizację za kameralny wdech. Nie brakuje w tej opowieści zabaw z rytmem, choć nie jest to sytuacja typowa dla Runcible. W trzeciej, prawie 20-minutowej improwizacji, muzycy mają czas na wszystko – kolektywne podrygi, samotne ekspozycje (gitara, perkusja), a także igraszki w podgrupach – dęte dialogi na bazie percussion i takież z udziałem strunowców. W drugiej dziesiątce minut muzycy nadymają policzki i eksplodują porcją czegoś, co śmiało możemy określić mianem free jazzowej kulminacji, choć bez typowej dla gatunku masy właściwej. Czwarta opowieść zainagurowana zostaje przez kontrabasowe pizzicato, na barkach którego podróżują pozostałe instrumenty. Nie brakuje udanego spowolnienia i czystych fraz fletu, który od czasu do czasu staje w dramaturgicznej opozycji do preparowanych akcji pozostałych. Nie zmienia to faktu, iż zakończenie tej części albumu zasługuje na miano najgłośniejszego momentu całego nagrania. Ostatnia improwizacja niesie mnóstwo emocji, choć w fazie początkowej zdaje się być grana na intensywnym wdechu. Potem muzycy sięgają po detale, bawią się pojedynczą frazą. Brudne wyziewy dętych i ostre szarpnięcia za struny, to dysonans, który buduje tu dodatkową jakość. Po drobnym spiętrzeniu, ostatnie 120 sekund, to wielki wydech konającego, ale soczysty, jak wyciskana pierwszy raz cytryna.

 


Adrian Northover, Marcello Magliocchi & Domenico Saccente Over The Edge (FMR Records, CD 2025).

HiFi Record, Padwa, Włochy, kwiecień 2024 (utwory 1-11) oraz Compagnia Teatrale Deppostorie, Padwa, marzec 2025 (utwór 12, w wyniku błędu edytorskiego dostępny jedynie na bandcampie artystów): Marcello Magliocchi – perkusja, Domenico Saccente – preparowany akordeon oraz Adrian Northover – saksofon sopranowy. Dwanaście improwizacji, 42 minuty.

Adrian i Marcello od lat prowadzą trio z Bruno Gussonim (znamy tu wszystkie ich płyty), ale tym razem do improwizującej bandy zaprosili innego Włocha, bliżej nam nieznanego akordeonistę. Efekt tej kolaboracji zdaje się być wyśmienity, nie tylko z uwagi na intrygujące brzmienie instrumentu Domenico, ale nade wszystko z powodu jego wrażliwości artystycznej – kocich ruchów, delikatnego frazowania, dystyngowanych, szemranych podpowiedzi. Wszystko to doskonale koreluje z artystyczną wizją naszych dzisiejszych bohaterów.

Album zawiera dwanaście zwartych, trwających od niespełna jednej do sześciu minut, dobrze skonstruowanych improwizacji. Poza solowym zakończeniem (dostępnym tylko on-line) i dwoma, trzema przypadkami ekspozycji duetowych, wszystkie one konstruowane są kolektywnymi strumieniami dźwięków small drums & percussion, zadziornie brzmiącego saksofonu sopranowego i post-ambientowych, szeleszczących fraz akordeonu. Muzycy otwierają nagranie uformowani w szyk wznoszący, potem bawią się w rysowanie niekończących się didaskalii, które okazjonalnie zdobią bardziej melodyjnymi interakcjami. Dobrze czują się w chmurze szumów i szmerów, zawsze jednak ich opowieść tętni życiem, z uwagi na typową dla Marcello narracyjną aktywność. Czasami ponosi ich temperament, czasami grzęzną w mrocznych zakamarkach. Im dalej wszakże w las, tym lepiej! Ruchliwa akustyka ósmej odsłony bazuje na dźwiękach preparowanych saksofonu i perkusji, osadzonych na mrocznych plamach akordeonu. Dziesiąta opowieść to kompulsywny taniec saksofonu i perkusji, z kolei przedostatnia historia, tu najdłuższa, zdaje się być szczególnie dobrze udramatyzowana – rozbudowane otwarcie perkusji, długie pociągnięcia pędzlem akordeonu i saksofonowe zaklinanie węży. Każdy z muzyków pracuje tu w trochę innym tempie, ale całość zazębia się jak spirale najlepszego zegarka szwajcarskiego. Album wieńczy koncertowa ekspozycja perkusisty. Najpierw, to hałaśliwy taniec na talerzach, potem nisko osadzony drumming na dobrze rozgrzanym werblu.




piątek, 16 stycznia 2026

The Confront Recordings’ fresh outfit: Dark Kitchen, Towers of Silence, Tapsalteerie, Be S-Mart and the other stories!


Brytyjski label Confront Recordings, dowodzony już trzecią dekadę lat przez wiolonczelistę i perkusjonalistę Marka Wastella, dostarczył w trakcie ostatnich trzech miesięcy ubiegłego roku aż siedem nowości. Zaglądamy dziś do nich wszystkich, niektórym poświęcając dużo uwagi, inne anonsując kilkoma rozbudowanymi zdaniami.

Dodajmy, iż pierwsza z omawianych płyt, podobnie jak trzy inne, wydane wcześniej, trafiła na trybunową listę 50 powodów, dla których warto zapamiętać rok 2025. Innymi słowy, ów rok był dla wydawnictwa i artystów z nim związanych wyjątkowo udany.

 


Tom Jackson & Daniel Thompson Dark Kitchen

Dark Kitchen Studios, Londyn, kwiecień 2023: Tom Jackson – klarnet oraz Daniel Thompson – gitara akustyczna. Cztery improwizacje, 41 minut.

Zaczynamy od perły w koronie confrontowych nowości i dwóch brytyjskich muzyków (już) średniego pokolenia, których albumy wielbiliśmy na tych łamach nie jeden, nie dwa razy. Ich Ciemna Kuchnia, to akustyczna, skupiona, chwilami niezwykle minimalistyczna improwizacja, pełna brzmieniowych zdobień, świetnie unerwiona, dobrze ważąca każdą frazę, czy zwrot dramaturgiczny.

Pierwsza odsłona albumu trwa dwadzieścia minut, a jej spokojny, minimalistyczny początek inwokują delikatnie rezonująca tuba klarnetu i gitara, która stawia stemple obecności. Ważnym elementem tej fazy utworu jest także cisza. Jeszcze przed upływem dziesiątej minuty artyści zaczynają frazować nieco intensywniej, plotąc drobne, klarnetowe melodie i kreśląc wymyślne, gitarowe zygzaki. Nie unikają mrocznych zakamarków, ale potrafią też nieźle hałasować. Drugą część otwiera samotnie klarnecista, intrygująco brudząc brzmienie. Gitarzysta, choć wciąż minimalistyczny, zdaje się być teraz bardziej aktywny, a cała opowieść wpada w rozhuśtany rytm i nabiera interesującej dynamiki. W trzeciej improwizacji muzycy stoją na palcach i starają się nie mącić nadmiernie ciszy panującej wokół. Tuba oddycha, gitara śle filigranowe flażolety. Ale i w tej odsłonie albumu w końcu odnajdują dynamikę. Finałowa opowieść zaczyna się na samym dnie ciszy. Mikro melodie i delikatnie głaskane struny lepią się w pożegnalną narrację, niekiedy bolesną, a w dalszej fazie także specyficznie agresywną i zaskakująco taneczną.

 


Don Malfon & Vasco Trilla Towers of Silence

Thriller Underground Facilities, Barcelona, luty 2024: Don Malfon – saksofon altowy, barytonowy oraz Vasco Trilla – instrumenty perkusyjne. Sześć Improwizacji, 44 minuty.

Czas na spotkanie z naszymi bardzo dobrymi znajomymi z Barcelony. Malfon i Trilla grywali już razem tysiące razy (choćby na pewnej krajowej, czarno-czerwonej płycie), ale w duecie debiutują. Ich nagranie to wyjątkowa symfonia rezonansu. Nie znajdziecie tu fraz typowych dla saksofonu i perkusji, raczej zapadniecie się w mroczną pieczarę rytualnego lewitowania.

Pierwsza, dziesięciominutowa improwizacja idealnie wprowadza nas w klimat nagrania. Rezonują perkusyjne talerze i inne metalowe przedmioty - brzmienia dość typowe dla solowych ekspozycji Trilli w jego mistrzowskiej formule no drumming percussion. Z tuby saksofonu dochodzi mieszanka szumu i pisku, wszystko w niej drży i pulsuje mroczną, złowieszczą akustyką. Ów rytuał piekielnego wyniesienia bywa nawet śpiewny, ale to melodia umierania. Na koniec biją niebiańskie dzwony, a saksofon cicho lamentuje. W kolejnych pięciu improwizacjach muzycy pozostają w tym tajemniczym, niekiedy onirycznym klimacie. W drugiej części słyszymy wyjątkowo nisko osadzony drumming, ale to ledwie dalekie tło. Bardzo często narracja obu muzyków pnie się ku górze i krzyczy mocą coraz wyżej posadowionego, metalicznego rezonansu. W czwartej odsłonie ów krzyk wyłania z najgłębszych pokładów ciszy, z kolei w piątej zdaje się być pieśnią dogorywającego kojota. W tej części można odnieść wrażenie, że brzmienie instrumentów jest bardziej selektywne i bez trudu można wskazać, który z artystów odpowiedzialny jest za dany dźwięk. W finałowej improwizacji Trilla dodaje nowe, filigranowe, jakby strunowe akcenty, powracają monumentalne dzwony, a tuba saksofonu Malfona szumi niczym odrzutowiec przygotowujący się do ostatniego lotu.

 


Khabat Abas & Ivor Kallin Tapsalteerie, Depicted in Echo

Goldsmiths Electronic Music Studios, Londyn, czerwiec 2024: Khabat Abas – wiolonczela, obiekty oraz Ivor Kallin - altówka, głos. Jedna improwizacja, 40 minut.

Dwa instrumenty strunowe, obiekty, preparacje i tajemniczy, nieco zawadiacki głos – definitywnie lubimy takie sytuacje, zwłaszcza, gdy pośród podmiotów wykonawczych odnajdujemy artystów, z których sztuką improwizacji nie mieliśmy jeszcze do czynienia (przynajmniej w wymiarze fonograficznym).

Nagranie, to nieprzerwany ciąg zdarzeń dźwiękowych, na ogół z ciekawie zarysowaną dramaturgią, ale także momentami narracyjnej flauty. Początek syci się wyjątkowo suchymi dźwiękami z gryfów obu instrumentów. W toku opowieści bywa jednak, że frazy typowo strunowe stają się niejako dodatkiem do akcji z obiektami, preparacji i innych, dość tajemniczych zjawisk fonicznych, w tym anonsowanego głosu męskiego. Artyści okazjonalnie podnoszą tempo ekspozycji, ale lubią także zapadać się w medytującej, nieco poszarpanej, nielinearnej narracji, która kojarzy się z nagraniami brytyjskiej klasyki wolnej improwizacji, takiej jak choćby formacja People Band z końca lat 60. ubiegłego stulecia. Generalnie muzycy dobrze czują się w sytuacji ciągłej zmiany. Z ważniejszych wydarzeń spektaklu odnotujmy jeszcze udaną fazę smyczkowej melodyki po upływie pierwszego kwadransa, a także ewidentny wzrost aktywności po upływie kolejnego kwadransa. Ostatnie kilka minut improwizacji, to garść pożegnalnych pojękiwań, które lepią się w zaskakująco spójną końcową prostą.

 


Steve Beresford, Pierpaolo Martino & Mark Sanders Be S-Mart

Bari in Jazz Festival, Minareto di Fasano, sierpień 2024: Steve Beresford – piano, także preparowane, elektronika, obiekty, Pierpaolo Martino – kontrabas, elektronika oraz Mark Sanders – perkusja. Dwie improwizacje, 44 minuty.

Dwaj legendarni improwizatorzy ze Zjednoczonego Królestwa wylądowali poprzedniego lata na jazzowym festiwalu we włoskim Bari. We trio z tamtejszym kontrabasistą zagrali ciekawy set, który biorąc pod uwagę współczesne portfolio Londyńczyków wydać się może aż nazbyt jazzowy. Duża w tym zasługa Włocha, który z uporem godnym lepszej sprawy buduje tu linearną, melodyjną i permanentnie rytmiczną sytuację sceniczną. Jakkolwiek całości słucha się naprawdę dobrze!

Open jazzowa inauguracja koncertu szyta jest melodią z fortepianowej klawiatury z post-klasycznym zacięciem i energicznym groove sekcji rytmu w niebanalnym, nieco progresywnym metrum. Muzycy sprawiają wrażenie, jakby chcieli ten cały jazz rozszarpać na kawałki. Opamiętanie przychodzi już po kilku minutach, gdy pojawiają się pierwsze frazy inside piano, plamy elektroniki i drobne preparacje na werblu. Artyści raz za razem popadają tu w mrok post-jazzowej melancholii, ale każdorazowo, już po upływie kilku chwil, rytmicznie i melodyjnie usposobiony kontrabasista wywleka ich na powierzchnie jazzowej opowieści. Bywa, że basista prezentuje tu prawdziwie rockową ekspresję. W okolicach dwudziestej minuty mamy dłuższy, wystudzony interwał, po którym trio wpada w definitywnie dynamiczny tryb i sprawnie osiąga finał seta zasadniczego. Blisko dziesięciominutowy bis jeszcze mocniej osiada na jazzowej kanwie, a mistrzem ceremonii staje się tylko i wyłącznie gospodarz. Prezentuje ciekawą ekspozycję solową, ale nie przystaje budować rytmicznej i niekiedy bardzo ekspresyjnej narracji.

 

*****

 

Cztery wyżej omówione nowości ostatniego kwartału uzupełniają jeszcze trzy albumy - jeden dość nietypowy, dwa kolejne niemal bliźniacze, ale w sumie … bardzo od siebie różne.

  


Confront Recordings jest labelem skoncentrowanym na muzyce improwizowanej, ale od czasu do czasu w jego katalogu pojawiają się nagrania komponowanej muzyki współczesnej. Takim albumem jest podwójne wydawnictwo Within (2) / Appearance (2) zawierające dwie kompozycje Michaela Pisaro-Liu w wykonaniu kontrabasisty Michaela Francisa Ducha i samego kompozytora (na gitarze elektrycznej, na drugiej z nich). Dwie godzinne ekspozycje stanowić mogą spore wyzwanie dla słuchaczy nieczęsto obcujących z minimalistycznymi, redukcjonistycznymi, jakże konceptualnymi propozycjami dźwiękowymi, których ważnym i rozbudowanym w wymiarze czasowym elementem gry jest cisza. Dużo w tej muzyce matematyki i brzmieniowych, tudzież artykulacyjnych niuansów, zatem to trochę muzyka dla muzyków, ale warto się w nią zagłębić, choćby po to, by na dwie godziny skutecznie odpłynąć i nie myśleć o codziennych problemach improwizowanego świata realnego. Pomocna dla percepcji albumu jest rozmowa, jaką prowadzą kompozytor i kontrabasista, a która zamieszczona jest wewnątrz okładki kompaktowego wydania.

 


Kolejne dwie premiery, to albumy muzyków brytyjskich z tzw. dalszego planu niekończącej się gromady wyśmienitych improwizatorów tamtych ziem. Oba nagrania firmują duety, w obu mamy de facto spotkanie instrumentów perkusyjnych i klawiszowych.

Na albumie Metalurgia improwizują Francis Comyn na perkusji i instrumentach perkusyjnych oraz Adam Fairhall na instrumentach klawiszowych (elektrycznym, akustycznym, a także toy piano, w każdym przypadku z dopiskiem preparowane). Dziewięć improwizacji jest tu efektem kilku spotkań artystów na przestrzeni roku. Część nagrań jest niezwykle filigranowa, bazuje niemal wyłącznie na frazach akustycznych, głównie perkusjonalnych, niekiedy nabierając rytualnego, a nawet sakralnego charakteru. Ciekawiej wszakże prezentują się nagrania z udziałem preparowanego electric piano, które wnoszą do improwizacji więcej emocji, brzmieniowego brudu i pewnej narracyjnej dezynwoltury. Pod tym względem na szczególną uwagę zasługują utwory trzeci, siódmy i dziewiąty.

 


W przypadku albumu Apophony firmowanego przez Stuarta Wildinga i Mike’a Adcocka sytuacja instrumentalna jest zdecydowanie bardziej skomplikowana, albowiem wylistowanie wszystkich narzędzi, których użyto do stworzenia ośmiu improwizacji zajęło by zapewne pół tego tekstu – w sumie, to 22 różne instrumenty i obiekty mogące nosić takie miano (po szczegóły odsyłamy na stronę bandcampową CR). Co nie zmienia faktu, iż Wilding pełni tu nade wszystko rolę perkusjonalisty, a Adcock głównie pianisty i akordeonisty. Stylistyka albumu jest bardzo różnicowana, miewa posmak folkowy, bywa rytualna, czy wręcz medytacyjna. W utworach trzecim i piątym intrygująco matowo brzmi akustyczne piano, w dwóch ostatnich przestrzeń nagrania zawłaszczają szerokie pasma akordeonowych dronów. Spotkanie Stuarta i Mike’a bywa też dla obu dobrą zabawą, choć czasami brakuje w niej dramaturgii. Warto podkreślić, iż ów niemal godzinny album, to rejestracja jednego koncertu.

 

 

 

środa, 31 grudnia 2025

50 Reasons to Remember the Year 2025! Pięćdziesiąt powodów, by zapamiętać rok 2025!


Albums are presented in alphabetic order! Please notice that picture below doesn’t feature all honoured recordings!

Albumy prezentowane są w kolejności alfabetycznej! Proszę zauważyć, iż zdjęcie poniżej nie przedstawia wszystkich wyróżnionych nagrań!

 


Adam Gołębiewski & Dave Brown Dogs Light

https://spontaneousmusictribune.blogspot.com/2025/03/adam-goebiewski-dave-brown-in-dogs-light.html

AMM with Sachiko M Testing

(not reviewed yet)

Angharad Davies & Burkhard Beins Meshes of the Evening

https://spontaneousmusictribune.blogspot.com/2025/08/angharad-davies-burkhard-beins-meshes.html

Barbara Dang & Muzzix Michael Pisaro-Liu Tombstones II

https://spontaneousmusictribune.blogspot.com/2025/06/the-circum-disc-fresh-outfit-manoeuvres.html

Benedict Taylor & Paweł Doskocz Welcome to our humble abode

https://spontaneousmusictribune.blogspot.com/2025/11/benedict-taylor-pawe-doskocz-welcome-to.html

Biliana Voutchkova & Giorgos Varoutas Little Sae

(not reviewed yet)

Camila Nebbia, Gonçalo Almeida & Sylvain Darrifourcq Hypomaniac

https://spontaneousmusictribune.blogspot.com/2025/11/camila-nebbia-goncalo-almeida-sylvain.html

Caroline Kraabel, Pat Thomas, John Edwards & Steve Noble Transgressive Coastlines

(not reviewed yet)

Constantin Herzog, Matthias Muche & Etienne Nillesen Anasýnthesi

https://spontaneousmusictribune.blogspot.com/2025/10/herzog-muche-nillesen-play-anasynthesi.html

Daniel Thompson Violet

https://spontaneousmusictribune.blogspot.com/2025/10/daniel-thompson-in-violet-and-duo.html

Das B Love

https://spontaneousmusictribune.blogspot.com/2025/11/das-b-in-love.html

Derek Bailey & John Stevens The Duke of Wellington

https://spontaneousmusictribune.blogspot.com/2025/09/derek-bailey-john-stevens-in-duke-of.html

Dirk Serries & Mark Wastell Dual Activity

https://spontaneousmusictribune.blogspot.com/2025/06/dirk-serries-mark-wastell-in-dual.html

Dirk Serries Zonal Disturbances II

https://spontaneousmusictribune.blogspot.com/2025/05/dirk-serries-in-zonal-disturbances.html

Éliane Radigue Asymptote Versatile (1963-64)

(not reviewed yet)

Insub Meta Orchestra Exhaustion/ Proliferation

https://spontaneousmusictribune.blogspot.com/2025/02/insub-meta-orchestra-plays-exhaustion.html

John Edwards, Mike Gennaro & Alex Ward Activity

https://spontaneousmusictribune.blogspot.com/2025/04/alex-ward-in-two-similar-trios.html

John Butcher & Angharad Davies Two Seasons

https://spontaneousmusictribune.blogspot.com/2025/12/angharad-davies-john-butcher-during-two.html

John Butcher, Phil Durrant & Mark Wastell Poznań: Appropriate Density

https://spontaneousmusictribune.blogspot.com/2025/08/the-confront-recordings-fresh-meals.html

Lawrence Casserley & Emil Karlsen Aspects of Memory

https://spontaneousmusictribune.blogspot.com/2025/07/lawrence-casserley-emil-karlsen-and.html

Lava Quartet feat. Almut Kühne, Jordina Millà, Gonçalo Almeida & Wieland Möller Ethereal Chant

https://spontaneousmusictribune.blogspot.com/2025/07/lava-quartet-in-ethereal-chant.html

Le GGRIL + DDK Diffraction

(not reviewed yet)

Les Marquises (Emilie Škrijelj & Tom Malmendier) Live in Nickelsdorf

(not reviewed yet)

Luís Vicente & Vasco Trilla Ghost Strata

https://spontaneousmusictribune.blogspot.com/2025/11/the-portuguese-taste-makes-world-go.html

Magda Mayas and Jim Denley One Another

https://spontaneousmusictribune.blogspot.com/2025/09/magda-mayas-jim-denley-go-one-another.html

Manoeuvres Sentimentales Delightfully Deceitful

https://spontaneousmusictribune.blogspot.com/2025/06/the-circum-disc-fresh-outfit-manoeuvres.html

Marcello Magliocchi, Adrian Northover & Domenico Saccente Over The Edge

(not reviewed yet)

Martin Küchen & Håkon Berre På Snurr

https://spontaneousmusictribune.blogspot.com/2025/09/martin-kuchen-hakon-berre-pa-snurr.html

Matthias Müller & Andreas Willers Matthias Müller Andreas Willers

https://spontaneousmusictribune.blogspot.com/2025/03/matthias-muller-andreas-willers-in-duo.html

Michel Doneda & Frédéric Blondy Points of Convergences

https://spontaneousmusictribune.blogspot.com/2025/10/michel-doneda-frederic-blondy-in-points.html

Michel Doneda, Lê Quan Ninh & Núria Andorrà El retorn de l'escolta - A la memòria de Marianne Brull

https://spontaneousmusictribune.blogspot.com/2025/08/doneda-ninh-andorra-el-retorn-de.html

Nour Symon Je suis calme et enragé·e

https://spontaneousmusictribune.blogspot.com/2025/05/the-contemporary-counterpoint-dincise.html

Ontstopper Kollektief Unblocking

https://spontaneousmusictribune.blogspot.com/2025/11/the-portuguese-taste-makes-world-go.html

Quatuor Bozzini/ Jürg Frey String Quartets

https://spontaneousmusictribune.blogspot.com/2025/05/the-contemporary-counterpoint-dincise.html

Quentin Stokart & Tom Malmendier Mehin

(not reviewed yet)

Rodrigo Amado & Chris Corsano The Healing

https://spontaneousmusictribune.blogspot.com/2025/09/rodrigo-amado-chris-corsano-into-healing.html

Sawt Out Fake Live in America

(not reviewed yet)

Sophie Agnel & John Butcher Rare

https://spontaneousmusictribune.blogspot.com/2025/05/sophie-agnel-with-john-butcher-and-solo.html

Spontaneous Live Series D07: Don Malfon, Florian Stoffner & Vasco Trilla Live at 7th Spontaneous Music Festival 2023

https://spontaneousmusictribune.blogspot.com/2025/06/spontaneous-live-series-is-also-digital.html

Spontaneous Live Series 016: Anaïs Tuerlinckx with Jonas Engel and Andrea Ermke Live at 8th Spontaneous Music Festival

Spontaneous Live Series 017: John Butcher’s Dragon 10 Live at 8th Spontaneous Music Festival

https://spontaneousmusictribune.blogspot.com/2025/10/anais-tuerlinckx-i-john-butcher-na.html

Stefan Keune, Dirk Serries & Benedict Taylor Closer and Beyond

https://spontaneousmusictribune.blogspot.com/2025/11/keune-serries-taylor-are-closer-and.html

Stefan Keune, Steve Noble & Dominic Lash Black Box

https://spontaneousmusictribune.blogspot.com/2025/04/keune-noble-lash-in-black-box.html

Stefan Keune, Sandy Ewen & Damon Smith Two Felt-Tip Pens: Live At Moers

https://spontaneousmusictribune.blogspot.com/2025/04/keune-ewen-smith-in-two-felt-tip-pens.html

Studio of Electroacoustic Improvisation Metal Boxes/ Amplifire

(not reviewed yet)

The Electrics Live in Vilnius

(not reviewed yet)

The Runcible Quintet Two

(not reviewed yet)

Tom Jackson & Daniel Thompson Dark Kitchen

(not reviewed yet)

Trashed Middle Aged Junksters Rituals Of Modern Decadence

https://spontaneousmusictribune.blogspot.com/2025/11/discordian-records-fresh-outfit-live-at.html

Yodok III Nidarosdomen

https://spontaneousmusictribune.blogspot.com/2025/12/yodok-iii-in-nidarosdomen.html

 



wtorek, 28 października 2025

Daniel Thompson in Violet and Duo!


Artystyczne losy brytyjskiego gitarzysty Daniela Thompsona są doskonale znane stałym bywalcom tych łamów. Próżno jest bowiem szukać nagrania tego muzyka, które nie zostało w tym miejscu opatrzone stosownym, na ogół pełnym zachwytów komentarzem.

Thompson gościł na ostatniej edycji Spontanicznego Festiwalu, czym sprawił ogromną radość niżej podpisanemu, a także licznej, dragonowej publiczności. Potwierdził przy okazji wszelkie walory swoich improwizowanych narracji, o których donosiliśmy w tysiącu recenzji jego albumów.

Dziś czas na dwie tegoroczne świeżynki, które trafiły do odtwarzaczy redakcji tuż po październikowej wizycie muzyka w Poznaniu. Najpierw zapraszamy na nagranie solowe, potem na duet z Johnem Edwardsem. Same smakołyki!

  


Violet

Nagranie solowe składa się z pięciu rozbudowanych (kilku lub kilkunastominutowych) improwizacji i … ośmiosekundowej kody, rodzaju nieakustycznego żartu wprost ze studia nagraniowego. W trakcie gemu otwarcia muzyk koncentruje się na umiarkowanie dynamicznym skakaniu do strunach i rozsiewaniu sucho brzmiących, ale bardzo dźwięcznych akordów. Potem wchodzi w stadium kontemplowanego minimalu, ale wraca do akcji, wpada nawet w swobodny pół galop. Druga improwizacja, to prawdziwa epopeja minimalizmu. Gitarowy Becket, symfonia dźwięków zagranych i tych, których muzyk unika, budując niezwykłą dramaturgię spektaklu zaniechania i wyczekiwania. Gitarzysta rozmawia z ciszą, śle filigranowe flażolety, jakby stąpał gołą stopą na wysuszonej trawie.

Dla odmiany trzecia improwizacja jest krótka, ostra, zadziorna, niczym pozbawiony tekstu punkowy protest-song. Na etapie rozwinięcia muzyka zdaje się rozkładać tę pieśń na czynniki pierwsze. Czwarta improwizacja jest tą najdłuższą na albumie. Leniwy, medytacyjny, minimalistyczny początek z oddechem ciszy na plecach. Ledwie głaskane struny, znów plejada mikro flażoletów. Z czasem artysta zaczyna jednak energicznie szarpać za struny, szukać zagubionych melodii i czerstwego echa. Powtarza frazy i buduje pokrętną dynamikę. Preparuje, chwilami schodzi do pojedynczego obtarcia, ale zaraz potem eksploduje i rezonuje intensywną polerką. Piąta improwizacja w fazie wzbudzania przypomina martwą balladę. Muzyk skupiony jest na pojedynczych frazach, dotyka każdą strunę po kolei. Medytuje, spogląda w ciemność, ale w tej tajemniczej aurze zdaje się odnajdywać nowe porcje energii. Plącze się w zeznaniach, cedzi frazy zarówno na wdechu, jak i wydechu, wreszcie powraca do prymarnego minimalizmu. No, a potem rzeczone osiem sekund, rodzaj pulsującego post-dźwięku.

  


Where the Butterflies Go

Duet z legendą brytyjskiego kontrabasu, to Thompson w nieco innej pozie artystycznej. Muzyk temperamentny, daleki od minimalizmu, wojownik, który chętnie wchodzi w dynamiczne zwarcia i intrygujące, niekiedy szalone interakcje. No, ale z Edwardsem trudno sobie wyobrazić inną wymianę uprzejmości. Tu naczelną zasadą jest permanentna zmiana.

Trzy długie improwizacje (ta druga ponad dwudziestominutowa) i trzyminutowe resume, to zawartość tej strunowej potyczki. Początek grany jest w rytmie. Bas płynie wysoko, gitara wręcz przeciwnie, oba strumienie fonii są wszakże bardzo blisko siebie posadowione. Potem na gryfie kontrabasu pojawia się smyczek, który nurkuje, z kolei gitara wznosi się pod nieboskłon. Opowieść faluje jak wzburzony ocean, bywa nawet taneczna. Początek drugiej odsłony, to imitacyjne szorowania strun na nisko ugiętych kolanach. Najpierw intensywne, potem dużo spokojniejsze. Przez moment artyści zbliżają się do ciszy, a improwizacja jeszcze zyskuje na urodzie. Pojawiają się preparacje, ale także post-bluesowy oddech na przemian z rockowym temperamentem. Na koniec tej części płyty muzycy wpadają w oniryczny rezonans. Struny ich instrumentów niemal śpiewają.

Początek trzeciej części dzieje się w głębokiej krypcie. Wszystko skrzypi i szeleści. Potem niespodzianka – małe zawody, kto szybciej i bieglej szarpie za struny. Tempo rośnie, hałas wzmaga się. Ale i tu czeka nas niespodziewany zwrot akcji – muzycy popadają w minimalistyczną medytację, a potem, na ostatniej prostej wspinają się na drobne wzniesienie. Finałową improwizacje otwiera pasmo drżenia. Szemrzące struny zadają  pytania, dla których odpowiedzią jest zaskakujący wzrost intensywności. Definitywnie moc jest z nimi do ostatniego dźwięku.

 

Daniel Thompson Violet (Empty Birdcage, CD 2025). Daniel Thompson – gitara akustyczna. Nagrane w Stamford Brook, Londyn, listopad 2024. Sześć improwizacji, 44 minuty.

John Edwards & Daniel Thompson Where the Butterflies Go (Earshots, CD 2025). John Edwards – kontrabas oraz Daniel Thompson – gitara akustyczna. Nagrane w Stamford Brook, Londyn, wrzesień 2024. Cztery improwizacje, 43 minuty.

 

 

środa, 8 października 2025

Screaming Echoes 9. Spontaneous Music Festival! The report from the event!


Było już sporo po dwudziestej drugiej w pierwszy październikowy piątek, gdy na scenie poznańskiego Dragon Social Club zapowiedziano występ kwartetu Lava, który miał domknąć drugi dzień imprezy. Tymczasem na czterech białych krzesełkach, na wprost dwóch mikrofonów niespodziewanie zasiadło czworo wokalistów – od lewej do prawej: Almut Kühne, Jaap Blonk, Isabelle Duthoit i Phil Minton. Zajęli nam ledwie kwadrans, klecąc wszakże definitywnie historyczne ad hoc story, powstałe z inicjatywy ich samych, w momencie, gdy okazało się, że najstarszy z nich dotarł do Poznania jednak dzień wcześniej. Po kompulsywnym występie i huraganie oklasków, na scenie w końcu pojawił się anonsowany Lava Quartet, choć i on w zaskakująco odmiennym personalnie zestawieniu.

 


Dziewiąta edycja Spontaneous Music Festival poświęcona została improwizowanej wokalistyce, czy może lepiej rzec, sztuce wydawania dźwięków wyłącznie własnym ciałem. Czworo gości głównych, do tego piętnastka instrumentalistów, trzy dni koncertowe, dwanaście (a w sumie trzynaście) setów i moc zaskoczeń, zarówno tych personalnych, jak i typowo artystycznych. Organizatorowi o poziomie tych ostatnich nie wypada opowiadać, ale też próżno szukać w trakcie całej imprezy występu, który przynudził, tudzież nie wyrwał choćby kilku włosów z głowy (nawet jeśli ich w ogóle nie posiadamy).

Francuzka Isabelle Duthoit ukradła serca wszystkich bodaj na wieczność. Dylematem każdego pozostanie jedynie to, który z jej trzech (a w sumie czterech) performansów zachwycił najbardziej. Ten solowy był starogreckim dramatem, podkreślonym czarną kreacją artystki, uplecionym wspaniałą dramaturgią i porcją dźwięków, których chyba nikt poza Isabelle nie potrafiłby wydobyć z najgłębszych trzewi drobnego, kobiecego ciała. Jej kwartet z łódzkimi Wężami Kobro (Aleksandra Chciuk na fortepianie, Michał Rupniewski na skrzypcach, Paweł Sokołowski na saksofonach) kleił się do ostatniego dźwięku, świetnie zbilansowany wokalnie (Chciuk także śpiewała!) i ubarwiony klarnetowymi ekspozycjami Duthoit. Wreszcie duet z angielskim gitarzystą Danielem Thompsonem. Symfonia minimalizmu syconego jednak niebywałymi emocjami, precyzyjną dramaturgią i istotnością każdej frazy.

 


Jaap Blonk z Amsterdamu wystąpił w dwóch składach ad hoc. Najpierw we czwartek w kwartecie z poznańskim triem Sumpf (Paweł Doskocz na gitarze elektrycznej, Patryk Daszkiewicz i Piotr Tkacz – elektronika i elektroakustyka), potem kolejnego dnia w trio z irlandzkim pianistą Paulem G. Smythem i grającym na gitarze elektrycznej Łukaszem Marciniakiem. Oba sety były intrygująco głośne, dobrze skonstruowane, podkreślające w wymiarze elektroakustycznym ekspresję wokalnych igraszek Holendra. W drugim z setów Blonk używał także elektroniki i był pełnoprawnym noise’makerem do pary z gitarzystą. Zupełnie przy okazji, perfekcyjnie zorganizowany starszy Pan był pierwszym w historii festiwalu muzykiem, który przyjechał z … własnym terminalem płatniczym.

Niemka Almut Kühne doskonale dopełniła spektrum wokalne festiwalu. W jej eskpozycjach nie brakowało bowiem melodii i śpiewu. Wystąpiła czterokrotnie. W pierwszej kolejności usłyszeliśmy ją w trio z angielskim altowiolinistą Benedictem Taylorem i grającym na gitarze akustycznej Pawłem Doskoczem. Dwaj ostatni muzykują razem już od kilku lat, co było wyśmienicie słychać w kolektywnych zwarciach obu instrumentów strunowych, w trakcie których Almut zdawała się pozostawać nieco w cieniu. Najpiękniej trio frazowało wszakże w okolicach ciszy, gdy każdy dźwięk, każda fraza była na wagę złota. Drugi występ Kühne, to bazowa formacja Lava Quartet, w której miejsce nieobecnego kontrabasisty Gonçalo Almeidy wypełnił niemiecki saksofonista Julius Gabriel. Lava w tym wymiarze personalnym, to zupełnie inny band. Każda chwila ich post-kameralnego koncertu była jak spokojna rzeka, której końca nie widać. Ów spektakularnie urokliwy występ zwieńczył drugi dzień festiwalu. Następnego dnia Almut zaprezentowała się w duecie z katalońską pianistka Jordiną Millą, czyli na scenie zameldowała się dokładnie połowa kwartetu Lava. Tu królował minimalizm, wystudzona melodia, zarówno czyste frazy, jak i te fenomenalnie preparowane.

 


Kwartetu festiwalowych wokalistów i wokalistek dopełnił sam Phil Minton. 85-latek pojawił się w Poznaniu w świetnej formie, zarówno artystycznej, jak i fizycznej. W piątek zaprezentował się w wokalnym summicie zupełnie niezapowiedziany, w sobotę wraz z portugalskim organistą Davidem Maranha i pracującym na laptopie Gerardem Lebikiem fantastycznie zakończył festiwal. Set ostatni świetnie kontrastował z dominującą akustyką poprzednich festiwalowych wydarzeń, niósł niepokój, mroczne drony organów elektrycznych i niewyczerpane pokłady mintonowych gwizdów, oddechów i metaforycznych melodii.

Pośród dwunastu zaplanowanych setów festiwalowych jedynie trzy pozbawione były atrybutów wokalnych, a wszystkie umiejscowione zostały w line-up’ie ostatniego dnia. Najpierw solowy występ saksofonisty Juliusa Gabriela, który wystąpił w zastępstwie chorego Almeidy - wyśmienity set na saksofon tenorowy i sopranowy. Szczególnie podobać się mogły jego dynamiczne pasaże na większym z dęciaków przy eksplozywnym zastosowaniu oddechu cyrkulacyjnego. Kolejny członek Lava Quartet, niemiecki perkusista Wieland Möller improwizował z kolei w ad hoc duecie z Łukaszem Marciniakiem. I tu znów mogliśmy poczuć się zaskoczeni. Znany z subtelnej narracji w ramach kameralnej Lavy perkusista stanął w szranki niemal noise-rockowej wymiany ciosów z wyjątkowo dynamicznie usposobionym gitarzystą. Ich opowieść miała kilka faz, a wieńczyła ją post-psychodeliczna drama, w trakcie której Łukasz pracował na kolanach manipulując gitarowymi przetwornikami.

 


Last, but not least tej opowieści, trio Paul G. Smyth na fortepianie, Benedict Taylor na altówce i Daniel Thompson na gitarze akustycznej. Panowie, wbrew pozorom, improwizowali w takim składzie po raz pierwszy. Sprawiali wrażenie, jakby niczego innego w  swym dotychczasowym życiu nie robili. Akustyczna magia każdego dźwięku (brawa dla Bartka Olszewskiego za fenomenalne nagłośnienie całego festiwalu!), ocean wyłącznie udanych interakcji i niekończąca się falanga fraz, także tych, który artyści ostatecznie nie zagrali. 

Do zobaczenia za rok!

 

*) zdjęcia własne nieobjęte jakimikolwiek prawami autorskimi

1. Almut, Jaap, Isabelle, Phil

2. Isabelle

3. David, Phil, Gerard

4. Paul, Daniel, Benedict



wtorek, 30 września 2025

Screaming Echoes 9. Spontaneous Music Festival 2025! Let’s go!


Startujemy w najbliższy czwartek 2 października o godzinie 19.00. Trzy festiwalowe dni, dwanaście koncertów, na scenie dziewiętnaście artystek i artystów z całego świata. Nie przegapcie choćby jednego dźwięku!

Poniżej pełny program festiwalu (także na załączonych grafikach), ważne informacje organizacyjne oraz sylwetki wszystkich artystek i artystów.

Very Welcome!

 


Dragon Social Club, Poznań, Zamkowa 3

PROGRAM:

>>> 02.10. Dzień 1 Czw. 19:00

1. Isabelle Duthoit solo

2. Jaap Blonk + Sumpf (Piotr Tkacz, Paweł Doskocz, Patryk Daszkiewicz)

3. Isabelle Duthoit + Węże Kobro (Aleksandra Chciuk, Paweł Sokołowski, Michał Rupniewski) 

>>> 03.10. Dzień 2 Pt. 19:00

1. Almut Kühne + Benedict Taylor / Paweł Doskocz duo

2. Ad hoc: Isabelle Duthoit + Daniel Thompson

3. Ad hoc: Jaap Blonk + Paul G. Smyth + Łukasz Marciniak

4. Lava Quartet (Almut Kühne, Jordina Millà, Gonçalo Almeida, Wieland Möller)

>>> 04.10. Dzień 3 Sob. 19:00

1. Gonçalo Almeida solo

2. Ad hoc: Łukasz Marciniak + Wieland Möller

3. Ad hoc: Almut Kühne + Jordina Millà

4. Paul G. Smyth / Benedict Taylor / Daniel Thompson

5. Phil Minton / David Maranha / Gerard Lebik

 

Bilety:

Karnet na 3 dni: 240 zł normalny / 220 zł ulgowy*

Bilet na pierwszy dzień: 80 zł normalny / 70 zł ulgowy*

Bilet na drugi dzień: 100 zł normalny / 90 zł ulgowy*

Bilet na trzeci dzień: 100 zł normalny / 90 zł ulgowy*

* po okazaniu ważnej legitymacji studenckiej, legitymacji uczniowskiej lub dowodu osobistego w przypadku 60+.

Bilety do kupienia online >>> https://kbq.pl/175362

Organizatorami Festiwalu są Fundacja Mały Dom Kultury, Trybuna Muzyki Spontanicznej i Dragon Social Club.

Patronat medialny: Radio Afera, ImproSpot, Radio Jazzkultura.

Partner Festiwalu: Moon Hostels & Apartments

Dofinansowano ze środków budżetowych Miasta Poznania. #poznanwspiera

 


Isabelle Duthoit (Francja) – głos, okazjonalnie klarnet

Isabelle to głos, dwie ręce i pieśń całego ciała. W tej pieśni odradza się zwierzęcość, archaiczna delikatność, elegancja dzikiej energii. „Z brzucha? Z gardła? Czy to możliwe, że struny głosowe mogą wytwarzać takie dźwięki, że ciało jest zdolne do tak nieludzkiej chropowatości – i to bez żadnego nagłośnienia?” (David Sanson). Isabelle od zawsze interesowała się głosem — od 20 lat rozwija osobistą i unikalną technikę wokalną. Język przed językiem, rodzaj glosolalii. Śpiew, który wyrasta z oddechu i krzyku. Duthoit współpracuje z licznymi artystami międzynarodowej sceny eksperymentalnej: Dieb13, Angelica Castello, Martin Tétreault, Franz Hautzinger, Hamid Drake, Michael Zerang, Phil Minton, Luc Ex, Thomas Lehn, Lê Quan Ninh, Jacques Di Donato, Sophie Agnel, Steve Heather, Andy Moor, eRikm i innymi. Jest członkinią zespołów Hiatus, Système Friche, Where is the Sun, Uruk.

Phil Minton (Anglia) – głos

Jeśli festiwal muzyki improwizowanej poświęcony jest sztuce wokalnej, to listę zaproszonych gości nie sposób nie zacząć od Mintona. Od wielu dekad najważniejszy artysta wokalny brytyjskiej i europejskiej sceny free impro. Skala jego możliwości głosowych zdaje się nie mieć granic. Zaczyna się od post-operowej melodii, przechodzi przez gardło i przełyk, a kończy w bezmiarze jelita grubego. Wirtuoz, ale i komik. Pieśniarz, anegdotysta, najlepszy biesiadnik, partner największych w gatunku. Lubi występy solowe, ale chyba najlepiej czuje się jako wokalista improwizujący w zespołach, czy orkiestrach. Wielu kompozytorów pisało utwory, które szczególnie wykorzystują jego rozbudowane techniki wokalne i improwizacje. Tworzy wiekopomny kwartet z Veryanem Westonem, Rogerem Turnerem i Johnem Butcherem, a także duety z wszystkimi wymienionymi wyżej. Świetnie pamiętamy jego występ dekadę temu na warszawskim Ad Libitum wraz z Warsaw Improvisers Orchestra.

Jaap Blonk (Holandia) – głos

Samouk, kompozytor, wokalista, poeta i artysta wizualny. Na początku lat 80. odkrył siłę i elastyczność swojego głosu i rozpoczął długofalowe badania fonetyki i możliwości ludzkiego organizmu. Obecnie stał się specjalistą w tworzeniu i wykonywaniu poezji dźwiękowej oraz wyjątkowym improwizatorem wokalnym, wspieranym przez silną i nieskrępowaną osobowość sceniczną. Regularnie występuje i prowadzi warsztaty na całym świecie. Z biegiem lat stal się równie biegły w obszarze „live electronics”. Jego muzyka ukazała się na 30 płytach CD wydanych przez własną wytwórnię Kontrans. Wiele innych nagrań, a także około tuzina książek z jego twórczością wizualną, zostało opublikowanych w kilku krajach.

Almut Kühne (Niemcy) – głos

Internetowe zasoby informacyjne donoszą, iż Almut jest nade wszystko wykonawczynią Muzyki Nowej. Cokolwiek to znaczy, bez wątpienia predestynuje artystkę do eksplorowania świata muzyki swobodnie improwizowanej. Poznaliśmy ją w Dragonie dwa lata temu, zaparła nam dech w piersiach i byliśmy pewni, że jeszcze do nas powróci.

Klasycznie kształcona, najpierw jako pianistka, potem śpiewaczka. Dość szybko stała się członkinią Berlińskiej Młodzieżowej Orkiestry Jazzowej, a jej pierwsze doświadczenia z muzyką nieco bardziej niepokorną, to występy z zespołem Georga Graewe’ego Sonic Fiction na Nickelsdorfer Konfrontationen i Total Music Meeting.

Kühne wydała dwa albumy pod własnym nazwiskiem w wytwórni Unit Records. Brała również udział w nagraniu płyty z Oratorium Bożonarodzeniowym Bacha z Drezdeńskim Chórem Kameralnym i Orkiestrą Gewandhaus. Wykonywała również utwory wokalne Graewe’ego, Johna Cage'a, Luigiego Nono, Helmuta Lachenmanna, Ondreya Adamka i Michaela Edwarda Edgertona. Można ją również usłyszeć na albumie Petera Ehwalda „Septuor de grand matin” (2019) i wielu innych.

Na deskach Dragona Almut wystąpi z kwartetem Lava, mamy także wobec niej poważne plany w zakresie tajemniczych, a jakże kreatywnych formacji „ad hoc”.

Gonçalo Almeida (Portugalia) – kontrabas

Opowiadanie kim jest ów fantastyczny Portugalczyk rezydujący w Rotterdamie w kontekście improwizowanej sceny Dragona i Trybuny Muzyki Spontanicznej jest zupełnie zbyteczne. Grał u nas wielokrotnie, w przeróżnych konfiguracjach osobowych i stylistycznych. Free jazzowe Multiverse, doom metalowe Low Vertigo, post-kameralna Selva, multigatunkowy Spinifex. No i Lava Quartet, dwa lata temu, to był prawdziwy cios pomiędzy oczy. W portfolio wydawniczym Spontaneous Music Tribune znajdziemy przynajmniej sześć albumów z udziałem Almeidy, zarówno na kontrabasie, jak i gitarze basowej.

Gonçalo, to muzyk wyjątkowy, prawdziwy człowiek renesansu, czego się nie tknie, niczym Król Midas zamienia w muzyczne złoto. Zagra w wyjątkowym kwartecie Lava, a specjalnie na potrzeby naszego festiwalu przygotuje i wykona swój nowy program solowy na kontrabas.

Jordina Millà (Katalonia) - fortepian

Pianistka, kompozytorka i improwizatorka pochodząca z Katalonii, od dłuższego czasu rezydująca w Austrii, nieustannie zgłębia muzykę swobodnie improwizowaną, nie stroni też od estetyki muzyki współczesnej. Wprowadzona została w świat improwizacji przez Agustí Fernándeza. Wydała uznane albumy, takie jak solowy spektakl „Males Herbes”, duetowy „When Forests Dream” z rzeczonym Fernándezem, czy też dwa albumy z Barrym Guyem - „String Fables” dla krajowej Fundacji Słuchaj! oraz „Live in Munich” dla monachijskiego ECM Records.

Członkini zespołu Barry'ego Guya The Blue Shroud Band i innych formacji, współpracuje z takimi muzykami jak: Mats Gustafsson, dieb13, Vini Cajado, Maurizio Takara, Gonçalo Almeida, Almut Kühne, Wieland Möller, Kenji Herbert, Lucas Niggli, Axel Dörner, Sofia Labropoulou, Christian Reiner, Lukas König, Núria Andorrà i Sònia Sánchez.

Na deskach Dragona artystka wystąpi z kwartetem Lava, mamy także wobec niej poważne plany w zakresie formacji „ad hoc”.

Wieland Möller (Niemcy) - perkusja

Jest berlińskim perkusistą, artystą dźwiękowym i performerem działającym w obszarze jazzu, muzyki improwizowanej i tańca współczesnego. Klasycznie wykształcony na uczelniach po obu stronach Atlantyku.

Występował między innymi na Buenos Aires Jazz Festival, Jazz International Rotterdam Festival i innych, a także koncertował w Niemczech, Holandii, Hiszpanii, Portugalii, Argentynie i Islandii, także w Polsce. Jako muzyk i kompozytor, brał udział w projektach i spektaklach tanecznych i teatralnych, między innymi na Biennale Berlin 2018, Junge Deutsche Oper Berlin, Gripstheatre, Reykjavik Dance Festival i Prague Dance Festival. Współpracował m.in. z Kazuhisą Uchihashi, Markusem Stockhausenem, Klaasem Hekmanem, Tobiasem Deliusem, Julyenem Hamiltonem, Ingo Reulecke i Okwui Okpokwasili.

Na deskach Dragona muzyk wystąpi z kwartetem Lava, mamy także wobec niego poważne plany w zakresie formacji „ad hoc”.

  


Paul G. Smyth (Irlandia) - fortepian

Mądrzejsi od nas donoszą, iż Paul, to „objawienie… jego podejście do fortepianu jest absolutnie oryginalne” (The New York City Jazz Record) i być może „jeden z najwybitniejszych współczesnych pianistów” (The Free Jazz Collective). My zaś wiemy nade wszystko, iż wydał definitywnie doskonale albumy z Peterem Brötzmannem, Evanem Parkerem, Chrisem Corsano i Johnem Russellem w wytwórni Weekertoft, którą założył wspólnie z rzeczonym Russellem w 2016 roku. A że przyjazd do Poznania, to jego pierwsza wizyta w tej części świata, nasza radość nie ma granic.

Paul od czasu trasy koncertowej z Charlesem Gayle'em w 1999 roku współpracował z takimi sławami, jak Derek Bailey, Evan Parker, Peter Brötzmann, Keiji Haino, Barry Guy, Wadada Leo Smith, John Russell, John Edwards, Chris Corsano, Lol Coxhill, Charles Hayward, John Butcher, Hannah Marshall, Mark Sanders i Damo Suzuki, a także wieloma innymi. Był członkiem tria syntezatorowego Boys Of Summer („dźwięk pogrzebanego żywcem Johna Carpentera” – Le Cool Magazine), kompozytorem występującym w National Concert Hall, komponował muzykę do teatru i występował w 18 krajach.

Benedict Taylor (Anglia) - altówka

Tego wspaniałego altowiolinistę gościliśmy na deskach Dragona kilkukrotnie - grywał z orkiestrą Tonus, Poznańską Orkiestrą Improwizowaną, w secie solowym, czy też duetach z Pawłem Doskoczem. Jego powrót na Spontaniczny Fest to zatem całkiem naturalna kolei rzeczy.

Benedict Taylor jest improwizatorem i kompozytorem, aktywną postacią w brytyjskim i europejskim świecie nowej muzyki. Opisywany jako „wirtuoz współczesnej altówki”, koncentruje się w swojej twórczości improwizacji, a także komponowaniu na potrzeby występów na żywo, filmów, teatru, tańca współczesnego, instalacji artystycznych i projektów albumów koncepcyjnych.

Jako improwizator występował i nagrywał zarówno w „working bandach”, jak i w ramach formacji „ad hoc” z takimi artystami jak: John Butcher, Blanca Regina, Keith Tippett, Evan Parker, Terry Day, Tom Jackson, Lauren Kinsella, Daniel Thompson, Lawrence Upton, Alex Ward, Cath Roberts, Renee Baker, Paul Dunmall, Neil Luck, Paweł Doskocz, John Edwards, Ivor Kallin, Hannah Marshall, Chris Cundy, Kit Downes, Yves Charuest, Alexander Hawkins, Tom Challenger, Tetsu Saito i innymi.

Daniel Thompson (Anglia) – gitara akustyczna

Radary Trybuny Muzyki Spontanicznej namierzyły tego artystę dobrą dekadę temu. Mnóstwo wody musiało jednak upłynąć w Tamizie i Warcie, by ten wyjątkowo gitarzysta trafił na deski Dragona. To cudowna wiadomość!

Daniel, to bodaj najważniejszy uczeń legendy brytyjskiej, improwizującej gitary – Johna Russella. Można usłyszeć i zobaczyć go występującego solo, a także w wielu improwizowanych sytuacjach oraz długoterminowych kolaboracjach lub „working bandach”. Daniel występował i/lub nagrywał ze Steve’em Noblem, Caroline Kraabel, Maxem Reedem, Evanem Parkerem, Johnem Edwardsem, Benedictem Taylorem, Tomem Jacksonem, Videm Drašlerem, Eddiem Prevostem, Johnem Butcherem, Neilem Metcalfe, Ianem McLachlanem, Kay Grant, Marcello Magliocchim i Alanem Wilkinsonem, żeby wymienić tylko najważniejszych.

Daniel jest nie tylko muzykiem, ale także założycielem i dyrektorem artystycznym „Empty Birdcage Records”, wytwórni specjalizującej się w wydawaniu albumów z muzyką swobodnie improwizowaną.

Davida Maranha (Portugalia) – organy elektryczne

Czołowy przedstawiciel portugalskiej sceny awangardowej, multiinstrumentalista, najczęściej organista. Jego metoda twórcza, to powoli ewoluujące i minimalistyczne utwory elektroakustyczne, koncentrujące się na zwrotach harmonicznych i alikwotach, wykorzystujące proste wariacje w rytualistycznym ujęciu. To także obsesyjny umysł stojący za formacją Osso Exótico, która funkcjonuje artystycznie od 1990 roku. Grupa ma siedzibę w Portugalii, ale w ostatnich latach zyskała uznanie w całej Europie. W ubiegłym roku Maranha szczególnie zachwycił albumem „Wrecks”, nagranym wspólnie z portugalskim mistrzem freejazzowego saksofonu Rodrigo Amado

Gerard Lebik (Polska) - elektronika

Na freejazzowym etapie jego kariery warto wymienić następujące składy: Erase (z Michałem Trelą i Jakubem Cywińskim), Slug Duo (z Kubą Sucharem), Foton (z Arturem Majewskim i Wojciechem Romanowskim) i veNN Circles (z Piotrem Damasiewiczem i Gabrielem Ferrnadinim). Potem nastąpił etap improwizacji elektroakustycznej, gdzie partnerami Lebika byli m.in. Jérôme Noetinger, Kazuchisa Uchihashi, Noid, Eryck Abecassis, Lotte Anker i Paul Lovens. Jako instrumentalista lub artysta dźwiękowy Lebik występował na prestiżowych imprezach i festiwalach na całym świecie.

  


Sumpf, to pomiot artystyczny o nierozpoznanej do końca proweniencji, który pojawił się na improwizowanej mapie Poznania więcej niż dekadę temu. Po nagraniu dwóch albumów zapadł w wieloletni, zimowy sen. Teraz muzycy wracają niesieni radością ponownego wspólnego tworzenia. Każdy z nich zdaje się być na innym etapie swojej drogi artystycznej, ale jako nieznośny Sumpf wciąż warci są każdej sekundy Waszej uwagi. Zapraszamy do fauny i flory meta kosmicznej elektroakustyki.

Na festiwalowej scenie zagrają wspólnie z wokalistą i performerem Jaapem Blonkiem!

Patryk Daszkiewicz - człowiek ukrywający się za projektem DMNSZ. Udziela się również w innych mniej lub bardziej enigmatycznych projektach takich, jak Sumpf, Kakamina, czy Strętwa. Często eksperymentuje z różnymi technikami nagrań i pozostającymi po nich artefaktami. Wykorzystuje dźwięki będące na skraju rozpoznawalności. Pulsujące buczenie głośników, szumy z kasety, sprzężenia zwrotne, czy skwierczenie przewodów elektrycznych.

Prowadził autorską audycję radiową „Radio Bluszcze” emitowaną na falach Radia Kapitał (Warszawa) i Lahmacun (Budapeszt). W latach 2012-2015 współorganizował w Poznaniu cykl koncertów improwizowanych "Warsztat dźwięków". Grał m.in. na festiwalach DYM, FRIV, OSA, DNA i... Spontaneous Music Festival.

Piotr Tkacz – gra na gramofonie przedmiotami codziennego użytku i nieużytku. Współtworzy(ł) takie składy jak Sumpf, Kurort, Radioda, Lata, Tirips czy Revue svazu českých architektů. Oprócz tego improwizował z takimi muzykami, jak Patryk Lichota, Herman Müntzing i Adam Gołębiewski, Sabine Vogel i Yannick Franck oraz Seiji Morimoto i Eric Wong. Z tymi ostatnimi nagrał album, który wydało Inexhaustible Editions. Tkacz jest także animatorem kultury, publicystą i didżejem, a w wolnych chwilach zapalonym kuchcikiem.

Paweł Doskocz – Gitara, często preparowana. Używając preparacji szuka nowych możliwości brzmieniowych instrumentu. Skupia się na graniu muzyki improwizowanej, a inspiracje czerpie z wielu źródeł. Współtworzył Bachorze, Strętwę oraz Sumpf. Dotychczas miał okazję grywać z wieloma muzykami z kraju i z zagranicy oraz zagrać na festiwalach poświęconych muzyce eksperymentalnej czy improwizowanej. Grywał na: Ad Libitum, Nowy Wiek Awangardy Festival, Art of Improvisation Creative Festival, Jazz Ring, Musica Privata, Katowice JazzArt Festival, FRIV Festival, Avant Art Festival, bERLIN SOLO oraz Spontaneous Music Festival.

Współpracował m. in. z: Marta Warelis, Alan Wilkinson, Emilio Gordoa, Matthias Müller, Jasper Stadhouders, Paweł Szpura, Hubert Zemler, Wojtek Kurek, Vasco Trilla, Yedo Gibson, Onno Govaert, Seppe Gebruers, Andrew Lisle, Vasco Furtado, Colin Webster, Dirk Serries, Benedict Taylor oraz z Donem Malfonem.

Makemake, Trio_io, Perforo, czy El Topo – nawet średniozaawansowany miłośnik krajowej sceny muzyki kreatywnej kojarzy te nazwy. A na nimi wszystkim stoi Łukasz Marciniak, gitarzysta, który gościł na deskach Dragona wielokrotnie, ale w ramach spontanicznego festiwalu będzie debiutantem. Cieszymy się ogromnie, pamiętając choćby jego doskonały flow w trakcie ubiegłorocznej edycji Festiwalu Ad Libitum, gdy u boki Mii Zabelki i swojej stałej partnerki Oli Rzepki zgrał jakże intrygujący set, dziś dostępny zresztą na kompaktowym dysku.

Łukasz Marciniak - Gitarzysta, kompozytor, improwizator. Aktualnie pracuje w zespole Trio_io grającym współczesną muzykę kameralną. Jest członkiem El Topo - zespołu badającego zawiłość strun, oraz ryzyko bębnów i czyneli, także współtwórcą Perforto - duetu strunowego na preparowany fortepian i gitarę elektryczną, oraz najnowszego trio Attack of the Mugatu - na gitarę, wiolonczelę i kontrabas. Autor muzyki do filmów i performance. W działaniach solo i koncertach swobodnej improwizacji - pracuje nad własnym językiem artykulacji.

Węże Kobro - to osobliwe trio gościło u nas już ubiegłej jesieni. Było tajemniczo, kameralnie i minimalistycznie – z lekkim odurzeniem w tle. Efekt? Piorunujący. Nie mieliśmy wątpliwości: Węże muszą wrócić na festiwal. Tym razem pojawią się w kwartecie, w towarzystwie Isabelle Duthoit!

Zespół powstał w przestrzeni działu Muzykaliów Biblioteki Uniwersytetu Łódzkiego, gdzie spotykał się na sesje nagraniowe i próby. Trójka niezwykle utalentowanych muzyków – Aleksandra Chciuk (głos, fortepian), Paweł Sokołowski (saksofon) i Michał Rupniewski (skrzypce) – regularnie spotyka się w tym miejscu, by tworzyć i dzielić się swoją muzyką inspirowaną zarówno tradycją awangardy, jak i eksperymentem.

Węże Kobro, to zespół balansujący na granicy dźwiękowej abstrakcji i dzikości, inspirujący się pionierami europejskiej sceny muzyki improwizowanej, ale także czerpiący z łódzkiej tradycji awangardy plastycznej, minimalizmu i unizmu. Każdy występ jest unikalny, zupełnie improwizowany i pełny niespodziewanych intuitywnych zwrotów utkanych w ciągłą narrację tworzoną przez troje zasłuchanych w siebie ludzi.

Aleksandra Chciuk - artystka interdyscyplinarna, porusza się na styku sztuk wizualnych, dźwięku, choreografii tworząc performatywne, multimedialne spektakle. W muzyce swobodnie improwizowanej grę na fortepianie preparowanym łączy z obiektami dźwiękowymi i perkusjonaliami. Przy ich pomocy buduje osobne, głębokie narracje. Immersyjność, organiczność, środowiska akuzmatycznej recepcji to wyróżniki jej audiowizualnych prac. Chętnie działa w kolektywach. Założyła kobiecy kolektyw Pełnia, współtworzy duet artystyczny z Kubą Krzewińskim a od dwóch lat Węże Kobro. Zespół traktuje jako jeden organizm, gdzie tak samo ważna jest dla niej wymiana intuitywnej, co intelektualnej natury. W listopadzie br. wydała album „Minor Civilization” nakładem Antenna Non Grata, gdzie po raz pierwszy wiodącą rolę pełni głos artystki.

Michał Rupniewski - skrzypek, z doskoku eksploruje także inne instrumenty, ostatnio też altówkę. Swobodną improwizację grał, obok duetu z Ryszardem Lubienieckim, w zespołach Hybrida Conclusio, Dźwięk-bud, a ostatnio Węże Kobro. Od 2012 tworzy festiwal Musica Privata.

Paweł Sokołowski – mieszkający w Łodzi improwizator i animator lokalnej sceny muzycznej. Gra na saksofonach (tenor, sopran, sopranino) i syntezatorze modularnym. Przez lata nawiązywał współpracę artystyczną z muzykami z całego świata. Ostatnimi czasy gra głównie z Michałem Rupniewskim, Aleksandrą Chciuk i Ryszardem Lubienieckim. Prowadzi cykl koncertów o nazwie „Prekambr” i jest organizatorem festiwalu Musica Privata.

 

 

 

piątek, 22 sierpnia 2025

Screaming Echoes 9. Spontaneous Music Festival 2025


(informacja prasowa)

 

Wielkie święto muzyki improwizowanej w Poznaniu jak zwykle w pierwszy weekend października! Dziewiąta edycja Spontaneous Music Festival zwie się „Screaming Echoes” i odbędzie się w Dragon Social Club od 2 do 4 października 2025 roku.

 

Historia muzyki kreatywnej dowodzi, że nade wszystko wielbimy saksofonistów, gitarzystów, pianistów czy perkusistów. Ale czy równie uważnie przyglądamy się dokonaniom artystek i artystów eksperymentujących z własnym głosem? Tych, którzy potrafią wydobywać dźwięki nie tylko ustami, lecz dosłownie każdą częścią ciała? Ich sztuka bywa wymagająca – nierzadko wiąże się z ogromnym wysiłkiem fizycznym, nie wspominając już o konieczności uruchomienia potężnych zasobów muzycznej wyobraźni. A jednak efekt tych działań potrafi przenieść słuchacza wprost do nieba freely improvised music!

Dlatego na tegorocznym Spontaneous główną rolę zagra głos! Przyjrzymy się jego znaczeniu w żywiole improwizacji oraz temu, jaką energię wnosi w różnorodne konfiguracje instrumentalne.

Dziewiąta edycja najwspanialszego impro-festu w tej części świata będzie równie krzykliwa, jak zanurzona w tajemniczym echu!

  


Do świata improwizowanej wokalistyki zaproszą nas cztery wyjątkowe postacie: Isabelle Duthoit z Francji, Almut Kühne z Niemiec, Jaap Blonk z Holandii i the one and only Phil Minton z Anglii. Ich „dragonowe” aktywności będą miały różny wymiar – wystąpią solo, zagrają w swoich regularnych formacjach, czy też – jak to zwykle w Poznaniu – zostaną wtłoczeni w wir tajemniczych składów kleconych „ad hoc”.

Oczywiście nie tylko głos będzie pobrzmiewał z sali koncertowej Małego Domu Kultury. Do udziału w Festiwalu zaprosiliśmy szerokie grono wybitnych instrumentalistów, improwizatorów i nadzwyczaj kreatywnych muzyków z całej Europy. Ze Zjednoczonego Królestwa przyjadą gitarzysta Daniel Thompson i altowiolinista Benedict Taylor, z Irlandii pianista Paul G. Smyth, z naszego ukochanego Półwyspu Iberyjskiego organista David Maranha, kontrabasista Gonçalo Almeida (obecnie mocniej związany z Rotterdamem) i pianistka Jordina Millà (dziś bardziej wiedeńska), a z Niemiec perkusista Wieland Möller.

Jak zwykle dragonowe deski uginać się będą pod ciężarem improwizacji muzyków polskich, w tym tych jak najbardziej poznańskich – zagrają pianistka Aleksandra Chciuk, saksofonista Paweł Sokołowski, skrzypek Michał Rupniewski (filary łódzkiego festiwalu Musica Privata), gitarzysta Łukasz Marciniak z Katowic oraz nasi lokalsi – gitarzysta Paweł Doskocz, Patryk Daszkiewicz na instrumentach elektrycznych oraz Piotr Tkacz na gramofonie i przedmiotach.

Występy solowe, duety, tria, może nawet kwartety „ad hoc” i aż pięć formacji, którym można przykleić etykietę working bandów – Lava Quartet (Almeida, Kühne, Millà, Möller), Węże Kobro (Chciuk, Sokołowski, Rupniewski), Sumpf (Doskocz, Tkacz, Daszkiewicz) i dwa tria bez nazwy własnej Minton/ Maranha/ Lebik oraz Thompson/ Smyth/ Taylor.


DOKŁADNY PROGRAM JUŻ NIEBAWEM!


Poznań, Dragon Social Club, Zamkowa 3, 02-04.10.2025

Bilety:

Karnet na 3 dni: 240 zł normalny / 220 zł ulgowy*

Bilet na pierwszy dzień: 80 zł normalny / 70 zł ulgowy*

Bilet na drugi dzień: 100 zł normalny / 90 zł ulgowy*

Bilet na trzeci dzień: 100 zł normalny / 90 zł ulgowy*

* po okazaniu ważnej legitymacji studenckiej, legitymacji uczniowskiej lub dowodu osobistego w przypadku 60+.

Bilety do kupienia online >>> JUŻ WKRÓTCE!


Organizatorami Festiwalu są Fundacja Mały Dom Kultury, Trybuna Muzyki Spontanicznej i Dragon Social Club.

Patronat medialny: Radio Afera, ImproSpot, Radio Jazzkultura.

Partner Festiwalu: Moon Hostels & Apartments

Dofinansowano ze środków budżetowych Miasta Poznania. #poznanwspiera